Rozalia Lubomirska. Kwiat Podola

Autor: Alina Zerling Konopka

Okładka wydania

Rozalia Lubomirska. Kwiat Podola


Dodatkowe informacje

  • Autor: Alina Zerling Konopka
  • Tytuł Oryginału: Rozalia Lubomirska. Kwiat Podola
  • Gatunek: Biografie I Autobiografie
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 352
  • Rok Wydania: 2016
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 145x205 mm
  • ISBN: 9788373996922
  • Wydawca: Rytm
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    5/6

    2/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 3 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Pani M

Rozalia z Chodkiewiczów Lubomirska była córką hrabiego Jana Mikołaja Chodkiewicza, marszałka i starosty żmudzkiego, oraz Marii Ludwiki Rzewuskiej, córki Wacława Rzewuskiego, hetmana. Została żoną Aleksandra księcia Lubomirskiego, z którym miała córkę Aleksandrę. Wyjechała wraz z nią do Francji. Nie miała tam jednak łatwego życia. Została oskarżona o spisek kontrrewolucyjny. Usłyszała wyrok śmierci. Ze względu na jej młody wiek uznano go za przykład na zezwierzęcenie rewolucji. Legenda głosi, że jej duch pojawia się w pałacu Lubomirskich w Opolu Lubelskim. Ta kobieta została bohaterką najnowszej powieści Aliny Zerling-Konopki.

 

Jak czytamy na okładce książki: „Dwie kobiety, matka i córka, dwa życia i dwie tragedie. Na tle osiemnasto- i dziewiętnastowiecznej Polski i Francji, wstrząsającym dramatem politycznym, rozgrywa się osobista tragedia Rozalii księżny Lubomirskiej i jej córki Aleksandry. Wielka Rewolucja Francuska i powstanie listopadowe zmiatają na swej drodze istnienia ludzkie. Płomienna miłość to ich osłoda, okrutna śmierć to ich żniwo. Czy dwóm kobietom uda się przetrwać owe kataklizmy? W jaki sposób będą bronić życia własnego i najbliższych? Piękna Rozalia oraz jej rezolutna i odważna córka muszą zapłacić wysoką cenę za własne szczęście. Są jak liście na wietrze historii, historii okrutnej i nieczułej. Ich losem jest miłość w cieniu śmierci. Opowieść pełna smutku i melancholii. A jednak także nadziei i uczucia. Uczucia do Ojczyzny, rodziny i chwalebnej przeszłości”.

 

Przyznam szczerze, że zanim przeczytałam tę książkę, niewiele wiedziałam o Rozalii Lubomirskiej. Nie miałam pojęcia o tym, jak wyglądał jej los. Za pośrednictwem autorki mogłam przekonać się, kim była. Historię czyta się dość szybko. Autorka posługuje się prostym językiem i od samego początku wciągnęła mnie w swoją opowieść. Przeniosłam się w czasie. Widać, że Alina Zerling-Konopka przyłożyła się do napisania powieści. Wszystko jest dopracowane w najdrobniejszym szczególe.

 

Znam twórczość tej autorki, nie było to moje pierwsze spotkanie z nią i mniej więcej wiedziałam, czego mogę spodziewać się po jej prozie. I tym razem Alina Zerling-Konopka mnie nie zawiodła. Dość dobrze odnajduje się w tematach historycznych. Zna się na swojej pracy i wykonuje ją najlepiej, jak potrafi. Chętnie powrócę jeszcze kiedyś do opowieści o Rozalii Lubomirskiej. Co prawda wiem, jakie będzie miała zakończenie, ale niespecjalnie mi to przeszkadza. Rozalia podbiła moje serce. Choć na początku nieco działała mi na nerwy, zżyłam się z nią i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Oczywiście mam na myśli lekturę, nie chciałabym, żeby nawiedził mnie jej duch.

 

Jeżeli znacie twórczość autorki i lubicie jej książki, nie będę musiała was nakłaniać do lektury tej książki. Podejrzewam, że przeczytaliście ją przede mną. Komu mogę polecić Rozalię Lubomirską. Kwiat Podola? Myślę, że przede wszystkim tym czytelnikom, którzy słyszeli o Rozalii. Mam nadzieję, że opowieść o jej życiu napisana przez Alinę Zerling-Konopkę przypadnie wam do gustu. Fani powieści historycznych także powinni być usatysfakcjonowani. Co prawda pojawia się tu parę wątków romansowych, ale uwierzcie mi, są tak skonstruowane, że da się je przeżyć. Sami zadecydujcie, czy chcecie poznać Rozalię Lubomirską. Nie będę was do tego nakłaniać. Nie chcę, byście później żałowali swojego wyboru i marudzili, że źle wam doradziłam. Jeśli nie lubicie książek z historią w tle – lepiej poszukajcie czegoś innego.

Airel

Nie rozumiem tej powieści. Pierwsze niemal 40 stron poświęciłam zapamiętywaniu sporej liczby imion, i ich wzajemnej relacji, choć liczba wzmiankowanych śmierci niemal dorównała liczbie podanych imion. A na 40 stronie okazało się, że główną bohaterką jest matka dotychczasowej pierwszoosobowej narratorki, i akcja powieści dzieje się właściwie pokolenie wcześniej.

 

Na tym etapie obraziłam się na tę książkę na dobrych kilka dni.

 

Później mamy dwie pierwszoosobowe narratorki na zmianę, Rozalię Lubomirską, oraz Aleksandrę Lubomirską/Rzewuską, jej córkę. Czy książkowa Rozalia planowała wydać swój pamiętnik w formie powieści? Nie znam innego powodu, by zaczynać pamiętnik od poinformowania z jakiej rodziny się pochodzi. A zdanie „Mój ród znany jest w Rzeczpospolitej od wieków” wyraźnie napisany jest na potrzeby obecnych czytelników. Nie ma nic w tym złego, ale odjęło to wiele uroku pozornie stylizowanemu pamiętnikowi. Nie mogłam zapomnieć, że nie jest pamiętnikiem, tylko pomysłem autorki.

 

Kolejne 30 stron później znowu się zniechęciłam. Nic nie składało się w całość: najpierw czytałam, że Rozalia nigdy nie była w Lubomierzu, ale się wybierze; potem, że nie może się wybrać, bo jej matka przyjmuje gości; potem goście wyjeżdżają, ale wraca umierający ojciec; a po śmierci ojca mimochodem wtrącone zdanie informuje, że Rozalia w Lubomierzu była kilkakrotnie. Bardzo irytują mnie takie niezgodności, wracam sprawdzić w fabule, czy czegoś nie pominęłam. W tym wypadku nic nie znalazłam, co tylko dodatkowo zniechęciło mnie do powieści. Sama historia Rozalii wciąż nie zainteresowała mnie na tyle, by wynagrodzić znalezione pomyłki.

 

Przy trzeciej próbie dotarłam dalej. Tym razem zirytowała mnie głupota bohaterki oraz... właściwie nie wiem jaka właściwość jej matki, która zawzięcie wydaje córkę za mąż, nie chcąc jednak opowiedzieć jej, czemu właściwie wszyscy inni przestrzegają córkę przed tym małżeństwem. Jest to dla mnie wyjątkowo tajemnicze: z jednej strony rozumiem, że chce połączyć majątki, ale z drugiej chyba lepiej byłoby ostrzec córkę, co ją czeka? Zwłaszcza zważywszy na powszechną wiedzę na temat wad narzeczonego... Młoda Rozalia z kolei nikogo nie kocha, ale sądzi, że wszyscy padną jej do stóp. To, co prawda, też jest irytujące, ale może bardziej zrozumiałe.

 

Drobiazgowość historyczna: rody, herby, ich znaczenie i historia jest imponująca i godna podziwu. Prawdziwą przyjemność sprawiło mi czytanie o pokazie lotu balonem. Nie znam się dobrze na historii, ale te różne uwagi i wydarzenia opowiedziane przy okazji historii Rozalii i Aleksandry rzeczywiście robią wrażenie.

 

Ale mimo historycznych detali i skomplikowanych relacji bohaterek, nic mnie tu nie wciągnęło. Nie poczułam do nich żadnych silniejszych uczuć (poza irytacją). Nie dość, że nie wciągnęłam się w historię, to żaden z bohaterów nie zjednał sobie moje sympatii. Gubiłam się również w liniach czasowych. Dodatkowo – choć może to tylko moje wrażenie – miałam też problem z odróżnieniem Rozalii od Aleksandry jako narratorek – oczywiście, wiedziałam która bohaterka jest która, ale ich narracje wydawały mi się nie do odróżnienia. A przecież były innymi osobami! Brakowało mi zróżnicowania stylu pomiędzy ich opowieściami. Jednocześnie niektórych zwrotów akcji oczekiwałam już wiele stron przed ich nastaniem. Po czwartej próbie dotarłam gdzieś za ponad połowę powieści i poddałam się ostatecznie.

 

Brakowało mi też wyjaśnienia niektórych pojęć. Powtarzane przez Rozalię francuskie wyrażenie fi donc może i było zrozumiałe z kontekstu, ale nie pogardziłabym małym przypisem. Podobnie wyrażenie „zimny dziadek”, które co prawda raz zostało wyjaśnione poniekąd w treści, ale nie zrozumiałam tego dobrze i musiałam wyszukać dokładne znaczenie wyrażenia w sieci.

 

Mam jednak nadzieję, że dla innych ta powieść okaże się znacznie bardziej wciągająca i oburzą się na moją opinię. Cieszyłoby mnie to, bo temat jest rzeczywiście wdzięczny.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!