444

Autor: Maciej Siembieda

Okładka wydania

444


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Michał Lipka

KOD MATEJKI

 

Polski „Kod Leonarda da Vinci” – to brzmi chwytliwie, choć czy na pewno dobrze? Dan Brown może i pisze bestsellery i potrafi stworzyć dobrze skonstruowane, ciekawe oraz wciągające fabuły, jednak o walorach literackich jego powieści lepiej jest nie rozmawiać. „444”, mimo iż do tytuły podchodziłem ostrożnie, ciekawiło i zachęcało. I nie żałuję, że sięgnąłem po powieść Siembiedy, bo choć lekka, to naprawdę przyjemna i wciągająca historia przygodowo-sensacyjna, w której nie brak humoru i bardzo ciekawych faktów historycznych.

 

Paweł Włodarczyk był nikim, upadły dziennikarz, były alkoholik, zatrudnienie, a i to z litości, znalazł w jednej z popularnych gazet, jednak na najniższym z możliwych stanowisk – nazywając rzecz po imieniu siedzi w piwnicy i zajmuje się działem dokumentacji prasowej. To on wpada na trop tajemnicy, która od wieków kryje się w obrazie Jana Matejki „Chrzest Władysława Warneńczyka”. Kiedyś, jeszcze w czasach studenckich, jego ówczesna narzeczona opowiedziała mu, że jej pradziadek znał pewną przepowiednię mogącą zmienić losy świata: a dokładniej pojednać chrześcijan i islamistów. W roku 1881 powierzył je Matejce, a ten namalował obraz, w którym ukrył ów przekaz. Od tego momentu zaczęła się burzliwa historia tego dzieła sztuki. Płótno stało się chyba najczęściej kradzionym na świecie, w latach 40. znaleźć je chcieli także naziści, jednakże po dziś dzień pozostaje ukryte. Paweł angażuje się we własne śledztwo, próbuje zainteresować całą sprawą IPN, jednak bezskutecznie. Wkrótce, gdy tylko zbliża się za bardzo do poznania odpowiedzi, ginie w wypadku samochodowym. Sprawcą wypadku jest albański kierowca, wyznawca islamu...
Jednak obraz nie zostaje zapomniany. Sprawę przejmuje prokurator Jakub Kania z IPN, który staje przed tajemnicą o wiele większą, niż kiedykolwiek mógłby sądzić. Tajemnicą swoimi korzeniami sięgającą wieki wstecz i mogącą sprowadzić na niego (i nie tylko) śmiertelne niebezpieczeństwo...

 

Powieść Siembiedy, jak widać po powyższym, mocno oparta została na schemacie, jaki spopularyzował przed piętnastu laty Dan Brown. Schemat ten eksploatowano potem do maksimum, wykorzystując na różne sposoby, nie powstydzili się go znani i cenieni autorzy, nie zapomnieli o nim także rodacy. Siembieda jednak jako jedyny z polskich autorów zbliża się tak bardzo do tego, co widzieliśmy w „Kodzie Leonarda da Vinci”. Jest tu wszystko, co w podobnej opowieści znaleźć się powinno, a więc tajne bractwo, tajemnice historii od wieków ukryte przed ludźmi, arabska baśń, sensacyjna fabuła, szybkie tempo, twardzi mężczyźni, piękne kobiety i fakty pomieszane z fikcją. Podobnie jest z samą akcją, którą rozpisana została pomiędzy przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Tak, tak autor w finale książki zabiera nas do roku 2332, po co jednak to robi i co tam czeka na czytelników – to już musicie odkryć sami.

 

Czy warto? Jeśli lubicie lekko napisane (w powieści nie brakuje scen humorystycznych), dobrze poprowadzone i intrygujące poruszanymi tajemnicami opowieści, „444” na pewno Was nie zawiedzie. Właściwie książkę czyta się jednym tchem (choć całość liczy sobie ponad 550 stron) i z dużą przyjemnością. Nie ma tutaj większej głębi, jest nuta satyry, całość jednak to bardzo dobrze skrojona lektura w sam raz na wiosenne (a może nawet bardziej wakacyjne) długie popołudnia. Dużo dobrej zabawy bez chwili nudy i bezpiecznych, bo przeżywanych w fotelu przygód gwarantowana. Będziecie się mogli o tym przekonać już 26 kwietnia. Ja ze swej strony polecam.

Katarzyna Zych

Od kiedy pamiętam lubię sięgać po książki, które są oparte na jakiś prawdziwych faktach. Zmienia mi się wtedy, w ogóle, sposób postrzegania tej książki. Gdzieś z tyłu głowy mam takie „to naprawdę mogło się zdarzyć”. Dlatego więc, bez wahania sięgnęłam po książkę Macieja Siembiedy pt.: „444”. Autor przez wielu czytelników został nazwany „polskim Danem Brownem” – czy słusznie?

 

Główną rolę gra tam obraz jednego z naszych wielkich malarzy – Jana Matejki. Obraz nosi tytuł „Chrzest Warneńczyka”, a za nim skrywa się bardzo ciekawa historia, a właściwie to przepowiednia. Problem jednak tkwi w tym, że obraz zniknął. Dziennikarz jednej z lokalnych gazet próbuje odnaleźć ten obraz, jednak jadąc na spotkanie z prokuratorem Instytutu Pamięci – Jakubem Kanią - Narodowej w Warszawie – ginie w wypadku samochodowym, który wygląda na przypadek. Kania zaciekawiony sprawą, mimo sprzeciwu swojego szefa, sam postanawia zająć się sprawą obrazu Matejki. I tak cofamy się tysiące lat wstecz. Okazuje się, że z obrazem wiele wspólnego ma również oficer gestapo, żydowski kupiec jak i również dyrektor Muzeum Narodowego, a przede wszystkim islamscy fundamentaliści. Sprawa nie jest prosta.

 

Autor książki – Maciej Siembieda jest nagradzanym reportażystą (trzykrotnie otrzymał „polskiego Pulitzera”, czyli nagrodę przyznawaną przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w kategorii „reportaż”), a „444” jest jego debiutem powieściopisarskim. Wyszło mu to nawet całkiem nieźle. 444 to thriller historyczny z wartką akcją i ciekawymi bohaterami. Zaginiony obraz, tajemnicza przepowiednia, ale to wszystko osadzone w polskich realiach, które wbrew pozorom nie są takie nudne. Polski Dan Brown? Myślę, że na pewno. To trochę spóźniona, ale udana odpowiedź na „Kod Leonarda da Vinci”. Mamy polskiego Langdona – w tej roli prokurator IPNu, polskiego da Vinci, czyli Jana Matejkę oraz coś na wzór Złotego Graala, czyli obraz „Chrzest Warneńczyka.

 

Książka jest bardzo wciągająca i trudno było mi się od niej oderwać, co było ciężkie ze względu na ciążące na mnie obowiązki związane z pisaniem pracy licencjackiej. W książce, po pierwsze, zachwycił mnie język jakim posługiwał się Siembieda – prosty, przyjemny i nie utrudniający skupienia się na tekście. Po drugie – fantastyczni bohaterowie, którzy od razu w czytelnik wzbudzają uczucia. Po trzecie – wizja Polski i w ogóle sytuacji na świecie w przyszłości. Teraz jest ogromna moda na książki…. Wizjonerskie. Autorzy starają się przedstawiać wojny, wizję świata ogarniętego Islamem i inne tego typu sytuację. Z tego co zaznaczył Siembieda on swoją wizję oparł o jedną z przeczytanych przez siebie książek. Jedną rzeczą, która mi się w tej książce nie podobała, ale absolutnie nie może ona wpłynąć na ocenę książki – są sceny z przed tysiąca lat. Nie jest to mój ulubiony okres historyczny i dłużyły mi się opisy walk czy nawet rozmów, ale fakt faktem – fragmenty te, miały ogromny wpływ na całość akcji, więc musiałam przez nie przebrnąć.

 

Myślę, że książka spodoba się wielu osobom zainteresowanym historię Polski, ale także malarstwa, spisków i przepowiedni. Można ją również polecić uczniom, którzy nie lubią historii, bo myślę, że po tak przeczytanej historii na pewno z ogromną ciekawością zainteresują się źródłem niektórych sytuacji historycznych pojawiających się w książce. Jest i mrocznie i zabawnie, ale równowaga musi być :)

Sonrisa

Wydawać by się mogło, że wzór na trzymająca w napięciu, wciągającą powieść sensacyjną, która stanie się bestsellerem jest prosty: wyraziści bohaterowie, ciekawa historia nawiązująca do tajemnicy sprzed lat i odrobina tak zwanej spiskowej teorii dziejów. Trzeba jednak pamiętać, iż połączenie tych wszystkich składników wcale nie jest tak łatwe. Po pierwsze – potrzebny jest pomysł. Trzeba znaleźć historię, która nie będzie zbyt fantastyczna, ale taka, by potrafiła zasiać w czytelniku ziarno niepewności. Bo może rzeczywiście tak jest? Bo może w jakimś dziele sztuki rzeczywiście ukryto przed wiekami tajemnicę, która może zmienić historię świata? A kiedy już ma się odpowiedni wątek, trzeba go we właściwy sposób rozbudować. Oddać w ręce czytelnika powieść, która nie tylko intryguje tematem, ale też podbija serca stylem, która napisana jest w taki sposób, by czytelnik nie mógł się od niej oderwać, by nie potrafił odłożyć jej na półkę przed przeczytaniem ostatniego zdania.

 

Sztuka ta udała się przed laty Danowi Brownowi, którego bestsellerowy „Kod Leonarda da Vinci” podbił serca czytelników z całego świata. I wydawać by się mogło, że temu amerykańskiemu autorowi trudno będzie dorównać. Tymczasem na polskim rynku wydawniczym pojawiła się niedawno powieść, której autora okrzyknięto właśnie polskim Danem Brownem. Czy Maciej Siembieda, autor powieści „444” rzeczywiście zasłużył na to miano?

 

Historia opisana przez Siembiedę zaczyna się wypadkiem samochodowym, w którym ginie pewien dziennikarz. Człowiek ten nie był ani wybitną dziennikarską gwiazdą, ani znanym z plotkarskich portali celebrytą. Można więc przypuszczać, że w jego śmierci nie ma nic zaskakującego. A jednak szybko okazuje się, że wypadek nie zdarzył się przypadkiem, a zmarły dziennikarz trafił na trop pewnej tajemnicy, ściśle związanej ze znanym obrazem Jana Matejki. Obrazem, który uznawany jest za dzieło sztuki najczęściej kradzione. Przypadek? Niekoniecznie.

 

Sprawą zaczyna interesować się prokurator IPN-u – Jakub Kania. To on był adresatem dokumentów, które zmarły w wypadku dziennikarz chciał ujawnić. Prowadząc swoje śledztwo musi stawić czoła niebezpiecznym przeciwnikom, a przy tym odkrywa tajemnicę pewnej przepowiedni, według której raz na dokładnie 444 lat pojawia się szansa na pokój między wyznawcami chrześcijaństwa i islamu. Tyle tylko, że istnieje ktoś, komu ów pokój nie jest na rękę, kto w pojednaniu za wszelką cenę chce przeszkodzić...

 

„444” to historia wciągająca, trzymająca w napięciu. Historia, od której oderwać się jest niezmiernie trudno. To powieść, w której autor niezwykle umiejętnie połączył opis wydarzeń sprzed wieków ze współczesnością. To także książka, w której fikcja literacka i rzeczywistość nieustannie się ze sobą splatają w taki sposób, iż czytelnikowi czasem trudno rozeznać, co jest prawdą, a co wytworem wyobraźni autora. Dużym plusem są tutaj także obserwacje polskiego społeczeństwa, jakie autor umieścił w swojej książce. Sprawiają, że powieść nie tylko jest jeszcze bardziej ciekawa, ale także momentami zabawna. To wszystko składa się na fakt, iż powieść „444” świetnie się czyta!

Powieść Siembiedy to książka dla miłośników dobrej sensacji z wątkami historycznymi. Fani prozy Dana Browna z pewnością będą zachwyceni lekturą. I im polecam tę powieść szczególnie. Sama zaś mam nadzieję, że nie jest to ostatnia tego rodzaju pozycja w dorobku autora, który na co dzień zajmuje się raczej pisaniem reportaży. Chętnie sięgnę po kolejną książkę Siembiedy, bo jestem przekonana, że będzie równie dobra. Muszę też przyznać, że słuszność mają ci, którzy uważają, iż właśnie w osobie Macieja Siembiedy Polska doczekała się swojego Dana Browna.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!