Poletko Pana Fogga

Autor: Dariusz Michalski

Okładka wydania

Poletko Pana Fogga


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Czytelnik7

Poletko pana Fogga należy do tych książek, które zachwycają wielowymiarowością. To, co zawarł w niej Dariusz Michalski, przybliżając czytelnikowi losy Mieczysława Fogga, porywa rozpiętością oraz mnogością perspektyw i źródeł. Ukazuje bowiem nie tylko losy artysty, którym się zajmuje, oraz ludzi z nim związanych, ale cały wachlarz społeczności i osób, które w jakimś stopniu determinowały bądź wpływały na życie Fogga tudzież środowisko, w którym się obracał. To książka o życiu człowieka, którego kochały tłumy, o chęci pomocy i dobroci, którą można nieść w każdych warunkach, oraz o estradzie i polakach, którzy kochali muzykę. To książka-świadectwo ukazująca to, co choć przeminęło lub mocno się zdeformowało, warte jest nie tylko podkreślenia, ale stanowczego uwypuklenia. Opowiada o tym, jak funkcjonowała polska estrada w dwudziestoleciu międzywojennym, czasach okupacji oraz PRL-u, stawiając za głównego bohatera Mieczysława Fogga – charyzmatycznego artystę, dobrego człowieka oraz bożyszcze tłumów.

 

Nie ma gorszej ewentualności w związku z recenzowaną książką, niż odrzucenie bądź odłożenie jej za sprawą monumentalności, dużej ilości stron, które – przy pierwszym spotkaniu – zwłaszcza dla laików lub osób niezainteresowanych tą konkretną postacią – rodzą obawy. Uważam tak, gdyż ta pozycja – licząca niemal 600 stron (bez indeksu oraz różnego rodzaju spisów) – to nieocenione źródło informacji, potok faktów oraz postaci, w który czytelnik wchodzi, zachwycając się jego urokiem i dając się porwać jego szybkiemu prądowi. To książka niezmiernie ciekawa, poprowadzona interesująco i rzetelnie, charakteryzująca się stoickim sposobem opisywania i wybierania informacji – we wszystkim panuje umiar, zdaje się dominować zasada złotego środka. Autor pisze bardzo przystępnie, podając czytelnikowi wręcz bezpośrednio do wiadomości fakty i historie, które zaświadczają zarówno o samym bohaterze książki, jak i o środowisku artystycznym opisywanych lat. Dariusz Michalski lawiruje pomiędzy cytatami, publikacjami, relacjami i faktami, tworząc fascynujący portret Mieczysława Fogga: jego kariery, osobowości, życia prywatnego, relacji z otoczeniem i działalności. W książce płynnie przeplatają się dwie płaszczyzny: jednostkowa (dotycząca tytułowej postaci) oraz grupowa (ukazująca innych artystów, estradę muzyczną, trendy oraz preferencje, warunki itp.), tworzące niezwykle frapujący i dosadny obraz.

 

Mieczysław Fogg jawi się jako wybitna postać polskiej sceny muzycznej, zachwycająca nie tylko w Polsce, ale również za granicą, gdzie bardzo często grywał dla licznie gromadzącej się Polonii. Muzyk zadebiutował w Chórze Dana na deskach sceny warszawskiego teatru Qui Pro Quo, w którym – nie znając języka hiszpańskiego – wykonywał utwory w tym języku, stylizując się i uchodząc za wielką gwiazdę, członka chórku, który stanowi ucieleśnienie zagranicznego sukcesu. Występy chóru cieszyły się niebywałą popularnością, wypełniając po brzegi sale, w których odbywały się koncerty. Zarówno krytycy, jak i słuchacze, wyrażali zachwyt występami i nagraniami kwintetu, zauważając nie tylko liczne walory muzyczne, ale również niezwykle gorący odbiór publiczności. Największym uznaniem cieszył się właśnie obiekt zainteresowania książki Dariusza Michalskiego, o którym – w recenzji występu chóru – "Nowy Kurier Poznański" napisał następująco: ozdobą zespołu jest popularny piosenkarz p.  Mieczysław Fogg, dysponujący niewielkim, ale dobrze postawionym, o niezmiernie miłej barwie tenorem. Solowy jego występ należał do najgoręcej oklaskiwanych numerów programu. Chór Dana koncertował przede wszystkim w Polsce, jednak odbywał trasy po innych krajach, między innymi w Niemczech, Estonii, ZSRR, Finlandii, Norwegii, Austrii oraz USA. Jego popularność nie malała, czego dowodem są wspomniane wyżej, niesłychanie żarliwie przyjmowane, koncerty, a postawienie na karierę solową – która rozpoczęła się odejściem z chóru w marcu 1938 – bynajmniej nie spowodowała spadku popularności Fogga. Jego kolejne poczynania – trasa z Mirą Zimińską, solowe płyty i koncerty – zostały także docenione przez słuchaczy.

 

Poletko pana Fogga traktuje również o tej działalności muzyka – można by rzecz: tyrtejskiej – która przyczyniała się do wspierania walczących oraz ich rodzin, między innymi w trackie II wojny światowej. Śpiewał bez przerwy. Od rana do nocy, śpiewał patriotyczne piosenki, umacniał ducha walczącej Warszawy. To była pierwsza linia frontu. Wolał być na powierzchni, niż siedzieć w piwnicach! – napisał po latach Wiesław Budzyński. Umacniał duchem w trakcie Powstania Warszawskiego, podczas którego – w różnych okolicznościach i miejscach – zagrał 104 koncerty. Grywał w szpitalach, kawiarniach, gettach i podziemiach. Wszędzie, gdzie się zjawiał, umacniał w walce, napełniał nadzieją i motywował. Pomagał.

 

Książka Dariusza Michalskiego to również niebywała sposobność do tego, by poznać – zatapiając się bez pamięci – polską estradę XX wieku: jej gwiazdy, trendy, zależności, kwestie techniczne. To fascynujący obraz tego zjawiska, przedstawiający je od strony kulis – przez pryzmat Mieczysława Fogga. Autor odmalowuje szereg istotnych wydarzeń kulturalnych oraz ukazuje blask i renomę osobistości, stanowiących o świetności muzyki ubiegłego wieku. To książka, w której ożywa przeszłość – powracają dawne przeboje, nazwiska i teksty (przytaczane zazwyczaj w całości), w której uwypuklone zostaje nawet to, co dla słuchaczy omawianego okresu estrady było niedostępne. Mam na myśli przede wszystkim kwestie techniczne rejestrowania dźwięku oraz wydawania muzyki, na czele z Fogg-Record – wytwórnią założoną przez Mieczysława Fogga w Warszawie w 1946 roku.

 

Recenzowana pozycja jest niewątpliwie warta uwagi, Zawiera bowiem to, co może okazać się ciekawe dla wielu społeczności – zainteresowanych polską muzyką, postacią Mieczysława Fogga, estradą XX wieku, kulturą, teatrem, historią. To książka obszerna, poprowadzona rzetelnie i treściwie. Autorowi udało się ukazać nie tylko życie wybitnego artysty, ale również wszystkie płaszczyzny, które w jakimś stopniu współgrały lub współistniały z muzyką opisywanych dekad. To tytuł wyjątkowy, stanowiący nie lada gratkę dla tych, którzy cenią merytoryczne pozycje, odkrywające minione lub zapomniane dzieje. Poletko pana Fogga przedstawia wszystko to, co chciałby wiedzieć zainteresowany czytelnik: życie prywatne, rozwój artystyczny, karierę, znajomości oraz środowisko, w którym obracał się Mieczysław Fogg. Gorąco polecam.

Bnioff

„Nie sztuka błysnąć, sztuka trwać i się nie znudzić" . Takim właśnie jakże prawdziwym stwierdzeniem Mieczysława Fogga zaczyna swoje opasłe dzieło Dariusz Michalski i trudno się z tym nie zgodzić. Nie ma też wątpliwości co do tego, że owa niełatwa sztuka udała się Panu Foggowi wybornie. Piosenki w jego wykonaniu wciąż są obecne, wciąż są grane, interpretowana, uwspółcześniania i przerabiane. Nie ma chyba słuchacza, który posiadając nawet elementarną świadomość muzyczną nie zetknął się z takimi tytułami jak „Tango milonga", „To ostatnia niedziela" czy „Jesienne róże". Mimo, iż debiutował w dwudziestoleciu międzywojennym, czasach już niemal archaicznych, w formacji pod wdzięczną nazwą Chór Dana, wydaje się, że wciąż jeszcze się nie znudził. Z całą pewnością jest on fenomenem nie tylko muzycznym, nie dziwi więc, że Dariusz Michalski, wybitny znawca muzyki rozrywkowej, postanowił zjawisko to, jeśli możemy tak powiedzieć o naszym wybitnym artyście, dogłębnie spenetrować i opisać we właściwym formacie. Oczywiście nie popełnił dzieła pionierskiego, sam nawet przywoływał we wstępie do książki wątpliwości jakie podnosili jego znajomi odnośnie planowej publikacji. Przecież o Foggu powiedziano już tak wiele, przecież praktycznie znany jest każdemu, czy zatem jest sens powielać to, co już niejednokrotnie przytaczano, mówili. Sam Fogg spisał też przecież autobiografię pod wdzięcznym tytułem „Od palanta do belcanta", do której zresztą Michalski niejednokrotnie się odnośni. Co istotne, konfrontuje te cytaty z innymi źródłami, przebiera we wspomnieniach znajomych, członków rodziny, zwłaszcza żony Ireny (która dostarczyła autorowi wycinki prasowe, programy koncertów, katalogi płytowe, ulotki, listy, zapiski oraz zdjęcia) wreszcie wsłuchuje się w wypowiedzi samego bohatera, z którym udało mu się wejść w pewnego rodzaju zażyłość. I właśnie te wypowiedzi stanowią główną osnowę monumentalnego dzieła Mr Metronoma.

 

„Poznałem go osobiście w połowie lat siedemdziesiątych, w trakcie realizacji wspólnego programu telewizyjnego. Czyli bardzo dawno. Mijały lata, zmieniała się historia, a Fogg śpiewał, śpiewał, śpiewał..."

 

Mieczysław Fogg, właściwie Miecio Fogiel urodził się w 1901 roku i zmarł w 1990. Można więc pokusić się o stwierdzenie, że cały XX wiek należał do niego. A że nie był to wiek najspokojniejszy wie nawet średnio rozgarnięty gimnazjalista, tym bardziej zdumiewać może fakt, że ten nietuzinkowy artysta praktycznie nie zmienił się ani na jotę. Zawsze pogodny, elegancki, można sobie wyobrazić jak bardzo nie pasujący do siermiężnej epoki stalinizmu, a jednak potrafiący i w tak niesprzyjających i często zmieniających się drastycznie okolicznościach pozostać najwyższej próby artystą. Być może to jedna z przyczyn, dla których udało mu się zdobyć serca i uszy kilku pokoleń, pochodzących przecież z różnych światów, słuchaczy.

 

Spokojnie więc można polecić tę publikację nie tylko sympatykom twórczości Pana Mieczysława. Dbałość z jaką podchodzi Michalski do przedstawienia tła całej opisywanej historii budzi uzasadniony szacunek. Faktycznie trzeba mu przyznać, że owo poletko tematyczne, które sobie wytyczył, przygotował, obsiał i uprawiał rzec można koncertowo. Bogactwo faktów i ciekawostek okraszonych niezliczoną ilością fotografii i komentarzy z pewnością zawstydzi tych wszystkich, którzy twierdzili, że „przecież o Foggu, wszyscy wszystko wiedzą." Kończąc lekturę „Poletka" być może będą mogli tak powiedzieć. Na końcu publikacji znajdziemy jeszcze curriculum vitae rodziny Foglów od roku 1802, kiedy to urodził się pradziadek Ignacy Fogiel, aż po 2012 roku, kiedy zmarł wnuk Michał, kustosz, jak o nim mówi autor, nieistniejącego, jakże jednak potrzebnego muzeum pamięci o „tamtych muzycznych czasach".

 

Czego w tej książce nie ma? Dyskografii artysty. „Pełnej listy jego nagrań – tłumaczy Michalski - zwłaszcza z międzywojennych lat trzydziestych, kiedy co tydzień powstawało ich co najmniej kilka. To temat zbyt obszerny i szczegółowy, zasługuje na osobny tom."

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!