Srebrne Cienie

Autor: Richelle Mead

Okładka wydania

Srebrne Cienie


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Uleczkaa38

Długie miesiące wyczekiwania, nerwowo odliczane dni na kartkach kalendarza, nieprzespane noce i setki pytań o losy ulubionych bohaterów.. I oto wreszcie nadszedł ten piękny dzień! Dzień polskiej premiery piątego tomu cyklu "Kroniki krwi", który podbił serca milionów czytelników na całym świecie.. I po lekturze tej powieści mogę stwierdzić z pełnym przekonaniem, iż warto było czekać..:) Dowiedzmy się zatem tego, cóż przygotowała dla nas tym razem Richelle Mead w swojej najnowszej książce, która nosi tytuł "Srebrne cienie", i która to ukazała się nakładem Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

 

Przedstawione w tym tomie wydarzenia rozgrywają się kilka miesięcy później od tych, które mogliśmy śledzić w "Sercu w płomieniach". Główna bohaterka cyklu - Sydney, po wielu dramatycznych wydarzeniach trafia w ręce Alchmików. Od tej chwili rozpoczyna się największy koszmar w jej życiu, w którym ból, łzy i upokorzenie staną się kanwą dla każdego jej dnia.. Zdradzona przez własną rodzinę, odarta z czci i godności, skazana na los więźnia i niewolnika przez własny lud i.. rozdzielona z jej ukochanym Adrianem.. Tortury fizyczne i psychiczne, nieustanna walka o pamięć, miłość i wolną wolę, oraz wciąż tląca się gdzieś w środku nadzieja na ratunek.. Tylko czy ten zdoła przyjść w odpowiednim czasie, zanim nie będzie za późno..? Cała wiara w Adrianie i w sile Sydney, która musi zrobić wszystko, by przetrwać..

 

"Srebrne cienie" to ze wszech miar udana kontynuacja poprzednich odsłon tego fantastycznego cyklu, która być może zasługuje nawet na miano najlepszej. Z pewnością jest on najbardziej mroczną, mocną i przerażającą częścią tej sagi, w której poznajemy ciemną, najciemniejszą stronę świata w jakim przyszło żyć i istnieć głównym bohaterom. Najmroczniejsza, ale także i najbardziej barwna, wyrazista, prawdziwa. Podczas lektury tej powieści niejako na nowo odkrywałam postacie Sydney i Adriana, które tym razem odsłoniły swoją prawdziwą twarz, chyba tę bardziej wrażliwą, ale także i nie do końca przyjemną, zwłaszcza w odniesieniu do męskiego bohatera tej historii.. Oczywiście emocje to jedno, po drugiej stronie znajdziemy zaś tutaj wszystko to, co czyni ten cykl tak wyjątkowym i popularnym, a więc pędzącą z zawrotną prędkością akcję, efektowne sceny walki, piękno świata wampirów i innych gatunków, romans oraz spektakularne zakończenie, które naprawdę "wciska w fotel"!

 

Autorka ponownie powraca do dwutorowej narracji - tej z perspektywy Sydney i tej przedstawianej oczyma Adriana. W tym przypadku sprawdza się to idealnie, gdyż oba wątki mają bardzo różny charakter emocji, tempo, stopień atrakcyjności dla czytelnika. Nie ukrywam, iż rozdziały poświęcone dramatycznym losom Sydney są dla mnie ciekawsze, bardziej intrygujące, mające sobą więcej do zaoferowania. Co do wątku Adriana.. to jest on bardziej.. "rozrywkowy" i lekki, ale z pewnością nie tak ciekawy. Trudno jednak się temu dziwić, skoro jest w nim mowa o licznych zabawach, imprezach i użalaniu się nad samym sobą. Cóż, wobec tortur i męki Sydney, nie jest to aż tak bardzo frapujące. Tak dzieje się przynajmniej mniej więcej do 3/4 fabuły tej opowieści, czyli do momentu w którym obie narracje bardzo się do siebie zbliżają. Oczywiście nie mogę stwierdzić, iż losy Adriana nie były ciekawe.., lecz po prostu jakby mniej barwne. Niemniej, całość fabuły prezentuje się niezwykle okazale, gdyż jest po prostu kompletnie zaskakująca i nieprzewidywalna. I aż dziw bierze, że książka w której połowa akcji skupia się na jednym i tym samym miejscu - czyli więzieniu, może być tak barwna i bogata w wydarzenia.. Cóż, to zapewne zasługa wielkiego talentu Richelle Mead.

 

Tak jak wspominałam powyżej, lektura tej książki przynosi nam bardzo wiele informacji o jej głównych bohaterach. A przyznać tutaj trzeba, iż ci zostali wykreowani, zresztą jak zawsze w przypadku tej autorki, w iście mistrzowski sposób. Oczywiście prym wiedzie Sydney, dla losów której wydarzenia z życia Adriana są niejako jedynie tłem. Co by nie powiedzieć, jeszcze nigdy autorka tego cyklu nie była tak sroga dla tej pięknej i mądrej dziewczyny, którą dotykają tutaj najczarniejsze koszmary. Ale to właśnie dzięki temu poznajemy tę prawdziwa twarz Sydney, która przedstawia bardzo silną, odważną, cierpliwą i inteligentną kobietę. Myślę, że wraz z lekturą tego tomu jeszcze bardziej ją polubiłam i jej uwierzyłam.. A Adrian..? Cóż.., dla mnie to zawsze był taki trochę przystojny dzieciak, który przez większą część tej lektury tylko to potwierdza. Skupiony na sobie, kapryśny, zadufany w sobie chłopak, który chyba nie dorósł jeszcze do bycia mężczyzną. Co prawda wraz z końcowymi stronami niejako się rehabilituje.., ale nie zmienia to faktu, iż jednak w mojej ocenie nie zdaje egzaminu.

 

Bohaterowie, imponujące tempo akcji i zaskakująca fabuła to ważne elementy tej opowieści, jednak z pewnością nie były by one tak intrygujące, gdyby nie siła tego literackiego świata, jaki swoją wyobraźnią wykreowała Richelle Mead. To świat z jednej strony niezwykle hermetyczny, odgrodzony kotarą od oczu zwykłych ludzi, z drugiej zaś jakże imponujący, bogaty, fascynujący. Wampiry, kryjący ich czyny i zarazem nienienawidzący ich Alchemicy, a do tego pokaźna dawka magii w bardzo inteligentnym wydaniu. Kwintesencją tego świata jest tzw. ośrodek reedukacji alchemików, do którego w tym tomie trafia główna bohaterka. To miejsce ukazuje dogłębnie charakter tego wyjątkowego, magicznego świata, który bynajmniej nie jest kolorowy i cukierkowy. Czytając o tym miejscu i rozgrywających się tam wydarzeniach, nie mogłam oprzeć się wrażeniu że odkrywam ten świat, podobnie jak bohaterów opowieści, zupełnie na nowo.. I przyznacie sami, iż zaskoczyć czytelnika literackim światem w 5 tomie cyklu, nie jest łatwo, prawda..;)? A jednak, Pani Richelle to się udało:)

 

Oczywiście tak, tak ,tak.. - znajdziemy tutaj wątek romansowy, podszyty pokaźną dawką dobrego humoru:) Co prawda wedle mojej opinii ma on tutaj nieco inny charakter i temperaturę, niż miało to miejsce w poprzednich częściach cyklu.., to jednak z pewnością zadowoli on wszystkie miłośniczki romantycznych historii w świecie fantasy.. Co do humoru to gwarantuje on wiele powodów i sposobności do uśmiechu, w czym prym wiedzie oczywiście przystojny Adrian..:) I muszę tutaj stwierdzić, iż w tym tomie jest on jakby jeszcze bardziej potrzebny, gdyż losy Sydney naprawdę nie przedstawiają się kolorowo, zaś szczypta dobrego humoru niejako rekompensuje te trudne emocje, które towarzyszą lekturze wątku młodej alchemiczki..

 

"Srebrne cienie" to już przedostatnia odsłona cyklu, która z pewnością prezentuje sobą naprawdę wysoki poziom literackiej fantasy. To książka, która zawładnie czytelnikiem na kilka długich wieczorów i której to nie będzie mógł on zapomnieć przez bardzo długi czas. Polecam tę powieść wszystkim miłośnikom losów Sydney i Adriana.., sama zaś odliczam już na moim kalendarzu dni do premiery ostatniej odsłony tej fantastycznej sagi..:)

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!