Nimfomania, Czyli Traktat O Szale Macicznym M.D.T. De Bienville

Wybierz opinię:

Pani M

Dość nieskromnie powiem, że jeśli chodzi o sprawy dotyczące początków seksuologii, jestem prawie ekspertką. Pisałam o tym pracę dyplomową i wiele czasu poświęciłam na zgłębienie tego problemu. Zygmunt Freud i Richard von Krafft-Ebing prześladowali mnie dniami i nocami. Przeczytałam całkiem sporo opracowań na ten temat, ale nie natknęłam się wcześniej na Nimfomanię, czyli traktat o szale macicznym. Postanowiłam zmienić ten stan rzeczy.
O ile jeszcze parę lat temu ogromnie dziwiło mnie to, jak postrzegano kobiety i podchodzono do ich seksualności, o tyle teraz to nie robi na mnie żadnego wrażenia. Mężczyźni, mizogini, wymyślali niestworzone teorie dotyczące związku popędu seksualnego i depresji. Dziś nie patrzy się na to w ten sposób. Jeśli kobieta mówi otwarcie o swoich potrzebach i fantazjach, nie zamyka jej się w zakładzie, nie traktuje prądem i nie upuszcza krwi. Kiedyś nie do pomyślenia było to, że niewiasta może czerpać z seksu przyjemność.
Doktor medycyny M.D.T de Bienville w swoim traktacie porusza problem depresji u kobiet, którą powoduje szał maciczny. Skąd ów szał się bierze? Najprościej rzecz ujmując - z niewyżycia seksualnego. Albo za wcześnie do niego dojrzały, albo mąż umarł, albo po prostu nie zaspokaja on jej dość dużych potrzeb. Takie niewiasty robią wtedy wszystko, by dostać to, czego im brakuje - obnażają się, czytają nieprzyzwoite książki i zachowują się ordynarnie, chcąc przez to przykuć uwagę mężczyzn. Doktor podaje, jak można to wyleczyć. Nie zdradzę tego sposobu, bo nie chcę psuć czytelnikom niespodzianki.
Muszę przyznać, że w trakcie tej lektury, tak samo, jak w przypadku dzieł Freuda i Kraffta-Ebinga, chichotałam pod nosem. Tak, wiem, to poważne rzeczy, nie wolno się z nich śmiać, ale mizoginia u autorów tego typu publikacji zawsze wywoływała u mnie salwy śmiechu. Panowie starali się pisać o czymś, o czym tak naprawdę nie do końca wiedzieli. Jestem zbyt nowoczesna na przyjęcie do wiadomości tak starych poglądów.
Spodobał mi się sposób wydania tego krótkiego traktatu. Stylizacją przypomina stare dzieła, do których dostęp mają dziś już tylko nieliczni czytelnicy. Sposoby druku i numeracji stron odbiegają od współczesnych norm, ale to akurat zaliczam osobom, które tę książkę wydały, na bardzo duży plus. Wprowadzenie aktualnie obowiązujących zasad i znanej nam numeracji, zabiłoby klimat tego traktatu, który znów przeniósł mnie czasów, gdy seksuologia dopiero raczkowała.
To idealna propozycja lektury dla osób, które podobnie jak ja, interesują się początkami nauki o seksie. Nimfomania, czyli traktat o szale macicznym bardzo dobra lekcja historii pokazująca drogę, jaką przez lata przeszła seksuologia. To, że styl wypowiedzi autora nieco mnie śmieszył, nie znaczy, że to była zła książka. Wręcz przeciwnie. Mam nadzieję, że na naszym rynku pojawi się więcej takich perełek. Na koniec rozczaruję jeszcze tych czytelników, którzy liczą na pikantne fragmenty w tej publikacji. Nic takiego tu nie znajdziecie. Kiedyś nimfomania miała nieco inne znaczenie. Jeżeli szukacie "niegrzecznej" książki, sięgnijcie lepiej po Sade'a. Jestem ciekawa ile jego bohaterek w mniemaniu de Bienville'a cierpiałoby na opisywaną w traktacie przypadłość. To dopiero byłby bardzo bogaty materiał do badań. Tyle kobiet wykazujących objawy szału macicznego. Wydaje mi się, że życia by temu uczonemu nie starczyło, by zbadać wszystkie przypadki.

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Nimfomania, Czyli Traktat O Szale Macicznym

Dodatkowe informacje

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)