Okładka wydania

Podróże Guliwera

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 8 votes
Akcja: 100% - 7 votes
Wątki: 100% - 3 votes
Postacie: 100% - 10 votes
Styl: 100% - 7 votes
Klimat: 100% - 11 votes
Okładka: 100% - 8 votes
Polecam: 100% - 8 votes

Polecam:


Podziel się!

Podróże Guliwera | Autor: Jonathan Swift

Wybierz opinię:

Bacha85

Napisane na początku XVIII wieku „Podróże Guliwera” to jedna z tych książek, o których prawie każdy słyszał i o których większość osób ma choćby znikome pojęcie. Kilkukrotnie ekranizowana, bądź będąca źródłem, na jakim oparto bajki dla dzieci o podróżniku w kraju liliputów jest powieścią bezapelacyjnie wchodzącą do klasyki literatury brytyjskiej. Lektura takiego dzieła zawsze jest pewnym wyzwaniem, gdy przychodzi skonfrontować swoje wyobrażenie znanej z innych źródeł fabuły z tym, jak wyglądało to w oryginale.

 

Powieść podzielona jest na cztery części, cztery wyprawy Guliwera, z których każda kończy się w wyimaginowanej krainie. Począwszy od świata Liliputów, poprzez zamieszkany przez olbrzymy Brobdingnag, latającą wyspę Laputę a skończywszy na świecie koniopodobnych Houyhnhnmów. Wszystkie epizody wyglądają podobnie, głód podróży i chęć zarobku skłania Guliwera do wzięcia udziału w zupełnie zwyczajnym rejsie handlowych a na skutek nieprzewidzianych okoliczności (czy jest to kaprys pogody, czy bunt załogi), podróżnik trafia samotnie na nieznaną wcześniej szerokiemu światu wyspę. Tam budząc wielką ciekawość wśród tubylców spędza pewien czas, poznając ich zwyczaje i prowadząc liczne dyskusje, by wrócić do domu przy pierwszej nadarzającej się okazji.

 

Przypadki Guliwera w zasadzie niczym się nie różnią od opisywanych w typowych osiemnastowiecznych powieściach podróżniczych. Pierwszoosobowa narracja sugeruje, że czytamy dziennik głównego bohatera, który przedstawia nam swoje spostrzeżenia dotyczące poznanych światów. „Podróże Guliwera” stanowią parodię tego typu powieści, o czym świadczyć mogą częste zwroty do czytelnika, w których narrator wprost stwierdza, że w przeciwieństwie do innych autorów, nie chce go zanudzać zbyt wnikliwym przedstawianiem detali własnych podróży. O parodystycznym charakterze książki świadczą też przedstawione światy, będące niezamierzonym celem wypraw Guliwera. Są one w tak oczywisty sposób nierzeczywiste, że nie czytelnik nie ma najmniejszych wątpliwości, iż powstały jedynie w umyśle autora.

 

Jednak to nie parodystyczny charakter tej powieści jest jej największą zaletą. Znacznie cenniejsze są uwagi autora dotyczące współczesnego mu społeczeństwa. Wśród przedstawionych narodów, każdy w bardzo wyraźny sposób różni się od społeczności europejskiej i wszystkie posiadają dominującą cechę charakterystyczną, stanowiącą hiperbolę wad ludzkich. Czy będzie to kłótliwość niewielkich Liliputów, którzy ciągną przez lata błahy konflikt, czy też zupełne oderwanie od rzeczywistości narodu poznanego w trzeciej wyprawie, który do perfekcji opanował teoretyczne rozważania na temat codzienności, zupełnie pomijając jej praktyczne aspekty. Guliwer opowiadając spotkanym tubylcom o społeczeństwie, z którego pochodzi nie szczędzi krytyki i choć często stara się wybielić przedstawiany obraz, jego rozmówcy bez problemu wyciągają słuszne wnioski co do rzeczywistego jego obrazu. Dzięki przerysowaniu wad oraz skonfrontowaniu ich z wizerunkami wymyślonych narodów w „Podróżach Guliwera” znajdziemy wysokiej klasy satyrę na społeczność współczesną autorowi.

 

Powieści nie czyta się zbyt lekko. Tłumaczenie z osiemnastego wieku, wprawdzie mocno uwspółcześnione pod względem gramatycznym (choć trafiły się drobne wpadki korektorskie, jak choćby krócica pisana przez „u”), może sprawiać problem jeśli chodzi o składnię. Wielokrotnie złożone zdania o konstrukcji, jakiej współcześnie raczej się nie używa nie są łatwe w odbiorze. Lektury nie ułatwiają też dość liczne archaizmy. Język, pomimo że wymagający, jest przy tym niezwykle plastyczny i zachwyci każdego, kto ceni sobie kunszt operowania słowem.

 

Nie dziwię się, że George Orwell wybrał „Podróże Guliwera” jako jedną z sześciu książek, które ocaliłby, gdyby wszystkie inne miały ulec zagładzie. Jest to wspaniały obraz ludzkiego społeczeństwa i choć szkicowany był w osiemnastym wieku nie traci prawie nic na aktualności. Filozoficzno-etyczny aspekt powieści porusza wciąż aktualne dylematy odnośnie moralności ludzkiej, stawiając retoryczne pytanie, czy człowiek rozumny tak na dobrą sprawę naprawdę potrafi dobrze korzystać ze swego rozumu. Jest to jedna z tych książek, które znać wypada, nie tyle ze względu na powszechność odwołań do jej fabularnej strony, co raczej z powodu poruszanych w niej treści. I choć lektura może stanowić wyzwanie, to zdecydowanie warto je podjąć.

Morrigan

Notatki z podróży

 

Guliwer jest bohaterem, którego nikomu nie trzeba przedstawiać. Nawet ci, którzy stronią od podróżniczych książek, na pewno słyszeli przynajmniej o niektórych przygodach postaci wymyślonej przez Jonathana Swifta. W tym roku ukazała się kolejna odsłona „Podróży Guliwera”, tym razem przygotowana przez wydawnictwo MG.

 

Tytułowy Guliwer pracował jako okrętowy lekarz, by po pewnym czasie osiąść na stałym lądzie i założyć rodzinę. Problemy finansowe zmusiły go jednak, by ponownie wypłynął w morze, tym razem na pokładzie „Antylopy”. Sztorm zatapia statek, a wyczerpany walką z żywiołem Guliwer, ostatkiem sił dotarłszy do wyspy, pada zemdlony na obcej ziemi. Gdy odzyskuje przytomność, odkrywa, że został pojmany przez Liliputów, o których istnieniu nie miał pojęcia. Jego pobyt na wyspie obfituje w przygody, ale przede wszystkim stanowi doskonałą okazję do poczynienia rozmaitych obserwacji. Nic więc dziwnego, że Guliwer, który w końcu powraca do domu jest zupełnie innym człowiekiem niż ten, który go opuścił. Nie potrafi już znosić monotonii zwykłego życia, nie pragnie ciepła domowego ogniska. Czuje, że morze, które raz omal go nie pochłonęło, wzywa go na następną wyprawę. W dalszych częściach powieści otrzymujemy opis jego kolejnych podróży.

 

Bohater trafia do krainy olbrzymów, gdzie nazwany zostaje igraszką natury i tak też jest traktowany – jak zabawka w rękach istot, które bez skrupułów wykorzystują przewagę fizyczną, jaką nad nim posiadają. Tym razem Guliwer ma okazję poznać świat z zupełnie innej perspektywy, przekonać się, jak prezentuje się rzeczywistość widziana oczami człowieka, z którym nikt nie musi się liczyć. Różnica między jego obecną sytuacją a tym, co przeżył w krainie Liliputów, jest uderzająca. Podróżnik przekonuje się, jak wygląda życie w dwóch skrajnie różnych położeniach – bycie najsilniejszym i bycie najsłabszym, wzbudzanie strachu i jego odczuwanie, świadomość swojej potęgi i swojej bezradności.

 

Opuściwszy ziemię wielkoludów, po krótkim pobycie z rodziną, Guliwer wyruszy na wyprawę, która kończy się na latającej wyspie, odbędzie też podróż do kraju rządzonego przez konie. Z każdego ze swoich wojaży wróci bogatszy o cenne doświadczenia.

 

Powieść Jonathana Swifta można traktować w kategoriach dobrej rozrywki – jako książkę, przy której miło spędzić czas, pełną dziwnych stworzeń i niesamowitych przygód, jednak jest to również inteligentna satyra na sytuację polityczną i społeczną przełomu XVII i XVIII w.. Nietrudno zauważyć, że pisarz wykorzystał zmyślone przez siebie postaci do ukazania własnych poglądów na rzeczywistość, do skrytykowania ludzkiej natury. Nie szczędzi zjadliwych uwag na temat kondycji współczesnego mu społeczeństwa. I choć Guliwer wypowiada się w humorystyczny sposób, a cały tekst można uznać za parodię powieści podróżniczej, nie brak w niej nuty goryczy.

 

Pewnym utrudnieniem jest forma, w jakiej Guliwer opowiada czytelnikowi swoją historię. Odbiorcy przyzwyczajeni do książek pisanych współczesnym językiem, mogą początkowo czuć się zmęczeni długością i specyficznym rytmem zdań, jednak po pewnym czasie da się przywyknąć do osobliwej, z naszego punktu widzenia, konstrukcji tekstu. Sama treść jest na tyle wciągająca, że chyba żaden czytelnik nie zdecyduje się porzucić lektury z powodu trudnego języka. Nie sposób nie podziwiać wyobraźni autora, który zadbał o szczegółową charakterystykę miejsc odwiedzanych przez Guliwera i namalował barwne portrety tubylców, zaś elementy publicystyczne dodają książce smaku, czyniąc ją odpowiednią propozycją także dla tych, którzy szukają w literaturze czegoś więcej niż dobrej zabawy.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto