Okładka wydania

Hotel Angleterre

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Hotel Angleterre | Autor: Marie Bennett

Wybierz opinię:

Ruda Recenzuje

O II Wojnie Światowej napisano już wiele, choć wydawać by się mogło czasami, że wciąż za mało. By przekazać nam swoje myśli autorzy wykorzystują literaturę faktu lub literacką fikcją, jednak niezależnie od tego, do której z tych grup należy dana książka, tematyka ta mocno oddziałuje na wyobraźnię i uczucia czytelnika. „Hotel Angleterre” to jedna z tych powieści, które nie zostały oparte na prawdziwych wydarzeniach, a jednak w zaskakująco realistyczny i obrazowy sposób oddają koszmar wojny i ludzi naznaczonych związanym z nich piętnem.

 

Po książki dotyczące tematyki wojennej zawsze sięgam chętnie, z dużym kredytem zaufania. To temat, który nigdy mnie nie nudzi i nie rozczarowuje, bo jakby mógł? Dlatego też byłam niesamowicie zadowolona mogąc poznać powieść zapowiadającą się tak dobrze. Za sprawą tej książki Bennett przenosi nas w czas wielkich zdrad, ludzkich koszmarów, zakazanych miłości i przelanej krwi. A przede wszystkim w szokujący sposób uświadamia nam, że życie ludzkie toczyło się przecież wbrew wojnie, a może także nieco wbrew logice. W tamtym okresie również przydarzały się rzeczy piękne, niespodziewane, zapadające w pamięć na lata. I tak można by najkrócej scharakteryzować tę książkę- jako opowieść o postaciach usiłujących żyć mimo otaczającego ich koszmaru.

 

Co najciekawsze, w tej powieści pierwszoplanowa wojna jest jednak trochę z boku, ustępując miejsca historiom ludzi. Podążamy za Georgem i Kerstin, zagłębiając się w dwie tak odległe perspektywy. Autorce bardzo dobrze udało się oddać charakter postaci, ich rozterki, dylematy, bolączki. A przedstawienie historii w taki sposób okazało się niezwykle frapujące. Dwa miejsca. Dwie postacie. Dwa wybory. A także dwa życia. Związane węzłem małżeńskim, a jednak tak brutalnie rozdzielone. Głowni bohaterzy nie raz nas zaskakują, sprowadzają na nas pytania, zarzucają refleksjami. A my niecierpliwie czekamy, zastanawiając się, czego jeszcze możemy się po nich spodziewać.

 

Wojenne okoliczności to próba charakteru, konieczność pewnego określenia się, pokazania jakim się jest człowiekiem. To sytuacja, w której na pewne sprawy patrzy się inaczej, a niecodzienne wybory bardziej rozumie, akceptuje i szanuje. I tak właśnie jest a naszymi bohaterami. Autorce udało się świetnie zarysować charaktery, zarówno męskie, jak i damskie. Momentami ciężko w to uwierzyć, bo to przecież debiut. Skąd więc ta pewność pióra, ta piękna dojrzałość, to bijące z kart powieści doświadczenie?

 

To także opowieść o przeszłości, która nie daje o sobie zapomnieć, która rozlicza, powraca, rani, czeka na moment, by znów się wynurzyć. W „Hotelu Angleterre” po prostu musi się coś wydarzyć, a na te wydarzenia oczekujemy z niecierpliwością i napięciem. W tej historii nie brakuje tajemnic, zwrotów akcji, zmiennych okoliczności. To powieść, w której wszystko może się zdarzyć i na to wszystko z pewnością musimy być przygotowani. Benett nie zostawia nam chwili na oddech, nadaje akcji szybkie tempo, które wymaga od czytelnika uwagi i skupienia. Choć ja tam wcale nie miałam chęci na przystanki. Historia żywo mnie zainteresowała i zatrzymała od początku do samego końca, a zakończenie także zasłużyło na dobre słowo.

 

W konstrukcji książki, pomyśle na fabułę i jej rozwinięciu, kreacji bohaterów widać swobodę tworzenia i talent do opowiadania. Autorka z wielką lekkością posługuje się słowem, w tekście nic nie jest wymuszone czy niedopracowane. To bardzo zgrabna całość zamknięta w pięknej, przykuwającej wzrok okładce. Książkę mogę polecić z czystym sumieniem. Każdemu- niezależnie od zainteresowań czytelniczych i wieku. Bo w tej powieści każdy znajdzie coś dla siebie, a może i siebie samego.

Czytelnik7

Wielkie powieści o zwykłych, małych, szarych ludziach wliczają się w ten obszar literatury, który mówi nam wiele przede wszystkim o nas – o codziennym życiu, o tym, co rutynowe, o sprawach, które dotyczą każdego z nas. Taką książką jest Hotel Angleterre – obszerna opowieść o nieszczęściu, odkrywaniu własnej tożsamości, o radzeniu sobie w niełatwych, granicznych wręcz, okolicznościach, o zdradzie, miłości, tęsknocie i o tym, co następuje, gdy wygasa uczucie.

 

Marie Bennett napisała dużą powieść, nie tylko ze względu na – jakże pokaźne – rozmiary. W tej długiej opowieści zawarła niemały świat emocji, pragnień i stanów, dotyczących poczucia odtrącenia, niesprawiedliwości oraz strachu, związanego nie tylko z lękiem o własne życie (w rozumieniu fizycznym), ale również o życie emocjonalne – wewnętrzne. Autorka prowadzi taką narrację, która odsłania szeroką panoramę przeżyć i reakcji, jakie wywołują określone zachowania czy wydarzenia – zarówno wynikające z osobistych, jednostkowych decyzji, jak i podyktowanych z góry. Opowiada o tym, co przytrafia się człowiekowi w różnych okolicznościach, stawia go w obliczu szeregu zdarzeń – zazwyczaj tragicznych. Toczy historię, która porusza i wzbudza u czytelnika nie tylko zdumienie czy współczucie, ale także swoiste poczucie zrozumienia i tożsamości zdarzeń fabularnych z tym, co rzeczywiste. Wynika to przede wszystkim z tego, że książka Bennett snuje dość uniwersalną i ponadczasową opowieść, która, choć osadzona w konkretnym miejscu i w czasie, i która na tym osadzeniu opiera swój pretekst do opowiadania, dotyczy nas wszystkich w równym stopniu. I nie tylko dlatego, że widoczne są pewne podobieństwa w odbieraniu rzeczywistości czy wartości, które definiują i ustalają nasze podejście do relacji międzyludzkich i kontaktu z otoczeniem, ale również dlatego, że Hotel Angleterre opowiada historię o podstawowych, pierwotnych pragnieniach i oczekiwaniach od życia. Potrzeba akceptacji, bliskości, poczucia przynależności i zrozumienia, a także wola życia, determinują zdarzenia i losy bohaterów, co naznacza toczącą się akcję nie tylko prawdopodobieństwem zaistnienia w realnym świecie, ale również wyraźną analogicznością do natury czytelnika – wymienione potrzeby stoją wszak u jego podstaw.

 

Recenzowana książka to także historia o wojnie. I nie jest istotne dla jej znaczenia, której wojny dotyczy, o jakich realiach traktuje, gdyż opowiada o tym, co ponadczasowe i związane ze wszystkimi konfliktami zbrojnymi, determinującymi ludzkie życie. Autorka tocząc nieśpieszną opowieść, przedstawia tragizm wojennych okoliczności, zaczynając od obrazu przymusowego rozdzielenia zakochanych i przechodzenia ze spokojnej, znanej rzeczywistości w świat odwróconego dekalogu, chaosu oraz strachu, kończąc na ukazaniu nieodwracalnych zmian, jakie niechybnie następują po wybuchu konfliktu. To książka, w której wojenny trud – psychiczny i fizyczny – zostaje ukazany niezwykle szeroko, nie tylko powierzchownie – poprzez poświęcenie mu uwagi jako zjawisku – ale również za sprawą uważnego studium, realizującego się w relacjach między bohaterami oraz ich świadomości i mniemaniu. Czytelnik dostaje możliwość wejścia w realia, które uderzają we wszystko to, co utożsamiamy z dobrą, spokojną egzystencją. W świecie bohaterów brak bowiem możliwości i perspektyw na życie – już nawet nie na dostatnie czy bezpieczne, ale jakiekolwiek. Walczą bowiem o przetrwanie. Marie Bennett pisze o tym, co przeżywa człowiek, któremu przychodzi uczestniczyć w jakiś sposób w wojnie. Skupia się na jego emocjach, stopniowemu wkraczaniu w obojętność na to, co dookoła, oraz o zewsząd nadchodzącej śmierci i paraliżującym strachu.

 

Hotel Angleterre opowiada jednak przede wszystkim nie o wojnie, jako takiej, ale o człowieku i o tym, co go spotyka – i w trakcie niej, i po. To powieść o ludziach, którzy doświadczając strachu, pustki, braku lub niespełnienia, uciekają w nowe relacje, zajmują takie perspektywy i postawy, które sprawiają, że zobligowani są do tego, by zdefiniować własną tożsamość i własne pragnienia, i wyjść im naprzeciw. Autorka prowadzi narrację o postaciach na poły opuszczonych, na poły zniszczonych. Choć mają o co i dla kogo żyć, choć teoretycznie są zakorzenieni w pewnych sytuacjach i określonej rzeczywistości, to tak naprawdę, w obliczu konkretnych zjawisk i potrzeb, okazują się nie tylko inni, ale także niezwiązani – z niczym ani z nikim. W tej książce dokonuje się wymowne przejście bohaterów z zażyłości, poczucia stałości pewnych rzeczy w to, co nieznane, ryzykowne i pokazujące brutalną prawdę o przeszłości – o złudzie, w której się żyło. Marie Bennett pisze o wojnie i jej bezsensownym przebiegu, o odchodzeniu w niepamięć uczuć i relacji, o rozpadzie (zarówno osobowości, jak i związków) oraz o poszukiwaniu prawdy o samym sobie.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto