Zapach Szkła

Autor: Andrzej Ziemiański

Okładka wydania

Zapach Szkła


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Uleczkaa38

"Zapach szkła" Andrzeja Ziemiańskiego to bez wątpienia jeden z najbardziej popularnych, docenionych, uznanych przez czytelników i przede wszystkim dobrych, polskich zbiorów opowiadań science - fiction z spod znaku post apo. Wydany po raz pierwszy w 2004 roku zbiór, doczekał się już dwóch kolejnych wznowień, zaś to najnowsze, tegoroczne, właśnie trafiło w moje ręce. I nie mogę nie wyrazić mojej wielkiej radości i wdzięczności pod adresem Fabryki Słów, która tym sposobem dała polskim czytelnikom kolejną szansę na poznanie, lub też przypomnienie sobie, tej niezwykłej porcji literatury pióra Pana Andrzeja, która to przenosi nas do świata przyszłości, przeszłości i alternatywnej rzeczywistości...

 

W książce tej znajdziemy siedem wyjątkowych mini opowieści, uznawanych powszechnie za najlepsze w dorobku pisarskim Andrzeja Ziemiańskiego, bynajmniej spośród krótkich form. To opowiadania epatujące akcją, wielką siłą przekazu, mocnym i ciętym językiem, oraz niezwykłą wizją miasta Wrocław, które jest głównym motywem większości z tekstów. "Zapach szkła", "Bomba Heisenberga", "Legenda", "Waniliowe plantacje Wrocławia", "Lodowa opowieść", "Czasy które nadejdą" oraz "Autobahn nach Poznań", to opowiadania bardzo różne od siebie, pozornie nie mające punktów stycznych, przenoszące nas do różnych światów i kreacji wyobraźni..., ale za to wszystkie bez wyjątku są po prostu fascynujące, pochodzące z najwyższej półki literatury spod znaku fantastyki. Wojna, walka, polityka, niewyjaśnione zjawiska, zło pod każdą możliwą postacią i samotny, nieugięty bohater, który staje w szranki z przeciwnikiem... Oto świat "Zapachu szkła", którego to raz zobaczywszy, nigdy już się nie zapomni...

 

Siedem opowiadań, które to zapierają dech w piersi, wynoszą naszą wyobraźnię na najwyższe obroty, nie pozwalają w łatwy sposób pozbierać się po ich przeczytaniu... I choć nie zdarza się to w zasadzie nigdy w przypadku tego typu zbiorów, to akurat w "Zapachu szkła" każda z zawartych tu mini opowieści stoi na bardzo wysokim poziomie, i tym samym nie można wskazać najlepszego z opowiadań, gdyż każde jest wyjątkowe. Oczywiście, w zależności od naszych gustów i zapatrywań gatunkowych, z pewnością niektóre z nich sprawiają nam większą frajdą przy lekturze, ale jeśli chcemy zachować obiektywizm, to trzeba uznać je wszystkie za arcydzieła fantastyki! Dlatego też nie podejmę się omówienia i ocenienia tego zbioru jako całości, gdyż każda z tych historii zasługuje na poświęcenie jej osobnej uwagi. Nie przedłużając więc, zacznijmy...

 

"Zapach szkła" - tytułowe i zarazem otwierający zbiór opowiadanie, ubrane jest w szaty kryminału politycznego, z elementami grozy. Fabuła skupia się na pewnych działaniach służb wywiadowczych, wojskowych, policyjnych i przede wszystkim politycznych, które na na przestrzeni całych dziesięcioleci wprowadzają w życie swój misterny plan... Plan, którego głównym celem jest oczywiście podporządkowanie sobie jak największej liczby obywateli, oszukiwanie mas, zatajenie prawdy o istnieniu cywilizacji pozaziemskiej... Na przeciw władzy staje główny bohater - 30 letni policjant z bagażem traumatycznych przeżyć z dzieciństwa, który to nie cofnie się przed niczym, by odkryć prawdę o tajemniczych, wrocławskich bunkrach... Niezwykle inteligentny układ fabularny, szybkie tempo akcji, wyraziści bohaterowie i ta nienazywalna aura tajemnicy, niedopowiedzenia i grozy, która kryje się za każdym zdaniem tej opowieści. Czyta się ją nie tylko przyjemnie, ale także i niezwykle intrygująco, gdyż absolutnie nie sposób jest odgadnąć to, co autor szykuje dla nas na kolejnej stronie lektury...

 

"Bomba Heisenberga" to z kolei opowieść spod znaku alternatywnej rzeczywistości, ukazującej w tym przypadku niezwykle barwną i pokrzepiającą wizję Polski, jako światowej potęgi militarno - politycznej. by nie rzec absolutnego supermocarstwa. Jednak po kolei... Główny bohater tej historii - Jarek Wiśniowiecki, bierze udział w pewnym eksperymencie naukowym, skupiającym się na badaniu sfery snów... Tym samym ów mężczyzna przenosi się do alternatywnego świata, a konkretnie Polski sprzed około 70, 80 lat, w której to My decydujemy o tym, jak będzie wyglądał ład w Europie, z kim Stany Zjednoczone będą prowadziły wojnę i komu najwięksi ówcześni przywódcy, z Hitlerem i Mussolinim na czele, będą kłaniać się w pas i prawić największe komplementy... Jednak, czasami iluzja nabiera nazbyt wielkiej rzeczywistości, o czym nasz bohater dobitnie się przekona... Jest inteligentnie, emocjonująco i przede wszystkim przezabawnie, gdyż warstwa humoru ukryta w tym opowiadaniu, jest po prostu przeogromna. Taką wizję alternatywnej rzeczywistości chce się poznawać wciąż bardziej i bardziej, gdyż jej stworzenia nie pokusiłby się nawet najbardziej szalony z Bogów...;)

 

"Legenda" - trzecia z kolei opowieść zawarta w tym zbiorze, przenosi nas ponownie do wrocławskiego instytutu badań na snem, a ściślej rzecz biorąc, sprowadzania snów... Dwaj pracownicy owej instytucji - Gusiew "Pułkownik" i Ivan "Sepp" Dietrich, zostają podstępnie omamieni przez niezwykle piękną i niebezpieczną agentkę węgierskiego wywiadu, czego rezultatem jest ponowna podróż do świata alternatywnej rzeczywistości i polskiej potęgi na arenie międzynarodowej... Tym razem jednak nic nie jest już tak piękne, zabawne, oczywiste... W porównaniu do poprzedniej opowieści, w tym przypadku otrzymujemy zdecydowanie bardziej mroczną, filozoficzną i poważniejszą historię o równoległych rzeczywistościach, która to być może jest trudniejsza w odbiorze, ale z pewnością daje więcej do myślenia... A myśleć tutaj jest naprawdę o czym, zwłaszcza po przeczytaniu bardzo zaskakującego i wielowymiarowego zakończenia...

 

"Waniliowe plantacje Wrocławia" - to opowiadanie stanowiące bez wątpienia największe wyzwanie dla czytelnika, ale także i pewną grę, jaką to toczy autor z odbiorcą. Grę, w której to tak naprawdę tylko i wyłącznie od nas samych zależy, jak zrozumiemy, zinterpretujemy i zakończymy tę tajemniczą historię... Otóż poznajemy jej głównego bohatera - Wasilewskiego, na pozór zwykłego Wrocławianina, biznesmena, dobrze sytuowanego jegomościa. Ów mężczyzna cierpi na bezsenność, i w związku z tym zwykł jest przemierzać nocą ulice dolnośląskiego miasta, co staje się jego swoistym rytuałem. Od pewnego czasu jednak coś się zmieniło, gdyż Panem Wasilweskim zaczynają interesować i śledzić go się wszelkie możliwe służby, od wywiadu wojskowego, poprzez CBŚ, a nawet na Kościele, skończywszy... Z każdym dniem pętla wobec mężczyzna wydaje się zaciskać coraz to bardziej, zaś drogi ucieczki nie ma... Nie ma w sensie dosłownym, gdyż każda próba wyjazdu z Wrocławia kończy się wypadkiem, utratą przytomności i obudzeniem...,we Wrocławiu. Kim jest ów bohater, jakie skrywa tajemnice i jakie zamiary wobec niego mają śledzące go służby...? Odpowiedzi na te pytanie można uzyskać wraz z lekturą tej opowieści, choć nie do końca... Bardzo metafizyczne opowiadanie, zahaczające swym klimatem o gatunek neo - noir, budzące w głowie setki przypuszczeń, tropów, skojarzeń... A wszystko to podane w otoczce przedniego, czarnego humoru Andrzeja Ziemiańskiego, któremu nie sposób nie ulec...;)

 

