Okładka wydania

Martwy Sezon

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Martwy Sezon | Autor: Jakub Woynarowski

Wybierz opinię:

Na Widelcu

Powieść graficzna.., brzmi to zachęcająco, nieprawdaż:)? Z założenia publikacja taka powinna zasadniczo składać się z dwóch elementów - treści i grafiki. Ściślej rzecz ujmując warstwy tekstowej układającej się w logiczną całość i przekazującej daną historię.., oraz obrazów graficznych, np. w postaci rysunków, które to będę ów tekst uzupełniały. Tak.., a gdybyśmy jeszcze dodali do tego niepowtarzalną i wyjątkową twórczość Brunona Schulza, która to składała by się na tekst owej powieści, a tym samym narzucała by formę graficzną interpretującą tę twórczość..? Cóż.., moja wyobraźnia nie sięga chyba aż tak daleko.., dlatego też pozwolę sobie odwołać się do właśnie takiej powieści graficznej, której to tytuł brzmi "Martwy sezon", zaś jej autorem jest Jakub Woynarowski.

 

Na książkę te składają fragmenty twórczości Brunona Schultza, m.in. zbiorów "Sklepy cynamonowe" oraz "Sanatorium pod klepsydrą", jak i również innych utworów tego niezwykłego i wyjątkowego pisarza. To wizja świata lub światów w monecie jego upadku.., tak bardzo rzeczywistych jak i również odrealnionych, czyli typowych dla Schultza. Są to krótkie lub dłuższe historie, czasami bardziej związane z tekstem Schultza, czasami zaś będące jedynie swobodną interpretacją jego słów. To tekst i grafiki o świecie zwierząt tak bardzo przypominającym świat ludzi, o ich funkcjonowaniu, istnieniu, pracy, chorych ambicjach, upadku i śmierci.. Początek sezonu i jego otwarcie, trwanie owego czasu krainy pragnień i marzeń, wreszcie jego zamknięciu i tytułowe śmierć.. Oto czym jest ta powieść, której to znaczenia nie można chyba zamknąć w kilku słowach lub zdaniach, gdyż zawsze u każdego odbiorcy będzie wyglądać ono zgoła odmiennie.

 

Naprawdę trudnym zadaniem jest wyrażenie swojej opinii o tej opowieści, którą tak naprawdę trzeba ujrzeć na własne oczy, zrozumieć, przetrawić i dopiero wówczas przemyśleć to, czy pozycja ta Nam się podobała, czy też Nas zawiodła. Idąc tym tokiem myślenia dochodzę do wniosku, że niniejsza powieść graficzna okazał się dla Mnie pozycją zbyt skomplikowaną.. Nie oznacza to bynajmniej, iż jest to słaba lub też nudna propozycja, której nie poleciłabym innym czytelnikom. Bardziej przychylam się do opinii, iż jest ona bardzo wymagająca, zarówno pod względem intelektualnym, jak i również tolerancji względem wyobraźni autora.. Nie przemawia do Mnie idea ukazania katastrofy świata, widzianej z perspektywy owada.. Być może mam za mała wyobraźnie, ale po prostu tego "nie kupuję".

 

Podobne odczucia towarzyszą Mi odnośnie samej konstrukcji tej opowieści, w której to słowa stały się jedynie drobnym szczegółem, mało istotnym uzupełnieniem dekoracji, czyli grafik.. Pojedyncze zdania pojawiające się z częstotliwością jednego na stronę, lub nawet rzadszą, to zdecydowanie zbyt skąpy udział tekstu względem ilustracji, nawet jak na konwencję powieści graficznej. Ponadto nie uświadczymy tu choćby śladu dialogów, które mimo wszystko dodały by pewnego ożywienia tej opowieści, a tym samym znacznie uatrakcyjniły jej przekaz.. Nie mogę oprzeć się przy tym wrażeniu, iż autor zdecydowanie zbyt mało "czerpał" z twórczości Schultza.., a równocześnie za nadto skupił się na własnej, często bardzo przekombinowanej, interpretacji jego twórczości, co wbrew pozorom nie stoi ze sobą w sprzeczności. Innymi słowy, wbrew opisowi na okładce, jest to zdecydowanie dzieło tylko i wyłącznie dzieło Jakuba Woynarowskiego, mające niestety bardzo niewiele wspólnego z twórczością Brunona Schultza..

 

Odnośnie samej twórczości tego wybitnego autora z Drohobycza, to niestety nie odnalazłam tu tego, co tak bardzo zaintrygowało Mnie w „Sklepach cynamonowych" czy też moim ulubionym "Sanatorium pod klepsydrą". Tamte utwory były dla Mnie jak zetknięcie się z innym, na wpół realnym światem, który zachwycał pięknem języka, świeżością myśli i nieprzewidywalnym kierunkiem rozwoju akcji.. W przypadku "Martwego sezonu" nie czułam tych emocji, choćby w najmniejszym stopniu.. Myślę, że w takim przypadku lepszym posunięciem byłoby nie odwoływanie się do twórczości Brunona Schultza, co byłoby jak najbardziej szczere, uzasadnione i chyba fair, w stosunku do czytelników.. Oczywiście.., marketing jest ważny, ale chyba też nie zawsze i nie w każdej sytuacji..
Do jasnych punktów tej opowieści należą natomiast jej grafiki, które są po prostu bardzo dobrze wykonane i interesujące w swej wymowie. Otrzymujemy tu rysunki bardzo proste w swej formie, często rozpościerające się na całą stronę, czasami po wielekroć powtarzające się na kolejnych odsłonach pracy. Dominujące kolory to czerń, biel i pomarańcz.., co stanowi naprawdę ciekawe połączenie barw.. Kreska jest bardzo "geometryczna", przypominająca pracę na prostym programie graficznym, nie zaś "żywą" rękę rysownika. I wbrew pozorom, które kazałyby dostrzec w tych ilustracjach jedynie ich brzydotę.., są one na swój sposób piękne, intrygujące, niepokojące.. Dla Mnie rysunki te są najlepszą częścią tej książki, które podparte nieco większą ilością tekstu, mógłby stworzyć naprawdę bardzo interesującą całość. W tym przypadku mogę mówić jedynie o intrygującej stronie graficznej książki, co i tak jest sporym komplementem pod adresem "Martwego sezonu".

 

Książka, a w zasadzie album graficzny Jakuba Woynarowskiego, to pozycja nie łatwa, po którą powinni sięgnąć przede wszystkim Ci, którzy są gotowi na pewien literacki eksperyment, jakim niewątpliwie jest ta publikacja. Przypadkowy czytelnik może bowiem poczuć się za nadto zagubiony, rozczarowany, zmęczony tą lekturą. Niemniej.., jako że świat należy do odważnych a poszukiwanie w sztuce i literaturze jest czymś niezbędnym do dostrzeżenia jej piękna.., nie widzę przeszkód by podjąć to małe ryzyko i sięgnąć po "Martwy sezon". Ja zaryzykowałam, i mimo pewnego rozczarowania.., nie żałuję tej decyzji:)

 

Dziękuję wydawnictwu Korporacja ha!art za przekazanie egzemplarza do recenzji.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto
  • Zobacz Mini Tutorial