Dziesięć Tańczących Kobiet

Autor: Jacek Marczyński

Okładka wydania

Dziesięć Tańczących Kobiet


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Pani M

Szczerze podziwiam ludzi tańczących w balecie. To piękne widowisko, które wymaga od tancerzy wielu miesięcy trudnych, okupionych krwią, łzami i potem prób. Nigdy nie miałam okazji widzieć czegoś takiego na żywo, ale mam nadzieję, że kiedyś to się zmieni. O czym jest książka Jacka Marczyńskiego Dziesięć tańczących kobiet?

 

Duncan, Graham, Rambert, Fonteyn, Plisiecka, Alonso, Bausch, Keersmaeker, Waltz, Niżyńska – czy mówią wam coś te nazwiska? Pewnie nie. Tancerki baletowe niekoniecznie są znane w większym gronie, a szkoda. Balet nieustannie się rozwija. Dziś stanowi przede wszystkim widowisko techniczne. Liczą się efekty dodatkowe, nie sami tancerze. Kobiety, o których wspomniałam, bulwersowały, kochały, walczyły o swoje miejsce w świecie baletu, ale przede wszystkim zmieniały oblicze współczesnego tańca. Dla jednej z nich Ravel skomponował słynne Bolero, inna kształciła umiejętności taneczne m.in. Lizy Minelli i Diane Keaton, kolejna oskarżyła Beyoncé o plagiat, jeszcze inna była żoną ambasadora Panamy. Jak pracowały? Jak wyglądało ich barwne życie? Która z pań zasługuje na miano królowej wśród tańczących kobiet?

 

Autor opisuje drogę na szczyt światowej sławy tancerek baletowych. Nie wszystkie z nich miały życie usłane różami, ciężko walczyły o to, by znaleźć się tam, dokąd udało im się dotrzeć. Dzieciństwo bohaterek jest opisane paroma zdaniami. Marczyńskiego interesuje bardziej to, jak wyglądało ich dorosłe życie. Każda z kobiet jest przedstawiona na fotografii. Przyznam szczerze, że czuję jednak pod tym względem niedosyt. Żałuję, że nie pojawiło się więcej zdjęć, choć w sumie trudno się dziwić. W czasach, gdy żyła większość z nich, fotografia nie była aż tak popularna jak teraz.

 

Treść zawarta w publikacji stoi na bardzo wysokim poziomie. Choć pojawia się w niej wiele bohaterek, każdej z nich poświęcono odpowiednio dużo uwagi. Żadna nie została potraktowana po macoszemu. Nie odczułam też tego, by autor którąś z nich faworyzował. To akurat duży plus. Nie lubię czytać książek, w których jednym się słodzi, a innych miesza z błotem.

 

Ta biografia ma swój niezwykły klimat. Przenosi czytelnika do zupełnie innej rzeczywistości. Oddałabym wiele, by móc zobaczyć bohaterki opowieści na scenie. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego, jak wielki zachwyt wywoływały u innych. Mam nadzieję, że ich nazwiska nie zostaną z czasem zapomniane, bo przyczyniły się one do rozwoju baletu.

 

Sam Jacek Marczyński tak mówi o swojej książce: „Kiedy skończyłem ostatni rozdział Dziesięciu tańczących facetów, byłem niemal pewien, że napiszę drugą część baletowych opowieści. Nie przypuszczałem, że stanie się to tak szybko (to efekt zachęt wydawnictwa i Teatru Wielkiego-Opery Narodowej) oraz że ta praca okaże się pełna zaskoczeń. Kobiety w tańcu są nie tylko bardziej ulotne, nieuchwytne, jak kiedyś sądziłem, ale to fascynujące indywidualistki. Wystarczy spojrzeć, jak różnorodne są moje bohaterki. Obok klasycznych łabędzi i romantycznych zjaw mamy tu kobiety przełamujące obyczajowe tabu, wspaniałe menedżerki i niepokorne artystki wytyczające nowe szlaki w sztuce tańca".

 

Nie czytałam poprzedniej książki autora i już wiem, że muszę nadrobić zaległości. Jestem ciekawa losów mężczyzn, którzy na stałe zapisali się na kartach historii baletu. Koniecznie muszę ich poznać. Jeżeli też tego nie zrobiliście, zachęcam was do tego. Polecam publikację miłośnikom baletu. Na pewno nie będą się przy niej nudzić.

Thalita

Książka Jacka Marczyńskiego stanowi kontynuację jego poprzedniej pracy „Dziesięciu tańczących facetów” i prezentuje sylwetki najważniejszych tancerek w historii baletu: Isadory Duncan, Marty Graham, Marii Rambert, Margot Fonteyn, Mai Plisieckiej, Alicji Alonso, Piny Bausch, Anne Teresy de Keersmaeker, Sashy Waltz i Bronisławy Niżyńskiej.

 

Przyznam, że nigdy specjalnie nie interesowałam się baletem ani tańcem nowoczesnym czy też w ogóle jakimkolwiek tańcem, jednak jeżeli myślę o tej dziedzinie sztuki to w pierwszej chwili kojarzy mi się ona właśnie z pięknymi i zwinnymi kobietami. Dlatego też zdziwił mnie początek rozmowy Jacka Marczyńskiego z Krzysztofem Pastorem, choreografem i dyrektorem Polskiego Baletu Narodowego, będącej niejako wstępem do tej książki, podczas której panowie dyskutują o tym, kto odgrywa większą rolę w tańcu – kobiety czy mężczyźni. Ich zdaniem są to raczej mężczyźni, ja uważam inaczej i dlatego cieszę się, że prezentujący w swej poprzedniej pracy dziesięciu najwybitniejszych tancerzy Jacek Marczyński nie zapomniał tym razem o ich znakomitych koleżankach po fachu.

 

Przyznam, że z przedstawionych tu kobiet słyszałam jedynie o Izadorze Duncan i to też chyba nie ze względu na jej artystyczne dokonania lecz burzliwe życie prywatne. Ale nie tylko ona jedna spośród bohaterek pracy Jacka Marczyńskiego mimo ogromnego sukcesu nie była w życiu szczęśliwa... Autor umiejętnie przeplata ich ich prywatne losy z etapami życia zawodowego, dzięki czemu książka nie przypomina ani głupiego czasopisma skupiającego się jedynie na sensacjach łóżkowych, ani też nudnej monografii przytaczającej jedynie suche fakty. Wręcz przeciwnie, jest taka jak życie chyba każdego artysty, którego emocje i doświadczenia silnie rzutują na tworzoną przez niego sztukę, a z kolei artystyczne dokonania przekładają się na jakość życia prywatnego. Nie da się tych dwóch sfer rozdzielić i lepiej nawet nie próbować tego robić, bo przecież jedna bez drugiej nie istnieje.

 

Z książki „Dziesięć tańczących kobiet” można dowiedzieć się też sporo o samej sztuce tańca i jej historii. Jak już wspominałam, jestem kompletnym laikiem w tej dziedzinie i odróżniałam od siebie jedynie klasyczny balet, nieco dziwaczny taniec nowoczesny i disco-polo dance. Tymczasem tu dowiaduję się, że balet rosyjski może znacząco różnić się od angielskiego czy kubańskiego; co łączy abstrakcjonizm w malarstwie z choreografiami tańca współczesnego; skąd taka popularność teatrów tańca i co odróżnia klasyczny balet od baletu-opery czy baletu-musicalu. Ponadto poznałam najważniejsze pojęcia związane z baletem i jego choreografią a także losy najważniejszych inscenizacji z tej dziedziny sztuki.

 

Mimo że w książce została przedstawiona tylko jedna Polka, autor nie zapomina wspomnieć o wszystkich mniejszych lub większych powiązaniach słynnych tancerek z naszym krajem, nawet wówczas gdy ograniczają się one jedynie do pojedynczych gościnnych występach na polskich scenach. Na końcu „Dziesięciu tańczących kobiet” znajdują się fotosy z kilku najsławniejszych baletów wystawianych nad Wisłą.

 

A jakie spostrzeżenia mogę dodać od siebie? Że czytając pracę Jacka Marczyńskiego dochodzę do wniosku, że chyba jednak balet klasyczny nigdy nie wyjdzie z mody i nie zdetronizuje go nawet najbardziej nowatorski taniec nowoczesny. Jakoś nie przekonuje mnie tarzane się artystów nago na scenie posypanej brudną ziemią, większą sztuką zdają mi się być subtelne ruchy filigranowych baletnic tańczących „Jezioro Łabędzie” czy „Śpiącą królewnę”. W końcu klasyka nie bez powodu nazywana jest klasyką jest ona przecież w stanie przetrwać pokolenia, a wydumane innowacje dziś mogą budzić zachwyt, jutro zaś zniesmaczenie.

 

Czy „Dziesięć tańczących kobiet” wpłynęło jakoś na moje postrzeganie tego czym jest balet? Na pewno wzbudziło większe zainteresowanie nim, przestał on być dla mnie tak niezrozumiały i niedostępny jak dawniej. Nabrałam też ochoty na zobaczenie choć jednego przedstawienia baletowego przekonania się, czy w rzeczywistości prezentuje się ono tak ciekawie jak w tej książce.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!