Po Prostu Bądź

Autor: Magdalena Witkiewicz

Okładka wydania

Po Prostu Bądź

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Ewfor

Magdalena Witkiewicz gości na moim blogu już po raz... ojoj... któryś. Mówią, że jest „pisarką dla kucharek", ale która z nas nie jest kucharką? Ostatnio została okrzyknięta „pisarką od szczęśliwych zakończeń", i chyba jest to prawda. Urodziła się w 1979 roku i mieszka w Gdańsku. Z wykształcenia jest marketerką. Jest miłośniczką literatury oraz dzieci (w szczególności swoich). Jej pierwsza powieść, "Milaczek", poprawiła humor tysiącom czytelników. Nie będę się rozpisywała o tej autorce, ponieważ kto tutaj do mnie zagląda, wie, że chętnie sięgam po jej książki a co za tym idzie, opinie o nich często pojawiają się na moim blogu.
Po prostu bądź, to powieść obyczajowa, w której dramat miesza się z romansem. Jest to pewnego rodzaju powieść psychologiczna, a poruszony w niej wątek śmierci jest bliski niejednej osobie.

 

Pola pochodzi ze wsi. Za namową nauczycielki postanawia kontynuować naukę w liceum a następnie kontynuować ją na studiach. Niestety, rodzice są temu przeciwni. Jako najmłodsza z córek powinna pozostać na wsi aby zaopiekować się nimi na starość i poprowadzić gospodarstwo. Znaleźli już dla niej kandydata na męża, określili miejsce, w którym zostanie wybudowany jej dom i nie przyjmują do wiadomości, że ona ma inne plany życiowe. Pola jednak stawia na swoim, wyjeżdża na upragnione studia i musi sobie sama poradzić ze wszystkim, bo rodzice nie chcą mieć z nią nic do czynienia. Mimo trudności finansowych dziewczyna radzi sobie całkiem dobrze, otrzymuje stypendium i dorabia sobie portretowaniem. Na uczelni poznaje Aleksa, który jest jej wykładowcą, niestety serce nie sługa i oboje wpadają w ramiona uczuć. Wszystko jest jednak zbyt piękne, aby mogło trwać wiecznie i pewnego razu los podrzuca im ciężki kamień dramatu. Miłość zamienia się w rozpacz, przyjaźń w nadzieję, a życie jakby nigdy nic, toczy się dalej.
Od początku książki czułam, że coś się stanie. Piękna bajka o Kopciuszku i pięknym księciu już była i nie mogło być tutaj zakończenia „i żyli długo i szczęśliwie". Czy aby na pewno?
Czytałam na przysłowiowym wdechu, bo bardzo chciałam wiedzieć ,co mnie niepokoi w treści, że nie potrafię się cieszyć szczęściem głównej bohaterki. To, że Pola nie przypadła mi do gustu to inna sprawa, nie wiem dlaczego, ale mimo całej mocy kibicowania jej w tym co robiła, w tej determinacji w dążeniu do celu czułam do niej jakąś dziwną antypatię. Nie mogłam jednak oderwać się od fabuły.
Autorka ma bardzo lekkie pióro, dialogi są proste i takie życiowe, dlatego czyta się książkę wyjątkowo szybko. Treść podzielona na krótkie rozdziały, z których każdy poprzedzony został fragmentem piosenki płynnie nawiązują do siebie. Nie ma w tej powieści zbyt wiele humoru, bo nie może być. Fabuła oparta jest na dramatycznym wydarzeniu w życiu Poli, ale przez całą treść przewija się specyficzna nadzieja, która uświadamia czytelnikowi jak bardzo można się zatracić w rozpaczy, niszcząc przy tym uczucia innych. Tą nadzieją jest Łukasz - przyjaciel, na którego zawsze i wszędzie można liczyć.
Lektura ta jest kopalnią emocji, które towarzyszą jej bohaterom. Smutek przeplata się z radością, rozpacz przeplata się ze szczęściem, a niepewność z nadzieją. To opowieść o ludziach, na których los zrzucił odpowiedzialność za szczęście drugiego człowieka.
Jest to lektura lekka i łatwa, chociaż jej główny wątek nie należy do łatwych i przyjemnych. Są sytuacje w życiu, kiedy niełatwo jest się pogodzić z czymś, co staje się przeszkodą w życiu, w pełnym tego słowa znaczeniu. Walka o stabilność, o czyjeś uczucie, o spokój czasami bywa bardzo trudna. Ale zawsze trzema umieć zawalczyć.

 

Niech nikogo nie zmyli piękna, kolorowa okładka. Spoglądając na nią spodziewałam się pogodnego, pełnego szczęścia romansu, w którym wszystko jest sielskie, spokojne i radosne. Życie niestety nie zawsze pozwala Kopciuszkowi na spotkanie pięknego księcia i dopisanie „i żyli długo i szczęśliwie", chociaż... myślę, że na końcu tej powieści autorka mogła wstawić te słowa. Nie ważne, że okupione milionem zwątpień, bólem, tęsknotą, milczeniem i ulatującą nadzieją.
Polecam tę książkę osobom, które mają ochotę na chwilę oderwania się od własnego życia i zanurzenia w życie innej osoby, a właściwie osób. To lektura zmuszająca do refleksji , to historia dwojga ludzi, którym życie spłatało brzydkiego figla, ale przecież : „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło"

JoKo

Już jakiś czas temu kupiłam sobie najnowszą powieść Magdaleny Witkiewicz „Po prostu bądź", ale ze względu na problemy ze wzrokiem przeczytałam ją dopiero teraz. Po przeczytaniu dwóch innych książek pani Magdaleny, nie mogłam się powstrzymać przed zakupem tej najnowszej. Nie żałuję ani złotówki, którą na nią wydałam, gdyż powieść moim zdaniem jest fenomenalna i zawiera w sobie wszystko, co kochają kobiety – wspaniałą historię o miłości oraz szczęśliwe zakończenie. Chyba nie przesadzę, jeśli stwierdzę, że „Po prostu bądź" była najbardziej oczekiwaną premierą października.
Główna bohaterka, Paulina, mieszkała z rodzicami na wsi. Jako najmłodsze dziecko miała zostać z rodzicami i zająć się gospodarstwem. Rodzice wybrali nawet dla niej męża, którego miała poślubić po skończeniu liceum – o dziesięć lat starszego przyjaciela, Adriana. Paulina uwielbiała rysować i bardzo dobrze się uczyła. Do pewnego momentu była chyba pogodzona ze swoim losem i nie protestowała przeciwko zostaniu na wsi i zajęciu się gospodarstwem. Jednak jej nauczycielka, pani od matematyki, zaszczepiła w niej pragnienie dalszego zdobywania wiedzy i dziewczyna najpierw poszła do liceum, a później kryjąc się przed rodzicami, przygotowywała się do egzaminów na wymarzone studia. Pomagał jej w tym Adrian. Kiedy oznajmiła rodzicom, że dostała się na architekturę i od października zaczyna naukę, straciła ich poparcie i dalej musiała sobie radzić sama – ojciec i matka zerwali z nią kontakt.
Po wyjeździe z domu, Paulina zamieszkała w akademiku. Musiała ciężko pracować i uczyć się, aby otrzymać stypendium, gdyż nie mogła liczyć na pomoc rodziców. Najważniejsze było dla niej to, że dopięła swego, dostała się na wymarzone studia i może w przyszłości zostać architektem. Tam poznaje Aleksandra, który jest jej wykładowcą. Zakochują się w sobie i zaczynają się po kryjomu spotykać. Kiedy tylko Aleks wystawia jej końcową ocenę, mogą ujawnić swoją miłość przed światem i tak robią. Mieszkają razem, a Paulina jest szczęśliwa. Wkrótce potem zachodzi w ciążę, pobierają się i kupują mieszkanie. Jednak czy taka sielanka może trwać wiecznie? Otóż los w okrutny sposób zakpił sobie z ich szczęścia – pewnej nocy pod Człuchowem Aleksander ginie w wypadku samochodowym. Dla Pauliny szczęście się skończyło i gdyby nie była w ciąży nie wiadomo co by zrobiła. Nagle, w ciągu jednej została wdową, bezrobotną kobietą w ciąży, nadal studentką bez perspektyw na pracę z ogromnym kredytem hipotecznym. Jak dziewczyna sobie poradzi w tej okropnej sytuacji? W jaki sposób ma żyć dalej? Jak ma zapewnić byt swojemu nienarodzonemu jeszcze dziecku? W tym momencie na scenę wkracza wieloletni przyjaciel i wspólnik Aleksandra. Jest dla Pauliny podporą w chwilach rozpaczy i proponuje jej pewien układ.
Jeśli chcecie się dowiedzieć jak potoczyły się dalsze losy Pauliny, czy pamięć o ukochanym Aleksie pozwoli jej zaufać Łukaszowi i przystać na proponowany przez niego układ, koniecznie przeczytajcie najnowszą powieść Magdaleny Witkiewicz „Po prostu bądź".
„Po prostu bądź" jest lekturą, od której nie sposób się oderwać, póki nie przeczyta się ostatniej strony. Autorka w doskonały sposób buduje akcję, przeplatając chwile szczęścia i goryczy, które są udziałem głównej bohaterki. Czytelnik utożsamia się z Pauliną – razem z nią się śmieje i razem z nią płacze. Powieść wywołuje ogromne emocje – od radości w chwilach szczęścia, po łzy i współczucie w tragedii.
Powieść Magdaleny Witkiewicz ma bardzo ciekawą konstrukcję i jest podzielona na kilka części. Wstępem jest propozycja Łukasza, po czym następuje część pierwsza zatytułowana „Przedtem", a następnie część druga „Potem". Poza tym każdy z rozdziałów zaczyna się cytatem – każda z cytowanych piosenek doskonale komponuje się z treścią rozdziału. Nie ukrywam, że bardzo mi się spodobał ten zabieg autorki. Chwała autorce za to, że pomyślała o Łukaszu, czyniąc go również narratorem, dzięki czemu czytelnik może poznać jego myśli i uczucia. Pani Magdaleno, te rozdziały, w których oddała mu pani głos są doskonałym uzupełnieniem – bez nich ta powieść byłaby chyba niekompletna!
Kochani, „Po prostu bądź" jest książką, którą po prostu trzeba przeczytać! To wspaniała opowieść o sile miłości, przedstawionej w różnych stadiach jej rozwoju – od jej rozkwitu i szczęśliwych chwil na początku związku, po jej dojrzewanie, a w po końcu ból i rozpacz, kiedy okrutny los z nas zadrwi i odbierze nam ukochaną osobę. Jednak to nie wszystko... „Po prostu bądź" to również powieść o nadziei – nadziei na to, iż po ogromnej tragedii też można być szczęśliwym. Autorka pokazuje nam, że życie może nas jeszcze pozytywnie zaskoczyć – trzeba być tylko otwartym na co daje nam los. W powieści „Po prostu bądź" autorka próbuje pokazać, że miłość nie jedno ma imię i można kochać nie tylko raz.
Polecam! Polecam! Polecam!

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: