Okładka wydania

Dziewczyna NN

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 3 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 3 votes
Polecam: 100% - 3 votes

Polecam:


Podziel się!

Dziewczyna NN | Autor: Ewa Kaliściak

Wybierz opinię:

Obsesja Kasiulka

Od czasu do czasu lubię sięgać po literaturę skierowaną do młodzieży. Nie raz zdarzało mi się trafić na tytuł który okazywał się totalną klapą, jednak nie zrażałam się i na mojej półce lądowały kolejne tytuły. Skuszona dość ciekawą okładką i opisem z tyłu książki sięgnęłam po Dziewczynę NN pióra Ewy Kaliściak. Czy to była dobra decyzja? Już teraz powiem, że nie koniecznie.

 

Ona to nastolatka zakochana w książkach i podróżach. Nie chodzi na imprezy, na szkolnym korytarzu również stara się być niezauważoną, szarą myszką. Stara się nie zwracać na siebie uwagi i do tej pory jej się to udaje.

 

On to mistrz Polski w pływaniu, zawsze otoczony wianuszkiem dziewczyny. Dlaczego więc Tomek zwraca uwagę na Ulę na wycieczce szkolnej zorganizowanej przez księdza? I komu zaczyna przeszkadzać ta znajomość do tego stopnia, że Ula pewnego dnia trafia pobita do szpitala.

 

Tak to się właśnie dzieje? W najmniej niespodziewanym momencie patrzysz na drugiego człowieka i orientujesz się, że to już nie jest drugi człowiek, tylko cząstka ciebie?

 

Lektura tej książki to była istna droga przez mękę. W pewnym momencie naszła mnie myśl, że czytam tę książkę za karę (bo przeczytać muszę, gdyż to tytuł recenzencki) i aby wyrobić sobie o niej zdanie i może jednak odnaleźć coś pozytywnego, dotrwam mimo wszystko do końca.

 

Co tu mamy? Szara myszkę, zwykłą nastolatkę szukającą miłości i która o dziwo dość szybko ją odnajduje w osobie chłopaka, który w swoim środowisku jest dość znany i uznawany. Znacie to skądś? Pewnie, że tak, sporo już książek o takiej fabule powstało i o ile jeszcze pierwsze tytuły poruszające ten temat były ciekawe, to kolejne które powstawały jak grzyby po deszczu stały się powielaniem tych historii. Nie wnosząc w to zagadnienie świeżości, ani nic nowego.

 

Po drugie opisanie historii na prawie sześciuset stronach, w której mam wrażenie, że wydarzenia po czasie zaczęły się powielać nie było dobrym zamysłem. Kolejny minus to wymuszane, sztuczne dialogi, które powodowały, że ciężko było utożsamić się z bohaterami, wejść w ich uczucia, zrozumieć postępowanie.

 

Książki sześciuset stronicowe potrafię przeczytać w ciągu wieczora zarywając noc. Ten tytuł czytałam miesiąc! I każde kolejne sięgnięcie wzbudzało ból głowy i tą świadomość, że tak naprawdę tracę czas, bo przecież tyle ciekawych książek na mnie czeka na półce.

 

Naprawdę starałam się wyciągnąć z tej historii coś wartościowego, niestety nic nie znalazłam. Słabe dialogi, naciągana historia, źle wykreowani bohaterzy – to wszystko spowodowało, że książka jest jedną z najsłabszych, które miałam okazję czytać w tym roku.

JoKo

Dawno temu chodziliście do liceum? Pamiętacie te piękne czasy? Ja pamiętam i są chwile, że za nimi tęsknię... Za tą beztroską, za muzyką z tego okresu, za przyjaciółmi. Ale liceum to również pierwszy poważny życiowy egzamin. Egzamin dojrzałości, czyli matura. Jednak czy tylko? Nie, gdyż okres liceum, to był czas kiedy rodziły się pierwsze miłości. Ehhh... te chwile wzruszeń...

 

Tęsknota za tym okresem skłoniła mnie do sięgnięcia po powieść typowo młodzieżową. Ładna i zachęcająca okładka również wpłynęła na chęć zagłębienia się w jej lekturze. O jakiej powieści piszę? Otóż, o „Dziewczynie NN", którą napisała debiutująca autorka, Ewa Kaliściak.

 

Pamiętacie? Jakiś czas temu recenzowałam inny debiut literacki, mówiący o rozterkach licealistki... Mam na myśli powieść Katarzyny Wagasewicz. Nie mogę o tym nie wspomnieć, ponieważ tak jak powieść pani Wagasewicz była strzałem w dziesiątkę, tak „Dziewcznyna NN" w moim mniemaniu jest jej zupełnym przeciwieństwem. Owszem, zainteresuje młodego czytelnika. Przypuszczam, że nawet bardzo. Każda gimnazjalistka będzie ją zapewne czytać z zapartym tchem. Jednak starszy i bardziej wymagający czytelnik, niestety, będzie miał problem z przeczytaniem całości.

 

Fabuła
Główną bohaterką powieści Ewy Kaliściak jest Ula, zwykła szara myszka. Całkiem przeciętna dziewczyna, zamykająca się w świecie książek, które wręcz uwielbia, a nawet kolekcjonuje ich stare wydania. W jej życiu nie ma miejsca na miłość i chłopaka... Jednak do czasu... Gdyż jak mówi stare polskie przysłowie: „przyszła kryska na matyska", los stawia na jej drodze Tomka i wszystko się zmienia.

 

Tomek jest szkolną gwiazdą i sportowcem, odnoszącym sukcesy. Bierze udział w Mistrzostwach Polski w pływaniu, jest tak popularny w szkolnym światku, że może zdobyć każdą dziewczynę.

 

Te dwie postaci zupełnie do siebie nie pasują, a jednak... pewnego dnia wyruszają z miejscowym księdzem na wędrówkę po górach i bum! Rodzi się uczucie i po krótkim czasie zbliżają się do siebie.

 

Wiecie co mnie trochę wkurzyło? Otóż to, że jeszcze nie zdążyłam ani polubić, ani znienawidzić bohaterów oraz wczuć się w realia fabuły, a tu już rozkwita wielka miłość do przysłowiowej grobowej deski. Poza tym raziły mnie błędy składniowe zdań oraz drętwe dialogi. Wiem... jest to książka dla młodzieży, a ja już się do takowej nie zaliczam. Gimnazjalistka będzie nią zachwycona, a czterdziestolatka w trakcie tej lektury będzie się strasznie męczyć.

 

Bohaterowie jak dla mnie są trochę sztuczni i drętwi. Nie jestem w stanie na ich temat nic więcej powiedzieć, ponieważ byli mi całkiem obojętni, a to się rzadko zdarza. Przy dobrej lekturze czytelnik zawsze w jakiś sposób przeżywa rozterki bohaterów, czasem się z nimi utożsamia, a w przypadku „Dziewczyny NN" nic... zima. Zero uczuć... Zero podniet... Totalna klapa...

 

Podsumowanie
Podsumowując, muszę zaznaczyć, że „Dziewczyna NN" nie jest pozycją dla wymagającego czytelnika. Nie jest pozycją dla osób, które cenią sobie piękno i poprawność polszczyzny, gdyż tego tutaj nie znajdziecie. Jest to pozycja dla naprawdę młodych osób, które dopiero sobie wyrabiają gusta czytelnicze, które nie mają jeszcze głowy zakodowanej na wyłapywaniu błędów i których owe błędy, po prostu, nie rażą.

 

Autorka może i miała jakiś tam pomysł na książkę i może nie byłoby tak źle, gdyby go dobrze wykorzystała. Szkolna miłość jest bardzo popularnym tematem w nurcie young adult, ale „Dziewczynie NN", niestety, do tego gatunku daleko. To zwykła, prosta młodzieżówka dla bardzo młodych czytelników, więc tylko takim mogę tę pozycję polecić. Tym starszym i wymagającym, niestety, zdecydowanie nie polecam! Będzie to dla nich katorga...

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto