Cywilizacja Komunizmu

Autor: Leopold Tyrmand

Okładka wydania

Cywilizacja Komunizmu


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Dyabeutor

Ciężko być obrońcą komunizmu. Nie wyobrażam sobie w obecnych czasach jakiejkolwiek poważnej publikacji, która miałaby na celu wystawić temu ustrojowi pozytywne noty. Jednak równie trudne wyzwanie stoi przed autorem, który wydaje książkę punktującą i nokautującą z taką zaciekłością i zajadłością, jak to zrobił swego czasu Leopold Tyrmand w „Cywilizacji Komunizmu”.

 

Należę do pokolenia, które kojarzy „lata minione” z kolejkami, kartkamina żywność czy z brakiem w sklepach większości niezbędnych towarów. Jednak na szczęście była to już lżejsza, schyłkowa odmiana komunizmu. O jego brutalnym, morderczym obliczu mogłem się jedynie dowiadywać z relacji starszych.

 

Z dystansem podchodziłem do książki Tyrmanda, oczekując nudnego, akademickiego wywodu o tym, że komunizm jest zły „bo ponieważ”. Jednak przeczytanie pierwszych stron skutecznie wyleczyło mnie z tych obaw. Co prawda jestem w stanie wyobrazić sobie poszczególne rozdziały jako kolejne wykłady na uczelni, jednak należące do tych ciekawszych, które pobudzają wyobraźnię i chęć pochłaniania otrzymywanej wiedzy.

 

Pierwszą połowę „Cywilizacji Komunizmu” czyta się z niemałym uśmiechem. Autor w swoisty, lekki sposób prezentuje absurdy, jakie czekają na obywatela od samego urodzenia. Momentami to wszystko wygląda niczym gotowy scenariusz do filmów Barei lub polskiej odmiany Monty Pythona. Osoby młodsze z niedowierzaniem mogą czytać i zastanawiać się, jak to wszystko mogło funkcjonować przez tyle lat. Nawarstwienie prezentowanych idiotyzmów męczy niczym oglądanie zbyt wielu odcinków „Sąsiadów” czy innych tego typu dzieł, które śmieszą serwowane tylko w odpowiedniej dawce.

 

Otrzymujemy studium nawet najprostszych sytuacji, które w normalnych społeczeństwach usprawniają codzienne życie, jednak w komunizmie udowadniają, że wszystko można dokumentnie zepsuć i obrócić przeciwko człowiekowi. Trzeba przygotować się na to, że nic nie działa, a jeśli funkcjonuje, to na pewno nieprawidłowo. Ostatecznie obywatel dochodzi do przekonania, że nawet gdy napotka na coś, co wygląda na normalne i logiczne, należy z tym większą podejrzliwością dopatrywać drugiego dna. Idealnym przykładem jest rozdział dotyczący działania poczty – dla ludzi żyjących w komunizmie logicznym stało się to, że aby mieć cień nadziei na dostarczenie wysyłanych listów, pod żadnym pozorem nie należy ich zostawiać w małych oddziałach pocztowych lub, co gorsza, w skrzynkach. Należy udać się do głównego punktu w mieście. Cała życiowa wędrówka, od narodzin, poprzez naukę, pracę, życie seksualne, aż do starości i śmierci, musi wiązać się z ciągłymi wyzwaniami, których w normalnych krajach nawet nie można sobie wyobrazić.

 

Jednak „Cywilizacja Komunizmu” tylko pozornie jest taką lekką i przyjemną publikacją, puszczającą oko do czytelnika. Po pewnym czasie, gdy jesteśmy już wciągnięci i pochłaniamy kolejne rozdziały, dostajemy potężny cios w szczękę. Na bok odchodzi lekki ton, zamiast niego wykładane są kolejne zbrodnie na społeczeństwie, jakie bezlitośnie wykonują ludzie podporządkowani temu ustrojowi. Leopold Tyrmand z wielką pasją wypluwa tony żółci twierdząc nawet, że komunizm w swojej brutalności jest czymś jeszcze gorszym od hitleryzmu. Uzasadnienie tej tezy jest piorunujące i ciężko mu odmówić racji. Już samo to obrazuje, jaką nienawiścią pałał autor do ustroju, który mógł na spokojnie opisać na emigracji.

 

Całość przytłacza ciężarem argumentów tak trafnie opisujących to, z czego udało się nam ostatecznie uwolnić, a o czym nierzadko zapominamy. Komunizm to nie tylko puste półki sklepowe, wyroby czekoladopodobne i „Pani Walewska”. To również jedne z ciemniejszych kart historii, skrywające wiele tak paskudnych rzeczy, które człowiek jest w stanie zrobić drugiemu, że w dzisiejszych czasach nie mieszczą się one w głowie przeciętnego obywatela.

 

Dodatkowo lekkiemu przyswojeniu faktów nie pomaga składnia, którą raczy nas Tyrmand. Zdania wielokrotnie złożone, ciągnące się przez wiele wersów, dodają książce powagi ale i mogą odrzucić tych, którym nie chce się skupiać i analizować każdego słowa. Zamykając książkę, po przeczytaniu,odetchnąłem głęboko – był to oddech człowieka wolnego, który po lekturze jeszcze bardziej sobie uzmysławia, jakim jest szczęściarzem żyjąc tak niewiele lat po tych niechlubnych czasach.

Czytelnik7

Jak przewrotnie napisał Tyrmand, życie w komunizmie polega w jakiś sposób na niemożliwości życia. Myślę, że to spostrzeżenie odnosi się nie tylko do zjawiska i realiów, które opisuje, ale również do samej książki – Cywilizacji komunizmu. Pozycja ta zdaje się konstruować narrację wokół tego spostrzeżenia, próbując nie tylko przedstawić fakty zgodne z zacytowanym spostrzeżeniem, ale również ukazać podobną przewrotność.

 

Tyrmand, który szczerze pogardzał komunizmem, nie kryjąc własnych poglądów i uprzedzeń, napisał tę książkę, by pokazać, na czym naprawdę polega i w czym tkwi zło tego systemu, tłumacząc demokratycznemu Zachodowi jego istotę oraz wszystko to, co o nim stanowi. Uważnie obserwując jego przebieg oraz społeczeństwo, wysnuwa szereg spostrzeżeń i obserwacji, w jakiś sposób oddających realia, w których musiał żyć.

 

Cywilizacja komunizmu to książka, która traktując o komunizmie, o szarej, siermiężnej, trudnej, pozbawionej nadziei i manipulującej świadomością tudzież percepcją rzeczywistości, opowiada nie tylko bezpośrednim przekazem tekstu, informacjami, jakie zawiera i które czytelnik przyswaja, ale również formą – operowaniem specyficznym sposobem narracji, korzystającym z ironii, przewrotności, swoistej prześmiewczości oraz niedosłownym definiowaniem komunizmu jako coś, co nie tylko jest złe i z wielu powodów niemoralne, ale również – po prostu – kuriozalne. Tyrmand porusza bardzo poważny temat i nie chodzi wyłącznie o sam system – jako ogólne zdarzenie czy umiejscowione w przestrzeni i w czasie zjawisko – ale przede wszystkim o poszczególne zagadnienia i elementy, które tak rzetelnie i wymownie go definiują. Bo recenzowana książka drąży komunizm od dwóch, jakże skrajnych, stron: od środka i od zewnątrz. Skupia się zarówno na ogólnikach, większych tendencjach czy szerokich, nieco powierzchownych, spostrzeżeniach i teoriach, stopniowo zagłębiając się w kolejne elementy i mniejsze, podparte codziennością i licznymi przykładami, obserwacje. Dotyczy z jednej strony tego, co może wydawać się nadrzędne lub ogólne, a przy tym starannie penetruje wąskie przestrzenie i płaszczyzny, takie jak konkretne sytuacje czy zdarzenia.

 

Tyrmand skupia się przede wszystkim na tym, co codzienne, powszechne, czyli na doświadczeniach ludzi, obywateli, których życie jest nieustannie determinowane na wszystkich płaszczyznach przez system. Przygląda się ich relacji z władzami oraz z wszystkim tym, co tożsame dla komunistycznej rzeczywistości. Mamy zatem obrazy rutynowych czynności, takich jak praca, zakupy czy nauka, społecznych ról i powinności, w których uwzględniona jest szeroko zakrojona propaganda, oraz rozbieżność między przyziemnymi potrzebami a możliwościami. Leopold Tyrmand opisuje człowieka w procesie, czyli jednostkę – na tle grupy, niekiedy za sprawą grupy – która od najmłodszych lat – od urodzenia – podlega z góry zaplanowanemu procesowi urabiania, który ma na celu kształtowanie w obywatelu takiej postawy, by wpisywał się w założenia komunizmu, by funkcjonował i istniał tak, jak wymaga od niego nadrzędna idea. Czytając, obserwujemy zmieniającą się tożsamość i świadomość jednostki, determinowaną przez szkoły, uczelnie, propagandę, doświadczenia oraz schematy i postawy, wpajane za pomocą wielu praktyk i działań. Pisarz pokazuje jednak – co ważne – nie tylko sam przebieg, ale również różne komplikacje, kontrowersje, niejasności czy opory, mówiące wiele zarówno o komunizmie, jak i o samej naturze człowieka.

 

Niewątpliwie istotna jest wielotorowość narracji o tytułowym zjawisku, realizująca się na wielu polach, wśród których należy wymienić między innymi socjologię, etykę, sztukę, religię, ekonomię i politykę. Cywilizacja komunizmu porusza wszystkie te zagadnienia i tworzy w ten sposób szeroki obraz komunizmu, nie tylko obiektywny, co wypośrodkowany. Tyrmand snuje obserwacje i spostrzeżenia, które pochodzą ze zderzenia dwóch biegunów: pierwszego, stanowiącego opisywaną rzeczywistość, z drugim, o którym stanowi świadomość innego życia, toczącego się w wolności i demokracji. Dzięki temu – tym dwóm widzeniom – możliwa jest nie tylko refleksja płynąca od środka, ale również relatywna – odnosząca się do czegoś. Dziś, czytając ten tekst jako swoiste świadectwo czasów, mamy możliwość porównania opisanych zdarzeń i zjawisk w odniesieniu do własnych doświadczeń i przemyśleń, które niemal zawsze idą w parze z osądami i zauważeniami samego autora.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!