Okładka wydania

Mateusz I Kamienny Krąg

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 3 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 3 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 4 votes
Okładka: 100% - 4 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Mateusz I Kamienny Krąg | Autor: Krzysztof Niedziałkowsk

Wybierz opinię:

Michał Lipka

GDYBY HARRY POTTER ŻYŁ W POLSCE

 

Ta książka trafiła do mnie w dobry czas. Gdybym sięgnął po nią kiedy indziej ocena pewnie byłaby niższa (a może nie, któż to może wiedzieć), ale akurat miałem na coś podobnego ochotę. Na prostą, naiwną opowieść w stylu polskich filmów młodzieżowych z lat 90. ubiegłego wieku, na których się wychowałem. I coś takiego właśnie otrzymałem. Czy jest tu coś oryginalnego? Nie. Nie zabrakło też drobnych wpadek, ale całość ma swój urok, nawet jeśli jest to urok bardzo infantylny. Choć, oczywiście, nie dla wszystkich.

 

Mateusz mieszka wraz z rodzicami w Warszawie. Jego ojciec Karol niegdyś wykładał chemię i fizykę na uniwersytecie, z pasją porywając studentów swoimi opowieściami, teraz, wraz z żoną Katarzyną, wybitną genetyczką, pracuje w Instytucie Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN. Mateusz natomiast jest typowym gimnazjalistą, inteligentnym, ale bardzo psotnym, co przysparza mu kłopotów z nauczycielami i dyrekcją. Powoli jednak zmienia się, poważnieje. Jest już w końcu nastolatkiem i w tym wieku pewnych rzeczy robić nie wypada. Kiedy kończy się kolejny rok nauki w szkole chłopiec wraz z rodzicami wybiera się na wakacje. Wyjazd na Kaszuby staje się dla niego fascynującą przygodą, którą rozbudza w sobie jeszcze bardziej zaczytując się opowieściami o Słowianach i Gotach. Po dotarciu na miejsce rzeczywistość okazuje się jednak jeszcze bardziej intrygująca. Słynne kamienne kręgi kojarzone z magią i mocami okazują się kryć w sobie wielką tajemnicę. Przewodnik opowiada wszystkim o zdarzeniach, jakie miały miejsce przed laty – tajemnicze błyski światła z owych kręgów stały się bezpośrednia przyczyną zniknięć ludzi. Mateusz i poznany w podróży Michał postanawiają rozwiązać zagadkę – w końcu nie ma to jak wakacyjna przygoda. Niestety, obaj naruszają ciągłość czasu i trafiają do świata, któremu zagraża niebezpieczeństwo...

 

Ta powieść jest jak polskie filmy dla młodzieży z lat 80. i 90. ubiegłego wieku, na których się wychowałem. Co to oznacza w praktyce? Mniej więcej tyle, że autor wrzucił do jednego wora wszystko co się dało, a każdy z tych elementów zaczerpnął albo z klasycznych już historii, albo też skopiował z zachodnich dzieł. Czego tu więc nie mamy. „Tajemnica Sagali” spotyka się z „Dwoma światami” i innymi tego typu historiami, w których dzieci trafiają do obcego świata. Jest więc także bardzo wiele z „Opowieści z Narnii”, a jeszcze więcej z „Harry’ego Pottera”. To ostatnie sugeruje już zarówno okładka, jak tytuł, ale w środku odniesień czy też kopii jest jeszcze więcej – wystarczy nadmienić Szkołę Mądrości i Fechtunku, która z miejsca kojarzy się ze Szkołą Magii i Czarodziejstwa, a także brodatego mistrza wyglądającego jak AlbusDumbledore’a. Ba, są tutaj nawet konkretne sceny jakby żywcem wyjęte z tej serii – wystarczy przejrzeć początek, by znaleźć moment, w którym Mateusz (niby Harry w „Insygniach śmierci”) widzi w lusterku starca.

 

A jednak czyta się to całkiem nieźle. Nie ma w powieści niczego oryginalnego, ale też nie brzmi ona jak plagiat, wbrew temu, co można by sądzić. Napisana została lekko i przyjemnie, choć czuć w niej debiutancką niezdarność, i ma też swoje dobre momenty. Do tych zdecydowanie należą początkowe sceny, przygotowywanie się do wyjazdu, poznawanie nowych miejsc itd. Zwyczajność i szansa na przygodę, jaką w dzieciństwie było pójście każdą nową drogą, ma w sobie magię, która potem ustępuje większej dosłowności. Oczywiście niniejsza publikacja bardziej spodoba się dzieciom, ale myślę, że niejeden dorosły, który tak jak ja wychował się na wspomnianych wyżej polskich serialach fantasy, które nieudolnie, acz w uroczy sposób starały się odtwarzać schematy kina nowej przygody. Mi, wbrew narzekaniom, „Mateusz...” nawet się podobał i gdyby powstał kilkanaście/kilkadziesiąt lat wcześniej, bez brzemienia historii, które były wcześniej, miałby szansę być naprawę udaną książkę. Pytanie czy wówczas powstałby w takim kształcie pozostawię bez odpowiedzi.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial