Okładka wydania

Szamańska Seria 1 Szamański Blues

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Aneta Jadowska
  • Tytuł Oryginału: Szamański Blues
  • Gatunek: Fantasy i S FFantastyka
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 416
  • Rok Wydania: 2016
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 125x195 mm
  • ISBN: 9788379641208
  • Wydawca: Fabryka Słów
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Lublin
  • Ocena:

    6/6

    6/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 3 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Szamańska Seria 1 Szamański Blues | Autor: Aneta Jadowska

Wybierz opinię:

Uleczkaa38

Uwaga polscy miłośnicy przygód Felixa Castora, Harryego Dresdena i innych literackich detektywów parających się magią! Oto mamy wreszcie swojego rodzimego bohatera powieściowego, który na co dzień łapie złych przestępców, a po godzinach zajmuje się duchami, demonami, upiorami, i robi to w niezwykle dowcipny sposób:) Nazywa się on Piotr Duszyński, zwany Witkacym, i został on powołany do literackiego życia wyobraźnią Anety Jadowskiej:). Po drugoplanowej roli w powieści "Ropuszki", Pani Aneta zafundowała tej postaci jego własny cykl, który to otwiera książka pt. "Szamański blues".

 

Na lekturę tej książki składają się dwie mini opowieści, przenoszące nas do współczesnego Torunia, w którym to poznajemy jej głównego bohatera - rzeczonego Witkaca. To policjant i szaman w jednym, który posiada niezwykłe nadprzyrodzone zdolności widzenia, komunikowania się i odsyłania z tego świata, nie do końca przyjaznych ludziom istot. Prywatnie, przyjaciel i po części podopieczny doskonale znanej nam Dory Wilk. Ale do rzeczy... Pierwsza opowieść - "Szamański blues" rozpoczyna się od tego, iż pewnego wieczora do drzwi Piotra puka jego wielka miłość z młodości - Konstancja, która to 16 lat temu porzuciła naszego detektywa, odchodząc bez słowa... Jednak to nie przeprosiny i skrucha sprowadzają tę kobietę w do Witkaca, lecz prośba pomoc w wyjaśnieniu tajemniczych i przerażających zdarzeń... Otóż w miejscowym szpitalu, w którym Konstancja pracuje jako pielęgniarka na oddziale noworodków, umierają najmłodsi z pacjentów... Jak się okazuje, stoi za tym czarna magia, zła energia i ktoś lub coś, co nie powinno nigdy znaleźć się na tym świecie... I tak oto Witkac wraz z dawną ukochaną u boku, rozpoczynają trudne śledztwo, które doprowadzi ich oboje do straszliwych wydarzeń sprzed lat...

 

Druga z proponowanych nam tu opowieści - "Bossa nova dla szamana", rozgrywa się tuż po zakończeniu wydarzeń z poprzedniej odsłony, i odnosi się do bardzo tajemniczych, niepokojących i niebezpiecznych wydarzeń w jednej z toruńskich dzielnic, oczywiście jakże mogłoby być inaczej, zamieszkiwanej przez Witkaca, i będącej pod jego jurysdykcją... Otóż na chodnikach, ulicach, parkingach tej okolicy, pojawiają się tłumy duchów, zjaw i innych form bytowych, które z każdą chwilą stają się coraz bardziej bezczelne i agresywne w swych poczynaniach. Do tego występują tam tajemnicze kręgi świetlne, wyraźnie związane z niecodziennym zachowaniem duchów. Witkac wraz z Katią - swoją byłą dziewczyną, podejmuje się rozwikłania tej zagadki, co oczywiście sprowadzi na jego głowę masę kłopotów....

 

Lekkie pióro, czarny i rozśmieszający do łez humor oraz umiejętnie prowadzenie akcji, która z każdym kolejnym rozdziałem bardziej i bardziej porywa, fascynuje i zaskakuje czytelnika - oto najkrótsza definicja warsztatu pisarskiego Anety Jadowskiej, za który to tak bardzo cenimy i uwielbiamy jej kolejne powieści. I wszystko to odnalazłam także i w przypadku "Szamańskiego bluesa", który pochłonął mnie bez reszty na czas tych kilku dni lektury. Charakterni i intrygujący bohaterowie, świetnie poprowadzona fabuła z licznymi zwrotami akcji, i przede wszystkim autentyczny strach, który nie często gości na łamach opowieści spod znaku fantasy, a w tym przypadku tak właśnie było. I jeszcze muszę zwrócić uwagę na dwie zasadnicze części tej lektury, które się wzajemnie przeplatają i które to obie są doskonale zarysowane. Pierwszą z nich jest ta stricte kryminalno - fantastyczno, odnosząca się do rozwikłania śmierci noworodków na szpitalnym oddziale, zaś w drugiej opowieści do dziwnych zachowań duchów na ulicach Torunia. Drugą zaś tworzy świetnie przedstawiona relacja pomiędzy Piotrem i Konstancją, będąca swoistą grą pożądania, pretensji, nadziei, obaw, jak i również bardzo zaskakujących i niespodziewanych wiadomości dla naszego szamańskiego detektywa... Obie są pasjonujące, barwne i ogromnie ciekawe dla czytelnika. Oto jakże subiektywna, pierwsza i wciąż jeszcze gorąca opinia o tej książce, która sprawiła mi naprawdę wielką radość:)

 

Jeśli miałabym porównywać obie mini opowieści, to w moim mniemaniu zarówno "Szamański blues" jak i "Bossa nova dla szamana", zasługują na wielkie uznanie, brawa i docenienie,. Obie są intrygujące, bardzo inteligentnie przedstawione, zaskakujące i niosące humor rodem z najlepszej komedii:) Pierwsza z nich jest z pewnością bardziej mroczna, trudniejsza i mocniejsza w swym przekazie, co jest związane niewątpliwie z zabójstwami noworodków, co już samo w sobie jest jakże wymownym i kontrowersyjnym tematem. Druga opowieść to już bardziej fantastyczna historia, bardziej rozbudowana i złożona, niosąca sobą większą porcję informacji o życiu i funkcjonowaniu Piotra jako szamana, jak i również ukazująca w znacznie większym stopniu jego życie prywatne, w którym dzieje się nie mniej, aniżeli na arenie potyczek z duchami:) I jeśli już naprawdę miałabym wskazać tę, która bardziej mnie pochłonęła...,, to zdecydowałabym się na "Bossa novą dla szamana", która po prostu więcej wyjaśnia i tym samym układa odpowiednie części tej literackiej układanki, na swoim miejscu. Niemniej, jak już wspominałam, obie te opowieści tworzą świetną książkę, którą czyta się jednym tchem:)!

 

Wielkie słowa uznania należą się autorce za stworzenie tego całego literackiego świata, z częścią jak najbardziej realistyczną, i tą nadprzyrodzoną, ukrytą przed wzrokiem zwyczajnych śmiertelników. Pani Aneta ukazała tutaj całą gamę logicznych powiązań, praw, zasad kierujących istnieniem i funkcjonowaniem tych swoistych strażników magii, do których należą m.in. nasz Witkacy, Dora czy też Katia... Czuwająca nad wszystkim Starszyzna, pełna lista warunków i przepisów do jakich muszą się stosować ich podopieczni, miasto podzielone na sektory podlegające konkretnym "magicznym"... - wszystko to przypomina coś na wzór korporacji, która na pozór działa skutecznie i prężnie, jednak gdy się zajrzy głębiej w jej tryby, to już tak idealnie to nie wygląda...;) I do tego jeszcze pomysł na ukazanie formy i roli "Nieświata", w którym na Witkaca czekają jego pradawni przodkowie, tylko po to by poddać go najbardziej przerażającym torturom, oczywiście dla jego dobra...:) I jeszcze ten czarujący duch opiekuńczy Piotra, jego psychopomp, którego chyba nie można było wymyślić w bardziej zabawny i niecodzienny sposób! Dla czytelnika, który nie poznał dotychczasowych opowieści o Dorze Wilk, świat ten rysuje się niezwykle zaskakująco i barwnie:)

 

Jeśli chodzi o bohaterów, to jestem nimi zauroczona:)! Zarówno zabawnym, szarmanckim (bynajmniej na swój sposób), czarującym i o bardzo dobrym sercu Witkacym, jak i również całą grupą pań, od Dory począwszy, poprzez Katię, Konstancję, i na Wiktorii skończywszy. W zasadzie to trochę szkoda mi Piotra, że jest otoczony przez ten cały babiniec..., choć chyba w sumie całkiem nie najgorzej na tym wychodzi;) Piotr jest idealnym bohaterem dla tej opowieści, ze wszystkimi jego wadami, łobuzerskim sposobem bycia i naiwnością w relacjach z paniami - po prostu kupuję go w 100%. Nie inaczej ma się sprawa z bohaterkami tej opowieści, czyli rozsądną i wrażliwą Konstancją, bojowniczą i skuteczną do bólu w swym działaniu Katią, fantastyczną w każdym calu (jakże mogło być inaczej) Dorą, i bardzo zwyczajną, bynajmniej na pozór, Wiktorią. O tych postaciach czyta się ciekawie, przyjemnie i z wielką pasją, a to przecież chyba powinno być, i zresztą jest, najważniejsze! A, i jeszcze Pan "Sęp", o którym można by długo opowiadać..., a i tak by nie starczyło papieru. ;)

 

Humor... Jest rewelacyjny:)! Zresztą, tego też mogłam się spodziewać, śledząc liczne posty facebookowe Anety Jadowskiej, która co jakiś czas dzieli się z nami swoimi przemyśleniami i obserwacjami życia, i które to charakteryzują się mega wielką porcją ironii:) Tak też jest i w przypadku tej książki, która średnio co 3, 4 strony serwuje nam taki tekst, po przetrawieniu którego śmiech jest gwarantowanym skutkiem ubocznym:) I co ważne nie jest to łagodny i poprawny humor, gdyż momentami jego dosadność, rubaszność i pieprzność, mocno zaskakują..., I bardzo dobrze:)!

 

"Szamański blues" to książka, którą przyniosła mi znacznie więcej przyjemności i radości z lektury, aniżeli się po niej spodziewałam. Uwielbiam takie zaskoczenia, po których to nie mogę darować sobie tego, iż tak nie wiele brakowało, bym nigdy nie poznała tej opowieści. Rasowa, intrygująca, inteligentna przygoda z kryminalną historią fantasy, której Pani Anecie spokojnie mogliby pozazdrościć tacy autorzy jak Mike Carey czy też Jim Butcher. Otóż nasz Piotr (Witkac) Duszyński jest lepszy od postaci stworzonych piórem powyższych autorów, bo jest po prostu nasz, polski:) Polecam tę powieść wszystkim miłośnikom fantastyki, zarówno tym młodszym jak i starszym, a sama już wyczekuję z wielką niecierpliwością drugiego tomu cyklu o toruńskim szamanie...:)

Pani M

O Anecie Jadowskiej słyszałam już od pewnego czasu, jednak nigdy nie udało nam się spotkać. W końcu postanowiłam zmienić ten stan rzeczy. Jakie są moje wrażenia po lekturze Szamańskiego bluesa?

 

Kryzys wieku średniego – koszmar wielu mężczyzn. Witkacy liczył na to, że zaliczy go przed swoimi czterdziestymi urodzinami. Będzie wyrywał młode dziewczyny i woził się szybkimi samochodami. Nic bardziej mylnego. W jego życiu pojawiły się duchy, zjawy oraz magia. Kiedy udało mu się w miarę ogarnąć chaos, na horyzoncie zawitała pewna kobieta z przeszłości, która niespodziewanie zniknęła kilkanaście lat wcześniej. Mało tego, okazuje się, że ma ona ze sobą spory bagaż doświadczeń, w którym nie brakuje niedopowiedzeń i tajemnic. Witkacy nie ma jednak czasu, by się tym zająć. W szpitalu umierają noworodki. Nikt nie wie dlaczego. Mężczyzna bierze sprawę w swoje ręce, choć nie czuje się bohaterem. Czy uda mu się powstrzymać zło czyhające na niewinne dzieci?

 

Nieco żałuję, że nie znam wcześniejszej twórczości Anety Jadowskiej. To na pewno rozwiałoby sporo moich wątpliwości, które pojawiały się w trakcie lektury. Czy to znaczy, że żałuję czasu spędzonego nad Szamańskim bluesem? Ależ w żadnym wypadku. Już tłumaczę dlaczego.

 

Witkacy skradł moje serce. Lubię takich mężczyzn jak on – nieprzystępnych, szorstkich, ale z drugiej strony nie potrafiących obojętnie przejść obok ludzkiego nieszczęścia. Scena w szpitalu, gdy Witkac próbował ochronić dzieci sprawiła, że zaczęłam się rozpływać. Wybaczcie mi, jestem kobietą i takie rzeczy mnie po prostu rozczulają. Wyglądałam nieco dziwnie, gdy tak wzdychałam nad facetem z dzieckiem w ramionach, ale co tam, byłam w domu i nikt się na mnie krzywo nie patrzył.

 

Przypadł mi do gustu styl Anety Jadowskiej. Sporo humoru, nietuzinkowi bohaterowie, akcja, która ani na moment nie zwalnia w połączeniu z odrobiną zjawisk paranormalnych dają mieszankę wybuchową. Istoty nie z tej ziemi nie rozmywają się w powieści. Mają charakter i całkiem nieźle dają sobie radę na Ziemi. To bardzo dobry początek serii. Autorka podniosła sobie wysoko poprzeczkę i mam nadzieję, że uda jej się ją utrzymać. Jeśli tak, z chęcią poznam dalsze losy Witkaca.

 

Całość historii uzupełniają czarno-białe rysunki. Bez nich Szamański blues nie miałby takiego klimatu. Magdalena Babińska wykonała kawał dobrej roboty. Jej obrazki to naprawdę mistrzostwo świata. Oby pojawiły się w kolejnych częściach.

 

Spodobało mi się w Toruniu. Sporo się tu działo. Nie nudziłam się ani przez chwilę. Śmiałam się i zagryzałam z niepewności wargi. Bardzo chętnie tam kiedyś wrócę. Muszę też poznać resztę wesołej ferajny. Ciekawi mnie, w jaki sposób opisała ją Aneta Jadowska. Żałuję, że odkryłam tę autorkę dopiero teraz. Nie pozostaje mi nic innego, jak nadrobienie zaległości.

 

Fanów pisarki nie muszę specjalnie namawiać do sięgnięcia po tę książkę. Pewnie zrobili to już dawno, jeszcze przed tym, jak ja o niej usłyszałam. Jeżeli nie znacie twórczości Anety Jadowskiej – zachęcam was do zmiany tego faktu. To jedna z lepszych polskich pisarek. Ma ogromny potencjał. Dobrze wie, co robi. W jej powieści nie ma żadnych zapychaczy. Wszystko dzieje się w odpowiednim czasie i miejscu. Jestem oczarowana Szamańskim bluesem. Będę z niecierpliwością czekać na kontynuację cyklu. Ciekawi mnie, co autorka wymyśli następnym razem.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto