Via Francigena. Z Canterbury Do Rzymu. Piechotą Przez Europę

Autor: Daria Urban Wojciech Kostyk

Okładka wydania

Via Francigena. Z Canterbury Do Rzymu. Piechotą Przez Europę

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Pani M

Gdyby mój mąż powiedział mi, że wybieramy się do Rzymu, pewnie zaczęłabym skakać z radości. Gdyby jednak dodał, że najpierw pojedziemy do Canterbury, by stamtąd ruszyć pieszo, podejrzewam, że uśmiech szybko zszedłby z mojej twarzy. Popukałabym się w czoło i powiedziałabym mu, że chyba mu się marzy. Dlaczego wspominam o przejściu pieszo takiego hektara? Ponieważ zrobili to Daria i Wojtek, autorzy książki Via Francigena. Z Canterbury do Rzymu. Piechotą przez Europę.

 

Via Francigena to średniowieczny szlak, prowadzący z angielskiego Canterbury do Rzymu. W dawnych czasach wędrowali nim pielgrzymi, kupcy, duchowni i awanturnicy. Był najlepszym sposobem, by z terenów zamieszkiwanych przez Franków dotrzeć na Półwysep Apeniński. Dzisiaj postanowiono odtworzyć trasę i na polnych ścieżkach znów pojawiają się wędrowcy. Nic dziwnego, bo to niezwykła możliwość, aby w trakcie jednej wyprawy doświadczyć siąpiącej angielskiej mżawki, przewędrować przez francuskie winnice, wspiąć się na alpejskie przełęcze i odwiedzić rozsiane po toskańskich pagórkach, zabytkowe miasteczka. Dwa tysiące kilometrów piechotą to spore wyzwanie, ale jednocześnie doskonała okazja, by lepiej poznać historię, kulturę i tradycje naszego kontynentu. To także szansa na spotkanie drugiego człowieka, a z czasem i spotkanie siebie w wielogodzinnej ciszy kolejnych kroków.

 

Przy tej książce przepadłam na kilka godzin. Zapomniałam o całym świecie, mężu i chomikach. Na szczęście jakoś dali radę beze mnie. Autorzy Via Francigena. Z Canterbury do Rzymu. Piechotą przez Europę mają bardzo lekkie pióro i z przyjemnością czytało się ich wspomnienia z podróży. Czułam się tak, jakbym słuchała relacji z wycieczki moich dobrych znajomych. Doskonale się bawiłam i nie żałuję ani jednej chwili, którą poświęciłam na lekturę. Daria i Wojtek wydają mi się bardzo przyjaznymi ludźmi i chętnie umówiłabym się z nimi na kawę, by jeszcze raz wysłuchać tego, co mają mi do powiedzenia na temat swojej wyprawy.

 

Na początku myślałam, że Daria i Wojtek upadli na głowę. Tyle kilometrów zaiwaniać na nogach. To nie na moje zdrowie. Nóżki odpadłyby mi po paru krokach i mąż musiałby nieść mnie, nasze plecaki i namiot. Podejrzewam, że szybko wrócilibyśmy do domu. Im więcej czasu spędziłam z Darią i Wojtkiem, tym bardziej zaczynałam dostrzegać sens w ich wyprawie. Zrozumiałam, dlaczego w nią wyruszyli. I nie chodzi tu tylko o zaoszczędzenie pieniędzy. Zresztą, przekonajcie się sami, co ja wam będę opowiadać.

 

Całość uzupełniają przepiękne zdjęcia. Patrząc na nie, zazdrościłam Darii i Wojtkowi, że widzieli to wszystko na własne oczy. Ich fotografie uzupełniły to, czego nie mogły opisać słowa. Jestem nimi oczarowana.

 

Wiecie, co najbardziej przypadło mi do gustu? To, w jaki sposób Daria i Wojtek o sobie opowiadali. Czułam się tak, jakbym czytała o sobie i moim mężu. Podobnie jak Daria nie umiem czytać mapy, a mój mąż, tak jak Wojtek, przy każdym katarze prawie schodzi z tego świata. Moglibyśmy przybić sobie piątki. Wiele razy pokładałam się ze śmiechu, czytając ich wzajemne dogryzanie.

 

Ta publikacja jest niesamowita. Polecam ją każdemu. Bez względu na wiek i płeć. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Nie będziecie żałowali ani jednej chwili spędzonej w podróży z Darią i Wojtkiem. Czas minie wam tak szybko, że nawet nie zorientujecie się, że już doszliście do końca i pora wrócić do szarej rzeczywistości.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: