Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Elżbieta Matka Królowej Jadwigi

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 7 votes
Akcja: 100% - 6 votes
Wątki: 100% - 8 votes
Postacie: 100% - 6 votes
Styl: 100% - 11 votes
Klimat: 100% - 11 votes
Okładka: 100% - 11 votes
Polecam: 100% - 7 votes

Polecam:


Podziel się!

Elżbieta Matka Królowej Jadwigi | Autor: Alina Zerling Konopka

Wybierz opinię:

Pani M

O Elżbiecie, matce Jadwigi Andegaweńskiej wiem w sumie niewiele. Na historii niespecjalnie o niej wspominano i nie czułam jakoś potrzeby, by zgłębić swoją wiedzę na jej temat. W końcu jednak wpadłam w szał czytania powieści historycznych i postanowiłam przekonać się, co może mi o niej powiedzieć Alina Zerling-Konopka. Jakie są moje wrażenia po lekturze?

 

Według wydawcy jest to książka o dynastii Andegawenów – Ludwiku, jego żonie Elżbiecie z Bośni i dwóch córkach, Marii i Jadwidze. Ich losy splatają się w nierozerwalny węzeł rodzinnych tragedii, zdrady, okrucieństwa i wielkich namiętności. Elżbieta walczy o władzę, a potem o życie w trawionym wojną domową kraju. Czy uda się jej utrzymać koronę? Czy ulegnie zmowie baronów?

 

Przyznam szczerze, że siedzę przed komputerem i nie bardzo wiem, co mam myśleć o leżącej obok powieści. Jej przeczytanie sprawiło mi nieco trudności. Liczyła sobie sporo stron i miała dość małą jak dla mnie czcionkę. Patrząc na tytuł powieści: Elżbieta matka królowej Jadwigi, liczyłam na to, że dowiem się czegoś więcej o teściowej Władysława Jagiełły i nieco się przeliczyłam. Mam wrażenie, że samej Elżbiety na tych 500 stronach jest niewiele. Przemyka gdzieś w tłumie niezauważona. Takie jest moje zdanie. Zdecydowanie więcej miejsca poświęcono jej córkom.

 

Moją uwagę zwrócił szczególnie jeden fragment. Na pewno na lekcjach historii powtarzano wam, że Jadwiga Andegaweńska na początku miała innego narzeczonego, Wilhelma Habsburga. Przyszli małżonkowie zostali sobie obiecani jako dzieci. Do ślubu jednak nie doszło, gdyż okazało się, że Jadwiga musi zasiąść na tronie Polski, a Polacy Habsburga na króla nie chcieli. Wtedy na horyzoncie pojawił się Jagiełło. Przekazy na temat tego, w jaki sposób Jadwiga odebrała zerwane zaręczyny, są różne. Według jednego z nich, miała rzucić się na drzwi z siekierą, gdy okazało się, że Wilhelm przybył na dwór, by skonsumować ich małżeństwo, a ona siedzi zamknięta w komnacie. Motyw przybycia niedoszłego męża pojawia się i tutaj. Jadwiga, czy też Hedwig, jak ją nazywał ukochany, liczy na to, że uda jej się dopełnić obowiązku, oddać się Wilhelmowi i uniknąć małżeństwa ze starszym od siebie człowiekiem z dalekiego państwa. Jaki finał ma ta historia? Na mnie nie patrzcie, nie streszczę wam jej. Jeśli chcecie się dowiedzieć, czy według Aliny Zerling-Konopki seks się stał, musicie sami o tym przeczytać.

 

Elżbieta matka królowej Jadwigi to powieść, w której znajdziecie wiele faktów historycznych. Widać, że autorka solidnie przyłożyła się do swojego zadania. Momentami jednak byłam nieco znużona narracją, ciekawsze były dialogi. Nieco przeszkadzał mi trochę zbyt nowoczesny język, stylizacja na dawniejszą mowę na pewno dodałaby powieści niesamowitego klimatu. Muszę także przyznać, że zostałam zachęcona do poszukiwań książek o Andegawenach. W trakcie lektury zorientowałam się, że właściwie niewiele o nich wiem, a w końcu zapisali się na kartach polskiej historii, więc wypadałoby uzupełnić nieco moją wiedzę.

 

Komu mogę zasugerować sięgnięcie po tę powieść? Pasjonatom powieści historycznych, którym żadna cegła nie jest straszna. Podejrzewam, że im najbardziej spodoba się ta książka. Jeśli nie interesujecie się historią, lepiej odpuśćcie sobie lekturę Elżbiety matki królowej Jadwigi, tylko stracicie swój czas. Wiem, że nie każdy będzie zainteresowany tą pozycją i nie będę miała do nikogo pretensji, jeśli postanowicie sobie ją odpuścić.

Scarlett

Uwielbiam powieści historyczne i często po nie sięgam. Uważam, że historia fabularyzowana to nie tylko świetne źródło zdobywania wiedzy, ale przede wszystkim fantastyczna zabawa. Historia obfituje w a fascynujące wydarzenia, dramatyczne losy i stracone nadzieje. Czyli wszystko to, o czym przeciętny czytelnik kocha czytać. Trudno napisać jednak dobrą książkę historyczną. Niedoróbki, których nie widać w powieści np. obyczajowej wychodzą na wierzch przy okazji tematyki historycznej. Na pierwszy rzut oka widać, że ktoś nie potrafi stylizować języka, ma problemy z trzymaniem się faktów, nie pamięta chronologii zdarzeń, a także czy ogarnia postaciowy chaos.

 

Alina Zerlig-Konopka to krakowianka dumna ze swojego pochodzenia. Odczuwa wielką miłość do czasów dawnych, która przez studia polonistyczne została ugruntowana. Po studiach pracowała jako nauczycielka, a następnie sporo podróżowała po świecie. Pasjonuje się historią Polski i Europy. Wszystkie jej powieści dotyczą historii, lecz specjalizuje się w opowieściach na temat historii zapomnianej, zepchniętej na margines. Zwłaszcza opowieściach o wielkich kobietach, które stały za plecami swoich, niejednokrotnie mniejszych, mężów. Pisarka aktualnie wróciła do Polski po latach migracji po świecie razem z synem i mężem.

 

Przyznam szczerze, że po raz pierwszy w tej publikacji spotkałam się z Elżbietą Bośniaczką bliżej. Nigdy wcześniej nie interesowałam się jej życiem. To aż dziwne, bo reprezentowała wszystkie cechy, które uwielbiam w kobietach, była ambitna i żądna władzy. Nie wahała się przed niczym, by uzyskać władzę i bezpieczeństwo dla siebie i najbliższych. Była żoną Ludwika Andegaweńskiego i matką, znanej każdemu, Jadwigi, późniejszej król-owej Polski. Trudno zaprzeczyć, że historia przykryła pyłem zapomnienia postać Elżbiety Bośniaczki, eksponując natomiast jej córkę Jadwigę. Niemniej, jest warta uwagi. Autorka prezentuje ją jako osobę ambitną i upartą. Ma w sobie wiele ognia i walczy pazurami niszcząc ludzi na swojej drodze. Mimo to zyskuje sympatię i po pewnym czasie zaczęłam jej kibicować, stała mi się bliska i podziwiałam jej wewnętrzny ogień.

 

Alina Zerling – Konopka dobrze oddała atmosferę tamtych czasów. Przedstawiła je brutalnie i przerażająco, ale wierzę, że trzymała się prawdy historycznej. Nie stylizowała języka, mnie zabrakło tego, tym bardziej, że byłoby to ostatecznym sznytem jeśli chodzi o nadanie książce charakteru historycznego. Do tego momentami po prostu kulał stylistycznie, dlatego nie jestem w stanie pozytywnie ocenić warstwy językowej. Tym samym dialogi brzmiały nienaturalnie, jakby rozmawiały ze sobą kukły a nie ludzie. Próbując poszukać jakiś pozytywów – czytało się lekko i szybko. Chociaż „Elżbieta, matka królowej Jadwigi” to niezła cegła, to jednak w ogóle nie było to odczuwalne. Strony znikały niezauważone.

 

Co mi się bardzo nie podobało to chaos, wszechogarniający chaos. Pisarka wprowadza mnóstwo postaci, część z nich jest zupełnie niepotrzebna w akcji. Postaci zlewały się w jedną, cieżkostrawną papkę. Nawarstwia wiele wydarzeń, tak by zaraz odkręcić i skierować postać w drugą stronę. Wątki zostawały zawieszone w próżni, bez puenty. Autorka niezbyt przystpęnie pokazuje historie. Wielu czytelników, podobnie jak ja, nie będzie widziało kim jest Elżbieta Bośniaczka i jaki jest układ geopolityczny w XIV wieku. Powieść ta nie pozostawia z wiedzą, tylko z pytaniami i bigosem złożonym z licznych postaci i wydarzeń historycznych. Konia z rzędem temu, kto się połapie.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial