Okładka wydania

Preparator

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Preparator | Autor: Hubert Klimko Dobrzaniecki

Wybierz opinię:

Pani M

Pozwólcie, że opowiem wam o kolejnej publikacji wydanej nakładem Wydawnictwa Od Deski do Deski. Co czytelnikom ma do zaproponowania Hubert Klimko-Dobrzaniecki?

 

Czy śmierć weszła na świat przez zawiść diabła? A może wiara w nadnaturalne pochodzenie Złego i zła jest zbyteczna? Bo ludzie i tak sami potrafią zdobyć się na każdą niegodziwość? Bohater powieści Huberta Kliczko-Dobrzanieckiego jest wzorowany na łódzkim dewiancie, napiętnowanym przez społeczeństwo. Preparator był przygotowany do obcowania ze śmiercią. Pracował jako osoba, która przygotowywała zmarłych do złożenia ich ciał w trumnie. Był dość specyficznym człowiekiem. Śmierć go fascynowała od małego. Robił zdjęcia nagrobków i pracował jako grabarz.

 

Hubert Klimko-Dobrzaniecki pozwala poznać bohatera niemalże od podszewki. Czytelnicy dowiadują się, jaki wpływ na to, kim się stał, ma jego traumatyczne dzieciństwo. Jego życie nie było szczęśliwe, jako dziecko przekonał się, jakie piekło mogą zaserwować swoim potomkom rodzice. Nie miał z nimi zbyt bliskich stosunków, choć ojciec był bardziej obecny w jego życiu niż matka. Niezwykle wymowna wydaje się w tym wszystkim scena, w której preparator przygotowuje ciało ojca po jego śmierci. W jaki sposób? Tego musicie dowiedzieć się sami. Specyficzna relacja łączyła głównego bohatera z siostrą.

 

Życie seksualne bohatera również nie było usłane różami. Inicjacja nie przebiegła w romantyczny sposób, choć wszystkie późniejsze partnerki preparator będzie porównywał do Wiery – swojej pierwszej kochanki. To zdecydowanie nie wpłynie korzystnie na jego relacje z kobietami. Nawet z żoną niespecjalnie mu się układało. Miał z nią co prawda dzieci, lecz nie potrafił zbudować z małżonką trwalszej więzi. Dlaczego? Na to pytanie odpowie wam lektura książki.

 

Hubert Klimko-Dobrzaniecki pokazuje czytelnikom, w jaki sposób dochodzi do narodzin bestii. Duży wpływ ma na to przede wszystkim środowisko, w którym wychowuje się człowiek. Trudno jest wzrastać w patologicznej rodzinie i wyjść potem na ludzi. Nie mówię, że jest to niemożliwe, ale na pewno trudniejsze niż podążenie złą drogą. Potwór, na którego wyrósł preparator, jest przerażający. Zakończenie jego historii wstrząsnęło mną. Nie spodziewałam się, że mężczyzna posunie się do czegoś takiego i będzie przy tym spokojny, jakby nic się nie stało. Nie potrafię zrozumieć tego, że można być tak nieludzkim.

 

Preparator wymagał ode mnie wiele skupienia. To nie jest lekka lektura, którą można przeczytać w parę godzin. Musiałam robić sobie przerwy od czytania. Czy to znaczy, że to była zła powieść? Nie, nic z tych rzeczy. Hubert Klimko-Dobrzaniecki napisał znakomitą książkę, lecz sporo przy tym wymaga od swoich czytelników. Podejrzewam, że nie wszyscy czytelnicy będą w stanie przejść przez tę historię.

 

Uważam, że ta powieść jest przeznaczona wyłącznie dla pełnoletnich czytelników. Nie sądzę, by to był dobry pomysł, żeby sięgała po nią młodzież. To zbyt trudna lektura. Poza tym pojawiają się w niej fragmenty, których nastoletni czytelnicy nie powinni czytać. Do tej historii trzeba dorosnąć. Jest wstrząsająca i na pewno prędko o niej nie zapomnę.

 

Nie będę nikogo specjalnie namawiać do lektury Preparatora. Wiem, że to trudna pozycja i nie wszyscy będą na tyle silni psychicznie, by się z nią zapoznać. Ja to zrobiłam, ale czy byłabym w stanie jeszcze kiedyś do niej powrócić? Raczej nie, kosztowała mnie zbyt wiele emocji.

Scarlett

Wydawawnictwo Od deski do deski przygotowało serię powieści dokumentalnych, od których włos na głowie się jeży. Powieść dokumentalna zasłynęła dzięki Trumanowi Capote, który w roku 1966 napisał dzieło o nazwie „Z zimną krwią”. Gatunek cechuje się maksymalnym ograniczeniem fikcji literackiej. Od deski do deski skupia się na dramatycznych historiach, które wydarzyły się przed laty. Z tego cyklu czytałam „Bestię. Studium zła”, która mną wstrząsnęła. Głównie przez to, że pokazała mi jak bardzo zło jest banalne. Niektórzy nie mają powodów do morderstwa, nie zawsze jest motyw, czasem po prostu jest zło i choroba. Nie zawsze konieczne jest posiadanie niesamowitych narzędzi zbrodni. Często wystarczy kamień, ciemny zaułek i przypadkowy przechodzień...

 

Hubert Klimko – Dobrzaniecki to filolog islandzki, pisarz, teolog oraz filozof. Jakby tego było mało to zajmuje się również filmem (aktualnie pisze scenariusz i reżyseruje film na podstawie swojej powieści). Gdzieniegdzie znaleźć można jego wiersze. Na swoim koncie ma nominacje do nagrody Nike oraz Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus. Był nominowany do Paszportów Polityki. Aktualnie mieszka w Wiedniu.

 

Przede wszystkim zdzwiła mnie forma i zupełnie się w niej nie odnalazłam. Główny bohater rozmawia z dziennikarzem i odkrywa przed nim powody, dla których jest zły. Całość jest monologiem, który tworzy się dzięki dygresjom. Od początku do końca powieść zbudowana jest na zasadzie asocjacyjnej. Przyznam, że taka forma sprawiała, że nudziłam się, brakowało mi dialogów, komunikacji, jednostronna wypowiedz zdaje mi się nudna. Język jest prosty, tak jak prosty jest człowiek, który akcję prowadzi. Tym samym czytało się wybitnie szybko, choć bez większej przyjemności. Gdyby pojawiały się pytania to relacja byłaby bardziej uporządkowana, logiczna, coś wynikałoby z czegoś. Tutaj zabrakło mi układu przyczynowo – skutkowego. Choć autor niewątpliwie po to kazał bohaterowi opisać całą swoją młodość, tak by pokazać powodowania, które były podwalinami zbrodni. Ale mimo wszystko wydaje mi się to naiwne – jestem zły, bo spotykały mnie w życiu złe rzeczy. Świat nie działa w ten sposób – prawie każdego spotkała jakaś krzywda. Kafka uczy, że każdy człowiek przeżył jakieś piekło, dlatego trzeba być dla siebie dobrym, bo gdy kogoś spotkamy to tak jakbyśmy wchodzili do czyjegoś piekła. Każdy. A nie każdy jest przestępcą. Nie czuję empatii, nie czuję obrzydzenia, właściwie to nic nie czuję i chciałam po prostu zakończyć tę ksiązkę. Osobiście znam bardziej dramatyczne historie, dzieci porzucanych, niekochanych, krzywdzonych na różne sposoby. Ludzie po prostu mają złe życie – ot taka prawda. Rodzice bywają surowi, zapracowani, w latach 90 mało kto słyszał, że dzieci bić nie wolno, a wychowanie przy trzepaku szkodzi zdrowiu.

 

Nie podobało mi się. Za mało akcji, zbyt kameralna jest ta opowieść. Ani to usprawiedliwienie bohatera, ani oskarżenie. Takie nie wiadomo co.

 

Okładka bardzo estetyczna, od razu mnie przyciągnęła. Font dobrze dobrany, miło się czyta, nie trzeba się zbytnio wysilać. Myślę, że powieść spodoba się osobom, które lubią kameralne opowieści, bez gwałtownych scen i takim które wierzą, że dzieciństwo rzutuje na całe późniejsze życie. Ja wierzę, że każdy ma wolną wolę i uwarunkowania to nie wszystko, dlatego się nie zgadzam i rzucam moje weto.

Niemniej nie jest to bynajmniej zła książka

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto
  • Zobacz Mini Tutorial