Dzikie Wybrzeże Podróż Skrajem Ameryki Południowej

Autor: John Gimlette

Okładka wydania

Dzikie Wybrzeże Podróż Skrajem Ameryki Południowej

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Airel

Między oceanem a nieokiełznaną dla białych dżunglą, niemal nietkniętą naszą białą stopą, ciągnie się nieomal równie niezrozumiałe wybrzeże, odcięte od reszty Ameryki Południowej.

 

Ani Gujana, ani Surinam, czy wreszcie zamorski region Francji – Gujana Francuska, nigdy wcześniej nie zwróciły mojej uwagi. Zainteresowały za to Brytyjczyka, który spróbował zrozumieć gujański świat dwóch ostatecznie niepodległych kolonii i francuskiego departamentu. Nim wyjechał, przygotował się solidnie, czytając o historii regionu, przyrodzie, polityce. Przebrnął przez wiele historycznych pozycji, a nawet raport grupy śledczej i przygotował notatki. Postanowił zobaczyć, co stało się z miejscami, o których czytał i jak żyją ludzie, zamieszkujący dawne kolonie.

 

A potem opisał swoje doświadczenia (przywożąc z podróży trzy tysiące stron notatek, dziesięć godzin nagranych wywiadów i tysiące fotografii). Opisał interesująco, barwnie, przytaczając fascynujące rozmowy i szafując słowem „rozkosznie”. Nie jest zupełnie obiektywny, czasem nie waha się wyrazić swojego zdania. Co i rusz opowiada historię kraju, o której czytał i konfrontuje z rzeczywistością, jaką zastał, a opowieści rzeczywiście potrafi snuć. W treści powołuje się na fragmenty książek, co wywołuje u mnie miłe uczucie podróży poprzez kraje i książki jednocześnie. Można też wynotować sobie kilka pozycji i zastanowić się, czy nie miałoby się ochoty przeczytać ich samemu.

 

Poza podpieraniem się pozycjami, z których dowiadywał się o regionie, jeszcze jeden element świadczy o jego skrupulatności: dużo zwierząt i część roślin w nawiasach ma podane łacińskie nazwy. To miły gest w stronę zaciekawionego czytelnika.

 

Wkoło zaś szalała przyroda; podpływały manaty, po drzewach przebiegały sajmiri (w książce pod nazwą „trupia główka”, ale z właściwą sobie nazwą łacińską obok), rezydowały całe plemiona kajmanów i zaskakiwał widok aguti. Dzięki Johnowi Gimlette dowiedziałam się o istnieniu dziwolotków (nota bene, jak już poinformował mnie Internet, nie tylko w Ameryce).

 

Wiem już, że wenezuelskie dzieci w szkołach uczą się, że spora część Gujany powinna należeć do nich i patriotycznym obowiązkiem Wenezuelczyka jest ją odzyskać; że w Surinamie mają banknot o nominale dwa i pół dolara; że Unia Europejska sięga terytorialnie aż do Ameryki Południowej; że maroni uważają kobiety za niebezpieczne, zwłaszcza w trakcie miesiączki, bowiem płyny maciczne (urocze sformułowanie) mogą spowodować śmierć. Zapoznałam się bliżej, niż bym przypuszczała, z historią masowego samobójstwa sekty wielebnego Jonesa (tzw. Świątyni Ludu). I jak brzmi talkie-talkie. I jest to jedynie niewielki wybór wiadomości, którymi dysponuję dzięki tej książce.

 

A to wszystko w formie (profesjonalnej) gawędy i dyskusji – z dawnymi podróżnikami i obecnymi mieszkańcami. Mogłabym znaleźć jedną czy dwie niedoskonałości (przyrodnicze, to w końcu moja działka), ale nie uważam, aby autor musiał znać się na absolutnie wszystkim, a podziwiam pracę, jaką włożył w tę książkę.

 

Niniejszym chciałabym też ogólnie zareklamować serię podróżniczą Orient-Express wydawnictwa Czarne, w ramach której wydano „Dzikie wybrzeże”. Jest to trzecia pozycja z tej serii, jaką czytałam, i jedynie pogłębia mój apetyt na kolejne. Podoba mi się zarówno szata graficzna, dyskretna i gustowna, jak i ciekawe lektury, w których autorzy dzielą się swoimi przemyśleniami, prowadząc interesującą pogawędkę z czytelnikiem.

 

Wracając jeszcze do „Dzikiego wybrzeża”, ilość treści dotyczącej każdego z krajów odpowiada jego powierzchni, poświęcając najwięcej miejsca Gujanie, mniej Surinamowi i najmniej Gujanie Francuskiej. W ciekawy sposób podana została bibliografia – zamiast listy pozycji natykamy się na tekst, podzielony tematycznie i opowiadający, gdzie i czego autor szukał i co poleca.

 

A w ramach ciekawostki, pierwszy akapit posłowia, który wzbudził moje spore zainteresowanie: „W listopadzie 2009 roku Gujana i Norwegia podpisały historyczne porozumienie, na mocy którego Gujana przekazała Norwegii nadzór nad swoimi lasami w zamian za pięcioletni pakiet pomocowy wartości dwustu pięćdziesięciu milionów dolarów.”

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: