Okładka wydania

Tańczący Z Tacami

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Tańczący Z Tacami | Autor: Bogusława Warzecha Put

Wybierz opinię:

Pani M

Siedzę przed komputerem i nie wiem, co mam napisać na temat książki Tańczący z tacami. Byłam nakręcona na tę powieść i teraz jestem w kropce. Zanim postaram się przed wami uzewnętrznić, zaprezentuję wam opis, jaki zaserwował nam wydawca.

 

„Beata, kobieta dojrzała, pod wpływem wakacyjnego romansu postanawia z dnia na dzień rzucić wszystko i przeprowadzić się do ukochanego na drugi koniec Polski. Początkową fascynację i radość z erotycznych uniesień szybko zastępuje proza życia. Beata wdaje się w romans z przystojnym masażystą. Czy jej związek z Adamem przetrwa? Czy zaopiekuje się ukochanym mężczyzną w czasie choroby?Tańczący z tacami to niebanalna historia o namiętności, cierpieniu i przebaczeniu" – to czytamy na okładce książki. W sumie opis do pewnego momentu się zgadza. Beata postanawia z dnia na dzień rzucić wszystko, co miała, by wyjechać na drugi koniec Polski. Dla swojego ukochanego. Młodszego od siebie, jeśli mnie pamięć nie myli. Nie jestem w stanie zgodzić się z ostatnim zdaniem. Nie uważam, żeby ta historia miała być niebanalna. Dla mnie była przewidywalna. Nic mnie nie zaskoczyła. Czytałam ją w sumie bez większego zastanowienia. I jeszcze jedna kwestia. Wydawca popełnił błąd w opisie. Kto tańczy z tacami: masażysta czy osoba, która pracuje w barze? Jeśli dobrze mi się wydaje, Adam nie był masażystą. Poprawcie mnie, jeśli się mylę.

 

Nie do końca wiem, co myśleć o bohaterach. Adam – niby w porządku facet. Pracuje, opiekuje się chorą matką, nie chce zostawić jej w potrzebie. Zawsze wraca na noc, bo wie, że schorowana kobieta nie zaśnie, jeśli syna nie będzie w domu. Ideał. Mnie ciągle jednak w nim coś nie pasowało. Na miejscu Beaty uciekałabym przed nim w podskokach. Nie chciałabym, żeby facet tak atakował mnie wiadomościami jak Adam. Kochanka nawet na chwilę nie mogła zostawić go samego. To mnie trochę przerażało. Co do samej Beaty – mam wrażenie, że była nieodpowiedzialna. Zachowywała się momentami jak nastolatka, która urwała się z rodzicielskiej smyczy.

 

Sam motyw romansu jakoś średnio do mnie przemówił. Wszystko rozwijało się w tak szybkim tempie, że w pewnym momencie miałam ochotę na głos zadać autorce pytanie „ale że jak? Kiedy to się stało?". Beata nie zna zbyt długo Adama, ale ląduje z nim w łóżku. I jest fajnie. Ta ich miłość mnie kompletnie nie przekonuje. Nie rozumiem ani jednej, ani drugiej strony tego romansu.
Uważam, że książka liczy sobie zbyt mało stron, by przekazać wszystko to, co miała do zaoferowania autorka. Nie twierdzę, że Tańczący z tacami to chłam. A w życiu, tego nigdy nie powiem. Wydaje mi się tylko, że dodanie jeszcze kilkunastu stron nieco uzupełniłoby całą historię.

 

Mam bardzo mieszane uczucia wobec tej książki. Nie do końca wiem, jak ją ocenić. Co o niej napisać. Prawdopodobnie trafiła na nieodpowiedniego czytelnika, który tylko marudzi i szuka dziury w całym. O tym, czy sięgniecie po tę powieść, musicie zadecydować sami. Tak, jak napisałam, nie jest to grafomania. Autorka ma lekkie pióro, nie pisze sztywnych opisów i nierealnych dialogów, ale czegoś mi tutaj zabrakło. Mam nadzieję, że jeśli pisarka zdecyduje się na wydanie kolejnej książki, podniesie sobie nieco poprzeczkę. Dam jej szansę.

Kinga „Jenah" Stempor

Rzadko mi się zdarza pisać o książce, która jest ciekawa, ale z zupełnie innego punktu widzenia niż dotychczas. Przyznam, że czytałam ją z ogromnym zainteresowaniem, choć... dostanie ona ocenę najniższą z możliwych. Jakim cudem? O tym za chwilę.

 

Beata jest kobietą po czterdziestce. Wakacyjny romans z Adamem sprawia, że wywraca do góry nogami całe swoje życie i przeprowadza się do ukochanego na drugi koniec Polski. Wkrótce okazuje się, że mężczyzna zaczyna poważnie chorować, a miłość z dnia na dzień słabnie. Kobieta wdaje się w romans z masażystą, ale odejście od Adama staje się bardziej skomplikowaną sprawą, niż początkowo przypuszczała. Z kim ostatecznie Beata spędzi resztę swojego życia?

 

Historia związku Beaty i Adama nie wyróżnia się niczym szczególnym. Właściwie można stwierdzić, że jest dość nudna, lecz co innego sprawiło, że powieść ta stała się w pewien sposób atrakcyjna. Styl autorki, niestety, pozostawia wiele do życzenia (brak korekty?), dzięki czemu moja wyobraźnia zapuszczała się w rejony, w które nie powinna była. Jak chociażby w takich sytuacjach:

 

"Całował mnie całą. Najpierw oczy, nos i usta. Potem szyję i piersi, a następnie okrężnymi ruchami lizał mój brzuch. Wreszcie dotarł do najbardziej tajemniczych zakamarków mojego ciała" (s. 101).

 

Tajemnicze zakamarki ciała... Niestety, skojarzyło mi się to z jakimiś nieodkrytymi do tej pory fragmentami ciała, coś jak stare, pokryte pajęczyną lochy, które czekają na swego odkrywcę. Dobrze chociaż, że nie wyleciał stamtąd nietoperz...

 

"W sypialni Adama było czysto i przytulnie. Chociaż umeblowana była skromnie, to jednak z klasą. Na środku stało szerokie łóżko przykryte satynową narzutą w panterkę" (s. 30).

 

Czy tylko ja tu widzę pewną sprzeczność?

 

"- Wstawać, śpiochy! Jak tak dalej będzie, poumieracie mi z głodu" (s. 66).

 

Tak, bo przecież gdy człowiek śpi, to głód sieje w organizmie tak wielkie spustoszenie, że po zupełnie wycieńczających ośmiu godzinach spania, właściwie powinni być już bliscy agonii.

 

"- Idę się zwolnić i pojedziemy do domu. Wezmę parę dni urlopu, bo jak tak na ciebie patrzę, to zaczynam się bardzo martwić. Głowa do góry, Beatko. Żyjemy po to, aby umrzeć." (s. 203).

 

A to ci filozof!

 

Ktoś może mi teraz zarzucić, że analizowanie cytatów wyrwanych z kontekstu, jest z mojej strony nieładnym zachowaniem. Być może. Mogłabym nawet przyznać, że się nadmiernie czepiam, ale w tej powieści nie tylko przytoczone cytaty zwróciły moją uwagę w szczególny sposób. Tutaj absurd goni absurd, a zakończenie jest już zupełnie niedorzeczne. Bohaterka zachowuje się nie jak dojrzała kobieta, a naiwna nastolatka, której nie zastanowił nawet przez chwilę fakt, że zupełnie obcy facet już po kilku godzinach znajomości oznajmia, że zakochał się w niej bez pamięci, po czym... zaciąga ją do swojego domu. O tym, że nieznajomy mógł mieć jakieś niecne zamiary, nawet nie pomyślała. Zdaje się, że jest to również osoba, która zwykłe zauroczenie myli z miłością. Zakochuje się i odkochuje z prędkością błyskawicy. Ta wiecznie niezdecydowana, sterowana przez innych i mająca problemy z dochowaniem wierności kobieta nie wzbudza zbyt wielu pozytywnych emocji. Inni bohaterowie nie prezentują się ani trochę lepiej.

 

Styl powieści w moim odczuciu dążył raczej do wypunktowania wydarzeń niż ich opisania, co jeszcze spotęgowało odczucia, że czytam dziennik nastolatki, codziennie dokumentującej życie swojej rodziny, nie pomijając nawet tego, co jej członkowie jedli na śniadanie, obiad i kolację.

 

Przykro mi, ale mimo najszczerszych chęci, nie jestem w stanie znaleźć w tej powieści czegoś, co mogłabym ze swojej strony polecić. Cóż, jest to pozycja odpowiednia chyba tylko dla tej osoby, której jest wszystko jedno, co czyta.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto
  • Zobacz Mini Tutorial