"Lodowa opowieść", to bez wątpienia najbardziej rozbudowane, wzniosłe i efektowne opowiadanie w tym zbiorze. To klasyczna opowieść S-F, rozgrywająca się na odległej planecie, spowitej w całości wodą i lodem... Główna bohaterka tej historii - Zoe, przejmuje funkcję po zmarłym Mistrzu, którego zadaniem było przechowywanie pamięci o przeszłości jej gatunku i zamieszkiwanego przez nich świata... Przejęcie ów tytułu wymaga od dziewczyny wyprawy do świętego miejsca kultu, jakim to jest wrak rozbitego statku kosmicznego. Tam Zoe powinna oddać się nawiedzającym ją wizjom, niosącym mądrość i naukę na przyszłość... Wszystko to jednak traci na znaczeniu, gdy oto na wskutek pewnych niezbadanych wydarzeń, Zoe spotyka na swej drodze...człowieka. Opowiadanie to jest niezwykle zaskakującą, inną i wyrafinowaną opowieścią o pierwszym kontakcie, którego to przebiegu absolutnie nigdy byśmy się nie spodziewali... Mocna, bezkompromisowa i przez to zachwycająca wizja, o której wciąż nie mogę przestać myśleć...

 

"Czasy które nadejdą", to z kolei pesymistyczna wizja świata nie tak bardzo odległej przyszłości... Świata ze wszech miar skomputeryzowanego, zautomatyzowanego, usystematyzowanego, w którym to o życiu człowieka decyduje komputer i wynik symulacji, jaką ten przeprowadzi. W takim położeniu znalazł się bohater tego opowiadania - Paul Murray, którego to los przypieczętował wynik pewnej symulacji, wskazujący na niewielką szansę "nielojalności" wobec jego szefów i firmy, w której pracuje od lat... To dopiero jednak początek jego kłopotów, gdyż w tym samym czasie, dokładniej na wskutek utraty pracy i perspektyw na znalezienie nowej, legnie w gruzach jego życie osobiste.. Z dnia na dzień Paul stał się pariasem, autsajderem, który właściwie nie ma już po co żyć.. Na szczęście los ma wobec niego zupełnie inne plany, i daje mu pewną nadzieję... Historia ta wywarła na mnie bardzo wielkie wrażenie, być może dlatego że jej bohater wydaje się tak bardzo zwyczajny, ludzki i bliski nam wszystkim, którzy wciąż drżymy o przyszłość dnia jutrzejszego... To mądra, trochę moralizatorska, ale także i prorocza wizja tego, co może przynieść nam bezgraniczna wiara w rozwój technologiczny... Czyta się jednym tchem i nawet nie zauważa, kiedyż tych 30 fascynujących stron dobiega końca...

 

"Autobahn nach Poznań" - ostatnie z opowiadań, przez wielu uznawane za najlepszy tekst w całym pisarskim dorobku autora. Po nuklearna wizja ponurej rzeczywistości, w której nie istnieją już państwa, a jedynie wielkie miasta - twierdzy. Jednym z nich jest Poznań, z którego to wyrusza pewien konwój do Festun Breslau, jedynego miejsca w którym życie ocalałych przypomina choć z pozoru, normalność... Główny bohater tek opowieści - major Wagner, dostrzega jednak szansę na lepszą przyszłość, aniżeli tylko i wyłącznie egzystencja garstki ocalałych na pustynnej, wyludnionej i opanowanej przez najróżniejsze mutanty, Polsce... Czy ów sen ma jednak szansę na spełnienie? Mocna, surowa, wojenna historia, która pochłania bez reszty. I choć sam motyw został już opisany na wszelkie możliwe sposoby, to w tym przypadku Andrzej Ziemiański zaskakuje, co już samo w sobie należy docenić. Świetny kawałek polskiego post apo, którego to nie powstydziliby się najwięksi światowi mistrzowie pióra tego gatunku, czego potwierdzeniem jest przyznanie za to opowiadanie Nagrody Im. Janusza Zajdla, w 2002 roku...

 

Andrzej Ziemiański spełnia nasze marzenia, urzeczywistnia sny (czasami także koszmary), zadaje w naszym imieniu trudne pytania i udziela na nie mniej lub bardziej wyczerpujące odpowiedzi... A wszystko to czyni słowem zrodzonym z jego wyobraźni, które to tworzy na naszych oczach niezwykłe fantastyczne światy... Nie jest to jednak bajka, a jeśli już, to zdecydowanie dla dorosłych czytelników, którzy są gotowi na pokaźną porcję dosadnego języka, ciętego humoru i pełnej przemocy wizji różnych rzeczywistości, zawsze jednak fascynujących swą naturą... Czytelnik tego zbioru znajdzie tu mądrość, strach, powody do uśmiechu i przede wszystkim pierwszorzędną literaturę S-F, którą to po prostu trzeba poznać. W związku z tym nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić wszystkich do sięgnięcia po "Zapach szkła", oraz podziękować Fabryce Słów za to, że tak pięknie dba o największe arcydzieła polskiej fantastyki...:)

Obsesja Kasiulka

Skuszona wieloma pozytywnymi rekomendacjami dotyczącymi książek autora, postanowiłam gdy tylko nadarzyła się okazja sięgnąć po (już III wydanie) Zapachu szkła, bo czyż polski autor, którego biografia jest tak imponująca nie jest wart uwagi?

 

Andrzej Ziemiański, znany również jako Patrick Shoughnessy jak sam rzecz ujmuje, zaistniał dzięki decyzji trzech wielkich mocarstw podjętej w Jałcie. Inaczej, jego rodzice nie spotkaliby się. Gdyby nie to fatalne w skutkach porozumienie, mogłyby więc nigdy nie powstać powieści takie jak "Wojny urojone", "Bramy strachu", "Dziennik czasu plagi", "Zabójcy szatana", "Nostalgia za SluagSide" (dwie ostatnie wspólnie z Andrzejem Drzewińskim) oraz "Przesiadka w przedpieklu" (pod pseudonimem Patrick Shoughnessy).

 

Zobaczywszy co uczynił, pisarz zamilkł na ponad dekadę. Jednak jego mroczny charakter dał znać o sobie, a produkty takie jak "Bomba Heisenberga", "Autobahnnach Poznań", "Achaja", "Zapach szkła", "Waniliowe plantacje Wrocławia" czy "Legenda" zaowocowały licznymi nagrodami literackimi. Autora uhonorowano Nagrodą Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla (dwukrotnie), nagrodą Sfinksa (pięciokrotnie), Nautilusa (dwukrotnie).

 

Człowiek idący plażą, widząc jednego przewróconego na plecy żuczka, pomoże mu stanąć na nogi, lecz kilkaset żuczków w potrzebie minie obojętnie. A widząc kilka tysięcy żuczków... Widząc kilka tysięcy żuczków, zacznie je deptać. Czy to samo jest w mieście? Dlaczego, zanim jeszcze tłum wylegnie na ulice, człowiek jest traktowany jak swój, jak rodzina, a potem jak wróg, agresor, żołnierz obcej armii?

 

Dopiero gdy wzięłam książkę do ręki zauważyłam, że to zbiór opowiadań autora. Z jednej strony za opowiadaniami nie przepadam, gdyż do tej pory mam mylne wrażenie (i chyba nic tego nie zmieni), że fabuła tej krótkiej formy nie wyczerpie się, lub będzie maksymalnie skrócona, co spowoduje moje błędne zrozumienie historii. z drugiej natomiast mamy tu z tego co czytałam najlepsze historie stworzone przez autora. Jak świat długi i szeroki, tak i moje postrzeganie na formę opowiadania zmieniło się po przeczytaniu pierwszego z nich, tytułowego. Mamy tu siedem opowiadań, które w przeważającej części łączy jedno miasto: Wrocław, oraz bohater, który jest twardym, walecznym wojownikiem. Stwierdzenie z okładki, że to najlepsze opowiadani autora tak naprawdę nic mi nie zasugerowało, gdyż nie znam twórczości Ziemiańskiego, pomimo wszystko lektura tych historii jest elektryzująca, a czas z nią spędzony uważam za udany.

 

Książki z bohaterem pokroju macho z giwerą w kieszeni charakteryzują się dość dużą ilością wulgaryzmów wypowiadanych przez wyżej wspomnianych. Tego tez nie zabrakło w opowiadaniach Ziemiańskiego. Wulgaryzmów z literaturze nie lubię, jednak autor tak umiejętnie nimi operuje, używa w momentach tego potrzebnych, że aż tak bardzo nie rażą one w czytaniu.
Skoro to opowiadania, to nie ma tu wyraźnie nakreślonego bohatera, jest jedynie jego archetyp, co powoduje, że ciężko jest się z nim zidentyfikować.

 

Znalazły się również niewielkie minusy. Wadą tych opowiadań jest wyjątkowo prosty język, mam wrażenie, że momentami wątki ciągnięte są na siłę, i wcześniej wspomniany bohater z którym ciężko się utożsamić.

 

Pomimo wszystko styl i język autora przemawia do mnie na tyle mocno, że chętnie sięgnę po jego inne tytuły.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!