Okładka wydania

Skarb Wysp Andamańskich

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 63.33% - 3 votes
Polecam: 53.5% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Skarb Wysp Andamańskich | Autor: Antoni Ferdynand Ossendowski

Wybierz opinię:

Airel

„Skarb Wysp Andamańskich” Antoniego Ossendowskiego to książka dla każdego nastoletniego fana przygód, podróży i egzotycznych miejsc. Choć, jak widać, niekoniecznie tylko dla nastoletniego fana: książka wciągnęła i mnie, choć zdaję sobie sprawę, że z jeszcze większym entuzjazmem odebrałabym ją w czasie, gdy zaczytywałam się przygodami Tomka Wilmowskiego, Sokolego Oka, oraz wszystkimi książkami Juliusza Verne, do jakich miałam dostęp. Jaka szkoda, że wtedy ta powieść Ossendowskiego nie znalazła się na żadnej przeglądanej przeze mnie półce.

 

To, co pierwsze rzuca się w oczy w przypadku tej pozycji, to bardzo ładne wydanie wydawnictwa Zysk i S-ka. Oprawa przemyślana, wyklejka wzorzysta i dopasowana kolorystycznie, bardzo przyjemny w dotyku papier, zakładka, dopasowana typografia, a szczególnie ilustracje pani Kuglasz-Siodłak – to wszystko razem sprawia, że tym przyjemniej sięgnąć po tę powieść; od razu widać, że była przedmiotem troski wśród osób odpowiedzialnych za wydanie. Taką książkę z przyjemnością sprawiłabym na prezent młodszym członkom mojej rodziny.

 

Akcja powieści rozpoczyna się w latach międzywojennych, współczesnych autorowi w momencie pisania książki. Bohaterem jest czternastoletni Władek Krawczyk, wesoły, odpowiedzialny i rezolutny chłopiec, po części podobny do Tomka Wilmowskiego (choć zważywszy na chronologię powieści, to raczej Tomek podobny jest do Władka). Na Andamandach nie znajduje się przypadkiem – wraca ze szkoły na wakacje do swoich rodziców, zarządców plantacji herbaty (i pieprzu). Planuje spędzić wolny czas na zabawach i przygodach ze swoim przyjacielem, Dżairem, tubylczym chłopcem z plemienia Minkopi (przy okazji lektury tej książki nagooglałam się nieco o Minkopi i innych plemionach zamieszkujących Wyspy Andamańskie. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tą nazwą).


Tymczasem chłopców czekają groźniejsze i bardziej ekscytujące przygody, niżby sami przypuszczali: porwanie, poszukiwanie skarbów, spotkania z rekinami i innymi groźnymi zwierzętami, rozwikłanie wieloletnich tajemnic, tajemnicze jaskinie... Akcja toczy się wartko i trudno się oderwać. Jednocześnie jest to krótka powieść; aż dziw, ze tyle wydarzeń zmieściło się w książeczce.
Jest jedna rzecz, która mnie zaintrygowała. Tubylcy posiadają pewną charakterystyczną cechę, przewijającą się przez całą powieść: są wyjątkowo płaczliwi. W reakcji na... na właściwie cokolwiek, zalewają się łzami. A robią to, ponieważ „byli rdzennymi mieszkańcami Andamandów”. Przyjęłam wyjaśnienie do wiadomości, ale dlaczego rdzenni mieszkańcy regularnie płaczą? Nie chodzi o coś mniej określonego, jak bojaźliwość, czy inne cechy charakteru – tylko właśnie płacz. Jeśli ktoś wie coś na ten temat, niech się ze mną podzieli, bo zastanawia mnie, czy jest jakikolwiek powód, dla którego autor tak opisuje Minkopów, czy to tylko jego fantazja.
No trudno. Płaczą to płaczą. Nie zmienia to faktu, że książkę polecam wszystkim młodym fanom przygód. Moim zdaniem jest świetnym przykładem przygodowej powieści młodzieżowej, a przy tym jest bardzo pozytywna. Jedyne, czego mi w niej brakuje, to szerzej zarysowane tło kulturowe, historyczne czy przyrodnicze.

 

Na Wikipedii można przeczytać, że Ossendowski zwany jest „polskim Karolem Mayem”. Myślę, że to trochę krzywdzące określenie; trzeba bowiem pamiętać, że najsłynniejsze swoje książki Karol May napisał, zanim w ogóle odwiedził Stany Zjednoczone, natomiast Ossendowski dużo podróżował, brał udział w licznych wyprawach naukowych, m.in. na Sumatrę. I choć książkami Karola Maya też zaczytywałam się w swoim czasie i nie chcę ich postponować, to jednak uważam, że powieści Ossendowskiego (a także Szklarskiego, choć ten nie podróżował tyle) mają dodatkową wartość: poza samymi wartkimi przygodami, można się dowiedzieć z nich czegoś o świecie, podobnie zresztą jak o tolerancji i akceptacji.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial