Barnim Kamienie

Autor: Bernard Berg

Okładka wydania

Barnim Kamienie

Dodatkowe informacje

  • Autor: Bernard Berg
  • Tytuł Oryginału: Barnim Kamienie
  • Gatunek: Powieści I Opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 40
  • Rok Wydania: 2016
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 125x200 mm
  • ISBN: 9788393096329
  • Wydawca: Tegono
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Poznań
  • Ocena:

    6/6

    5/6

    5/6

    4/6

    4.5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Rudaczyta

Barnim Kamienie to tak naprawdę krótkie opowiadanie stanowiące uzupełnienie po przeczytaniu Barnim Ogień, albo wdrożenie w akcję przed lekturą Barnim Ogień. Nie ma znaczenia, którą z dwóch perypetii Barnima przeczytamy jako pierwszą. I tak będziemy mieć radochę nie z tej ziemi.

 

Barnim przyjmuje od Edgara Erta zlecenie. Ma za zadanie potwierdzić autentyczność kamiennego ołtarzyku z portatylu sprzed ośmiu wieków. Nie pała zbyt wielkim entuzjazmem na myśl o tułaniu się po górskich miejscowościach i przeszukiwanie okolicznych kościołów. Jednak sytuacja finansowa zmusza go do podjęcia się wyzwania. Udaje się do miejscowości Rącz, aby zrealizować kontrakt. Ale... krew nie woda... więc prócz nieprzyjemnych okoliczności, jakim jest oddanie się realizowaniu kontraktu Barnim postanawia słuchać podszeptów własnego ciała. Zuzanna jest wszak zacną, młodą i urodziwą niewiastą, dlatego wielkim nietaktem byłoby nie skorzystać z okazji poznania jej walorów z bardzo bliskiej odległości. Innymi słowy Barnim postanawia ochędożyć dziewkę. Dziewczę nie oponuje, a skądże znowu!? Wręcz przeciwnie. W euforii tańca ciał okazuje się jednak, że ojciec Zuzanny jednak nie wyjechał. I staje się świadkiem niegodziwości, jakiej dopuścił się obcy przybysz na jego córce. Bynajmniej nie wprawia to ojca Zuzanny w stan euforyczny... Pierwszy klops w misji Barnima, bo... pochędożyć pochędożył, ale i kostkę skręcił w trakcie niefortunnego upadku z balkonu podczas zwinnego ujścia z miejsca zdarzenia. Drugi klops łączy się z tym pierwszym w sposób pośredni. Podczas miłej pogawędki dnia następnego w lokalnym pubie dowiaduje się, że kościół, w którym miał znajdować się kamienny ołtarzyk został obrabowany. Złodziej dokonał zuchwałej grabieży bogato zdobionej ikony oraz kilku innych przedmiotów. Barnim nie zdążył dowiedzieć się, czy to, po co przyszedł także padło łupem tajemniczego sprawcy, bo to właśnie Barnim zostaje o ową kradzież posadzony. Nie pomaga fakt, że burmistrzem okazał się troskliwy tatuś Zuzanny. Barnim zostaje pobity, wtrącony do wiezienia i ponownie pobity. Jednak jego zaradność życiowa, intelekt i błyskotliwość nie pozwalają zbyt długo korzystać z wątpliwych uroków gościnności aresztu w Rączu. Mocno nadwątlone ciało, skręcona kostka i poturbowane klejnoty nie przeszkadzają w snuciu planów ucieczki. I ich realizacji.

 

Barnim Kamienie to idealne uzupełnienie kreacji Barnima. W Ogniu jawił się jako zuch na schwał. W Kamieniach sprawia wrażenie inteligentnego, to oczywiste, ale lowelasa. Nie zmienia to jednak faktu, że Barnima po prostu się lubi. Jego zaradność i samowystarczalność w kompozycji z buzującym testosteronem i ciętym językiem stanowią ciekawa mieszankę wybuchową.

 

Autor po raz kolejny serwuje nam porcję, tym razem niewielkich gabarytów, dobrej literatury. Szkoda, że to tak krótka odsłona prawdziwego "ja" Barnima, bo im dłużej przebywa sie w barnimowym świecie, tym bardziej chcemy poznać jego przeszłość. Pan Bernard niby wyjaśnia, ale stawia kolejne znaki zapytania i prowadzi w ślepe uliczki przeszłości głównego bohatera. Wiemy jedynie tyle, że lubi kobitki =) A kim jest tajemniczy zleceniodawca – Edgar? Czym tak naprawdę jest kamienny ołtarzyk?

 

Powieść jest doskonałym wprowadzeniem przed lekturą Ognia. Czytelnik zapoznaje się ze stylem Autora, poczuciem humoru i wykreowanym światem. Ale stanowi także bardzo dobre uzupełnienie i "kotwicę w świecie Barnima", kiedy czytelnik nie jest jeszcze gotowy, aby wrócić do rzeczywistości po górskich wycieczkach i śledzeniu przygód głównego bohatera wraz z jego kompanią.

 

Ze zniecierpliwieniem czekam na ciąg dalszy.

Pani M

O Barminie opowiadałam wam jakiś czas temu. Przekonajcie się, co czekało go w opowiadaniu Barnim. Kamienie. Barnim otrzymuje zadanie. Ma zbadać autentyczności pewnego kamiennego ołtarzyka sprzed kilku wieków. Bohaterowi opowiadania nie uśmiecha się podróż po górskich miejscowościach. Nie ma jednak zbyt wielkiego wyboru. Zmusza go do tego sytuacja finansowa. W końcu takie zadanie musi być należycie opłacone. Wyrusza więc do miejscowości Rącz, by wywiązać się ze zobowiązań. Zamiast tego popada jednak w tarapaty. Mają na imię Zuzanna. Znaczy się sama dziewczyna może i nie jest chodzącą bombą zegarową. Co innego jej ojciec, który był świadkiem sprowadzenia córki na złą drogę przez Barnima. Bohater, by ratować życie i nie tylko, musi przed nim uciekać. W trakcie ucieczki jednak skręcił sobie kostkę. Myślicie, że na tym jego kłopoty się skończą? Nic z tych rzeczy. Okazuje się, że kościół, w którym znajduje się ołtarzyk, został obrabowany. Chyba nie muszę powiedzieć, kogo najpierw posądzono o popełnienie zbrodni? W tym miejscu skończę streszczanie tego opowiadania, bo mogę powiedzieć za dużo. Jeśli chcecie przekonać się, co spotkało Barnima i kto okradł kościół, musicie się o tym przekonać sami.

 

Barnim tym razem daje się poznać z nieco innej strony. Jest zuchwałym ogierem, który nie waha się zbyt długo, gdy piękna dziewczyna ofiaruje mu swoje wdzięki (musiałoby być z nim coś nie tak, gdyby nie zabrał się za Zuzannę). Czytając opowiadanie, miałam na przemian ochotę trzepnąć go w łeb na opamiętanie, a potem znów chciałam go przytulić, bo było mi go żal. Obok Barnima nie sposób przejść obojętnie. Podbił moje serce i jestem ciekawa jego kolejnych losów.

 

Opowiadanie jest krótkie. Liczy sobie 40 stron. Autor przybliża nam wykreowanego przez siebie bohatera. Pokazuje, jak zachowuje się w towarzystwie pięknych i młodych kobiet. Pozostawia jednak wiele pytań bez odpowiedzi. Kim właściwie był zleceniodawca Barnima? Czy kamienny ołtarzyk był autentyczny? Żałuję, że ta historia tak szybko się skończyła. Chętnie zostałabym dłużej z Barnimem w jego świecie.

 

Trudno mi powiedzieć, czy za to opowiadanie lepiej jest zabrać się przed lekturą właściwej powieści o Barnimie czy też po niej. Ja najpierw przeczytałam książkę. Opowiadanie wpadło w moje ręce teraz i nie czuję się z tego powodu pokrzywdzona. To było dobre dopełnienie historii, którą już znam. Jeżeli nie czytaliście powieści, myślę, że spokojnie możecie sięgnąć po opowiadanie. Ono doskonale wprowadzi was w klimat. Nie martwcie się tym, że nie znacie Barnima. Tutaj da wam się dość dobrze poznać. Może niekoniecznie z najlepszej strony, ale mam nadzieję, że i tak go pokochacie.

Uleczkaa38

Wielkość nie ma znaczenia...! Przynajmniej w kontekście literatury, która pod postacią krótkiej formy opowiadania może kryć i oferować więcej dobra, aniżeli za sprawą obszernej powieści... Kilkadziesiąt stron pasjonującej, intrygującej i porywającej narracji skupia się bowiem na tym co najważniejsze, najistotniejsze i najciekawsze z punktu widzenia czytelnika, wydobywając z danej opowieści to, co jest w niej najlepsze. W przekonaniu tym jeszcze bardziej utwierdziła mnie lektura niewielkiego opowiadania/noweli pt. "Barnim. Kamienie", autorstwa Bernarda Berga, o której to postaram się opowiedzieć nieco więcej w poniższej recenzji.

 

Fabuła tej krótkiej formy przenosi nas do bliżej nieokreślonej krainy w równie nie określonej epoce historycznej, najpewniej przypadającej gdzieś na czasy średniowiecza. Tam - w miejscowości Rącz, poznajemy głównego bohatera niniejszej historii - Barnima. To niestroniący od uciech ciała wędrowiec, przybyły do tej małej miejscowości na wskutek przyjętego zlecenia, polegającego na potwierdzeniu obecności w miejscowym Kościele cennego i rzadko spotykanego kamiennego ołtarzyka. Na wskutek niefortunnych wydarzeń i nie do końca odpowiedzialnych zachowań, bohater nasz zostaje oskarżony i pojmany pod zarzutem dopuszczenia się włamania i dokonania kradzieży cennych artefaktów z niniejszej świątyni... Nie mając szans na pomoc ze zewnątrz i sprawiedliwy osąd, musi zadbać sam o swoje życie i dobre imię...

 

Opowieść Bernarda Berga, to ciekawa, inteligentnie skonstruowana, niezwykle klimatyczna historia, która porywa od pierwszych swoich stron i trzyma w zainteresowaniu do samego końca. Przy tym cechuje ją niezwykle prosta i oszczędna w środki forma, oferująca w zasadzie zbitek kilku następujących po sobie w logicznym ciągu scen, obrazujących wydarzenia rozgrywające się w przeciągu kilku dni. Jednak to właśnie owa prostota, lekkość pióra i brak przymusu oferowania spektakularnych i wielce rozbudowanych scen sprawia, iż książeczka ta ma niezwykły charakter, klimat i koloryt, tak bardzo różny od wszelkich współczesnych pozycji literackich, nawet tych ze zborów opowiadań. To trochę jak gawęda lub legenda toczona gdzieś przy karczmianym stole, czy też płonącym ognisku, która przedstawia dawne, ciekawe i jak najbardziej prawdopodobne losy pewnego odważnego bohatera...

 

Skoro o bohaterze mowa, to Barnim jest człowiekiem z krwi i kości, a co za tym idzie zupełnie normalnym, zwyczajnym i na szczęście nie nieskazitelnym;) A przekonują nas o tym pierwsze sceny z jego udziałem, które mogłyby znaleźć się również w pozycji spod znaku popularnej dziś literatury "new adult", obfitującej w gorące sceny miłosne... Dodatkowo również przepełniony licznymi przekleństwami, swoją drogą bardzo zmyślnymi, język Barnima, także utwierdza nas w tym przekonaniu. Przy tym jednak należy określić tę postać jako dobrą z natury, której nie obce jest również los innych osób... Pozostałych bohaterów z tzw. drugiego planu, poznajemy tu w bardzo skąpym wydaniu czasowym, który to jednak pozwala bardzo szybko wyobrazić ich sobie przed naszymi oczyma i ocenić pod kątem charakterologicznym, co nie jest trudną sztuką...

 

Klimat tej krótkiej historii tworzy także niewątpliwie miejsce, w jakim się ona rozgrywa, Otóż Rącz to małe miasteczko ze wszelkimi jego najważniejszymi atrybutami, a więc Kościołem, karczmą, burmistrzem sprawującym swoją twardą ręką rządy w tej osadzie. To także prości, łatwowierni, nie zawsze nazbyt inteligentni mieszkańcy, dla których to właśnie wiara i religia są najważniejsze. I trzeba tutaj przyznać, iż autorowi w pełni udało się oddać ducha, charakter i obraz takiej małej społeczności, która to z jednej strony intryguje i ciekawi, z drugiej zaś przyprawa o mały, klaustrofobiczny ból głowy...

 

"Barnim. Kamienie" to tak naprawdę wstęp do większej całości, swoiste preludium pełnowymiarowej opowieści i zarazem zachęta do sięgnięcia po kontynuację losów Barnima, czyli książkę pt. "Barnim. Ogień". I z pełnym przekonaniem mogę tutaj stwierdzić, iż ta mini opowieść spełnia to zadanie w 100%, oferując sobą smakowitą przystawkę literacką i rozbudzając nasz apetyt na więcej i więcej... A tam czekają na nas wszelkie odpowiedzi, jakie to zrodziły się wraz z lekturą tego tekstu, który to pozostawia sobą bardzo wiele do wyjaśnienia... Z tym większym przekonaniem polecam sięgnięcie po tę krótką nowelę Bernarda Berga, gdyż dzięki niej lepiej zrozumiemy i też łatwiej odnajdziemy się przy spotkaniu z pełnowymiarową powieścią. A naprawdę wiem o czym mówię, gdyż mam już za sobą lekturę "Barnima. Ognia", która to oczarowała mnie i porwała bez reszty...

Bacha85

Do projektów selfpublishingowych zawsze podchodzę z wielkim dystansem i sporą dawką niechęci. Mocno przyczyniła się ku temu powieść „Arte” Haliny Grudzieckiej, w której można znaleźć wszystkie wady tego typu publikacji. Takie samo sceptyczne podejście mam do książek wydawanych na zasadzie crowdfundingu, który to proces znacznie łatwiej mi zrozumieć w przypadku wydawania gier planszowych niż literatury. Niemniej jednak skusiłam się na lekturę darmowego opowiadania „Barnim. Kamienie” Bernarda Berga będącego swoistym demem powieści „Barnim. Ogień” i jedno muszę stwierdzić z całą pewnością – spełniło swoją rolę.

 

Krótkie opowiadanie sprowadza się do zarysowania głównej postaci. Ciąg wydarzeń ukazuje czytelnikowi jak Barnim radzi sobie w trudnych sytuacjach i jakie są główne cechy jego charakteru. Jednak nawet te informacje są dość skąpe i opowiadanie skupione jest na akcji. Bohaterowie z drugiego i pozostałych planów są ukazani symbolicznie. Pojawiają się, robią, co mają do zrobienia i przemijają. Niewiele dowiemy się również o świecie przedstawionym, którego charakterystyka sprowadza się do szczegółowych opisów kilku miejsc i budynków. Trudno jednak wyobrazić sobie jego całość i na dobrą sprawę problemem jest nawet umiejscowienie wydarzeń w czasie i rzeczywistości. Nie sposób jednoznacznie stwierdzić, czy są to czasy współczesne i świat dobrze nam znany, czy może jest on całkowicie wykreowany przez autora i zupełnie nierealny.

 

Niedobór informacji o świecie i zamieszkujących go postaciach skutecznie wynagradza dobre tempo akcji oraz ciekawie nakreślona intryga. Wydarzenia, w jakie wplątał się Barnim są prawdopodobne a zwroty akcji stanowią konsekwencję tego, co zostało przedstawione wcześniej. W ten sposób może stają się nieco przewidywalne, jednak z drugiej strony są dobrze umiejscowione i nieoderwane od przedstawionej rzeczywistości. Akcja wciąga czytelnika i sprawia, że z przyjemnością czyta się opowiadanie oraz pojawia się chęć na poznanie dalszych losów bohatera. Zabrakło natomiast rozwiązania intrygi, gdyż zakończenie opowiadania udziela jedynie paru odpowiedzi, pozostawiając bardzo wiele niewiadomych.

 

Opowiadanie nie zaskakuje niczym szczególnym pod względem językowym. Dość prosta składnia i niewyszukane słownictwo sprawiają, że czyta się je bardzo płynnie. Scena erotyczna, otwierająca utwór opisana została niezbyt subtelnie ale i bez naruszania granic dobrego smaku, dzięki czemu nie zniechęca do lektury i nie szufladkuje jej już na samym początku.

 

Większość wad, o których wspomniałam powyżej jest naturalną konsekwencją niewielkich rozmiarów utworu i można mieć nadzieję, że w powieści, będącej kontynuacją opowiadania, zostały one zniwelowane. Brak całkowitego rozwiązania poruszonego w nim kryminalnego wątku, również budzi niedosyt i oczekiwania odnośnie powieści. Dzięki temu spełnia ono swoją podstawową rolę, zachęca do poznania dalszych losów Barnima.

 

Lektura opowiadania „Barnim. Kamienie” pozostawia po sobie dobre wrażenie. Konsekwencja w kreowaniu następujących po sobie wydarzeń, dobre tempo akcji oraz intrygująca główna postać, to najmocniejsze punkty tego utworu. I choć książka pozostawia po sobie spory niedosyt, to jednak stanowi dobry wstęp do zapoznania się z całą, zaplanowaną na kilka tomów sagą.

Pabottyro

Z kościoła w Rączu ginie cenna ikona i kilka pozornie nieistotnych drobiazgów. O kradzież zostaje posądzony Barnim. To dopiero początek jego kłopotów.

 

Powyższy opis, to wszystko, czego możemy dowiedzieć się o książeczce, która jest początkiem historii naszego bohatera. W sumie, te trzy zdania względnie dobrze podsumowują to, co dzieje się w opowiadaniu, jednak tak naprawdę nie zachęcają czytelnika do sięgnięcia po nie. A szkoda...

 

„Barnim. Kamienie” to 39 stronicowa książeczka wzbogacona ilustracjami. Ze strony autora dowiedziałam się, że można potraktować ją jako prequel powieści „Barnim. Ogień”, ale można ją także potraktować jako całkiem niezależną historię.

 

Kim jest owy Barnim? Cóż, w „Kamieniach” dowiadujemy się tylko, że został wynajęty przez Edgara Erta w sprawie potwierdzenia autentyczności niewielkiego kamiennego ołtarzyku. Możemy wnioskować, że jest inteligentnym lowelasem, który włóczy się po świecie. Nie stroni od ciętych ripost, ani od wpadania w tarapaty. Jest postacią, która od pierwszych stron zdobywa sympatię czytelnika.

 

Rozważam właśnie, czy nie podziękować Oldze należną atencją, kiedy odzywają się obolałe po kopniaku jądra. Wszelkie kosmate myśli pierzchają jak dziwki przed księdzem.

 

Trudno mi napisać cokolwiek, nie zdradzając treści całego opowiadania. Mogę Was jednak zapewnić, że czytelnik zostaje wciągnięty w świat stworzony przez Bernadra Berga i po zakończeniu opowiadania czuje wielki niedosyt i chce sięgnąć po dalszą część historii.

 

Dlaczego? Cóż, akcja opowiadania może nie gna w szaleńczym tempie, ale naprawdę dużo się dzieje. Trochę brakuje mi jednak części z rozbudowaniem świata przedstawionego, ponieważ tak naprawdę nie wiemy, w jakich czasach dzieje się ta opowieść. Bohater ucieka, ale ucieka pieszo, szlakiem, więc można by wnioskować, że akcja osadzona jest w przeszłości, co, jak się okazuje po wejściu na stronę autora byłoby błędem.

 

Podoba mi się jednak styl Bernarda Berga. Jest lekki, nie przytłacza czytelnika zbyt wieloma opisami. Skupia się na rozwinięciu historii i wykreowaniu ciekawej opowieści z wieloma przygodami. Jest to zdecydowanym plusem opowiadania.

 

Muszę przyznać, że autor zachęcił mnie do sięgnięcia po dalsze przygody Barnima. A czego mogę się spodziewać?

 

Świat się skończył. A przynajmniej świat jaki znamy. Nie było trąb anielskich, spadających bomb, epidemii ani inwazji z kosmosu. Banalny krach finansowy doprowadził do załamania się gospodarek i upadku norm społecznych. Teraz, trzydzieści lat po tych wydarzeniach, najlepiej radzą sobie ci, którzy nigdy od cywilizacji nie byli uzależnieni. Chłopi, rzemieślnicy, małe społeczności. Tyle że na nich najłatwiej żerować. I tu wkracza Barnim. Wagabunda i samotnik ciągnący za sobą bagaż własnych problemów musi stanąć na drodze sił, które chciałyby zdefiniować przyszłość ludzkości według własnych upodobań.

 

Cały cykl ma się składać z sześciu powieści oraz kilku opowiadań. Co z tego wyjdzie? Nie wiadomo. Na razie dostępne jest tylko opowiadanie „Kamienie” oraz książka „Ogień”. Muszę jednak przyznać, że pierwsze wrażenie jest naprawdę dobre. Pewnie, są niedociągnięcia, jednak jestem ciekawa jak Bernard Berg poradził sobie z wykreowaniem świata w pełnowymiarowej powieści. Na czym się skupił, jak przedstawił postać samego Branima oraz przygody, z którymi musiał się zmierzyć bohater. Rodzące się pytania, w trakcie czytania opowiadania tylko zachęcają, by sięgnąć po więcej. Kim jest tajemniczy Edgar? Jaką tajemnicę skrywa kamienny ołtarzyk?

 

Muszę przyznać, że czas spędzony przy opowiadaniu upłynął bardzo szybko, za szybko. Historia wciąga i intryguje. Zachęca do zapoznania się z dalszą częścią cyklu. Jest zdecydowanie warta uwagi.

 

Jeśli chcecie poznać opowiadanie, możecie za darmoszkę ściągnąć je ze strony autora. O tutaj http://barnimsaga.com/index.php/kategoria-produktu/pliki/

 

Ja osobiście jestem bardzo zadowolona, że ta mała książeczka wzbogaciła moją biblioteczkę. Pochwalę się, że była to pierwsza pozycja z autografem autora.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: