Amerykańska Sielanka

Autor: Philip Roth

Okładka wydania

Amerykańska Sielanka

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Michał Lipka

AMERYKAŃSKI KOSZMAR

 

Kiedy jakiś czas temu po raz pierwszy zetknąłem się z twórczością Philipa Rotha, autor z miejsca dołączył do grona moich ulubieńców, ale choć dotychczas przeczytałem trzy jego powieści, żadna z nich nie mogła przygotować mnie na „Amerykańską sielankę”. Na tę absolutnie wielką, przepiękną powieść, która urzeka każdą stroną, każdym opisem i każdym zdaniem. Powieść, która zachwyci wszystkich ambitnych czytelników, ceniących najwyższe literackie wartości.

 

Narratorem „Sielanki...” jest sześćdziesięciotrzyletni amerykański pisarz Nathan Zuckerman, który pewnego dnia dostaje list od SeymouraLevova. Szwed, bo tak wszyscy nazywali go ze względu na niezwykle, jak na Żyda jasne włosy, od dzieciństwa był ideałem Zuckermana. Chłopakiem stanowiącym spełnienie amerykańskiego snu, utalentowanym, przystojnym sportowcem, wzorem dla każdego dzieciaka z Weequahic. Teraz, mimo upływu tak wielu lat, uczucia te niewiele się zmieniły. Levov chce się z nim spotkać w konkretnym celu, zmarł bowiem jego ojciec, fabrykant rękawiczek, a on prosi pisarza o pomoc w kwestii spisana pośmiertnych wspomnień. Spotkanie przebiega jednak w dziwny sposób, nie pada nawet słowo o tekście, a sam Szwed, który nawet po latach wydaje się wieść idealne życie, mając dobrą pracę, świetną żonę i trzech synów stanowiących jego odbicie, zachowuje się w dość osobliwy sposób. Zuckerman nie ma pojęcia, że to ich ostatnie spotkanie. Kiedy bowiem jakiś czas potem na zjeździe z okazji 45-lecia ukończenia liceum wpada na brata Seymoura, dowiaduje się, że Szwed nie żyje, a także poznaje historię, która wstrząsnęła jego rodziną. Szwed rzeczywiście wiódł idealne życie, ale do czasu. W jego sielankowy, amerykański sen wkradła się tragedia. W roku 1968 córka Seymoura Merry, charakterna gimnazjalistka, w proteście przeciw wojnie podłożyła bombę w placówce poczty, która znajdowała się w sklepie. Akt terroru, w czasach, kiedy terroryzm był świeżym pojęciem, wstrząsnął wszystkimi, zabijając jedną postronną osobę i niszcząc cały świat Szweda. Akt terroru wymierzony przede wszystkim w ojca i jego styl życia. Akt terroru, który rozpoczął prawdziwe szaleństwo i rozpad...

 

Ta powieść nie ocieka typowym amerykańskim patosem. Kiedy widzimy utwór traktujący o zamachu terrorystycznym, myślimy o łzawych, przerysowanych opowiastkach, jakimi od lat raczą nas twórcy, chcąc w tani sposób zagrać na naszych emocjach. Może swój w tym udział ma fakt, że Roth „Amerykańską sielankę” wydał na cztery lata przed jedenastym września, ale wątpię by pisarz tej kategorii nawet w historii o World Trade Center popadł w patos. Zresztą ta nagrodzona Pulitzerem powieść daleka jest od jakichkolwiek uogólnień – autora nie interesuje historia o terrorystach, choć znajdziecie tutaj dogłębną analizę fanatyzmu, jego pokus i konsekwencji, ale coś o wiele bardziej uniwersalnego: jak amerykański sen zmienia się w amerykański koszmar.

 

I to właśnie stanowi największą siłę „Sielanki...”. Przejmująca zwyczajność, genialna prostota. I konserwatywność. Tradycjonalizm zarówno pod względem fabularnym, jak i stylistycznym. Swoista wierność wielkim poprzednikom literackim, która wynosi to (chyba śmiało można je tak określić) opus magnum pisarza na nieosiągalne dla większości współczesnych autorów szczyty. Jakość „Sielanki...” doskonale widać już w pisarstwie – zdania serwowane przez Rotha są leniwe, rozciągnięta na kilkadziesiąt słów, pięknie złożone i często jakże imponujące. Dialogów nie jest wiele, ale absolutnie ich nie brakuje. Całość bardzo przypomina dzieła innego wybitnego literata, Johna Irvinga, łącznie z udziałem sentymentalnych wspomnień z młodości i niespiesznie snutą treścią, która co chwilę zbacza z głównych torów. Ma jednak swój niezwykły, oryginalny charakter (pozbawiony kontrowersji), który z miejsca kupił moje serce.

 

Nie wiem, jak wypadnie kinowa adaptacja „Amerykańskiej sielanki”, która już na dniach wejdzie do kin (zwiastun nie wygląda źle, jednak po tak wspaniałej lekturze nie ma szans choćby zbliżyć się do jej wielkości), niemniej jedno wiem na pewno – pierwowzór nie tyle warto poznać, ile absolutnie trzeba. Jeśli cenicie dzieła z najwyższej półki, nie wahajcie się ani chwili. To przepiękny, wysmakowany utwór, do którego chce się wracać raz po raz, nawet jeśli przed chwilą odłożyliście go na półkę. Polecam całym sercem.

Morrigan

American nightmare

 

Być może tytuł Amerykańska sielanka kojarzy się dziś przede wszystkim z debiutem reżyserskim Ewana McGregora, na którym, zdaniem części krytyków, aktor połamał sobie zęby. Jeśli ktoś nie zna nagrodzonej Pulitzerem powieści Philipa Rotha, na podstawie której powstał ten film, zdecydowanie powinien uzupełnić swoją biblioteczkę. Tym bardziej, że książka wydana w 2015 r. przez Wydawnictwo Literackie, będzie świetnie prezentować się na półce.

 

Seymour Irving Levov – z racji swej iście wikingowskiej twarzy niebieskookiego blond zjawiska znany jako Szwed – musiał urodzić się w czepku. W szkole był odnoszącym sukcesy sportowcem, darzonym uwielbieniem tłumów, później ożenił się z Miss New Jersey i zaczął z powodzeniem prowadzić przejętą od ojca fabrykę rękawiczek. Nie tylko jego życie układało się tak sielankowo – w drugiej połowie dwudziestego wieku cała Ameryka wprost zachłystywała się optymizmem. Wojna dobiegła końca, amerykańscy chłopcy powrócili z frontu pełni nadziei i planów, zdeterminowani, podobnie zresztą jak współczesne im dziewczęta, by nigdy nie zaznać nędzy, ignorancji, chorób, niesprawiedliwości społecznej i poniżenia. Świat był pełen możliwości, a przyszłość stanowiła plastyczną masę, którą można kształtować wedle swoich marzeń. Szczęście wydawało się zarówno prawem, jak i obowiązkiem.

 

Pisarz Natan Zuckerman, w dzieciństwie zafascynowany postacią Szweda i zaprzyjaźniony z jego bratem, po wielu latach spotyka swojego dawnego idola, a jakiś czas później otrzymuje od niego list z prośbą o kontakt. Zuckerman jest przekonany, że Szwed chce coś zarejestrować. Wkrótce literatowi udaje się poznać mroczne szczegóły historii rodziny Levova i przekonać się, że życie polega na rozumieniu ludzi opacznie. A więc co kryje się za kamienną twarzą byłego sportowca, rozjaśnianą od czasu do czasu spokojnym, sympatycznym uśmiechem?
Jeśli życie Szweda było usłane różami, to nagle spod kwiatów wyłoniły się kolce, które dotkliwie zraniły stąpającego z dziecięcą ufnością mężczyznę. Oto jego pierworodna córka Merry – kochane, wrażliwe dziecko, emanujące życzliwą inteligencją – jako nastolatka staje się terrorystką z Rimrock - dziewczyną, która wierzy, że można walczyć ze złem za pomocą zła, która w imię politycznych przekonań podkłada bombę pod pocztę i już jako morderczyni zapada się pod ziemię, bynajmniej nie ze wstydu.

 

Jej ojciec zadręcza się pytaniami, na które nie potrafi odpowiedzieć. Co sprawiło, że wybrała działalność przestępczą? Kto i czym zawinił? A przede wszystkim – gdzie przebywa jego córka? Czy naprawdę go znienawidziła? Jeśli jest coś gorszego niż zwątpienie w siebie, które przychodzi na człowieka za wcześnie, to tylko zwątpienie w siebie, które przychodzi za późno. Szwed zwątpił. Mimo pozorów opanowania czuje, że traci grunt pod nogami, że nagle znalazł się w rzeczywistości, w której wszystko się jąka. Nie może oprzeć się myśli, iż porządek nie istnieje. Nigdzie. I choć próbuje poskładać swoje życie, nigdy nie odzyska utraconej naiwności, wygodnego przekonania, że da się osiągnąć pełnię szczęścia. Ciężko doświadczony człowiek już nie uwierzy w idyllę. Nawet głębokie rany kiedyś się goją, ale zawsze zostaje po nich ślad. Jedyne, co Szwed może zrobić, to podjąć dożywotni eksperyment wytrzymałości.

 

Philip Roth należy do pisarzy, których twórczości nie trzeba reklamować. Amerykańska sielanka to kolejny z jego literackich sukcesów. Nakreślony starannie, z typowym dla autora kunsztem, obraz powojennej Ameryki, jej jasnych i ciemnych stron, ale przede wszystkim mistrzowsko skonstruowana opowieść o tym, jak sen o szczęściu niepostrzeżenie zamienia się w koszmar, marzenia zostają porwane na strzępy, a nad świetlaną dotychczas przyszłością z dnia na dzień zapada zmrok. To, co wygląda jak rajski ogród, może okazać się dżunglą pełną niebezpieczeństw. Sielanka jest mitem. Spokój jest iluzją. Uśmiech jest kłamstwem.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: