Mam Na Imię Freedom

Autor: Jax Miller

Okładka wydania

Mam Na Imię Freedom


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Joko

„Nazywam się Freedom Oliver i zabiłam swoją córkę." Takimi słowami rozpoczyna się debiutancka powieść Jax Miller. Intrygujący początek, prawda? Pobudzający wyobraźnię czytelnika do takiego stopnia, że w myślach zaczyna układać sobie scenariusz hipotetycznych wydarzeń oraz widzi obraz jakiejś psychopatki, która morduje swoje niewinne dziecko. Przynajmniej ja tak miałam. I co? Sprawdziły się moje przypuszczenia? Całkowicie nie!

 

Freedom Oliver nie okazała się żadną psychopatką, ale kobietą po przejściach, która będąc oskarżona o zabicie męża, musiała oddać do adopcji własne dzieci. Po długo trwającej rozprawie sąd zdecydował, że jest niewinna i objął ją programem ochrony świadków. Nessa Delaney, gdyż tak brzmi jej prawdziwe nazwisko, zmieniła swoją tożsamość i przeniosła się z Nowego Jorku do małej, zapadłej mieściny, w której pracowała jako barmanka. Nie odzyskała jednak swojego potomstwa.

 

Autorka przedstawia nam obraz kobiety niesfornej, nie stroniącej od alkoholu. Kobiety, która ciągle sprawia kłopoty swoim opiekunom (nazywa ich „prośkami") oraz miejscowemu policjantowi, Martinowi. Kobiety, która mimo iż jest to jej zakazane, cały czas śledzi losy swoich dzieci przez najpopularniejszy na świecie portal internetowy, czyli przez Facebooka. Martwi się o nie, więc jak to możliwe, aby pierwsze zdanie powieści, mogło być prawdziwe? Skoro kocha córkę, jak mogłaby ją zabić? Chcecie wiedzieć, co się stało i dlaczego Freedom się obwinia? Przeczytajcie debiutancką powieść Jax Miller.

 

Biorąc tę książkę do ręki, pomyślałam sobie - „co to za tytuł? Jak to się ma do zapowiadanego na okładce thrillera?" No tak... można się nad tym zastanawiać, gdyż „Mam na imię Freedom" sugerowałoby raczej jakąś obyczajówkę, a nie powieść grozy. Jeśli jednak spojrzymy na tytuł oryginalny... to już całkowicie zmienia nasz punkt widzenia. „Freedom's Child". W dosłownym tłumaczeniu „Dziecko Freedom". Z czym nam się może skojarzyć? Oczywiście... myślę, że nie tylko mnie... z „Dzieckiem Rosemary". Rozumiem, że polski wydawca zrezygnował z dokładnego przekładu tytułu, aby zmylić przeciętnego czytelnika? Może miał tu zadziałać jakiś element zaskoczenia? Nadal się zastanawiam, dlaczego nie dał oryginalnego tytułu. Jedynym wyjaśnieniem tej sytuacji może być chyba tylko fakt, że słowa „nazywam się Freedom" cyklicznie powtarzają się w powieści, nadając całości swoisty rytm.

 

Na uwagę zasługuje tu narracja. Autorka wielokrotnie oddaje głos głównej bohaterce, stosując narrację pierwszoosobową. Od samej Freedom dowiadujemy się kim jest, co zrobiła w przeszłości oraz jak wygląda jej życie obecnie. To Freedom zabiera czytelnika w swój świat, przedstawiając nam własne wspomnienia (retrospekcje) i uczucia. Pozostałych bohaterów, Jax Miller wprowadza i przedstawia, używając narracji trzecioosobowej.

 

Jak oceniam debiut Jax Miller? Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że można go zaliczyć do tych dobrych. Powieść ma trochę wad, jak chociażby zbyt powierzchownie poprowadzone postaci drugoplanowe – są raczej stereotypowe, ograniczone tylko do roli, w której występują. Brakowało mi ich głębszych portretów psychologicznych. Jednak te małe potknięcia rekompensuje dobrze budowane napięcie, dozowanie informacji w taki sposób, aby wzbudzić ciekawość czytelnika oraz pobudzić jego wyobraźnię.

 

Szczerze mówiąc, powieść Jax Miller mną zawładnęła. Trudno mi było oderwać się od jej lektury, ponieważ zżerała mnie ciekawość co dalej... Z każdym rozdziałem byłam coraz bardziej zaintrygowana, pragnęłam wiedzieć, co się stało z córką Freedom – kto ją porwał i dlaczego. Zakończenie całkowicie mnie zaskoczyło. Nieważne jakie przypuszczenia snułam w trakcie lektury, nieważne jakie scenariusze wydarzeń sobie wyobrażałam – nie miały one nic wspólnego ze sposobem, w jaki to rozegrała autorka.

 

Podsumowując, „Mam na imię Freedom" to dobry debiut literacki. Jestem przekonana, że autorka ma talent. Polecam tę powieść wszystkim, którzy cenią sobie tajemnicze, trzymające w napięciu historie.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!