Drugie Życie

Autor: Monika KuszyńskaKatarzyna Przybyszewska

Okładka wydania

Drugie Życie


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Thalita

Ciekawa i wzruszająca opowieść o walce z przeszkodami, jakie rzuca pod nogi los, pokonywania swoich słabości i spełnianiu marzeń. Mimo wszystko.

 

Monik Kuszyńska, piosenkarka, była wokalistka zespołu Varius Manx, w swej autobiografii opowiada o trudnej drodze jaką przebyła od wypadku samochodowego, w wyniku którego częściowo utraciła sprawność, do powtórnego wyjścia na scenę, już na wózku inwalidzkim. Wspomina w niej także swoje dzieciństwo, młodość oraz początki kariery.

 

Nigdy nie byłam fanką zespołu Varius Manx, choć kojarzyłam z radia i telewizji niektóre ich piosenki. Jednak o wypadku samochodowym któremu uległa grupa 28 maja 2006 oku słyszałam, pisała o nim chyba każda gazeta i każdy internetowy portal. W kraksie tej najbardziej poszkodowana została właśnie ich ówczesna wokalistka, Monika Kuszyńska. Doznała wielu poważnych urazów kręgosłupa, z których ten najcięższy - przerwanie rdzenia kręgowego - pozbawił ją władzy w nogach. Pomimo kilku operacji, zabiegów wszczepiania komórek macierzystych i intensywnej rehabilitacji do tej pory nie udało jej się odzyskać dawnej sprawności. Mimo to potrafiła przezwyciężyć ból, załamanie, utratę nadziei i powrócić do swej największej pasji - śpiewania.

 

Kiedy pani Monika przykuta była jeszcze do szpitalnego łóżka i udzielanie wywiadów dla plotkarskich pism było ostatnim o czym marzyła, tego rodzaju media same wydały sąd na temat tego nieszczęsnego wypadku i opinie o stanie zdrowia piosenkarki. Ona nie dementowała ich bo nie miała na to sił. Dopiero prawie 10 lat później była w stanie opowiedzieć o nieszczęściu które ją spotkało i przedstawić swój punkt widzenia. Podoba mi się, z jaką klasą i szczerością to robi. Nie wstydzi się opowiadać o tym, jak po licznych operacjach dosłownie wyła z bólu, jak była blisko od uzależnienia się od morfiny, nawet o tym jak nieatrakcyjna czuła się będąc w szpitalu. Nie oskarża też nikogo o stan, w którym się znalazła. Choć media od razu wydały wyrok na Roberta Jansona jako nieodpowiedzialnego kierowcę i sprawcę kalectwa Moniki, ona uważa że przyczyną wypadku był splot wielu niekorzystnych czynników, a może po prostu zwykły pech... Powściągliwie i z klasą pisze też o całej swej współpracy z Varius Manx, która nie układała się najlepiej. Nie pierze brudów, nie wyciąga intymnych sekretów pozostałych członków grupy, problemów które powinny pozostać wewnątrz niej, nie stawia się na pozycji jedynej sprawiedliwej i pokrzywdzonej, lecz stara się spojrzeć na sprawę możliwie najbardziej obiektywnie, wziąć pod uwagę także punkt widzenia pozostałych muzyków z zespołu. Szczerze opowiada też o tym, jak po wypadku na nowo musiała uczyć się także swojej kobiecości. Przed nim była piękną, zgrabną, wysportowaną dziewczyną, po nim czuła się zaniedbana i brzydka. Dopiero fakt, iż inni ludzie - przyjaciele, znajomi, dawni i nowi fani chcą nadal z nią przebywać, nie uciekają na jej widok, sprawił, że ponownie uwierzyła w siebie. Niebagatelną rolę w tym ozdrowieniu odegrała także jej nowa miłość - Kuba Raczyński, muzyk którego poślubiła 30 lipca 2011 roku. Jej życiową drogę ilustrują także piękne, kolorowe zdjęcia, na których widzimy panią Monikę jako małego bobasa, dziewczynkę, nastolatkę, potem seksowną wokalistkę i wreszcie spełnioną, dojrzałą kobietę, dla której wózek inwalidzki zdaje się być tylko gadżetem.

 

Nie byłam fanką muzyki Moniki Kuszyńskiej i pewnie już nią nie zostanę (podobają mi się zupełnie inne rytmy), ale podziwiam ją jako osobę. Nie pogodziła się z pesymistycznymi rokowaniami lekarzy, jeżeli chodzi o medyczny aspekt jej sytuacji zrobiła wszystko co było w mocy zarówno medycyny, jak i jej organizmu, ale też nie zrezygnowała z marzeń i pomimo lęków wróciła na scenę. Nie robiła przy tym ze swojej swojej niepełnosprawności show, nie obnosiła się z nią, nie uważała, że w związku z tym iż jest chora wszystko jej się należy. Wręcz przeciwnie, odnoszę wrażenie, że gdyby nie została poproszona o powrót na scenę magicznymi dla niej słowami "jesteś tu potrzebna", sama nie miałaby odwagi ponownie zabiegać o popularność.

 

28 maja 2016 roku minie 10 lat od tego tragicznego wypadku. Monika Kuszyńska wciąż nie chodzi, ale nie traci nadziei, że jeszcze kiedyś przespaceruje się po ukochanej rodzinnej łodzi na własnych nogach. Patrząc na to, ile osiągnęła będąc już osobą niepełnosprawną ja też w to nie wątpię i z całego serca jej tego życzę.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!