Szeptane Nocą

Autor: Aleksandra Hrynkiewicz

Okładka wydania

Szeptane Nocą

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Pani M

Zawsze sięgam po książki debiutantów z pełną dozą niepewności. Nigdy nie wiem, czego mogę się po nich spodziewać. Tak też było w przypadku książki Aleksandry Hryniewicz Szeptane nocą. Nie miałam pojęcia, jakim stylem posługuje się autorka. Postanowiłam jednak dać jej szansę. Skreślanie kogoś tylko dlatego, że nigdy wcześniej się o nim nie słyszało, jest po prostu niesprawiedliwe. Każdy zasługuje na odrobinę uwagi.

 

Aleksandra Hryniewicz to młodziutka debiutantka. Nie ma jeszcze 20 lat. Szeptane nocą to jej debiutancka powieść. Jaki był jej debiut na naszym rynku wydawniczym?

 

„Dwie kobiety i jeden mężczyzna. Bolesny powrót Henrika na islandzkie wybrzeże budzi do życia uśpione lęki i gorycz ostatnich lat, naruszając kruche fundamenty pozornie odbudowanej i harmonijnej egzystencji Hebby i Eiriki.

 

Choć ich serca skuł lód nie do przebicia, pod powierzchnią wciąż płoną zgliszcza dawnych cierpień. Teraz, pod osłoną islandzkiego chłodu, nadszedł czas, by zmierzyć się z przemilczaną przed laty prawdą i zamknąć niedokończony rozdział życia."

 

Ta książeczka jest cieniutka, liczy sobie zaledwie 90 stron i z bólem serca muszę przyznać, że obawiam się tego, że ona po prostu zaginie w tłumie innych publikacji. Nie ma w niej niczego wyjątkowego. Skończyłam ją czytać zaledwie wczoraj, a już ledwo pamiętam, o czym była. Bohaterowie są papierowi, nie wyróżniają się niczym z tłumu. Bez sięgnięcia do treści nie umiałabym nic o nich powiedzieć, oprócz tego, że było ich troje. Dwie kobiety i jeden mężczyzna. Nawet imion nie pamiętam. Akcji powieści w moim odczuciu właściwie nawet nie było. Niby bohaterowie coś tam robili, ale nie zapadło mi to w pamięć. To nie wróży niczego dobrego. Aleksandra Hryniewicz zaistniała na rynku wydawniczym za wcześnie. Parę miesięcy temu czytałam Miles Mileny Wiktorii Jaworowskiej i chociaż tę książkę napisała również młoda dziewczyna, jestem nią zachwycona. Nadal pamiętam bohaterów i fabułę. O Szeptanym nocą zapomnę w ciągu paru najbliższych dni.

 

W tej krótkiej opowieści zabrakło mi właściwie wszystkiego. Akcji, bohaterów i czegoś, co sprawiłoby, że chciałabym do niej wrócić za jakiś czas. Nie lubię krytykować debiutantów, sama nie biorę się za pisanie książek, bo się po prostu do tego nie nadaję i źle czuję się z tym, że wytykam komuś niedociągnięcia. Prawda jest jednak taka, że jeżeli Aleksandra Hryniewicz chce w przyszłości na poważnie zająć się pisaniem, potrzebuje kogoś, kto pokaże jej, na co powinna zwrócić uwagę. Teraz czytanie niektórych wywodów było po prostu męczące. Zupełnie nie przemówił do mnie poetycki język, jakim posługiwała się autorka. Nie bardzo też przemawiają do mnie wywody na temat tego, jak bardzo boli życie, które piszą nastoletnie dziewczęta. Nie chcę tu nikogo obrażać, czy coś w tym stylu, ale niewiele z nich wie tak naprawdę jak brutalne może być życie.

 

W sumie nie wiadomo tu kto jest kim. Wielu rzeczy trzeba się domyślać. Nie zawsze mam na to ochotę w trakcie lektury. Wyjaśnienie tego na kilku ostatnich stronach było ogromną pomyłką. Podejrzewam, że wielu czytelników nie wiedząc, co właściwie się dzieje, może szybko odłożyć książeczkę na półkę.

 

Na debiut literacki Aleksandry Hryniewicz było za wcześnie. Jeżeli nad sobą popracuje, może uda jej się pisać przyzwoite książki. W chwili obecnej nie będzie to możliwe.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: