Okładka wydania

Wirujący Sztylet Hiszpańskiej Kusicielki

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 3 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wirujący Sztylet Hiszpańskiej Kusicielki | Autor: Marcin Brzostowski

Wybierz opinię:

TomG

Wirujący sztylet hiszpańskiej kusicielki jest drugim tekstem Marcina Brzostowskiego, jaki miałem okazję przeczytać. Przede mną jest jeszcze i trzeci tekst, w ramach recenzji podesłany przez portal Sztukater, jednak po obu dotychczasowych próbach proza Brzostowskiego nadal mnie nie przekonuje. Nic więc dziwnego, że nie zachwyca mnie szczególnie perspektywa obcowania z jeszcze jednym tekstem pióra tego autora.

 

Wirujący sztylet hiszpańskiej kusicielki to kolejna literacka odsłona przygód osobliwego inspektora Franco Foga. Jak już zdołałem dowiedzieć się podczas lektury opowiadania Mroczna tajemnica sgt. Adeli White, ten policjant niemal bez przerwy odczuwa nieprzeparty pociąg do napojów wysokoprocentowych, choć – jak przypuszczam – tymi zawierającymi nieco mniej procentów także nie gardzi. Tak czy inaczej, lubi sobie chlapnąć, co nieodmiennie doprowadza go do sytuacji o tyleż niezwykłych, co absurdalnych. Tym razem budzi się, biedaczyna, w nie znanym sobie miejscu, sam, w łóżku, które wcale nie wygląda znajomo. Jest naturalnie mocno skacowany, a wydarzenia poprzedniego wieczoru pamięta jak przez mgłę. W zasadzie jedyne, co pamięta, to to, jak został poderwany w barze przez pewną nieznajomą. Prawie cały dalszy ciąg wieczoru jest dla niego zagadką.

 

Generał Baryła wzywa do siebie Franco Foga i każe mu się zająć sprawą zmarłego przed dziesięcioma laty Aleksandra Bogdanowicza, bogatego przedsiębiorcy budowlanego. Dekadę wcześniej Franco przejął tę sprawę po swoim koledze Rajskim, więc pamięta, że lekarz zdiagnozował u Bogdanowicza zawał serca. Teraz jednak generał Baryła informuje Franco, że zmarły przedsiębiorca wysłał do niego, Franco Foga, list.

 

Rozmyślający nad sprawą inspektor przypomina sobie, że przed śmiercią Bogdanowicz zapisał cały swój majątek żonie oraz to, że z jego gabinetu zniknął klaser z bardzo cennymi znaczkami, których wartość rynkowa szacowana była na kilkanaście milionów dolarów. Klasera, naturalnie, nigdy nie odnaleziono.

 

Wirujący sztylet hiszpańskiej kusicielki jest dosyć dziwnym opowiadaniem, romantycznym w wydźwięku, choć mało intrygującym mimo wszystkich zawartych w nim elementów. Franco Fog jako inspektor policji nie ma tu żadnej zagadki do rozwiązania, nie musi wcale wysilać zwojów mózgowych, bo o wszystkim uświadamiają go bohaterowie drugo- i trzecioplanowi. Jako policjant jest więc postacią wyjątkowo mało wiarygodną, choć w zamyśle autora postać ta ma być chyba tylko komiczna, a nie intrygująca. Komiczna jest, do tego także naiwna, a poza tym... nie przedstawia sobą w zasadzie niczego.

 

Podobnie jak tekst pana Brzostowskiego – który to niby przedstawia jakąś historię, lecz jest ona mało zajmująca. Podczas lektury – momentami zabawnej, trzeba przyznać – ma się wrażenie, że autorowi brakuje pomysłów na ambitniejszy tekst, że przedstawione wątki są po prostu wyssane z palca, a ich twórca nie zadał sobie jakiegokolwiek trudu uwiarygodnienia swojej historii. Na koniec należy także wspomnieć o niezwykle irytującym zwyczaju Marcina Brzostowskiego, a mianowicie o nagminnym używaniu określenia „pan" przed niemal każdym „inspektorem", „Bogdanowiczem" i tym podobne. Ten nawyk jednak już chyba mocno wszedł w krew autorowi, gdyż zetknąłem się z nim także podczas lektury Mrocznej tajemnicy sgt. Adeli White.

 

Proza Marcina Brzostowskiego ma swój urok, lecz – jakby to powiedzieć – nie jest to pisanina w moim stylu. Dodatkowo pokusiłbym się o stwierdzenie, że teksty tego autora znalazłyby znacznie szersze grono odbiorców z dwie albo trzy dekady temu. Dzisiaj nie prezentują sobą niczego odkrywczego ani nawet oryginalnego.

Madzia

Franc Frog to czterdziestotrzyletni kawaler, pełni służbę jako inspektor w Komendzie Głównej Policji w wydziale zabójstw. Na swojej drodze spotyka tajemniczą kobietę, która swoim wdziękiem i perfumami uwodzi naszego inspektora. Poznali się w nocnym klubie ,,Nocny Wędrowiec" i tam kobieta rzuciła na niego swoje sidła. Niestety nie chciała tak szybko zdradzić skąd go zna.

 

Od generała Baryły otrzymuje kolejne zadanie. Sprawa Aleksandra Bogdanowicza, który zmarł na skutek zawału dziesięć lat temu znowu została wzmożona. A to dlaczego? Franc Frog otrzymał od niego list. Czyżby z zaświatów? Inspektor musi rozwiązać zagadkę do końca.

 

Ta pozycja niezbyt mi się spodobała. A to dlaczego? Nie była w ogóle interesująca. Miło się czytało tę oto historię, ale nic poza tym. Jest dobrze napisana, lekko się czyta, ale nie jest w stanie wciągnąć czytelnika. Niektóre wiadomości tam zawarte jak dla mnie nie były realne, dlatego miałam trudność wczuć się w tą aczkolwiek krótką historię.

 

Chętnie poznam autora tych krótkich, ciekawych opowiadań. Pan Marcin Brzostowski miał ciekawy pomysł. Jednak moim zdaniem nie za dobrze go wykorzystał, uwielbiam akcje, zagadki, tajemnice... Niestety tutaj tego nie otrzymałam, dlatego ta oto historia jest dla mnie negatywna.

 

Jedynym plusem tego opowiadania jest lekki styl autora, nie miałam trudności w zapoznaniu się z tym opowiadaniem, ale liczyłam, że ta pozycja jak ,,Mroczna tajemnica" będzie zabawna i miło spędzę przy niej czas jednak się przeliczyłam. Nie potrafiłam zrozumieć tego opowiadania także wydarzenia wydawały mi się mało realistyczne jak w poprzedniej części przygód naszego głównego bohatera. Ciągle brakuje mi tu akcji, ciekawej fabuły, oraz tej niezwykłej zagadki, która wciągnie mnie do reszty. Przeczytałam tę historię, gdyż liczyłam na coś więcej, ale się przeliczyłam. Może komuś innemu ta pozycja się spodoba. Ja jestem stanowczo na nie, dlatego opowiadanie oceniam negatywnie. Mam nadzieję, że inne fragmenty przygód Franco Foga będą ciekawsze.

Pani M

Chociaż zdecydowanie bardziej wolę dłuższe teksty, postanowiłam zapoznać się z twórczością Marcina Brzostowskiego i jego opowiadaniami. Moja przygoda nie rozpoczęła się od pierwszego z nich, lecz od Wirującego sztyletu hiszpańskiej kusicielki. Pozwólcie, że opowiem Wam o inspektorze Franco Fogu, a właściwie o tym, co stało się po pewnej gorącej nocy spędzonej w ramionach tajemniczej kochanki.

 

Franco Fog budzi się przy nieznajomej. Pamięta, że byli razem poprzedniej nocy, ale niekoniecznie pamięta, jak ona ma na imię. Niezbyt dobrze to wygląda, przynajmniej w moim odczuciu. Kobieta jednak niezbyt przejmuje się tym, że jej kochanek nie bardzo wie, z kim miał do czynienia. Przedstawia mu się. Kiedy inspektor chce zrobić to samo, ta przerywa mu, mówiąc, że go zna. Okazuje się, że nieznajoma wie o nim całkiem sporo. Chyba nawet więcej, niż inspektor by tego mógł się po niej spodziewać. Mężczyzna musi jednak wracać do pracy. Zostaje mu przydzielona sprawa sprzed lat dotycząca śmierci przedsiębiorcy budowlanego. Kiedy śledztwo zbliża się do końca, inspektor musi zmierzyć się jeszcze z tajemniczą kochanką, która równie dobrze jak magią, posługuje się swoim sztyletem.

 

Muszę przyznać, że do sięgnięcia po tę książkę skłoniła mnie jej okładka. W pierwszej chwili na myśl przyszedł mi Kill Bill, jednak temu opowiadaniu nieco daleko do tej historii. Czy jestem z tego powodu zawiedziona? Nie. Nawet cieszę się, że na tych kilkunastu stronach nie było tak krwawo. Czuję jednak pewien niedosyt. Mam wrażenie, że cała akcja zakończyła się zbyt szybko. Liczyłam na coś jeszcze, ale niestety, nie doczekałam się, a szkoda. Tajemnicza Hiszpanka pojawiła się w tej opowieści tylko na chwilę, nad czym ubolewam. Z chęcią dowiedziałabym się o niej czegoś jeszcze, ale wtedy już nie byłaby taka tajemnicza i jej czar mógłby prysnąć, więc może i lepiej się stało, że historia była krótka. Nie do końca jestem pewna tego, co właściwie sądzę na temat Franco Foga. Pewnie poznałabym go lepiej, gdybym przeczytała poprzednie opowiadania. Póki co, jest on dla mnie nieco zagubionym w świecie inspektorem, który miewa kłopoty z zapamiętywaniem imion swoich kochanek. Jak już wspomniałam, nie odebrałam tego zbyt dobrze, co nie znaczy, że przez to ten bohater jest w moich oczach spalony. W żadnym wypadku. Z chęcią dam mu szansę na pokazanie się z innej strony. Mam nadzieję, że się tego doczekam, inaczej będę bardzo zawiedziona.

 

Co mnie urzekło w Wirującym sztylecie hiszpańskiej kusicielki? Przede wszystkim język autora. To opowiadanie czyta się bardzo szybko. Marcin Brzostowski ma lekkie pióro i opisuje nim w bardzo surrealistyczny i groteskowy sposób rzeczywistość, jaka otacza bohaterów. Nie sięgam zbyt często po takie teksty, większość z nich oferuje mi przerost formy nad treścią. Tu było zupełnie inaczej. Co prawda raczej nie zdarzy się to naprawdę, ale w tym opowiadaniu nie było sztuczności, bezsensownego tworzenia narracji i dialogów na siłę. Twórczość Marcina Brzostowskiego przypadła mi do gustu. Cieszę się, że miałam okazję się z nią zapoznać. Wiem, że na lekturze Wirującego sztyletu hiszpańskiej kusicielki nie poprzestanę. Liczę na to, że pozostałe teksty tego autora spodobają mi się tak samo. Może uda mu się odczarować moją niechęć do krótkich opowiadań i surrealizmu?

Bnioff

„Od kolejnego zawrotu głowy, wywołanego niespodziewanym pojawieniem się w jego życiu ognistej Hiszpanki, wybawił go brzęczący telefon, który poinformował o przyjściu nowego esemesa o następującej treści: „Brzoskwinie i truskawki nigdy nie zastąpią sułtańskiego kremu. Zespół A–ha od lat nie nagrał światowego przeboju". Kiedy Franco Fog odczytał zaszyfrowaną wiadomość, natychmiast odwrócił się na pięcie i ile miał sił w nogach pognał schodami do gabinetu Komendanta Głównego"

 

Tak, przeczucie Was nie myli, inspektor Franco Fog znany z „Zemsty kobiet" powrócił i znowu uwikłany jest w zawiłą kryminalną intrygę, gdzie nie zabraknie tabunu pięknych kobiet i całej menażerii osobliwych postaci rodem z najlepszych popkulturowych utworów literackich i filmowych.

 

Tym razem as stołecznej komendy dostaje do rozwikłania sprawę sprzed lat, która, choć zamknięta, nie został jednoznacznie i do końca wyjaśniona. Lawinę zdarzeń uruchamia tajemniczy list, nie tylko z przeszłości, ale jakby na to nie patrzeć zza światów. Jego nadawcą bowiem jest nie kto inny, jak ofiara w sprawie, którą przed laty zmuszony był zamknąć Fog. Niezłomy, choć nieco zdegenerowany inspektor dzielnie podejmuję wątek i zaprzęga wszystkie swoje talenty do pracy nad rozwiązaniem kolejnej zagadki. Kto czytał wspomnianą już „Zemstę kobiet" autorstwa Marcina Brzostowskiego, ten wie czego może się spodziewać i nie zawiedzie się. Rozczarowująca może być jedynie skromniejsza o połowę objętość niniejszej odsłony przypadków dzielnego Franco Foga, czyniąc ją raczej opowiadaniem (raptem 30 stronnicowy e-book) niż nawet mini powieścią. Być może Brzostowski wyda kiedyś wszystkie przygodny (z do tej pory opublikowanych doliczyłem się raptem 3) inspektora w jednym tomie, być może nawet w wersji papierowej. Na razie autor znany jest jako twórca kilku e-booków wydanych przy współpracy z wydawnictwem e-bookowo, pomysł na rozpoczęcie kariery literackiej przedni, trafia się łatwiej i taniej do większej rzeczy czytelników, bardziej obytych z nowymi mediami, większość część życia spędzającymi w wirtualnej rzeczywistości. Nie wykluczone też, że jest to w ogóle pomysł na zaistnienie ze swoją twórczością, z pominięciem klasycznej dystrybucji przez korporacje wydawnicze i sieci księgarń, gdzie autor znajduje się na szarym końcu łańcucha pokarmowego. A twórczość Brzostowskiego z pewnością zasługuje na uwagę, z uwagi na profesjonalne wykonanie i swój podstawowy cel, czyli danie czytelnikowi konkretnej dawki rozrywki. Rozrywki bazującej na pastiszu i żonglerce wyświechtanymi popkulturowymi kliszami. Znajdziemy w „Wirującym sztylecie" sporo bezpośrednich, ale też kilka bardziej zawoalowanych odniesień do dzieł nie bezpośrednio związanych z tematyką kryminalną. Ot choćby motyw ze skaleczeniem ucha, przywołujący znamienną scenę z filmu "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz", kiedy grany przez Tadeusza Plucińskiego inżynier Kwaśniewski zakłada się z kolegami, że zdobędzie każdą kobietę. Nawet stojącą na skrzyżowaniu milicjantkę! Świadczyć o tym ma plasterek na ugryzionym uchu. No i milicjantka ulega wdziękom inżyniera, wszak i na jej uchu widać plaster. Na uszach idących ulicą kilkunastu pielęgniarek zresztą też. Podobnie ma się rzecz ze znaczkiem, jednym z kluczowych elementów intrygi, który kojarzyć się może z obrazkiem wiszącym nad biurkiem Bartona Finka w sławetnym filmie braci Coen. Może nawiązanie nie jest jakoś szczególnie ewidentne, ma jednak podobny w wymowie klimat i podobne konotacje.

 

„Niecały rok temu przeczytałem w internecie artykuł, z którego dowiedziałem się, że dzięki talentom pewnej Hiszpanki niejaki Franciszek Wiślicki wniknął w postać rycerza z obrazu Matejki i został naocznym świadkiem bitwy pod Grunwaldem. Sprawczynią tego zdarzenia była oczywiście Luisina! Natychmiast się z nią skontaktowałem, kupiłem jej dom po drugiej stronie rzeki i zacząłem korzystać z jej usług."

 

Po raz kolejny więc Brzostowski serwuje nam soczystą porcję rozrywki podlaną lekko sosem absurdu. Pozostaje poddać się tej niezobowiązującej przygodzie i mieć nadzieję, że deklaracja inspektora Foga z finału, jest tylko żartem, chwilową słabością i będziemy mieli jeszcze okazję spotkać się w kolejnych odsłonach.

Anena

Dzisiaj zaprezentuję Wam jedno z cyklu opowiadań o niestrudzonym detektywie z Warszawy autorstwa Marcina Brzostowskiego.

 

Choć nie powinno się oceniać książki po okładce ja tak właśnie zrobiłam. Czy wyszło mi to na dobre? Powiem jedno: okładka jest wspaniała i doskonale oddaje aurę tajemniczości owej kusicielki, która zaintrygowała głównego bohatera.

 

Inspektor Franco Fog jest czterdziestokilkuletnim pracownikiem warszawskiej policji. Stary wyga policji lubi długo spać spać i wypić nieco za dużo. Wieczory umila sobie imprezowaniem w lokalnym barze, a niemalże każdą noc spędza z inną kobietą. Pewnego dnia budzi się po upojnej nocy z uwodzicielską Hiszpanką, której imienia nawet nie pamięta. Panna Nuniez w niczym nie przypomina dotąd spotykanych przez niego kobiet, co więcej wie o śledczym zdecydowanie zbyt wiele. Hiszpanka jest śliczna i seksowna, roztacza wokół siebie uwodzicielki i mocny zapach perfum, co powoduje, że Fog szybko traci dla niej głowę i zapomina o zdrowym rozsądku. Znajomość z Luiziną staje się przyczyną niezwykłych zdarzeń w jego życiu. Franco nie podejrzewa, że sprawa, którą obecnie prowadzi jest powiązana z romansem z młodziutką dziewczyną. Fog jest w trakcie śledztwa dotyczącego śmierci znanego biznesmena, który po 10 latach postanowił napisać do niego list. Czy otrzymana korespondencja naprawdę została napisana przez uznawanego za zmarłego potentata? A może ktoś igra z warszawską policją? Jaką rolę spełnia w tym wszystkim piękna Hiszpanka? Tego dowiecie się po przeczytaniu opowiadania.

 

Przyznam szczerze, że do tej pory nie miałam do czynienia z twórczością Marcina Brzostowskiego. Jest to pisarz, który nieszczędni kąśliwych uwag na temat rzeczywistości, w której przyszło mu żyć. Z ironiczną precyzją wskazuje przywary świata. Warszawa przez niego opisana jest groteskowa i surrealistyczna, bo przecież w ,,zwykłym" świecie szef policji nie jeździ do pracy prywatnym czołgiem. Opowiadanie mimo niewielkiej objętości daje interesujący ogląd na jakże różny, ale jednak znany świat.

 

Autor wybierając gatunek, jakim jest opowiadanie ryzykował bardzo wiele. Z uwagi na utrudnienie wynikające z niewielkiej ilości stron musiał bardzo ograniczać się w przedstawieniu postaci oraz rzeczywistości, w której żyją. Ucierpiała również na tym fabuła, która została zredukowana do minimum, co spowodowało wiele przeskoków oraz niemalże urywane i nieco za wczesne wprowadzenie zakończenia.

 

Lekkość sposobu wysławiania się pisarza sprawia, że opowiadanie czyta się szybko, ale i szybko się o nim zapomina. Mimo błyskotliwości głównemu bohaterowi nie udaje się przecież rozwiązać zagadki biznesmena. Zostaje mu ona bowiem podana niemalże na tacy w postaci monologu jednej z postaci. Uważam to za zabieg nieco niestosowny, ale zapewne autor zastosował go z powodu wspomnianych wyżej ograniczeń. Za bardziej udane i interesujące uważałabym prowadzenie narracji zgodne z regułami kryminału, w którym czytelnik wraz z bohaterem zbliżaliby się po śladach do rozwiązania tajemnicy.

 

Wprowadzenie seksownej Hiszpanki wiele wnosi do fabuły utworu i nieco ją ubogaca. Jednakże magiczne moce Luiziny, która okazuje się w połowie Cyganką, uważam za przesadę, która zburzyła klimat utworu. Z tego powodu odczuwam lekki niedosyt i zniesmaczenie. Prawdopodobnie wynika to z mojego nieco tradycjonalistycznego podejścia do literatury oraz uwielbienia dla kryminałów. Mimo, że utwór Brzostowskiego uważam za dość udany to wspomniane przeze mnie sprawy nieco to zaburzyły. Może przy lekturze następnych utworów tego autora zmienię zdanie?

Obsesja Kasiulka

Ja naprawdę nie wiedziałam, że sięgając po Wirujący sztylet hiszpańskiej Kusicielki, oraz Mroczna tajemnicę sgt. Adeli White pióra Marcina Brzostowskiego będę miała kontakt z opowiadaniem. Nie interesowałam się wcześniej w jakiej są one formie, po prostu zainteresowały mnie fabuły i postanowiłam zapoznać się w końcu z twórczością autora. Mroczna tajemnica sgt. Adeli White nie do końca mnie zachwyciła, jednak skoro Wirujący sztylet również zawędrował na mój czytnik postanowiłam, że przeczytam już oba tytuły jeden po drugim. Czy autor tym razem bardziej mnie zainteresował?

 

Od kolejnego zawrotu głowy, wywołanego niespodziewanym pojawieniem się w jego życiu ognistej Hiszpanki, wybawił go brzęczący telefon, który poinformował o przyjściu nowego esemesa o następującej treści: „Brzoskwinie i truskawki nigdy nie zastąpią sułtańskiego kremu. Zespół A-ha od lat nie nagrał światowego przeboju". Kiedy Franko Fog odczytał zaszyfrowaną wiadomość, natychmiast odwrócił się na pięcie i ile miał sił w nogach pognał schodami do gabinetu Komendanta Głównego.

 

Inspektor Franco Fog pracownik policji, który po zakrapianej imprezie w barze spędza każdą noc z inną kobietą. Tak jest i tym razem. Nastaje poranek a on budzi się obok pięknej Hiszpanki, której imienia niestety albo nie zna, albo nie pamięta. Kobieta bardzo dużo o nim wie, a wręcz można by powiedzieć, że za dużo. Śliczna i seksowna kobieta roztacza wokół siebie taki czar, że mężczyzna traci głowę i nawet nie wiem, że sprawa którą właśnie prowadzi jest powiązana z piękną i młodą dziewczyną. Prowadzi on śledztwo w sprawie śmierci znanego biznesmena, od którego dostaje po dziesięciu latach list. Dziwne, nieprawdaż? Czy faktycznie list napisał zmarły biznesmen, a może jego śmierć została sfingowana? I kim tak naprawdę jest piękna choć mocno niebezpieczna Hiszpanka?

 

Tym razem okładka przykuwa niesamowicie wzrok, co jeszcze bardziej rozpaliło moją ciekawość na lekturę. Nie zabraknie tu podobnie jak w Mrocznej tajemnicy sgt. Adeli White, skupienia się autora na przywarach ludzkich. Bo w jakim kraju komendant policji jeździ do pracy czołgiem?

 

Niestety podobnie jak w poprzedniej historii, tak również i tutaj zabrakło tego czegoś. Ponownie autor odkrywa karty zbyt szybko i pozbawia czytelnika satysfakcji z odkrycia prawdy.

 

Ponownie opowiadanie, co wiąże się z okrojenie fabuły do minimum, ucięciem kilku wątków, nie rozwiązaniem kilku kolejnych. Fabułą mocno okrojona co powoduje, że nie dość, że historia nad wyraz szybko się kończy, zanim się jeszcze zaczęła.

 

Plusem opowiadania jest język którym autor się posługuje, który Jest nad wyraz plastyczny. Nie wiem skąd wynika fakt, że opowiadania autora nie pozostają na długo w pamięci, nad czym mocno ubolewam. Może to wina formy, może autor nie do końca wiedział jak pociągnąć dalej historię?

 

Książkę przeczytałam, jednak nie wiem czy sięgnę po kolejne tytuły autora, tym bardziej, że wiem, że wydaje on swoje książki tylko formie elektronicznej, a po drugie krótkie formy jednak na dłuższą metę do mnie nie przemawiają.

Turquiss

„Wirujący sztylet hiszpańskiej kusicielki" to kolejna opowieść, której bohaterem jest warszawski policjant Franco Fog. Opowiadanie rozpoczyna się kiedy główny bohater budzi się w domu kobiety – hiszpanki – której zupełnie nie pamięta. Jak trafił do jej domu też zresztą nie pamięta. Dlatego tym razem Franco musi odtworzyć swoje ślady i odkryć w co tym razem się wpakował. Jednocześnie na posterunku czeka na niego wiadomość zza grobu, która dotyczy sprawy zamkniętej przez Foga dziesięć lat temu.

 

Po opowiadaniach Brzostowskiego spodziewam się tego samego: świetnej historii, aluzji dotyczących świata kultury i genialnego poczucia humoru. I jak zwykle się nie zawiodłam. Niezmiennie uderza absurdalność sytuacji i surrealizm otoczenia. Całość spaja osoba Franco Foga – osoby zdecydowanie nietuzinkowej. Tym razem niesamowity wydał mi się szczególnie sposób wykreowania bohaterów, w tym LuisinyAmady Conchity PrudenciiNunez. Brzostowskiemu nie można odmówić umiejętności tworzenia barwnych bohaterów. Postaci są intrygujące, mają rozbudowane „wnętrze" i stanowią jeden z najmocniejszych elementów powieści. Bardzo podoba mi się również (i doskonale pasuje do stylu autora) to, że każde opowiadanie stanowi zamkniętą całość, nie uzupełniają się wzajemnie i nie tworzą serii. Gdyby tak było romanse Franco wykończyły by wierną Blancę. Koniecznie podkreślić trzeba też niesamowitą umiejętność obserwacji i analizowania relacji damsko-męskich. A do tego to niesamowite poczucie humoru!

 

To lektura inteligenta, absurdalna i bardzo surrealistyczna. Książkę serdecznie polecam (ponownie) ludziom, którzy do literatury i świata potrafią podejść z dystansem oraz osobom które poszukują surrealistycznej rozrywki najwyższych lotów.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial