Od Glorii Do Infamii

Autor: Krzysztof Masłoń

Okładka wydania

Od Glorii Do Infamii


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Pani M

Jestem absolwentką Wydziału Filologicznego. Studiowałam filologię polską i myślałam, że na temat dwudziestowiecznych pisarzy wiem już wszystko. W końcu zajęcia na ich temat miałam przez prawie dwa lata i zdałam kilka egzaminów z tych zagadnień. Zmieniłam zdanie, gdy zaczęłam czytać książkę autorstwa Krzysztofa Masłonia Od glorii do infamii. Dowiedziałam się o istnieniu kilku pisarzy, o których wcześniej nie słyszałam. Zanotowałam też kilka tytułów książek, do których w bliżej nieokreślonej przyszłości będę chciała zajrzeć.
Ta publikacja to zbiór kilkunastu krótkich tekstów, które były wcześniej opublikowane na łamach dodatków do „Uważam Rze" i „Do Rzeczy". Każdy z nich przedstawia postać jednego z bardziej lub mniej znanych w XX wieku pisarzy. Łączy ich nie tylko to, że pisali, lecz także fakt, że wojna sporo w ich życiu namieszała. Nie są to szczegółowe biografie. Podano jedynie najważniejsze informacje, wymieniono nazwy ważniejszych dzieł i wspomniano, czym oprócz pisarstwa ci ludzie zasłynęli. Znajdują się tu także zdjęcia, żebyśmy wiedzieli, o kim jest aktualnie mowa.
Krzysztof Masłoń w swojej książce pokazuje, jak wyglądało prawdziwe życie tych osób. Nie ucieka do legend, jakie znamy na ich temat. Pisze prawdę, choć niekiedy może ona zaszokować czytelnika. Nikogo nie ocenia, nie mówi czytelnikowi wprost: „czytaj tego autora, a od tego trzymaj się z daleka", za co należy mu się duże uznanie. Mam wrażenie, że Masłoń napisał tę książkę, by podzielić się swoją prywatną listą czytelniczą. Chciał pokazać, co czyta. Nie nakłania przy tym do sięgnięcia po dane pozycje. Pozostawia nam wolny wybór. Pisze o tym, że coś takiego jest, a co my z tym zrobimy, to już nasza sprawa. Sugeruje jedynie, że niektórym pisarzom, jak chociażby Antoniemu F. Ossendowskiemu, należy się trochę więcej uwagi, bo wiadomo o nim za mało.
Narracja została poprowadzona w bardzo prosty i czytelny sposób. Chociaż pojawia się wielu bohaterów, w książce panuje porządek i szybko się ją czyta. Czuję po lekturze pewien niedosyt. Chciałabym więcej, ale i tak jestem wdzięczna autorowi za przedstawienie mi pewnych pisarzy. O wspomnianym już Ossendowskim nie wiedziałam wcześniej nic. Nieco obawiałam się tego, że będę tą lekturą rozczarowana, bo nie wniesie w moje życie niczego nowego. Jestem pozytywnie zaskoczona. Takie książki lubię i brakuje mi ich na rynku wydawniczym.
Masłoń z niepokojem obserwuje to, że niektórych pisarzy zaczyna postrzegać się w zupełnie inny sposób niż powinno. Zaczyna się zauważać metafizykę tam, gdzie jej nie ma. Kreuje się ich na idoli zbuntowanej młodzieży, zapominając przy tym o ich nie zawsze idealnej przeszłości. W ten sposób karmi się młode pokolenia kłamstwami, nie pozwalając im wyrobić sobie własnego zdania na temat danego twórcy i tego, jakie przesłanie niesie ze sobą jego twórczość. Sama przechodziłam przez to bezsensowne nadawanie nowego sensu pewnym wierszom i nie chcę już wracać do tego koszmaru.
Uważam, że po tę książkę powinni sięgnąć wszyscy pasjonaci dwudziestowiecznej literatury. Nie ważne, jaki zawód wykonują. Podejrzewam, że niektóre fakty mogą zaskoczyć nawet polonistów. Żywy przykład właśnie pisze tę recenzję. Zachęcam do czytania przede wszystkim uczniów szkół średnich. Ta książka jest zdecydowanie ciekawsza niż to, czego uczą na lekcjach polskiego o dwudziestowiecznych pisarzach.

Thalita

Książka o znanych literatach minionego wieku, z pozycją literaturoznawczą niewiele mająca wspólnego. Za to ze spiskową teorią dziejów i owszem.

 

Krzysztof Masłoń przedstawia w swej pracy sylwetki 31 pisarzy ubiegłego stulecia, których życie - a przede wszystkim twórczość - w dużym stopniu naznaczone były komunizmem. Trudno zgadnąć, jakim kluczem kierował się autor wybierając bohaterów swej książki, mamy tu bowiem i literatów powszechnie znanych, takich jak Czesław Miłosz, Julian Tuwim, Jerzy Andrzejewski, jak i takich o których istnieniu dowiedziałam się dopiero z tej publikacji (Karol Zbyszewski, Andrzej Bobkowski, Stanisław Baliński). Niektórzy z nich debiutowali jeszcze w Młodej Polsce, inni to twórcy jak najbardziej współcześni. Część z nich (mniejszość) jawnie sprzeciwiała się komunizmowi, część jawnie popierała ową ideologię lub chociaż miała w swej twórczości epizod ją wysławiający. Bo właśnie stosunek do komunizmu jest motywem przewodnim "Od glorii do infamii".

 

Czas tak trudny do oceny, tak niejednoznaczny moralnie, jakim był komunizm, musi znaleźć swe odbicie także w literaturze. Nie dziwi więc, że głos na jego temat zabierali wszyscy liczący się wówczas twórcy. Pytanie tylko, czy robili to mając na względzie rzeczywiście dobro Polski (jak przeważnie deklarowali) czy też po to by osiągnąć swe osobiste korzyści. Krzysztof Masłoń daje na to pytanie odpowiedź jednoznaczną - ci, którzy pisali peany dla Lenina i Stalina po prostu się sprzedali, chwała zaś tym którzy do komunizmu pozostawali w kontrze.

 

Patrząc na tytuł oraz notkę na tylnej okładce spodziewałam się po tej książce leksykonu biograficznego z życiorysami najwybitniejszych polskich literatów XX wieku. Jest to jednak publikacja o zupełnie innym charakterze. Z twórczości portretowanych w niej poetów i prozaików zostały wybrane i omówione utwory stanowiące odpowiedź owych artystów na komunizm. Towarzyszą im cytaty z prac literaturoznawczych, wywiadów, czasopism itp., wzmiankujące o ich stosunku do tej ideologii. Komentarzy samego Krzysztofa Masłonia dość mało, chodzi chyba o to, by czytelnik wyrobił sobie opinie o danych twórcach na podstawie cytowanych fragmentów. Z tego schematu wyłamują się jedynie życiorysy Melchiora Wańkowicza i Stanisława Balińskiego, które dają czytelnikowi solidną wiedzę na temat życia i twórczości tychże artystów. W pozostałych zbyt mało jest dla mnie faktów, a zbyt wiele plotek - czy to o przymierzach z wrogiem, czy to o rzekomym homoseksualizmie, czy też na temat skrywanego (bądź też jawnego) antysemityzmu i ukrywania swoich żydowskich korzeni. Rozumiem że literaci to też ludzie i nic co ludzkie nie jest im obce, ale Krzysztof Masłoń w swej pracy często w ton a to zaciętego lustratora, szukającego w różnego rodzaju "teczkach" dowodów na bycie komunistą, a to dziennikarza rodem z taniego brukowca publikującego co pikantniejsze szczególiki w stylu "kto z kim i dlaczego". Czasem aż niesmacznie się to czyta.

 

"O ich urojonej wielkości i małości decydował stosunek do komunizmu. I decyduje dalej - ćwierć wieku po tym, jak tamten system, podobno, sczezł." - pisze Krzysztof Masłoń w podsumowaniu jednej z biografii. Zdanie to przyświeca całej książce. W PRL-u nie dało się być obojętnym na obowiązującą wówczas ideologię. Pytanie tylko, czy 25 lat po jego upadku warto wciąż szperać kto na kogo donosił, kto się z kim przespał i w jaki sposób ktoś awansował, czy nie lepiej skupić się przede wszystkim na wartościach literackich dzieł stworzonych przez ówczesnych poetów i prozaików. Ci ludzie dziś już nie żyją, już się nie obronią, a kilka zebranych z różnych źródeł i posklejanych w całość opinii o nich wpłynąć może na ich wizerunek odbierany przez nowych czytelników, młodych ludzi którzy PRL-u nie znali, którzy urodzili się (tak jak ja) już w wolnej Polsce.

 

Nie uważam, że wstydliwe fakty należy zamiatać pod dywan a artystom stawiać pomniki tylko dlatego że są artystami, lecz nie jest dobre przekreślanie całego czyjegoś dorobku tylko dlatego, że jego autor był w niewłaściwym spośród walczących ze sobą obozów.
***

 

Dziękuję wydawnictwu Zyski i S-ka za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

Scarlett

Kiedyś to byli pisarze... Aktualnie jest Masłowska pospołu z Dehnelem. Ja ich nie krytykuję, tylko powtarzam ogólnie powtarzane slogany o tym, że literatura w Polsce upadła.

 

Ale do rzeczy czyli do „Od glorii do infamii. Sylwetki dwudziestowiecznych pisarzy". Jak zapewnia okładka publikacja ta opisze literatów, którzy stworzyli podwaliny współczesnego pisarstwa. Zawiera trzydzieści jeden tekstów o pisarzach tych znanych i tych zapomnianych. Przyznam szczerze, że wielu z nich nie znałam i czytanie o nich było dla mnie nowością. Józef Mackiewicz i Stanisław Cat-Mackiewicz, Konstanty Ildefons Gałczyński i Czesław Miłosz, Władysław Broniewski i Gustaw Herling-Grudziński, Jan Lechoń i Jerzy Andrzejewski, Melchior Wańkowicz i Adam Ważyk oraz wielu innych. Łączy ich to, że ich życiorysy były przeorane przez wojnę. Różnili się wszystkim innym. Mieli inne zdanie na temat wartości, inaczej podchodzi do władzy. Niektórzy zapamiętani zostali jako bohaterowie, inni zaś jako kolaboranci. Czy jest jakiś klucz w doborze postaci? Sam Pan Krzysztof Masłoń przyznaję, że nie ma, gdyż nie są to nawet jego ulubieni autorzy. Wydaje się, jakby kierował się bardziej polonistycznym kanonem, opisuje pisarzy, których ja sama miałam na literaturze 18-45 i tej po latach 50. Mam wrażenie, że legitymizuje ten kanon.

 

Krzysztof Masłoń to publicysta, dziennikarz, a także krytyk literacki. Pisywał do „Rzeczpospolitej"oraz współpracował z magazynem literackim „Książki". Jest autorem licznych książek m.in."Lekcja historii najnowszej", „Żydzi, Polacy i my". Zdobył nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Należy do jury nagrody literackiej Angelus, którą przyznaje się najlepszym książką z Europy Środkowej.

 

Nie podoba mi się ta publikacja. Została napisana byle jak. Masłoń opowiada o zbyt wielu postaciach, by cokolwiek pogłębić. Gdy łapie się zbyt wiele srok (czyli pisarzy) za ogon, to nic nie wychodzi dobrze. Wszystkie teksty są skrótowe, brak im głębszego zastanowienia się nad daną osobą. Miałam poważny problem z czytaniem „Glorii od infamii". Jeśli dobrze znałam losy jakiegoś pisarza to zamieszczona biografia wydawała mi się mało wnikliwa i pobieżna. Jeśli zaś nie znałam dziejów takiego a takiego autora, to niewiele się dowiadywałam z dzieła Masłońa, gdyż zawiera ono sporo skrótów myślowych, więc tekst nie zawsze jest w pełni jasny. Nie wiem, dlaczego autor tego dzieła pisze, że gdy Maria Dąbrowska twierdzi, iż ktoś jest brzydki to nie można jej wierzyć. Dla Masłońa to oczywiste, ale ja jestem tylko czytelnikiem i nie wiem. Może ktoś wie?

 

Dlatego „Od glorii od infamii" jest tak słaba. Z jednej strony banalna, z drugiej przepełniona przeskokami myślowymi autora, które nawet gdyby można dowiedzieć się czegoś ciekawego, to blokują one to poznanie. Nie wiadomo nawet gdzie szukać takich informacji. To ja już wolę pełnowymiarowe publikacje o każdym z tych autorów. Powiem szczerze, że jedyne co wydaje się w tej książce dopracowane to szata graficzna. Na pewno nie tekst, który został napisany byle jak. Nie widzę celu powstania takiej książki, bo nie wnosi ona nic nowego. To notatki Masłońa, które powinny pozostać w jego prywatnym kajecie. Nie ma w nich idei, nie prezentuje dawnych dzieł w nowatorski sposób. Nie wyłuskuje aktualnych tematów z ponoć ponadczasowych dzieł.

 

Jeśli ktoś pragnie zapoznać się z prywatnymi poglądami Pana Krzysztofa Masłońa to serdecznie polecam „Od glorii do infamii". Nie ma w tej lekturze ani kompleksowego ujęcia XX-wiecznych pisarzy, tylko osobiste przemyślenia ocierające się niejednokrotnie o banał.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Wstąp do klubu Kulturalnych. Karta otwiera drzwi do świata stworzonego przez Ciebie. Dodawaj książki, komiksy, gry, filmy do swojej przechowywalni wspomnień kulturalnych. Przy każdym darze kulturalnym znajdziesz wstążki, dzięki którym będziesz mógł dodawać je do swojej magicznej kolekcji. Daj się poznać z tej lepszej strony.