Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Pierwsze Damy Francji

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Pierwsze Damy Francji | Autor: Robert Schneider

Wybierz opinię:

Vyar

Kiedyś lubiłam czytać o księżniczkach. Nadal lubię, nawet pomimo tego, że niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. Są jeszcze kraje, w których księżniczką naprawdę się bywa, w innych ta rola zanikła z oczywistych względów. Najbliższą ich funkcją w naszych realiach są żony prezydentów – Pierwsze Damy. To naprawdę zaszczytna funkcja, ale też związana z wielką odpowiedzialnością, jako że pani na tym „stanowisku" powinna ze szczególną uwagą dbać o wizerunek. Ma też ona wiele możliwości, a to, jak je wykorzysta będzie skutkowało potem sposobem, w jaki zostanie zapamiętana w szeregu innych. Możliwość przyjrzenia się tej „pracy", choć akurat nie w Polsce, daje czytelnikowi książka „Pierwsze Damy Francji" Roberta Schneidera.

 

Czy życie u boku prezydenta to bajka, jak opowieść o księżniczce i złych smokach? Z całą pewnością nie, chociaż mamy tu i metaforyczne smoki, i zamki, na dokładkę dostając dziennikarzy, dyplomatów, polityków i wszelkie przeszłe panie, do których można być w każdej chwili porównaną, wypadając na niekorzyść własną. Nie wszystkie z pań, jak się okazuje, miały tę ostatnią kwestię na względzie, wręcz dążąc do zwrócenia na siebie większej uwagi. Książka pana Schneidera opisuje osiem kobiet – osiem sylwetek, które towarzyszyły prezydentom, wybrane, by unaocznić, jak zmieniała się ta rola w oczach społeczeństwa i samych pań prezydentowych, jakie miały ograniczenia i obowiązki i jak się z nich wywiązywały, a wreszcie: co same sądziły o swoim życiu.

 

Obserwując już choćby pierwszą z nich, Yvonne de Gaulle i ostatnią – Valerie Trierweiler, przez takie jeszcze sławy jak Carla Bruni zapoznamy się jednak nie tylko z nimi samymi, ich życiem rodzinnym i publicznym. Ciekawą rzeczą, którą można zaobserwować trochę między wierszami są przemiany w obyczajowości społeczeństwa Francuskiego, Europejskiego a nawet światowego, które z roku na rok inaczej oceniało postępki pań (a zwłaszcza ich wpadki), w inny sposób się do tego odnosząc. Ale to ciekawostka dla zainteresowanych nieco innym tematem – rolą nie samej prezydentowej, a po prostu kobiety i jej miejscem w codzienności. Jeśli jednak wziąć pod uwagę fakt, że nie każda z tych kobiet była żoną (a przynajmniej nie na początku) dostajemy obraz walki o możliwość kierowania własnym losem, zamiast być po prostu cichym cieniem głowy państwa. Każdą z pań mamy okazję poznać przed tym, jak jej mąż objął stanowisko prezydenta, w trakcie jego kadencji i po niej. Wiele powiedziano na temat ich życia prywatnego: stosunków rodzinnych, problemów osobistych i stosunku do działań męża na arenie politycznej, wrażeń, jakich doznawała w kontaktach z tą sferą i jak radziła sobie nie tylko z jej wymogami, ale i własnymi porażkami. Niestety, silnie działający na psychikę był fakt, że każde jej potknięcie zostanie wykorzystane jako zarzut skierowany do jej męża jako prezydenta... trzeba było wielkiej wytrzymałości i wsparcia, aby sobie z tym poradzić. Każda z opisywanych kobiet miała do tych kwestii odrobinę inne podejście.

 

Książka podzielona jest na rozdziały, z których każdy opisuje jedną postać. Teksty są krótkie, nie stanowią historii opowiedzianej „od punktu A do B", autor potrafi kilkakrotnie przeskoczyć z jednego czasu w drugi i z powrotem. Powoduje to lekki chaos, jednak nie jest to aż tak mocno odczuwalne jak skupianie się przez niego bardziej na osobie prezydenta, niż Pierwszej Damy, co w mojej opinii jest nieładnym zgrzytem: chciałam czytać o kobiecie, dostaję opis pana i jego poglądów czy działań, co nie ma zbyt wielkiego wpływu na postać, która miała być w tej opowieści główną bohaterką. Zgrzyta to miejscami jeszcze bardziej – gdy opisuje się te z kobiet, które pozornie jedynie kryły się w cieniu męża. Ich życie było barwniejsze, pan Schneider nawet próbował to pokazać, jednak sam zdaje się czasem gubić w tym, co właściwie chciał powiedzieć. Krótko mówiąc: czytanie tych ośmiu krótkich historii pozostawia spory niedosyt, czuje się urwane bądź zagubione w powodzi zbędnych informacji wątki, które ciekawiły od samego początku. Robi to wrażenie zmarnowanego potencjału.

 

„Pierwsze Damy Francji" to z całą pewnością pozycja ciekawa, i dla osób interesujących się luźno polityką, i dla wielbicieli opowieści o kobietach w historii Europy. Sądzę jednak, że temat powinno się potraktować nieco staranniej, odfiltrowując to, co nie ma znaczenia i skupiając się bardziej na samych sylwetkach pań, z których nie ma przecież ani jednej, która by była nieciekawa czy nieistotna. Tytułowa Pierwsza Dama, ubierająca się u najdroższych projektantów czy brylująca na salonach światowych elit pozostaje przecież wręcz ikoną stylu, która swoją pozycję może wykorzystać nie tylko do działalności charytatywnej. Książkę polecam wielbicielom historycznych czy politycznych ciekawostek, a sama potraktuję ją jako bodziec do poszukiwania dalszych informacji, których mi w niej brakło.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial