Okładka wydania

Wyprawa Na Marsa

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Robert Wójcik
  • Tytuł Oryginału: Wyprawa Na Marsa
  • Gatunek: Fantasy & SFPowieści i opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 347 / 504 (Druk)
  • Rok Wydania: 2015
  • Numer Wydania: I
  • Rozmiar: 1418 kB
  • Wymiary: 145 x 210 mm (Druk)
  • ISBN: 9788363783846; 9788363783853 (Druk)
  • Wydawca: Goneta.pl
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    -

    4/6

    3/6

    5/6

  • Format: pdf, mobi, epub

Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 3 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 3 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 3 votes

Polecam:


Podziel się!

Wyprawa Na Marsa | Autor: Robert Wójcik

Wybierz opinię:

Sonrisa

Zastanawialiście się kiedyś, czy loty na Marsa będą możliwe? Przecież naukowcy w tej chwili już szukają sposobów na to, by podporządkować sobie czerwoną planetę. Powstają całkiem realne plany zasiedlenia Marsa, stworzenia na nim hodowli różnego rodzaju roślin. Całkiem realne są plany wysłania na marsa pierwszej ekspedycji z ludźmi na pokładzie. Ruszyły już długoletnie programy naukowe, które mają sprawdzić, jak organizm ludzki zachowuje się w kosmosie, gdy przebywa tam około roku, bo to jest szacowany przez naukowców czas, który jest konieczny do tego, by człowiek mógł dolecieć na Marsa. Koncepcja wypraw na czerwoną planetę, jaką w swojej książce przedstawia Robert Wójcik, nie jest więc taką całkowitą fikcją i fantastyką. Trzeba jednak przyznać, że autor powieści wykazał się ogromną wyobraźnią, konstruując fabułę, wymyślając poszczególne postaci i ich losy.

 

„Wyprawa na Marsa" niewątpliwie jest powieścią, która wpisuje się w nurt science-fiction. Na pewno trzeba nie lada fantazji, by stworzyć tak spójny i jednocześnie tak świetnie opisany świat przedstawiony. Akcja powieści dzieje się gdzieś w kosmosie. Tu także mamy do czynienia z planami zasiedlenia czerwonej planety, jednak te plany są już bardzo konkretne. Na Marsa zostaje wysłany zespół, który został dokładnie skompletowany przez pewnego generała. W skład tej ekspedycji, której celem jest przede wszystkim zasiedlenie i eksploracja Marsa wchodzą ludzie, którzy na Ziemi są traktowani jak wyrzutkowie. Jednak to właśnie oni posiadają umiejętności i cechy charaktery, które dają im szansę na przetrwanie w bardzo nieprzyjaznych warunkach, jakie panują na niepoznanym jeszcze Marsie. Nietypowe często umiejętności, wiedza, w jaką autor wyposażył swoich bohaterów i przede wszystkim wola przetrwania za wszelką cenę sprawiają, że właśnie ta ekipa ma jakiekolwiek szanse odkryć wszystkie marsjańskie tajemnice. Jednak nie tylko sama planeta kryje w sobie pewne zagadki... Czy starannie dobranej załodze, która składa się z samych indywidualistów uda się zakończyć z powodzeniem misję? Czy wszyscy przetrwają? I jakie tajemnice kryje Mars? Odpowiedzi na te pytania szukać można w książce Roberta Wójcika...

 

A sama książka? No cóż... tak, jak już napisałam wcześniej, niewątpliwie powieść jest wynikiem niebywałej fantazji autora. Robert Wójcik z pewnością pisząc tę książkę wykazał się też całkiem dobrymi umiejętnościami językowymi. Udało mu się stworzyć powieść, która wciąga, która nie daje o sobie zapomnieć. Czytając ją przez cały czas chciałam dowiedzieć się, co będzie dalej. Nie miałam ochoty odkładać lektury na później. A jednak są pewne minusy, które sprawiają, że nie mogę bezkrytycznie zachwycać się tą pozycją. Przede wszystkim momentami przeszkadzał mi język zbyt ostry. Jego zastosowanie jest w lekturze uzasadnione. Bohaterowie, skonstruowani niezwykle pomysłowo, co trzeba przyznać, po prostu muszą takim językiem się posługiwać. A jednak od jakiegoś czasu przeszkadza mi ten sposób odzywania się do siebie. Szczególnie w literaturze, bo w słowie pisanym to bardzo rzuca się w oczy.

 

Drugą wadą powieści jest to, że momentami było wszystkiego zbyt dużo. Miałam wrażenie, że niebywała wyobraźnia autora czasami po prostu go ponosiła. Jakby Robert Wójcik nie potrafił zapanować nad tym, co mu przychodzi na myśl. Jakby w jednej powieść chciał zawrzeć wszystkie pomysły, zamiast część zostawić na kolejną powieść. Moim zdaniem pomysłów spokojnie starczyłoby na jeszcze jedną książkę.

 

Niemniej jednak książka jest ciekawa. Polecam wszystkim miłośnikom gatunku. Jeśli ktoś lubi książki science-fiction, jeśli ktoś ma ochotę zmierzyć się z bujną wyobraźnią autora, zachęcam. Bo mimo wszystko to naprawdę ciekawa i dobra powieść.

 

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Goneta.net

Lolek90

Ostatnio coraz częściej w prasie popularnonaukowej pojawia się motyw wyprawy na obcą planetę w celu zasiedlenia jej przez populację ludzką. Najbardziej ku temu realny jest Mars, na którym prawdopodobnie znajduje się tak niezbędna do ludzkiej egzystencji woda w zamarzniętej postaci. Jednocześnie w ludzkiej świadomości pojawia się pytanie – skąd wziął się człowiek? Jedni twierdzą, że stworzył nas Bóg bądź bogowie, inni są przekonani, że człowiek powstał na skutek ewolucji gatunku małp. Tymczasem autor książki „Wyprawa na Marsa", Robert Wójcik, wysnuwa w niej śmiałą tezę, że nasz gatunek został stworzony przez dużo inteligentniejsze istoty, które istnieją gdzieś w czeluściach wszechświata i krążą po nim, w poszukiwaniu planet, gdzie ów dzieło miałoby najlepsze warunki bytu.

 

Akcja książki, a raczej coraz bardziej popularnego e-booka, rozpoczyna się w przyszłości, prawdopodobnie gdzieś w Stanach Zjednoczonych. Do niejakiego generała Johna Browna przychodzi dwójka ludzi: pułkownik lotnictwa przedstawiający się jako Crajm oraz profesor o żydowsko brzmiącym nazwisku Zimmermar, spec od Marsa. Oznajmiają oni generałowi o tym, że dzięki jego wiedzy, został wybrany jako członek badawczej misji, która ma zbadać czerwoną planetę, a nawet przygotować ją jako grunt dla następnych eskapad. Jednocześnie zastrzegają, że jest to prawdopodobnie podróż w jedną stronę. Zaskoczony generał zgadza się podjąć powierzone mu zadanie. Jednak zanim wyruszy na sąsiednią planetę musi nie tylko skompletować swoją załogę, ale również przejść specjalne szkolenie na usytuowanym w pobliżu pustyni poligonie. Jak się potem okaże, jest ono niezwykle przydatne, kiedy na obcej planecie przyjdzie im stoczyć walkę z tamtejszymi istotami. Dodatkowo generał dowiaduje się co nieco o innych uczestnikach lotu. Najbardziej szokuje go wiadomość, że jedną z ich misji jest rozmnożenie gatunku ludzkiego na Marsie... Plany planami, jednak rzeczywistość okazuje się bardziej skomplikowana. Mars okazuje się być zamieszkaną przez inną cywilizację planetą. Co ciekawe, owa cywilizacja doskonale znała przyszłość, wiedziała nawet, że na Marsa wyruszy eskorta, a wszystko to zapisała na ścianach jednej z jaskiń. Ponadto okazało się, że coś jakby ślimaki, atakuje przybyszów z Ziemi. Dzięki wirusowi wyhodowanego przez jedną panią biolog badaczom udaje się częściowo unieszkodliwić wrogów, a następnie w niezwykłych kulach w okrojonym składzie wracają na Ziemię do początków XX wieku na teoretycznie bezludną wyspę. Teoretycznie, ponieważ wyspa często jest napadana przez piratów, kolonistów, a nawet przybyszów z innej planety. Co więcej, z wyspy nie da się uciec, rozbitkowie wpadają również w dziwną pętlę czasu, w której co rusz przenoszą się do innej epoki. Nie przeszkadza im to jednak na rozwinięcie na wyspie wysoko rozwiniętej osady z systemami kanalizacyjnymi, uprawami, a nawet wiatrakiem generującym prąd.

 

Fabuła wyraźnie dzieli się na pięć części: rozmowa z generałem, szkolenie na pustyni, lot, pobyt na Marsie oraz życie na wyspie w Trójkącie Bermudzkim. Wszystkie te podzespoły spokojnie można rozdzielić i osobno czytać. W treści zachwycają opisy Marsa oraz życia na bezludnej wyspie. Chociaż w tym ostatnim widać wpływ lektury „Robinson Cruzoe" na autora. Robert Wójcik mistrzowsko przedstawia emocję ludzi będących w zamknięciu, działających pod presją, w końcu skazanych na samych siebie. Takich emocji dawno nie widziałam i sama nie przeżywałam. A już pomysł z przedstawieniem, że człowiek został stworzony przez kosmitów jest strzałem w dziesiątkę.

 

Być może w przyszłości ludzie polecą na Marsa lub inną planetę. Mam jednak nadzieję, że będzie ona bardziej przyjazna od tej, którą przedstawił w swojej wizji Robert Wójcik.

TomG

Wyprawa na Marsa Roberta Wójcika jest kolejną już książką wydawnictwa Goneta, którą miałem okazję czytać. Znowu, podobnie jak to było w przypadku Strasznego zamczyska Elżbiety Gros, zwróciłem uwagę na bardzo ładne wydanie drukowanej książki, dostępnej z początku tylko w formie elektronicznej. To grube, bo ponad pięćsetstronicowe tomiszcze może cieszyć oczy swoim eleganckim wyglądem.

 

Wyprawa na Marsa przynależy bez wątpienia do militarnej science fiction, czyli – szczerze mówiąc – do tego akurat podgatunku fantastyki naukowej, za którym nigdy – no, może z paroma wyjątkami w rodzaju Wiecznej wojny Joe Haldemana – specjalnie nie przepadałem. Jest napisana językiem przystępnym, choć – jak to zwykle bywa w tymże podgatunku literackim – w książce aż roi się od generałów, pułkowników, sierżantów i kaprali. Nie można powiedzieć, aby styl autora obfitował w zdania wielokrotnie złożone, rozbudowane; Robert Wójcik preferuje raczej oszczędność językową, co w moich akurat oczach szczególnym plusem nie jest. Jednak – fakt faktem – do wybranej tematyki taka prostota stylistyczna pasuje, to trzeba przyznać.

 

O czym więc czytamy w Wyprawie na Marsa? O wyprawie na Marsa, ma się rozumieć. Jednak aby do niej doszło, czterdziestodwuletni generał John Brown musi uporać się z kolejnymi przeszkodami, jakie są stawiane na jego drodze. Gdy zostaje wybrany na dowódcę wyprawy na Marsa, informuje się go o jej celu: wraz z wyznaczonymi przez siebie żołnierzami i pozostałymi członkami niezwykle zaawansowanego technologicznie statku kosmicznego ma założyć na Marsie bazę dla przyszłych transportów.

 

Generał i jego ludzie zostają zabrani do tajnego ośrodka położonego pod piaskami pustyni. Tam poznaje nowego typu statek kosmiczny oraz różnego rodzaju eksperymentalne typy broni. Niedługo później John Brown i jego elitarny oddział zostają przetransportowani na poligon wojskowy, na którym generał ma przeprowadzić kilkudniowe szkolenie. Ćwiczenia jednak przeradzają się w prawdziwą walkę, są zabici i ranni – wygląda na to, że któraś z wysoko postawionych osób chce zlikwidować Browna.

 

To zaledwie początek problemów, jakie będzie musiał pokonać generał. Wyprawa na marsa obfituje w mnóstwo akcji i w jeszcze więcej dialogów (które zresztą zdecydowanie w niej przeważają), dlatego książkę czyta się bardzo szybko pomimo jej pięciuset stron. Wiele rzeczy jednak w fabule powieści wygląda mało wiarygodnie, a zachowanie samego generała również często budzi wątpliwości – w kreacji tej postaci zabrakło autorowi albo umiejętności, albo może doświadczenia, nie wiem. W każdym razie po setnej stronie czytelnik ma już trochę dosyć na przykład tego, że niemal każdą swą rozmowę z którymś z podwładnych Brown kończy zwykle w ten sam sposób, czyli mówiąc: „Proszę przysłać do mnie kaprala/ porucznika/ sierżanta" itp. Poza tym brakuje tej postaci odpowiedniej głębi, przez co w oczach czytelnika wypada mało ciekawie.

 

Robert Wójcik nie silił się na jakąś szczególną konsekwencję, pisząc Wyprawę na Marsa. Tu i ówdzie znajdziemy drobne niedociągnięcia, widoczne chociażby w różniących się od siebie wypowiedziach generała na jeden i ten sam temat (nie piszę szczegółowo, by nie spojlerować, w każdym razie chodzi o ostatnią sytuację z pułkownikiem Crajmem). Szczegółowych opisów w książce także brakuje, czytelnik więcej dowiaduje się z dialogów bohaterów, niż z samej prowadzonej przez autora narracji. Ostatecznie więc Wyprawa na Marsa mogłaby być ciekawszą książką, gdyby została inaczej napisana, w tej postaci jednak jest powieścią co najwyżej średnią.

Turquiss

Motyw wypraw kosmicznych i zasiedlania innych planet przez ludzi jest w literaturze science - fiction bardzo popularny. Teraz, dzięki działaniom NASA, ponownie wraca do łask. Odkrycie wody na marsie zachęca do rozważań co by było gdyby. W tym kierunku podążył Robert Wójcik w swojej powieści „Wyprawa na Marsa".

 

Akcja książki rozpoczyna się powołaniem generała Johna Browna w skład misji badawczej udającej się na Marsa. Głównym celem misji jest nie tylko zbadanie planety, ale także wstępne przygotowanie do zasiedlenia tejże. Przed wyprawą należy jednak skompletować załogę i przejść specjalnie przygotowane szkolenie. Trening, który odbywa się na poligonie na pustyni nie tylko przygotuje uczestników misji, ale przede wszystkim zapozna czytelnika z pozostałymi bohaterami. Kiedy bohaterowie docierają na Marsa okazuje się, że planeta jest już zamieszkała, a bohaterowie muszą podjąć walkę z nierównymi przeciwnikami i postarać się wrócić na Ziemię. A i to nie okaże się łatwe.

 

Książka wyraźnie dzieli się na pięć części: powołanie generała Browna, szkolenie na pustyni, lot na Marsa, życie na czerwonej planecie i pobyt na wyspie po powrocie na Ziemię. Każda z części jest napisana spójnie i może stanowić osobne opowiadanie, dopiero razem tworzą jednak bardzo ciekawą powieść.

 

Akcja książki jest wartka i sprawia, że naprawdę ciężko oderwać się od przygód misji. Autor wciągając czytelnika w przygotowanie i w samą wyprawę przyciąga uwagę nie tylko w momentach dramatycznych, ale dzięki stylowi narracji sprawia, że nawet zwykły dzień staje się interesujący.Niewielkim zarzutem jaki mogłabym postawić jest stosowanie pewnych skrótów myślowych czy też niedomówień, które sprawiają, że czytelnik czasami trochę gubi się w akcji. Mimo że cenię sobie możliwość swobodnej interpretacji to bez pewnych opisów mimiki czy gestów czytelnik nie jest w stanie odgadnąć jaki proces skutkuje taką a nie inną kwestią.

 

Bohaterowie książki są postaciami niebanalnymi i ciekawymi. I specyficznymi, czasami aż do przesady. Każdy, oprócz tego że jest zawodowym żołnierzem i umie walczyć ma inne niezbędne w funkcjonowaniu na Marsie lub wyspie zdolności. I chociaż wydaje się logicznym, że na Marsa wysłano ludzi wyselekcjonowanych to momentami wydaje się to trochę naciągane. Autor często przypisuje poszczególnym bohaterom zdolności, które akurat wymusiła na nim fabuła. Wszystkie postaci są jednak doskonale skonstruowane. To dzięki mistrzowskiemu przedstawieniu emocji i psychiki bohaterów książkę czyta się z zapartym tchem. Nie jest łatwo zaprezentować cały wachlarz uczuć jakie towarzyszą ludziom skazanym na klęskę, walczącym o każdy dzień, zamkniętych w jednej przestrzeni.

 

Doskonałym zabiegiem wydaje się ponadto wprowadzenie zmienności czasu i miejsca. Charakterystyczna dla utworów sci-fi zmienność czasoprzestrzenni, w której odnaleźć się muszą bohaterowie stanowi dodatkowe źródło akcji.

 

Najbardziej urzekające są jednak opisy zarówno Marsa jak i bezludnej wyspy. Doszukać się w nich możemy wielu możliwych inspiracji książkowych autora, jednak całość robi ogromne wrażenie i dodatkowo zwiększa przyjemność.

 

W opisie książki przygotowanym przez wydawnictwo znajdziemy stwierdzenie, że autor ma „ogromną wyobraźnię". Spostrzeżenie to wydaje się niedomówieniem. Wyobraźnia autora nie ma ograniczeń! Pisarz posiadający takie zdolności ma ogromne szanse na sukces.

 

„Wyprawa na Marsa" to powieść wciągająca. I to od pierwszych stron. Intryguje i fascynuje. Polecam ją serdecznie wszystkim fanom literatury sci-fi.

 

Książka dostępna w księgarni Wydawnictwa Goneta.pl

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto