Joanna Chyłka Tom 4 Immunitet

Autor: Remigiusz Mróz

Okładka wydania

Joanna Chyłka Tom 4 Immunitet


Dodatkowe informacje

  • Autor: Remigiusz Mróz
  • Tytuł Oryginału: Immunitet
  • Seria: Joanna Chyłka (Tom 4)
  • Gatunek: KryminałSensacja
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 648
  • Rok Wydania: 2016
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 135x203 mm
  • ISBN: 9788379765102
  • Wydawca: Czwarta Strona
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Poznań
  • Ocena:

    5/6

    3.5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 3 votes
Wątki: 100% - 4 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 3 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Pani M

Najmłodszy w historii sędzia Trybunału Konstytucyjnego zostaje publicznie oskarżony o zabójstwo człowieka, z którym nic go nie łączy. Ofiara pochodzi z innego miasta i nigdy nie spotkała swojego rzekomego oprawcy, mimo to prokuratura zaczyna zabiegać o uchylenie immunitetu. Spisek na szczytach władzy? Polityczna zemsta? A może sędzia jest winny? Oskarżony zwraca się o pomoc do znajomej ze studiów, Joanny Chyłki. Nie wie, że prawniczka, która niegdyś brylowała w salach sądowych, teraz zmaga się z chorobą alkoholową i upiorami z czasów młodości. Razem zaczynają odkrywać tropy prowadzące do miejsc, gdzie zasady prawa nie sięgają... - tak o najnowszej powieści Remigiusza Mroza pisze wydawca. Jakie są moje wrażenia po lekturze?

 

Nie należę do osób, które uwielbiają Joannę Chyłkę. Jakoś nie potrafię się do niej przekonać. Uwierzcie mi, wielokrotnie próbowałam rozbić mur, jaki między nami wyrósł, ale marnie mi to idzie. Chyba nigdy nie polubimy się z panią prawnik. Chyba nie chciałabym mieć z nią na pieńku. Chociaż z drugiej strony gdybym coś narozrabiała, mogłaby mnie bronić. Nic przy niej raczej by mi nie groziło.

 

Jednego autorowi nie można odmówić – na prawnych kruczkach zna się jak mało kto. Bardzo umiejętnie lawiruje między prawniczymi wątkami. Zrobienie z tła powieści Trybunału Konstytucyjnego było bardzo ryzykowne, ale jemu wyszło to na dobre. Nie mam większych zarzutów jeśli chodzi o wplecenie wątku prawniczego do powieści. Jestem pod wrażeniem tego, w jaki sposób zrobił to Remigiusz Mróz.

 

Jestem totalnie zielona, jeśli chodzi o wszystko, co jest związane z prawem i kodeksami. Sądy mnie przerażają. Nieco obawiałam się tego, że kiedy zacznę czytać Immunitet i autor zacznie wchodzić na prawnicze tereny, poczuję się zagubiona, dojdę do wniosku, że nic nie rozumiem i odłożę powieść na bok. Na szczęście Remigiusz Mróz wyszedł mi naprzeciw. Opisał te nie dla każdego zrozumiałe kwestie w zrozumiały sposób. Nawet tacy laicy jak ja będą w stanie zrozumieć, co się dzieje w powieści.

 

Chociaż jak już wspominałam, z Joanną Chyłką nadal nie potrafię dojść do porozumienia, mam słabość do Zordona. Tak było od samego początku. Łącząca ich relacja jest specyficzna, ale przyznam jej jedno – nigdy z czymś takim w literaturze się nie spotkałam. To duży plus. Nieco obawiałam się tego, czy autor będzie w stanie utrzymać to, co jest między nimi na tak dobrym poziomie, jak w poprzednich częściach. Niepotrzebnie się martwiłam. Mróz po raz kolejny pokazał, że dobrze wie, co robi.

 

Zakończenie wbiło mnie w fotel. Nie spodziewałam się czegoś takiego i jestem ciekawa, jak sprawy potoczą się dalej. Remigiusz Mróz nie może trzymać mnie w niepewności. Nie wybaczę mu tego. Fani jego twórczości na pewno ucieszą się z faktu, że ta powieść zostanie niedługo przeniesiona na ekrany. Jestem ciekawa, kto zagra Joannę Chyłkę. Aktorka będzie miała przed sobą nie lada wyzwanie. Nie mam osobiście jakiegoś typu. Trudno mi powiedzieć, kto by się do tego nadawał.

 

Dla kogo Immunitet? Przede wszystkim dla czytelników, którzy mają za sobą poprzednie części cyklu. Jeśli ich nie czytaliście, odłóżcie lekturę tej książki na później i nadróbcie zaległości. Nie róbcie sobie krzywdy i nie zaczynajcie cyklu od końca, bo nie będziecie wiedzieli, co się dzieje.

Drumslove

Po zakończeniu Rewizji wszystko było jasne - Chyłka wraca z podwójną mocą i jeszcze większym kacem. Na kontynuację przyszło nam długo czekać, zwłaszcza biorąc pod uwagę wydarzenie, które kończyło poprzednią część, ale w końcu się doczekaliśmy. Zapraszam do przeczytania recenzji.

 

Najmłodszy w historii sędzia Trybunału Konstytucyjnego zostaje publicznie oskarżony o zabójstwo człowieka, z którym nic go nie łączy. Ofiara pochodzi z innego miasta i nigdy nie spotkała swojego rzekomego oprawcy, mimo to prokuratura zaczyna zabiegać o uchylenie immunitetu.

 

Spisek na szczytach władzy? Polityczna zemsta? A może sędzia jest winny?

 

Oskarżony zwraca się o pomoc do znajomej ze studiów, Joanny Chyłki. Nie wie, że prawniczka, która niegdyś brylowała w salach sądowych, teraz zmaga się z chorobą alkoholową i upiorami z czasów młodości. Gdy tylko kupiłem tę książkę, podchodziłem do niej z dużą rezerwą. Przyznam wprost. Rewizja była dobra, ale jak na Mroza była dość przeciętna... Gdy tylko otworzyłem książkę, poczułem się jak w domu. Powrót Joanny i jej podopiecznego był najlepszym uczuciem po ciężkim dniu w szkole. Podobnie jak pozostałe książki z serii, czyta się ją bardzo szybko, tylko w tym przypadku jest to wsiadamy do BMW prowadzonego przez zdenerwowaną Chyłkę, która pędzi na rozprawę sądową.

 

Po przeczytaniu książki doznałem szoku. To co w poprzednich recenzjach pisałem o Kasacji, Zaginięciu i Rewizji z perspektywy Immunitetu jest przesadzone. Pisarz podniósł sobie poprzeczkę i zapewnił pewną erę polskich powieści kryminalnych. Jeszcze niedawno pisałem, że strącił z tronu panującego w polsce Jo Nesbo. Teraz jestem wręcz tego pewien. Kryminały/thrillery (Pancerne Serce i Policję ciężko konkretnie zakwalifikować do danego gatunku), były mieszanką Harrego alkoholika i genialnego śledczego. Polskie thrillery są mieszanką nieprzespanych nocy czytelnika i tęsknotą za głównymi bohaterami oraz potężnym kacem kończącym genialną książkę.

 

W swoim życiu przeczytałam wiele książek. Setki godzin przeżytych w krainie wyobraźni wywoływały u mnie mieszane uczucia. Dobre książki pozostawały ze mną przez kilka dni, czasem kac trzymał się tydzień. Jednak nigdy nie po odczuciu książki nie odczułem pustki w sercu. Teraz gdy czytam jakikolwiek kryminał w głowie układam sobie scenariusz, jakby w tej sytuacji zachowała się Joanna lub jakiej strategii do obrony by użyła” - Immunitet to nie tylko świetny thriller prawniczy. To koniec pewnej epoki, która dominowała w Polsce. Zakończyliśmy erę nudnych książek... Rozpoczęliśmy epokę Remigiusza Mroza...

 

Gdyby było można nagrać moją minę podczas czytania książki. To byłby to 12 godzinny film, pokazujący skupioną twarz, w pewnym momencie się rozpłakała. Tak, dostaliśmy mocną scenę w środku książki... Wszyscy którzy znają poprzednie części - mam na myśli Zaginięcie. Mniej więcej będąc w 60% książki przeżyli szok, cios który dostaliśmy bardziej uderzył w nas czytelników niż w samą Joannę. Teraz co dostajemy? Musicie przekonać się sami, tylko przygotujcie chusteczki. Mimika mojej twarzy z każdą kartą zmieniała się, od radości w złość przez smutek nadzieję i potężny szok by w ostateczności przerodzić się w rozpacz z powodu przeczytania ostatniej strony.

 

Pracownicy kancelarii Żelazny& McWay od lat tworzą świetnie zgrany zespół, który momentami przechodzi samego siebie, ale gra też słabsze partie. Joanna, która przez poprzednie książki trzymała gitarę prowadzącą, teraz oddaje ją Zordonowi, a sama bierze pałeczki perkusji.
Nie będzie to dużym zaskoczeniem, ale pierwsze partie i decydującą solówką usłyszymy od Kordiana i flegmatyka w grubych okularach czyli Buchelta. Immunitet jest tym dla świata książek, czym w 1992 roku była płyta use your illusion ii dla świata rocka. November rain, a może Estranged - oceńcie sami.

 

Thriller prawniczy miesza się ze świetnym wykładem z prawa. Mróz uświadamia nas jak działa tytułowy immunitet oraz jakie zasady panują w trybunale konstytucyjnym. Tutaj znów chylę czoła przed pisarzem - dostajemy świetny wykład, tonę informacji, która świetnie miesza się z fabułą.

 

Chciałbym podsumować tę książkę, ale jest mi ciężko. Nie wiem, czy to już efekt placebo, ale z każdą powieścią tego pisarza przywiązuje się do postaci coraz bardziej. Mam nadzieję, że niedługo jego książki opuszczą rodzimy kraj i o Chyłce przeczytają Norwegowie, którzy szybko się przekonają, że Harry jest nikim przy Forście i Chyłce.
Moja ocena nikogo nie zdziwi 5,5/10

 

Miałem dać 6 gwiazdek, ale jeśli tak dalej pójdzie, to skończy mi się skala. Seria zmierza w dobrą stronę, nie ma tu miejsca na nudę. Jest tylko puste miejsce na półce, które oczekuje na kolejną książkę

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!