Okładka wydania

Architekci Zwycięstwa Jak Inżynierowie Wygrali Drugą Wojnę Światową

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Architekci Zwycięstwa Jak Inżynierowie Wygrali Drugą Wojnę Światową | Autor: Paul Kennedy

Wybierz opinię:

Pani M

Pisałam to już wiele razy podczas recenzowania książek o tematyce historycznej, ale powtórzę to jeszcze raz. Gdyby na lekcjach historii podawano uczniom nie tylko suche fakty, lecz także garść ciekawostek z dawnych czasów, ten przedmiot byłby dużo ciekawszy. Myślicie, że za sukcesami podczas wojen stoją wyłącznie wodzowie, którzy stoją na czele wojsk? Nic bardziej mylnego. Nazwisk prawdziwych bohaterów możemy nie poznać nigdy. Pozostaną na zawsze w cieniu Hitlera, Stalina czy prezydenta Franklina D. Roosevelta.

 

Mówią komuś coś te nazwiska: Percy Hobart, Ronnie Harker, „Johhny" Walker lub Józef Kosacki? Ja o nich wcześniej nie słyszałam. Nie miałam także pojęcia, że byli oni odpowiedzialni za wynalezienie dość specyficznie wyglądających czołgów, opracowanie sposobu zatapiania U-Bootów i stworzenie ręcznego wykrywacza min. Chcecie dowiedzieć się więcej? Poszukajcie w takim razie publikacji, o której właśnie piszę.

 

Książka Paula Kennedy'ego Architekci zwycięstwa. Jak inżynierowie wygrali drugą wojnę światową to 5 obszernych rozdziałów, w których opisano, w jaki sposób wygrywano walki zarówno na lądzie, w powietrzu, jak i w wodzie. Pojawiają się informacje dotyczące najważniejszych bitew oraz tego, jakiego sprzętu używano podczas nich. Autor tej publikacji przedstawia historię nie tylko udanych wynalazków, lecz także i tych, które nie do końca spełniły swoją funkcję. Z lektury dowiadujemy się między innymi tego, jak wyglądały pierwsze czołgi T-34, a także w jaki sposób modernizowano silniki samolotów, by zwiększyć ich zasięg, prędkość i ogólną wydajność. W publikacji umieszczono kilkanaście zdjęć maszyn używanych podczas walk. Pojawiają się także mapy przedstawiające sytuację na froncie. Można na nich prześledzić kierunek działań wojennych. To bardzo dobrze obrazowało treść książki.

 

Muszę przyznać, że dość ciężko czytało mi się Architektów zwycięstwa. Czytając Wprowadzenie, bałam się, że jeśli cała książka będzie utrzymana w tak akademickim tonie, będzie mi trudno przez nią przejść. Nie lubię, gdy ktoś na początku opisuje co ma zamiar udowodnić w swojej publikacji i w jaki sposób będzie to robił. Na szczęście we właściwej treści publikacji było nieco lepiej, choć i tak momentami przytłaczał mnie natłok informacji. Nieco brakowało mi anegdot. Zdecydowanie bardziej podobały mi się U-Booty. Podwodna armia Hitlera autorstwa Philipa Kaplana. Tamta książka miała zupełnie inny klimat. Nie czytało jej się tak opornie. Nie mogę powiedzieć, że nie dowiedziałam się z Architektów zwycięstwa niczego ciekawego, bo to nieprawda, ale w moim odczuciu Kennedy nie ma tak lekkiego pióra jak Kaplan, jeśli chodzi o pisanie o maszynach wojennych. Tu było więcej informacji technicznych, statystyk.

 

Podobne odczucia ma moja druga połówka, która jest w trakcie lektury. On też uważa, że Wprowadzenie nie należy do najciekawszych fragmentów. Przyznał się także do tego, że U-Booty czytało mu się lepiej, były ciekawsze. Faktycznie, od tamtej książki było trudno go oderwać. Praktycznie nie ruszał się bez niej z domu. Ta już nie cieszy się takim zainteresowaniem pomimo tego, że czyta ją pasjonat II wojny światowej, który pochłania wszystkie publikacje na ten temat jak szalony.

 

Uważam, że po tę książkę mogą sięgnąć przede wszystkim historycy, którzy chcieliby uzupełnić swoją wiedzę na temat innego, niezbyt znanego oblicza opisywanego w publikacji konfliktu. Czytanie o przebiegu wojny, w której wybitni dowódcy schodzą na drugi plan to niezwykłe, choć dość trudne przeżycie. To nie jest lektura na jeden wieczór. Wymaga zaangażowania i skupienia czytelnika. Bez tego można pominąć istotne informacje.

Vyar

Jak można wygrać wojnę? Odpowiedzieć można szybko: trzeba mieć przewagę. Nie wystarczy jednak przewaga liczebna, chociaż może tak starcia wygrywało się dawniej. Potem pojawił się dodatkowy czynnik, a w okresie wojen światowych przybrał ostatecznie na sile: uzbrojenie. Pojazdy, pociski, walka na lądzie, w wodzie, w powietrzu... pamiętamy żołnierzy, a zwłaszcza dowódców, ale jest jeszcze jedna grupa zasługująca na szczególną uwagę, bez której postęp technologiczny po prostu byłby nie możliwy: inżynierowie, twórcy, naukowcy. Książka „Architekci zwycięstwa", jak podkreśla autor, nie ma jednak na celu udowadniania że sukces był całkowicie ich zasługą, a pokazanie, na jak wiele rzeczy mieli wpływ i w jaki sposób wykorzystane zostały ich pomysły.

 

Całość składa się z pięciu części, obejmujących opisy poszczególnych przeszkód i sposobów na ich pokonanie: od problemów z bezpieczeństwem szlaków handlowych na morzach po kwestie logistyczne dotyczące ogromnych nieraz odległości miedzy walczącymi państwami, które wymagały pokonania by skutecznie uniemożliwić im działanie. Pierwsza z poruszonych kwestii (i najciekawsza z mojego punktu widzenia) dotyczy wojny wodnej, atakowania floty handlowej aliantów przez niemieckie U-booty, który to problem zaczął się już w czasie pierwszej wojny światowej i pojawił się także w przypadku drugiej. Okręty podwodne zaczęły atakować też statki pływające pod banderami neutralnymi, stwarzając śmiertelne zagrożenie dla zwykłych, pasażerskich jednostek przewożących cywili, ale przede wszystkim skutecznie zapobiegając wymianie towarowej między wymienionymi utrudniając zdobywanie istotnych dla przemysłu i społeczeństwa towarów. Jak to zrobić, bo konwój statków płynący przez ocean dotarł na miejsce bezpiecznie, nawet jeśli zostanie wykryty i zaatakowany? Niemcy sukcesywnie zwiększały produkcję U-bootów, które z czasem zaczęto określać jako „wilcze stada". Potrzebne było nie tylko zwiększenie obstawy, ale i lepsza technologia pozwalająca na wykrywanie podwodnego zagrożenia i likwidowania go, zanim zdążyło wyrządzić poważne szkody. W dalszej części książki autor zapoznaje czytelnika również ze sposobami rozwijania strategii i wyposażenia floty powietrznej, metodami pozwalającymi na zatrzymanie niemieckiego blitzkriegu, trudności wynikające z bitew na wybrzeżach i kwestię wojny z Japonią.

 

Paul Kennedy posługuje się prostym językiem, wdając się często w obszerne tłumaczenia dotyczące zarówno własnych przemyśleń, jak i opisywanych sytuacji. Jest to duża zaleta tej pozycji, ponieważ czytelnik nie ma szans zgubić się w terminologii bądź akcji, poznając je ze wszystkimi szczegółami, opatrzonymi szczodrze interpretacją autora książki. Z drugiej strony, spora części opisów jest po prostu zbyt rozwleczona, przegadana, zawierająca za dużo teoretyzowania w kwestiach, które wydają się być jasne i proste. Rozumiem, że autor jest znawcą i pasjonatem tematu, ale jedna rzecz roztrząsana za długo znudzi każdego, zwłaszcza w książce, które zdaje się być nastawiona raczej na zaciekawienie czytelnika niekoniecznie będącego historykiem z krwi i kości. Pan Kennedy ma też jeden nieco irytujący nawyk: nadużywa sformułowania „jak czytelnik się za chwilę przekona", wstawiając to nawet kilka razy w jednym akapicie. Panie autorze, dajmy się zaskoczyć, nie mówimy od razu, co będzie za chwilę omawiane.

 

„Architekci zwycięstwa" to już druga książka Wydawnictwa RM, którą udało mi się dostać (pierwsza to „Berlingowcy. Żołnierze tragiczni") i tak samo jak poprzednia jest pozycją wartą uwagi nie tylko ze względu na wartościową zawartość, ale i dokładność, z jaką została potraktowana od strony wizualnej. Do tekstu dołączono czarno-białe ryciny związanie tematycznie z omawianymi wydarzeniami, umieszczone w elegancki sposób pomiędzy poszczególnymi rozdziałami, tak, by nie rozpraszać w trakcie czytania, a stanowić jego ciekawe uzupełnienie. Jeszcze ciekawszym elementem (choć już mniej dyskretnie umiejscowionym) są mapy, przedstawiające aktualną sytuację, położenie armii bądź kierunki działań. Zdecydowanie cieszą oko szczegółowością i jakością, są wyjątkowo czytelne i jasne, choć utrzymane w czerni i bieli.

 

Książka pana Kennedy'ego jest pozycją nie tylko dla osób interesujących się historią wojen światowych. Coś dla siebie znajdzie w niej też czytelnik związany z szeroko pojętymi naukami technicznymi, przemysłem czy po prostu zainteresowany technologią i inżynierią. Są to przede wszystkim informacje z gatunku ciekawostek historycznych, do których dołączono obszernie rozpisane tło wydarzeń, dorzucając sporo szczegółów dotyczących taktyki, co tworzy razem kompletne wyjaśnienie wpływu poszczególnych usprawnień na przebieg zmagań wojennych. Jest to też lektura lekka i przyjemna w odbiorze pomimo poważnej przecież tematyki. Polecam, szczególnie osobom zainteresowanym wojną od strony technicznej.

Lucca

Wodzowie, nawet genialni i operatywni, sami nie wygrają wojny. Ta książka pozwala docenić wysiłek wojenny ludzi ze środkowych szczebli hierarchii wojskowej, których profesjonalizm i pomysłowość pozwoliły aliantom powstrzymać, a w ostateczności pokonać armie Hitlera i jego koalicjantów.

 

Książka, o której mowa to Architekci zwycięstwa. Jak inżynierowie wygrali drugą wojnę światową autorstwa Paula Kennedy. Jest to książka, która w pewien sposób otwiera nam oczy, ponieważ przyzwyczajeni jesteśmy z historii, że za zwycięstwem stoi zazwyczaj jedna osoba. Zapominamy przy tym, że często ten sukces nie do końca w całości jest przez nią osiągnięty samodzielnie.

 

Warto zaznaczyć, że bohaterami tej książki nie są ani dowódcy, którzy stali na czele wojsk alianckich, ani też żołnierze na polu walki. Bohaterami są przede wszystkim ci, którzy wymyślili, jak w praktyce osiągnąć zamierzenia i cele wyznaczone im przez strategów. Książka opowiada o tym, w jaki sposób rozwiązania opracowane przez inżynierów zostały wcielone w życie. Należy podkreślić także, że tym samym autor odsłania zupełnie inną twarz drugiej wojny światowej. Przez co czytelnik może uzmysłowić sobie, że był to czas nie tylko zmagania się poszczególnych armii, wielkich i mniejszych potyczek, ale był to również okres wojny mózgów.

 

Książka przedstawia nie tylko tło wydarzeń historycznych z okresu drugiej wojny światowej, ale także sylwetki tych, którzy walnie przyczynili się do jej przebiegu. Mam tutaj na myśli nie tylko Bertrama Ramsaya, który opracował plan lądowania aliantów w Normandii, ale także Józefa Kosackiego - polskiego inżyniera, który skonstruował ręczny akustyczny wykrywacz min. Tak, poznajemy tutaj sylwetki wielu ludzi, często anonimowych, których zasługi w trakcie trwania drugiej wojny światowej są wręcz przeogromne.

 

Do zalet książki należy przede wszystkim styl pisania autora, który sprawia, że czytelnik nie odbiera publikacji jako zwykłego nazwijmy to artykułu, którego zadaniem jest tylko podanie faktów i sucha ich analiza. Trzeba przyznać, że autor podaje nam te informacje w bardzo ciekawy i przystępny sposób, co sprawia, że czytelnik nie chce od razu porzucić dalszej lektury tej książki, ale dąży do jej końca, nie nudząc się po drodze.

 

W udanym wdrażaniu tych technik mniej więcej od połowy 1942 roku znacznie dopomógł szybki rozwój radzieckich grup partyzanckich na terytoriach zajętych przez Niemców. Wówczas głupota, jaką było okrutne potraktowanie Ukraińców i innych grup narodowościowych przez hitlerowców w znienawidzonym imperium Stalina, zemściła się na niemieckim dowództwie naczelnym.

 

Kolejnym plusem, jaki zauważyłam w tej książce to wielkość map, wykresów i fotografii. Według mnie, jako wzrokowca, jest to doskonałe posunięcie, ponieważ czytelnikowi łatwiej jest wyobrazić sobie, o czym tak naprawdę autor wspomina.

 

Jednak nie byłabym sobą, gdybym w tej książce do czegoś się nie przyczepiła. Tym razem padło to na dość męczącą czcionkę i zbyt małe odstępy między wierszami. Wszystko to powodowało, że czasami miałam ochotę zostawić lekturę, ale dobrnęłam do końca i w sumie nie żałuję, ponieważ nie był to aż tak ważny czynnik, żeby z jego względu przerwać czytanie. Co jeszcze chciałabym podkreślić jest fakt, że autor bombardował mnie niejako całą masą informacji. Z jednej strony było to wyczerpujące, ale z drugiej strony dużo lepiej poznałam całe tło wydarzeń.

 

Według mnie Architekci zwycięstwa do doskonała lektura nie tylko dla pasjonatów historii drugiej wojny światowej, ale również dla tych, którzy poszukują zupełnie innego podejścia do tego okresu i chcą poszerzyć swoją wiedzę.

 

Tym samym bardzo chciałabym podziękować Wydawnictwu RM za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial