Barnim Ogień

Autor: Bernard Berg

Okładka wydania

Barnim Ogień

Dodatkowe informacje

  • Autor: Bernard Berg
  • Tytuł Oryginału: Barnim Ogień
  • Gatunek: SensacjaThriller
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 335
  • Rok Wydania: 2016
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 125x205 mm
  • ISBN: 9788393096336
  • Wydawca: Tegono
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Poznań
  • Ocena:

    5/6

    6/6

    5.5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Pani M

Witajcie w piekle. Doszło do krachu finansowego, który, jak się pewnie domyślacie, nie przyniósł niczego dobrego. W wyniku tego zdarzenia padły gospodarki, cywilizacje i wszystko, co tylko runąć mogło. Mija 30 lat. Z całą sytuacją najlepiej radzą sobie ci, którzy nigdy nie byli uzależnieni od cywilizacji. Kiedy wśród położonych z dala od cywilizacji wzgórz płonie wieś, a jej mieszkańcy giną w niepokojących okolicznościach tajemniczy wędrowiec Barnim i jego spotkani na szlaku towarzysze postanawiają zaangażować się wyjaśnienie zagadki. Pasmo wydarzeń niesie ich przez górskie uroczyska, opuszczone ruiny, miejsca zapomnianych i nadal żywych kultów, by znaleźć swój zaskakujący finał w największej osadzie w okolicy.

 

Barnim. Ogień to pierwsza część cyklu o przygodach Barnima. To literacki debiut jej autora, Bernarda Berga. Jak poradził sobie z zaistnieniem na rynku? Wyszło mu to całkiem nieźle. Co prawda niektóre opisy były nieco przydługie, ale w gruncie rzeczy nie mam większych zastrzeżeń co do tej powieści. Czyta się ją szybko. Narracja jest prowadzona z perspektywy głównego bohatera, który nieustannie wzbudzał moją ciekawość. Kogoś takiego jak on jeszcze nie spotkałam. Barnim nie potrafi nigdzie na długo zagrzać miejsca. Wędruje, zdobywa artefakty i postanawia rozwikłać zagadkę dotyczącą spalenia wioski. Chce dowiedzieć się, co się stało. Gdzie podziali się mieszkańcy? Czy spłonęli wraz ze swoimi domostwami?

 

Książka ujrzała światło dzienne dzięki crowdfundingowi. Nie słyszałam wcześniej o tym projekcie, dopiero gdy powieść trafiła w moje ręce, dotarłam do informacji na jego temat. Muszę przyznać, że osoby, które zaangażowały się w ten projekt, wykonały kawał dobrej roboty. Filmik z zapowiedzią robi wrażenie. Przyjemnie się go ogląda. Również sama powieść została dopieszczona w najdrobniejszym szczególe. Utwardzona okładka, przejrzysta czcionka i płomienny sposób zapisania imienia bohatera na okładce – jestem pod wrażeniem. Książka ma swój klimat i chciałabym, żeby na naszym rynku wydawniczym było więcej debiutantów takich jak Bernard Berg. Z przyjemnością sięgnę po jego kolejne powieści. Jestem ciekawa tego, w jaki sposób potoczą się losy Barnima.

 

Nie spotkałam się z podobną książką i nie wiedziałam, czego mogę się po niej spodziewać. Zostałam pozytywnie zaskoczona i jestem głodna kolejnych wrażeń. Mam nadzieję, że autor mi ich dostarczy i kolejne części cyklu będą równie dobre jak ta. Bernard Berg postawił sobie dość wysoko poprzeczkę. Jednego mi jednak brakowało. Jak wspomniałam, narracja jest prowadzona z perspektywy głównego bohatera. To powoduje pewne ograniczenia. Czuję niedosyt, jeśli chodzi o informacje dotyczące tego, co działo się przed krachem, który doprowadził do upadku cywilizacji. Co się stało, że w ogóle do niego doszło? Jak wcześniej wyglądał świat? Co działo się z Barnimem, zanim pojawił się w powieści? Czym się zajmował? Mam nadzieję, że autor odpowie mi kiedyś na te pytania. Ogromnie na to liczę.

 

Nie miałam zbyt dużych wymagań jeśli chodzi o tę powieść, ale jestem pod wrażeniem. Nie żałuję ani jednej chwili, którą nad nią spędziłam. Chętnie jeszcze kiedyś powrócę do tego świata. Czy polecam powieść? Tak. Komu? Trudno odpowiedzieć mi jednoznacznie na to pytanie. Wiecie, o czym jest ta historia, mniej więcej zaznajomiłam was z głównym bohaterem. Sami zadecydujcie, czy chcecie wraz z nim rozwiązać tajemnicę spalonej wioski i jej mieszkańców.

Rudaczyta

Barnim Ogień można, z przymrużeniem oka, określić mianem syntezy Starej baśni, Gry o Tron i Robin Hooda. Powieść gwarantuje bowiem doskonałe opisy dzikiej przyrody, pikantne opisy spółkowania oraz podróż obrońcy uciśnionych bogatą w zwroty akcji, niebezpieczne porachunki z bandytami i triumf dobra w walce ze złem.

 

Barnim to po trosze samotnik górołaz, po trosze poszukiwacz mocnych wrażeń podejmujący się zleceń wszelakich, które albo dostarczają potężna dawkę adrenaliny, albo wzbogacają kieszeń. W wyniku niefortunnego splotu wydarzeń w miejscu realizacji kolejnego zlecenia ¬- w Rączu - zostaje oskarżony o kradzież świętej ikony z małego, miejscowego kościoła. Tym samym jego zlecenie - odnalezienie kamiennego ołtarzyka - nie zostaje zwieńczone sukcesem. Musi uciekać w góry. A tam - zamiast ukojenia i samotności pakuje się w kolejne kłopoty. Na swojej drodze spotyka bowiem doszczętnie spaloną, wyludnioną wieś. Bydło puszczone samopas, brak śladów walki z żywiołem i obezwładniający swąd spalonych ciał. Barnim dokonuje przerażającego odkrycia. Wszyscy mieszkańcy małej wsi zostali zwabieni, zamknięci i spaleni w drewnianym kościele. Zastanawiający pozostaje fakt, że nikt z obecnych w świątyni nie próbował się ratować. Wszelkie znaki na niebie potwierdzają fakt, że wszyscy - jak jeden mąż, zginęli pogrążeni w modlitwie... Dość szybko na jaw wychodzą kolejne niepokojące fakty - w pobliskiej okolicy "grasuje" samozwańczy głos boży - "mędrzec" przekonany o słuszności głoszonych przez siebie prawd. Głównym przesłaniem tychże rewelacji jest przekonanie mieszkańców pobliskich wsi, że świat się stoczył, ludzie bezmyślnie krzywdzą, grabią, gwałcą, poziom zgorszenia i zdemoralizowania osiągnął najwyższy stopień. Jedynym ratunkiem jest pokuta i ofiara...

 

najlepiej przez ogień święty, żeby ciała robactwu nie zostawiać, a duszy pomoc z dymem do nieba.

 

Barnim rusza w pogon za klechą, który nie cofnie się przed niczym aby zrealizować misterny plan zagłady grzeszników. Na swojej drodze spotyka Naja - pokornego, lekko opóźnionego w rozwoju wielkoluda o gołębim sercu. Niedługo później dołącza do nich inteligent Aan, hultaj i żigolak Ren oraz odważna, piękna Ina. Razem starają się zapobiec kolejnemu masowemu samobójstwu.

 

Nie możemy być obojętni na zło. Obojętność to zło.

 

Dobra passa pt "wartościowe i rewelacyjne książki" mnie nie opuszcza. Bo Barnim Ogień to kawał, może nie genialnej, ale bardzo dobrej literatury. Synergia realistycznych opisów przyrody, ciekawych zwrotów akcji, charakterystyki poszczególnych bohaterów daje skok w świetnie wykreowaną fabułę. Dopracowaną, zaskakującą i porywającą.

 

Zastanawiająca pozostaje kwestia braku możliwości precyzyjnego określenia czasu akcji, ponieważ podroż Barnima z powodzeniem mogła wydarzeń się w zamierzchłej przeszłości jak, teraźniejszości i w dalekiej przyszłości... chociaż mając na uwadze bogactwo flory i fauny, obstawiam jednak te pierwszą ewentualność. Dzika, nieskalana działalnością (i głupotą) człowieka przywołuje na myśl wspomniane zalesienia Starej Baśni Kraszewskiego. Potwierdzeniem mojej teorii może być także prostota mieszkańców wsi, "Nauki w mieście" jako coś nietypowego, lekkie zacofanie intelektualne i wynikającej z niego podatności na moralizatorskie kazania wędrowców głoszących dobre nowiny.

 

Szczególna uwagę zwraca różnorodność charakterów poszczególnych bohaterów. Barnim to taka polska wersja Macgyvera górala. O przyrodzie, prawach nią rządzących, metodach przetrwania w niesprzyjających warunkach wie wszystko. Jednocześnie postać Barnima jawi się jako "ostatni sprawiedliwy", który kieruje się rozsądkiem i ogólnie pojętym dobrem. Dba o kompanów, jest inteligentny, przewidujący i zaradny. Naj to wielki, nieszkodliwy, lekko opóźniony wielkolud. Wpatrzony w swojego mentora - Barnima - podąża za nim i gotów jest mu towarzyszyć na dobre i złe. Aan to lekko irytujący intelektualista, analizujący, snujący teorie i prawiący morały. No i Ren =) Ren jest bardzo oryginalną postacią, lubujący się w rozkoszach życia doczesnego: dobrze pojeść, popić i oczywiście, użyję nomenklatury typowej dla Rena - podupczyć. Opisy upojnych chwil na płaszczyźnie damsko-męskiej dostarczają pikanterii oraz pokaźnej porcji komizmu. Z pewnością opis stosunku Rena z Ludmiłą plasuje się szczycie najzabawniejszych i najbardziej realnych w rankingu "bzykanie w literaturze".

 

Kładzie się posłusznie i zakasuje spódnicę. Spodziewałem się chaszczy, a tu schludny trawnik.

 

Generalnie Ren to najbarwniejsza postać przykuwająca uwagę i zyskująca sympatię. Hulaszczy tryb życia, luzackie podejście do problemów natury egzystencjalnej, chwiejne i podatne na czynniki zewnętrzne zasady moralne. Oj tak, to bardzo ciekawa postać. To właśnie Ren i jego swobodny sposób bycia jest źródłem największej ilości zabawnych sytuacji, które zainicjują głośne wybuchy śmiechu i palącą potrzebę przeczytania danego fragmentu raz jeszcze. Na głos. Mężowi. Żonie. Komukolwiek. Niech i ktoś inny się pośmieje;)

 

[...] teraz podążają za mną jak nierozprawiczone nastolaty za lokalna dupodajką.
Droga pani, szanowni panowie, moim zdaniem nie wydarzyło się nic, czego nie dałoby się wytłumaczyć zwykłym ludzkim skurwysyństwem.

 

Jednocześnie powieść Barnim Ogień niesie ze sobą przekaz. Zmusza do zastanowienia się jak wielką rolę odgrywa w życiu wiara, świadomość własnej woli. Autor nie odpowiada na pytanie, czy zemsta najlepiej smakuje na zimno, czy zemsta w ogóle ma rację bytu. Czy przebaczenie daje ukojenie, czy uczciwość popłaca.

 

Tłum to nie ludzie, tylko tłum. Tracą zdolność logicznego myślenia i racjonalnego działania. Dają się prowadzić najbardziej prymitywnym instynktom, wśród których zemsta zawsze wiedzie prym.

 

Nie musisz być świętym, żeby walczyć ze złem. Żeby walczyć ze złem, nie musisz być nawet dobry.

 

I to zakończenie. Jeśli dobrze dedukuję (a mam nadzieję, że nie) to zakończenie jest po prostu smutne. I rewelacyjne... Po ostatniej rozmowie Barnima z Anną poczułam się oszukana i przygnębiona ale i zaskoczona. Trochę jak po obejrzeniu pewnego teledysku Alanis Morissette... Z wielka przyjemnością sięgnę po kolejna powieść z Branimem w roli głównej. Bo tak tego nie zostawię! ;)

Uleczkaa38

Przygoda - kwintesencja literatury, która to jednak w ostatnim czasie przybrała głównie szaty sensacji, fantastyki, czy też spektakularnych opowieści z polityką i historią w tle... Tymczasem zapomnieliśmy o najczystszej, najpiękniejszej i najbardziej fascynującej przygodzie rodem z opowiadanej gdzieś przy ognisku historii z udziałem jednego lub kilku bohaterów, którzy to na swej drodze stają oko w oko w niezwykłym, niecodziennym i bardzo ciekawym wydarzeniem, któremu to muszą stawić czoła... To prostota, skromność i zarazem serce literatury, o którym to w doskonały sposób przypomina nam tajemniczy autor Bernard Berg, a czyni to za sprawą swojej debiutanckiej powieści pt. "Barnim. Ogień".

 

I tak jak w dobrej opowieści przy ognisku być powinno, tak i tutaj spotykamy na swej drodze samotnego bohatera i tajemniczego wędrowca - Barnima, który w bliżej nieokreślonym nam celu przymierza przepastne leśne i górskie tereny, omijając po drodze wszelkie wsie i osady. Jednak oto pewnego razu uwagę Barnima przykuwa widok płonącej gdzieś w oddali wsi, który skłania go złamania swych postanowień i udania się ku targanej ogniem osadzie. Po dotarciu zastaje jedynie spopielałe zgliszcza domów i kościoła, w którym ku swej zgrozie odkrywa spalone zwłoki wszystkich mieszkańców... Wkrótce potem spotyka on na swej drodze kilku podobnych mu wędrowców, z którymi to wspólnie odkrywa straszliwą prawdę o spalonej wsi, jak i również postanawia uchronić inne osady przed taki samym losem, którego to niechybnie mogą się one spodziewać... I tak oto rozpoczyna się pełna przygód, niezwykłych zdarzeń i dramatycznych zwrotów akcji wyprawa, która na zawsze odmieni los i życie jej uczestników...

 

Książka ta oferuje nam sobą prostą, ale przy tym i niezwykle intrygującą historię, która rozpala naszą ciekawość go granic wytrzymałości. Oto wraz z pierwszymi stronami wkraczamy do niezwykłego świata prowincjonalnej rzeczywistości, ludowych wierzeń, prostego życia mieszkańców tej krainy. Tam stajemy oko w oko z tragicznym i dramatycznym pożarem, a następnie krok po kroku odkrywamy jego przyczyny, okoliczności i związane z nimi zagrożenie dla innych osad. Czynimy to u boku kilku głównych bohaterów, którzy na naszych oczach spotykają się po raz pierwszy, a następnie wspólnie udają w długą i niebezpieczną wyprawę, której celem jest ostrzeżenie i uratowanie pobliskich wsi. Barnim, Naj, Ren, Ann i Ina - oto nasi bohaterowie, z których każdy jest zarazem narratorem poszczególnych rozdziałów, opisujących nam kolejno przebieg ciągu pasjonujących wydarzeń...

 

I właśnie owa, jakże niecodzienna konstrukcja tej opowieści, stanowi o jej sile, wielkości i atrakcyjności dla czytelnika. Otóż dzięki tak inteligentnemu zabiegowi autora, mamy tu de facto kilka zupełnie różnych spojrzeń na tę samą historię, którą to naprzemiennie serwuje nam każdy z bohaterów. Dla ułatwienia rozpoznania danego mówcy, każdy z rozdziałów rozpoczyna się od imieniu danej postaci, dzięki czemu od razu wiemy z kim mamy do czynienia. I muszę tutaj przyznać, iż ten sposób prowadzenia tej opowieści jest niezwykle atrakcyjny i intrygujący, gdyż oto raz po raz otrzymujemy tu zupełnie inne, także pod względem języka, formy budowy zdań i zawartych tu emocji, spojrzenie na podróż tej małej grupy bohaterów, wzajemne relacje pomiędzy nimi, a także cele, jakie im przyświecają. Świetna rzecz - wielkie brawa Panie Berg!

 

Co samej fabuły, to prezentuje się ona naprawdę iście wybornie. Nie brakuje tu bowiem i licznych zwrotów akcji, i wielkich niespodzianek, jak i również naprawdę dramatycznych chwil przepełnionych walką o życie... Jednak tak naprawdę, prym wiodą tu świetnie ukazane konwersacje i przedstawione relacje pomiędzy Barnimem, Najem, Annem, Renem i Iną, którzy ze strony na stronę stają się sobie coraz to bliżsi, a co za tym idzie z czasem łączy ich zdecydowanie coś więcej niż tylko wspólny cel, a mianowicie przyjaźń. Ujmujące są nie tylko ich konwersacje, ale także opisy zwykłych czynności, jak chociażby wspólna wędrówka, zbieranie chrustu na ogień, czy też spożywanie posiłków. Jednocześnie nie brak tu także i kilku bardzo brawurowo ukazanych scen walki, a co za tym idzie dramatycznych chwil ze śmiercią w tle... Ba, nawet i ognistej erotyki tu nie zabrakło, co również dodaje pikanterii tej fabule. Całość zaś puentuje niezwykle tajemniczy finał, odnoszący się nie tyle do samej fabuły, ile do osoby głównego bohatera, który to w naszych oczach staje wówczas kimś zupełnie innym...

 

Sercem tej opowieści są jej bohaterowie, z których to każdy jest naprawdę wielce intrygującą i fascynującą osobowością. Barnim to mądry, niezwykle tajemniczy i dobry z natury człowiek, który dla całej grupy staje się jej opiekunem, przewodnikiem, przywódcą. To typ samotnika, który jednak pod wpływem swych towarzyszy wydaje się stawać coraz bardziej otwartym na innych ludzi. Naj to z kolei niezwykle szczery, bezpośredni i poczciwy chłopak o ogromnej sile i potężnej muskulaturze, który co prawda nie grzeszy inteligencją, ale za to imponuje wielkim sercem i miłosierdziem względem innych. Nie mniej ciekawą postacią jest Ren - hulaka, bawidamek i nie grzeszący dobrymi manierami młodzieniec, który uwielbia i dobrą zabawę, i mocny napitek, a i od bitki nie stroni, przy czym w głębi duszy okazuje się naprawdę dobrym i prawym człowiekiem... Ann to z kolei typ inteligenta z wyższych sfer, którego cechuje piękny język, dobre obyczaje, wielka wiedza i nieograniczona ciekawością świata. I na koniec zostaje Ina - piękna, tajemnicza, niezwykle wrażliwa kobieta, którą co prawda poznajemy tu w najmniejszym stopniu, ale i tak spotkanie to wywiera na nas wielkie wrażenie... Nie brakuje tu także i czarnych charakterów, którzy dodają kolorytu, pikanterii i dramaturgii tej opowieści, dzięki czemu to jest ona tak wyjątkowa i udana:)

 

Niezwykłe jest również miejsce, jakie wykreował w swej książce Bernard Berg. To świat przypominający żywo realia średniowiecza, choć pewni tego być nie możemy, gdyż w żadnym momencie nie pada jakakolwiek data lub wskazówka na temat tego, z jakim okresem mamy do czynienia. Podobnie ma się rzecz z umiejscowieniem tego literackiego świata na mapie, który z jednej strony kusi, by określić go mianem naszej ojczyzny, zwłaszcza w kontekście nazewnictwa wsi, choć z drugiej strony przeczą temu imiona naszych bohaterów, absolutnie nie brzmiące po polsku. Abstrahując już jednak od tego, warto podkreślić niezwykły klimat, charakter i koloryt tej krainy, która czaruje nas swoją fauną, florą i nieskażoną bytnością człowieka naturalnością... To także piękne, choć czasami dość bulwersujące i wołające o pomstę do nieba pod kątem zacofania, życie tamtejszych społeczności, które ma w sobie pewien czar, magię, sentymentalny urok... Z pewnością jednak obraz tego świata nie byłby tak piękny, gdyby nie wielka łatwość i umiejętność przelewania tych wszystkich kadrów na karty literatury, którą to niewątpliwe posiada autor tej powieści.

 

"Barnim. Ogień" to opowieść o wielkiej przygodzie, intrygującej tajemnicy oraz wspaniałym, nieco baśniowym świecie. Jednocześnie jest to także piękna historia o wielkiej przyjaźni, która łączy kilku samotników w jedną, dbającą o siebie i pomagającą sobie w każdej sytuacji, grupę wiernych druhów... Przy tym wszystkim chyba najbardziej cieszy to, iż autor nie pokusił się tutaj o elementy fantastyki, której we współczesnej literaturze jest zdecydowanie zbyt dużo. W zamian za to mamy zaskakującą formę narracyjną, wspaniałych bohaterów, docenienie wartości dialogu i niesamowity klimat, który każe czytać tę opowieść z wielkim zainteresowaniem od pierwszej, do ostatniej strony... Polecam - to jeden z najciekawszych debiutów ostatnich miesięcy!

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: