Okładka wydania

Kurs Pozytywnego Myślenia Moja Wewnętrzna Moc

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Beata Pawlikowska
  • Seria: Kurs Pozytywnego Myślenia
  • Gatunek: PoradnikiAutokreacja
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 320
  • Rok Wydania: 2017
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 135x215 mm
  • ISBN: 9788379457328
  • Wydawca: Edipresse
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    1.5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Kurs Pozytywnego Myślenia Moja Wewnętrzna Moc | Autor: Beata Pawlikowska

Wybierz opinię:

Pabottyro

Ach te poradniki....

 

Nie wiem czy już może wiecie, a jeśli nie, to właśnie macie okazję się dowiedzieć, że studiuję psychologię (w tym momencie ciśnie mi się na usta pewna dygresja, jednak się powstrzymam, bo nigdy nie wiadomo czy wielki brat uczelni nie patrzy...). Może właśnie dlatego, albo z powodu mojego wrednego jakby nie patrzeć charakteru, z wielką dozą nieufności, ale również sceptycyzmu podchodzę do wszelkiego rodzaju poradników życiowych, które mają poprawić mój doczesny sposób życia... Dlatego też, czytając tą recenzję, weźcie poprawkę na moje wrednoctwo i mimo wszystko lekkie uprzedzenia odnośnie tego typu książek. To tyle w kwestii wstępu.

 

Beatę Pawlikowską zna chyba każdy. Znana podróżniczka, dziennikarka, która nie raz występowała w radiu czy w telewizji. Napisała również serie książek z „Blondynką”. Były to ciekawe pozycje podróżnicze, które ja osobiście bardzo lubiłam. Co ją tknęło żeby zacząć pisać poradniki – tego nie wiem, ale z mojego punktu widzenia nie wyszło jej to na dobre...

 

Może zacznę od budowy „Mojej wewnętrznej mocy” (jej... jak to dziwnie brzmi...). Książka jest dość kolorowa i zdecydowanie przyciąga wzrok. Różowa okładka, z różnobarwnymi wzorami kusi by po nią sięgnąć, a rysunki, pogrubiony i wyróżniony tekst w środku, by się w niego zagłębić. Dodatkowo możesz nie tylko czytać książkę, ale również robić w niej notatki (jest przeznaczone do tego specjalne miejsce) oraz wykonywać powierzone ci zadania. Ktoś by pewnie powiedział, że ta książka żyje wraz z czytelnikiem. Nic tylko brać i zmieniać swoje życie! Przecież pozytywne myślenie, to klucz do sukcesu nieprawdaż?

 

Ideą tego typu książek powinno być polepszenie jakości życia czytelnika. Cóż w moim przypadku poszło to w nieco innym kierunku. Z każdą kolejną przekartkowaną stroną ciśnienie rosło mi wprost proporcjonalnie do poziomu wnerwienia i irytacji.

 

Miałam zmienić swój sposób myślenia, a nie dość, że nie dostąpiłam takiego zaszczytu, to dodatkowo utwierdziłam się w swoich „uprzedzeniach”.

 

Wszystko w tej książce jest dla mnie zbyt pozytywne, naładowane, albo wręcz przeładowane optymizmem oraz banalnymi frazesami. (Zaznaczam, że nie jestem ponurakiem, ale ten sposób narracji zupełnie do mnie nie przemówił... Chociaż, na studiach nie byłam również entuzjastką psychologii pozytywnej. Zdecydowanie się nie zaprzyjaźniłyśmy.)

 

Strasznie wkurzały mnie teksty będące najbardziej oczywistą oczywistością. Jakie? Że ważna jest akceptacja samego siebie, że niektórych rzeczy nie można zmienić, że warto się zdrowo odżywiać, że trzeba pozytywnie postrzegać świat itd.

 

Na pewno każdy z Was kojarzy piękną aktorkę Charlize Theron. Nie wiem jednak czy wiecie, że każdego dnia, kobieta staje przed lustrem i powtarza sobie, że jest najpiękniejsza na świecie (biorąc pod uwagę, że grała złą macochę Śnieżki, można stwierdzić, że ta rola była idealna dla niej). Beata Pawlikowska podaje nam na tacy podobne rady.

 

Wiecie co jeszcze jest w tej książce wkurzające? Ciągłe parafrazowanie! Rozumiem pisać takie wciski na maturze (kto bowiem wie, co autor miał na myśli...), ale bądźmy poważni... Ta książka miała zmienić moje nastawienie!

 

Nadmienię, że kosztuje całkiem sporo, bo 39,90. Będąc całkowicie szczerą, powiem Wam jeszcze, że można by zmniejszyć jej objętość o prawie połowę! Czcionka jest bowiem gigantyczna, a i odstępy są niemałe.

 

„Moja wewnętrzna moc” to książka, której udało się osiągnąć coś, czego nie udało się dawno żadnej pozycji. Domyślacie się o co chodzi? Żadna książka tak mocno mnie nie zirytowała. (Wciąż mam nerwa...)

 

Przyznam, że dla mnie nie ma ona żadnej wartości merytorycznej. Najwyżej może człowieka wkurzyć swoimi banałami. Co najważniejsze, według mnie,nie jest ona w stanie spełnić swojego celu. Nie zmieni Waszego życia ani nie zaczniecie myśleć pozytywnie...

 

Jedyne, co ją ratuje, to oprawa graficzna, która jest mila dla oka.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial