Okładka wydania

Relaks Amerykański

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Juliusz Strachota
  • Tytuł Oryginału: Relaks Amerykański
  • Gatunek: PoradnikiZdrowie
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 224
  • Rok Wydania: 2015
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 125 x 200 mm
  • ISBN: 9788364057656
  • Wydawca: Korporacja Ha!art
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    6/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Relaks Amerykański | Autor: Juliusz Strachota

Wybierz opinię:

Bnioff

Kolejna powieść o uzależnieniach, myślałem sięgając po Relaks, kolejny spazm i zlew w klimacie Jerofiejewa, Pilcha czy Lowry'ego, następna męska przygoda w oparach wódy z duszą utytłaną rzygowinami i wzniosłymi snami o potędze. A tymczasem dostaję wyborną narracją w duchu Białoszewskiego z elegancką tabletką na X, bardziej z damską znerwicowaną torebką kojarzoną niż z męskim światem po słowiańsku krzepkim i przaśnym, bardzo przy tym romantycznym.

 

Narratorem „Relaksu amerykańskiego" jest sympatyczny młodzieniec, mieszkający w Stolicy i pracujący w niszowym wydawnictwie, ot, wydawałoby się klasyczny egzemplarz bohemy drugiej dekady XXI, rezydującej w knajpkach przy Placu Zbawiciela, słuchającej alternatywnej muzyki, blogującej, permanentnie zaangażowanej w jakieś projekty. I może faktycznie trochę tak jest, bo przecież czym innym jak nie projektem jest podróż bohatera, w której przewodniczką, kochanką, morderczynią, inspiracją i wreszcie celem ostatecznym i absolutnym jest mała tabletka psychotropu o dźwięcznej nazwie na X.

 

„Nie wiem [dlaczego piję], a raczej znam tysiąc odpowiedzi. (...) Piję, bo piję. Piję, bo lubię. Piję, bo się boję. Piję, bo jestem obciążony genetycznie. (...) Piję, bo mam słaby charakter. Piję, bo coś mi się przestawiło w głowie. Piję, bo jestem zbyt spokojny i chcę się ożywić. Piję, bo jestem nerwowy i chcę ukoić nerwy. Piję, bo jestem smutny i chcę rozweselić duszę. Piję, kiedy jestem szczęśliwie zakochany. Piję, bo daremnie szukam miłości". Ten cytat z Pilcha, mógłby równie dobrze ilustrować stan w jakim funkcjonuje i jaki próbuje jakoś ogarnąć narrator „Relaksu".

 

Rzecz jest o uzależnieniu, nietrudno jest więc się domyślić, czy osią dramaturgiczną będzie rozpaczliwe poszukiwanie upragnionego obiektu pożądania. Rozpacz ta jednak i determinacja podszyte są sporą dawką ironii, stąd pewnie skojarzenia bardziej z Białoszewskim niż Pilchem. Przyznaję, że niejednokrotnie zdarzyło mi się parsknąć śmiechem podczas lektury, mimo, iż właściwie to, o czym mowa, jest jakby na zupełnie innym biegunie emocjonalnym i w gruncie rzeczy jednak przeraża. Przeraża to, jak łatwo i niepostrzeżenie człowiek stał się marionetką koncernu farmaceutycznego, pacynką, która bez aptecznego paliwa nie ruszy z miejsca, która staje się nie tylko klientem, ale i wyznawcą w typie fundamentalisty, psychofanem.

 

Zabawne są jednak wszystkie te zabiegi, jakie przedsiębierze narrator, desperackie próby zdobycia funduszy na kolejną dawkę, bawi postać Pana z Providenta, który bezskutecznie usiłuje odzyskać pożyczone środki. Bawi wreszcie, ale i imponuje niesamowicie, przedsiębiorczość narratora, to jak angażuje wszystkie swoje możliwości, cały swój twórczy potencjał do osiągnięcia celu, jak konfabuluje na temat swoich zagranicznych wojaży, w miejsca najdziksze, najbardziej niebezpieczne, rujnujące nerwu i wyczerpujące emocjonalnie. Byle dostać receptę, wykupić specyfik i zanurzyć się w relaksie. Sam siebie niejednokrotnie nazywa artystą relaksu i faktycznie nie można odmówić mu finezji i artyzmu właśnie, jaki udało mu się osiągnąć przez kilka lat uzależnienia.

 

To, co nie bawi z pewnością, a co przebija się jednak bardzo wyraźnie przez tę kapitalną brawurową narrację, to dramatyczne oskarżenie przemysłu farmaceutycznego i jego funkcjonowania w patologicznej symbiozie ze środowiskiem lekarzy. Oba te złowieszcze podmioty trafiają bowiem idealnie w to, co stało się stanem najbardziej chyba pożądanym w obecnych czasach, a mianowicie relaks właśnie i najlepiej amerykański, miękki, przyjemny, pastelowy.

 

Wracają, do wcześniejszego cytatu z Pilcha i do próby bezskutecznego poszukiwania genezy problemu zerknijmy do takiego oto kapitalnego fragmentu „Relaksu", w duchu Białoszewskiego bardzo, który nie wymaga chyba komentarza:
„-Z jakiego powodu Pan to zaczął brać? – lekarz udawał cwaniaka.
–Ślubu. Z powodu ślubu.
(...)
- Kiedy pan się ożenił?
- Nigdy. Sześć lat temu."

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto
  • Zobacz Mini Tutorial