Byłaś Moim Niebem

Autor: Barbara Litwicka

Okładka wydania

Byłaś Moim Niebem


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Dzięcielinek

Barbara Litwicka z wykształcenia jest nauczycielem nauczania początkowego i zintegrowanego. Jest autorką drobnych publikacji zawodowych, a także biuletynu metodycznego dla nauczycieli. „Byłaś moim niebem” to jej debiut powieściowy, który zwrócił moją uwagę okładką pełną niezapominajek. Ponieważ to moje ulubione kwiatki, działały na mnie jak magnes. Muszę przyznać, że szybko wciągnęłam się w fabułę, choć była dla mnie momentami nierówna. Zdecydowanie mocnymi jej akcentami są przemyślenia jednego z głównych bohaterów Witolda, które przeplatają się ze wspomnieniami. Biały Dworek był spokojnym miejscem, gdzie dobrze żyło się jego rodzinie. Niespodziewani, przyprowadzeni przez jego ojca goście, zburzyli całą misterną codzienność. Nowa mieszkanka, Basia, zawładnęła całkowicie sercami mieszkańców i służącej Ludomiry. Pewna tajemnica związana z osobą jej ojca powoduje, że dziewczynka pozostaje u nich na dłużej. Gdy nadejdzie czas opuszczenia przez nią Białego Dworku, w każdym sercu pozostawi ogromną stratę, lecz czy faktycznie zasługuje na aż taką idealizację ?
Nie da się ukryć, że autorka postawiła sobie wysoko poprzeczkę debiutując sagą rodzinną, opisana przez nią historia na pewno jest nietuzinkowa, galeria postaci ogromnie interesująca a i emocji nie brakuje. Ale..najbardziej momentami przeszkadzał mi język jakim jest napisana. Relacje rodziców Witka ogromnie przesłodzone, postać jego matki wydaje mi się nie do końca ukazana, mimo codziennej obecności wydaje się być jedną wielką spolegliwością. Najbardziej życiowy i wciągający wątek to ten dotyczący życia osobistego Ludki, jej trudnej drogi do zrozumienia, że miłość bywa fałszywa i bolesna. Jej historia wzbudza ogrom emocji, z początku kibicujemy jej, cieszymy się razem się z nią, lecz szybko mamy ochotę nią potrząsnąć, aby nie żyła ułudą a teraźniejszością.
„Byłaś moim niebem” to ciekawe studium psychologiczne osób, które niechcący zostały wciągnięte w pewną grę, w której niestety tylko jedna osoba może zostać zwycięzcą. Witold zakochany w Basi od pierwszego wejrzenia, tak naprawdę nie potrafi do końca zawładnąć jej sercem. Staje się jej opoką, filarem bezpieczeństwa, lecz czy jest faktycznie obiektem jej westchnień? Czy pewne układy dobrze funkcjonujące w dzieciństwie, mogą sprawdzić się w dorosłym życiu?
Na początku troszkę złościło mnie, że wiele wątków jest nie rozwiniętych, czy nie wytłumaczonych. Adnotacja, że będzie następny tom zmieniła moje nastawienie i troszkę inaczej patrzę teraz na fabułę. Choć czuję ogromny niedosyt, łatwiej mi teraz połączyć czy wyodrębnić pewne fakty i starać się złożyć je w całość lub „dopisać” im ciąg dalszy. Na pewno powieść ta wzbudzi pewne kontrowersje, z jednej strony wydaje się być podobną do książek dla panienek z dobrego domu, a z drugiej z kolei widać bardzo dobre przygotowanie psychologiczne. Historia, może trochę mało realna, na pewno przykuwa uwagę i momentami ciężko się od niej oderwać. Choć miotają mną tak sprzeczne uczucia, myślę, że na pewno sięgnę po następny tom, ponieważ autorce udało się mnie zaciekawić i wróżę jej grono sympatyków, którzy na pewno docenią jej powieść chociażby by za brak jakichkolwiek wulgaryzmów w tekście. Ważne jest również to, że historia jest wielowątkowa, i mimo faworyzowania bohaterki Basi, również i inne osoby maja coś do przekazania. Często to co nam się wydaje, ogromnie mija się z rzeczywistością, wyobrażenia mylą się z faktami. Czy Witold mógł uważać się za szczęściarza? Polecam

Pani M

Spójrzcie na okładkę tej książki. Nie wiem, czy też tak macie, ale kiedy ja patrzyłam w oczy znajdującej się na niej dziewczynki, nie mogłam nie skusić się na lekturę. Co przyniosła mi lektura Byłaś moim niebem? Witold był małym chłopcem, gdy w jego rodzinie pojawiła się Basia. Dziewczynkę do rodziców Witka przyprowadziła jej matka – ojciec dziecka ją porzucił, ona sama nie miała stałego miejsca zamieszkania. Dziecko nieco jej zawadzało. Rodzice Witolda, którzy marzyli o córeczce, postanowili przygarnąć dziewczynkę pod swój dach. Od dnia, w którym Basia pojawiła się w domu Witka, w jego sercu zaczęło kiełkować niezwykłe uczucie. Pomimo upływu lat ono nie zmieniało się. Choć mała Basia wniosła do rodziny sporo radości, w końcu to, co dobre się skończyło. Dlaczego? Tego już musicie przekonać się sami.

 

Bohaterowie, którzy pojawiają się w tej powieści, są z krwi i kości. Każdy z nich ma swoją rolę do wypełnienia i wyraźnie odznacza się w historii. Moje serce podbił Witold. Byłam zafascynowana tym, że przelał na Basię takie uczucie i był w stanie w nim wytrwać. Nóż w kieszeni otwiera mi się za to za każdym razem, gdy pomyślę o Józefinie, matce dziewczynki. Nie mam własnych dzieci, ale nie wyobrażam sobie tego, że pewnego dnia biorę syna czy córkę pod pachę, pukam do czyichś drzwi i mówię, że sobie nie radzę z dziecięciem, więc byłoby mi miło, gdyby ktoś wychował je za mnie. W głowie mi się to nie mieści. Jak można porzucić dziecko i pozwolić, by zapomniało o rodzicach?

 

Początkowo lektura stawiała mi opór i choć byłam ciekawa, jak potoczą się losy Basi i Witka, obawiałam się, że nie będę w stanie dotrzeć do końca. Nie to, że się nudziłam. Nic z tych rzeczy. po prostu nie ma tu podziału na rozdziały i zdarzyło mi się pogubić w akcji. Musiałam cofać się o stronę albo dwie. To nieco mnie rozpraszało. Na szczęście szybko wczułam się w rytm powieści i przepadłam.

 

Nieco przeszkadzało mi to, że autorce zdarzało się momentami nieco przesłodzić historię i te fragmenty były ciężkostrawne. Zwłaszcza Basia była chodzącym ideałem. Tak wspaniałej bohaterki już dawno nie spotkałam. Jednak miała swoje za uszami. Niezbyt podobało mi się to, w jaki sposób manipulowała innymi ludźmi. A była przy tym taka słodka...

 

Książka wprowadziła mnie w melancholijny nastrój. Uświadomiłam sobie, że takich dzieci jak Basia jest znacznie więcej. Nie wszystkie mają jednak tyle szczęścia co ona. Mało to się słyszy o rodzicach, którzy pozbywają się dzieci jak śmieci?

 

Z tego co wiem, ta powieść jest literackim debiutem Barbary Litwickiej. Całkiem udanym. Nie żałuję czasu, który poświęciłam na lekturę. Myślę, że jeśli autorka jeszcze nieco popracuje nad warsztatem, może pisać jeszcze lepsze historie. Tego jej życzę.

 

Byłaś moim niebem to powieść raczej dla dorosłych czytelników. Nie ma tu co prawda nic zdrożnego, ale uważam, że do tej historii po prostu trzeba dorosnąć. Sądzę też, że bardziej przypadnie do gustu paniom niż panom, chociaż w tej kwestii mogę się mylić. Zastanówcie się, czy chcecie poznać historię Basi i Witolda. Do niczego nie będę was nakłaniać.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!