Krüger Tom 4 Lis

Autor: Marcin Ciszewski

Okładka wydania

Krüger Tom 4 Lis


Dodatkowe informacje

  • Autor: Marcin Ciszewski
  • Tytuł Oryginału: Krüger Tom 4 Lis
  • Seria: Krüger (Tom 4)
  • Gatunek: SensacjaKryminał
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 320
  • Rok Wydania: 2017
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 144x207 mm
  • ISBN: 9788364523731
  • Wydawca: EnderWarBook
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Ustroń
  • Ocena:

    -

    6/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 3 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Uleczkaa38

Każda opowieść, nawet ta najbardziej intrygująca, barwna i udana, musi dotrzeć kiedyś do swego krasu... Zostaną zamknięte rozpoczęte wątki, postawione pytania doczekają się swych odpowiedzi, zaś bohaterowie podążą swoimi własnymi ścieżkami, już nie widocznymi i niedostępnymi dla czytelników... Taki koniec budzi nasz smutek, żal i poczucie niedosytu, ale jednocześnie także i tę swoistą radość i wdzięczność dla autora, iż dane nam było przez tak długi czas cieszyć się naszym spotkaniem z ową historią, która wniosła sobą wiele dobrego, ekscytującego i pięknego w nasze czytelnicze życie... Dokładnie tak ma się rzecz z ostatnią odsłoną porywającego cyklu Marcina Ciszewskiego pt. "Willhelm Krüger", który to w bardzo spektakularny sposób wieńczy powieść "Krüger. Lis", mająca swoją premierę przed kilku dni za sprawą Wydawnictwa Warbook.

 

Fabuła tej książki przenosi nas do upalnego Berlina roku 1939, a ściślej rzecz ujmując do dnia 24 sierpnia. Wilhelm Krüger, Cygan, Mentor i Ewelina rozpoczynają swoją ostatnią, być może najważniejszą, z pewnością zaś najniebezpieczniejszą grę, której stawką jest zemsta, sprawiedliwość, wyrównanie rachunków z jednej strony, z drugiej zaś losy ojczyzny. To gra przepełniona kłamstwem, złudzeniem, śmiercią, a także piekielnie skomplikowaną intrygą, w którą to uwikłani zostają najwięksi i najprzebieglejsi przedstawicieli niemieckiej Kripo, Abwehry i SS, włącznie z samym Reinhardem Heydrichem na czele... Czas ucieka, wydarzenia następują po sobie z lawinową prędkością, zaś dramatyczny finał zbliża się nieubłaganie z każdą sekundą...

 

Marcin Ciszewski to istny szarlatan polskiej literatury akcji, o czym zresztą wszyscy doskonale wiedzieliśmy już od dobrych kilku długich lat, za sprawą poprzednich spotkań z jego twórczością. Tym razem jednak autor ten przeszedł samego siebie, oferując w tej oto opowieści coś, czego nie podjąłby się zapewne żaden inny pisarz. Tym czymś jest umiejscowienie niezwykle rozbudowanej, logicznej, jak i również dopracowanej w najmniejszych szczegółach i kompletnie nieprzewidywalnej fabuły, w zakresie jednego, krótkiego, dusznego literackiego dnia! Dnia, w którym rozgrywa się szpiegowska intryga godna co najmniej rozpisania na kilka miesięcy, jeśli nie lat, tak by miała ona prawo zachwycić czytelnika i przekonać go do uwierzenia w nią. Tymczasem Pan Marcin ujął to wszystko w jedną, spójną, skondensowaną i wielce intrygującą całość dnia 24 sierpnia 1939 roku, która to godzina po godzinie i minuta po minucie porywa nas bez reszty, nie pozwalając choćby na chwilę oderwać się od tej lektury. Wielkie "chapeau bas" dla autora, za odwagę, pomysł i wykonanie, godne z pewnością finału cyklu o Wilhelmie Krügerze...

 

Powieść ta z pewnością wyróżnia się bardzo z szeregu poprzednich części tego cyklu, oferując nam sobą absolutną wirtuozerię literacką w zakresie warsztatu pisarskiego, jak i fabularną w odniesieniu do poczynań naszych bohaterów. Otóż w historii tej Krüger i jego kompani osiągnęli absolutne apogeum złodziejskiego, szpiegowskiego i wojskowego rzemiosła, uczestnicząc w najbardziej skomplikowanej grze, jaką kiedykolwiek tylko podjęli. To owe wywiadowczo - sensacyjne wydarzenia z udziałem naszych głównych bohaterów z jednej strony, z drugiej zaś wielka polityka, wewnętrzna gra niemieckiego wywiadu i padająca ponurym cieniem na ten literacki świat pewność apokaliptycznej wojny, jaka to za dni kilka ogarnie całą Europę... Nie brakuje tu intelektualnych pojedynków pomiędzy Krügerem i jego niemieckimi oponentami, jak i również nie będzie nam brakować barwnych, pełnych napięcia i brawurowo opisanych scen akcji z wymianą ognia, hukiem eksplozji i efektownymi scenami pościgu, na czele. Tym samym książka ta zadowoli zarówno miłośników pierwszych, stricte łobuzerskich odsłon tej sensacyjnej sagi, jak i sympatyków poprzedniego tomu, skupiającego się bardziej ku szpiegowsko - wojennym charakterze tej opowieści. Innymi słowy rzecz ujmując - Marcin Ciszewski wydobył z tego cyklu wszystko to co najlepsze, a następnie ukazał na kartach tej finalnej historii, w jak najbardziej zaskakującym, barwnym i spektakularnym stylu!

 

Słów kilka muszę poświęcić jeszcze raz owej intrydze, wypełniającej tych 314 stron naszego spotkania z tą książką. Otóż niezwykle imponujące jest to, jak złożona, drobiazgowa i szczegółowa jest ta opowieść, w której każda scena, każde wypowiedziane zdanie i każdy najmniejszy element ma swoje znaczenie i ważną rolę do spełnienia. A przy tym wszystko to spaja w całość wielka logika, inteligencja i wyjątkowy realizm przedstawianych tu wydarzeń... I choć momentami niektóre wątki wydają się nam niepotrzebne lub też mniej istotne, to wraz z postępem lektury okazuje się, iż byliśmy w wielkim błędzie, gdyż oto każda chwila, każda postać i każde przedstawione tu wydarzenie są kluczowe dla tego, co będzie nam dane poznać w wielkim finale. Nie wiem jak długo autor pracował nad tą fabułą, ale wydaje się być ona jedną z najbardziej misternych i złożonych, jakie tylko kiedykolwiek miałam okazję poznać...

 

Owe czytelnicze spotkanie z tą książką wypada tak okazale również za sprawą bohaterów, jacy to żyją na jej kartach. I mam tu na myśli zarówno doskonale nam już znane postacie z Wilhelmem, Cyganem, Eweliną i Mentorem na czele, jak i nowych intrygujących graczy na tej literackiej scenie. Co do naszych dobrych znajomych, to z jednej strony są to wciąż ci sami ludzie, tyle tylko że o owych kilkanaście lat starsi, mądrzejsi, bardziej zmęczeni swoim jakże barwnym życiem. Najdobitniej widać to na przykładzie Szumskiego (Mentora) - zmęczonego ciągłą grą, udawaniem, narażaniem życia, jak i po prostu zaawansowanym już wiekiem, a także w osobie Eweliny, która chciałaby wreszcie nie musieć martwić się za każdym razem o swych najbliższych, kiedy tylko ci opuszczają bezpieczne mieszkanie... Najmniej zaś ów bagaż życiowych doświadczeń widać po Cyganie - jak zawsze gotowym do poświęceń i najtrudniejszych czynów dla dobra ogółu grupy, oraz po samym Krügerze, który po prostu osiągnął już mistrzostwo w swym wywiadowczo-złodziejskim fachu, pozostając przy tym wciąż tym samym inteligentnym, sprytnym i zawsze nieodgadnionym mężczyzną... Bardzo dobrze prezentują się tu także nowi, głównie drugoplanowi bohaterowie, choćby z opętanym żądzą ukarania i zatrzymania Krügera oficerem Kripo - Kellermanem, na czele, czy też bardzo inteligentnym, niebezpiecznym i godnym współzawodnictwa z naszym sprytnym złodziejem, oficerem SS - Walterem Schellenbergiem.

 

Na równie wielkie słowa uznania zasługuje także literacki świat, jaki to wykreował dla nas w tej opowieści autor. To skąpany w sierpniowym upale, duszny, już niemalże wojenny Berlin, który budzi w nas zachwyt za sprawą tego, jak pięknie został tu przedstawiony, jak i również niepokój tym, jak bardzo niebezpiecznym, bezprawnym i strasznym miejscem stało się to wspaniałe miasto pod rządami nazistów. Imponująco prezentuje się tu przede wszystkim niezwykle szczegółowa, drobiazgowa i barwnie ukazana topografia niemieckiej stolicy, ze wszystkimi oryginalnym nazwami dzielnic, ulic, znanych gmachów użyteczności publicznej. To, jak wielką i żmudną pracę wykonał w tym zakresie autor, pozostanie jego słodką tajemnicą, ale z całą pewnością była ona iście katorżnicza. Równie efektownie jawi się tu także ukazane codzienne życie Berlińczyków, zarówno tych z najniższych sfer, jak i tych najwyższych, a więc z politykami, bogatymi przedsiębiorcami i wysokiej rangi wojskowymi, na czele. Otóż autorowi udało się uchwycić ducha i klimat tamtej epoki, który to w przededniu wybuchu drugiej wojny światowej, miał po raz ostatni cieszyć oczy i serca tych, którym dane było odwiedzić to miasto...

 

Powieść "Krüger. Lis" to spotkanie pełne wielkich emocji, niezwykłych wrażeń i wyjątkowych chwil z nostalgią w tle, która to chyba dotknie każdego wiernego czytelnika tego cyklu... To także spotkanie godne wielkiego i spektakularnego finału, które z jednej strony raz jeszcze daje nam sobą wszystko to, za co tak bardzo polubiliśmy tę awanturnicza sagę retro, z drugiej zaś zaskakując nas przy tym swoją formą z wielkim przytupem:) I choć w zgodzie z początkowymi zdaniami niniejszej recenzji zdaję sobie sprawę z tego, iż wszystko musi mieć swój kres..., to jednak gdzieś tam w głębi serca pali się iskierka nadziei, że być może za jakiś czas, za lat kilka, Wilhelmie Krüger raz jeszcze powróci do gry... Z tą oto myślą polecam gorąco wszystkim sięgniecie po tę opowieść, która to z pewnością nie zawiedzie żadnego czytelnika, ceniącego sobie dobrą, polską literaturę rozrywkową na najwyższym poziomie.

Pani M

Nie wiem, czy jesteście na to gotowi, ale dzisiaj będziemy żegnać się z Krügerem. Od wydarzeń z zakończenia trzeciej części mija 17 lat. II wojna światowa zbliża się wielkimi krokami. 25 sierpnia 1939. Berlin. Wilhelm Krüger jest najbardziej poszukiwanym przestępcą w Niemczech. Powinien wyjechać, przedtem musi jednak doprowadzić do konfrontacji z Iwanem Kolcowem. W drodze do celu sprzymierza się z Walterem Schellenbergiem, szefem kontrwywiadu SS. Przełożony Schellenberga, Reinhard Heydrich, ma jednak wobec Krügera własne plany. Jak zakończy się ta historia?

 

Z niecierpliwością wyczekiwałam zakończenia tej serii. Z jednej strony nie chciałam żegnać się z głównym bohaterem, ale z drugiej strony wiedziałam, że przyszedł czas na to, by pozwolić iść mu swoją drogą. Ciągnięcie tych opowieści na siłę mogłoby sprawić, że straciłabym do nich serce i w końcu zaprzestałabym lektury. Starałam się przedłużać czytanie Lisa jak to było tylko możliwe, ale Marcin Ciszewski nie ułatwił mi tego zadania. Od początku wciągnął mnie w opowieść i sprawił, że nie potrafiłam odłożyć jej na półkę. Musiałam dowiedzieć się, jak ta historia się zakończy.
Po niektórych bohaterach widać już zmęczenie trybem życia, jaki prowadzą. Jakby nie było, od wydarzeń z pierwszego tomu minęło ładnych parę lat. Mentor ma dość udawania kogoś, kim nie jest. Tak samo jest z Eweliną, która w końcu chciałaby zaznać spokoju. Krüger w miarę się trzyma. Przyzwyczaił się do tego, jak wygląda jego życie. Podobnie zresztą jest z Cyganem. Oni nadal z pasją oddają się temu, co robią. Nie chcę jednak, byście pomyśleli, że Mentor i Ewelina w tej części są gorzej wykreowani. Nie, po prostu po nich najbardziej widać upływ czasu i nie można mieć o to do nich pretensji. Myślę, że taki zabieg sprawił, że stali się oni bardziej wiarygodni, nie mamy przecież do czynienia z cyborgami, tylko ze zwykłymi ludźmi, którzy mają prawo być zmęczeni życiem w nieustannym strachu.

 

W trakcie czytania czułam nostalgię. Miałam świadomość tego, że za chwilę nastąpi koniec, ale ucieszyło mnie to, że Marcin Ciszewski zamknął ten cykl na wysokim poziomie. Przeważnie jest tak, że każda kolejna część jest gorsza od poprzedniej. Tutaj tak nie było. Czwarta z nich jest jak dla mnie wisienką na torcie. Idealnym pożegnaniem z bohaterami. Będę za nimi tęsknić, ale szczerze powiem, że nie chciałabym się już z nimi spotkać. Rozstaliśmy się w odpowiednim momencie.
Urzekło mnie to, w jaki sposób autor opisał przedwojenny Berlin. Miałam wrażenie, że przeniosłam się w miejscu i czasie. To miasto zostało bardzo skrupulatnie przedstawione. Widzimy to, jaki wpływ na nie mają rządy nazistów. Nadchodzącą wojnę czuje się w powietrzu. Coś niezwykłego.
Z tą częścią nie można się nudzić. Mnie oczarowała. Wzbudziła także wiele emocji i utrzymała w napięciu. Marcin Cieszewski stanął na wysokości zadania. Jeżeli nie znacie tego cyklu, powinniście zapoznać się z trzema poprzednimi częściami, zanim sięgniecie po Lisa. W przeciwnym wypadku nie będziecie mieli pojęcia, co się właściwie dzieje. Polecam tę książki fanom powieści retro. Myślę, że oni znajdą tutaj najwięcej dla siebie. Jeśli lubicie łotrzykowskie klimaty, ta historia powinna przypaść wam do gustu. Marcin Ciszewski włożył w nią serce i mam nadzieję, że was nią zachwyci.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!