Francuska Opowieść

Autor: Krystyna Mirek

Okładka wydania

Francuska Opowieść

Dodatkowe informacje

  • Autor: Krystyna Mirek
  • Tytuł Oryginału: Francuska Opowieść
  • Gatunek: Powieści I Opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 342
  • Rok Wydania: 2015
  • Numer Wydania: I
  • ISBN: 978-83-8075-007-4
  • Wydawca: Filia
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Poznań
  • Ocena:

    5/6

    5,5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Ewa Chani Skalec

Pamiętacie opowieść o Berenice zwanej Beatą, która miast wymarzonych wakacji na Krecie, spędzanych w ramionach ukochanego mężczyzny, została tam sprzątaczką i zrozumiała, że jej związek jest toksyczny i należy go zakończyć? Być może i Was zmyliła Krystyna Mirek i myśleliście, że to już koniec perypetii bohaterów "Szczęście all inclusive". Niezależnie od tego, czy ulegliście temu złudzeniu, czy nie – oto dalsze losy Bereniki, Jakuba i Oliwii (a w tle także kilka słów o Agnieszce i Kostasie).
Na powrót ze słonecznej Krety Berenika czekała z wytęsknieniem, bo choć to przecudna wyspa, to jednak serce rwało się do domu i Jakuba, którego oświadczyny przyjęła. Wystrojona wsiadła do samolotu, marząc już o romantycznym powitaniu na lotnisku, o wspaniałym zakończeniu wakacyjnego romansu i szczęśliwym życiu u boku zaradnego mężczyzny, jakże innego od Kacpra. Lądowanie okazało się jednak twarde i Beacie przydał się twardy... wiecie co. Zderzenie z rzeczywistością spowodowało u niej wielki zalew wątpliwości. Bo czy Jakub na pewno jest tym jednym jedynym? Jakie mają gwarancje, że ich związek będzie szczęśliwy i przetrwa długie lata, dopóki śmierć ich nie rozłączy? Jak może być tego pewna widząc kłócących się wciąż, właściwie bez powodu, rodziców? Oglądanie pleców Jakuba, kiedy ten próbuje napisać zaległy artykuł wywołuje u niej mnóstwo wspomnień z czasów, kiedy Kacper też wciąż "próbował", "pisał", "starał się", a ona musiała zając się bardziej przyziemnymi sprawami – rachunkami, zakupami, domem – rezygnując jednocześnie ze swoich marzeń. Czy rzeczywiście kobiety wchodzą dwa razy do tej samej rzeki i nie potrafią znaleźć wymarzonego mężczyzny? Przecież Agnieszce się udało. Może jednak ona wyczerpała pulę i dla pozostałych kobiet nie ma już szans...
Kolejna ciepła i mądra powieść autorstwa Krystyny Mirek przenosi nas tym razem do pięknej, południowej Francji. Słońce, winnica i stary zamek, w którym żyje tajemniczy pan hrabia. Stary, kamienny dom, koty, wredny zarządca i na dodatek... Oliwia i Kacper – oto podróż przedślubna Bereniki i Jakuba. Co będzie dalej? Przekonajcie się sami.
Autorka wprowadza nowe postaci, które odegrają niebagatelną rolę w życiu znanych nam już bohaterów, a w niektórych chwilach wysuną się wręcz na pierwszy plan. Wzruszy Was z pewnością tragiczna historia Aleksa i jego rodziny. Nie wątpię, że i romantyczna opowieść sprzed lat, która zaważyła na losach hrabiego i jego winnicy zakręci Wam łezkę w oku. Trochę rozbawi też chemia, która wywiązuje się od pierwszej chwili pomiędzy Kacprem i piękną Marie, choć ona nie zna polskiego, a on francuskiego. Cóż, mowa ciał bywa czasem znacznie ważniejsza...
Krystyna Mirek skupia się tym razem na temacie poczucia bezpieczeństwa. Każdy z nas przecież czegoś się obawia, szczególnie w chwilach, w których życie niesie zmiany. są jednak na świecie ludzie pewni siebie, którzy zdają się nie bać niczego. Taką osobą jest Oliwia – kobieta sukcesu, budząca postrach i poważanie pani redaktor poczytnego czasopisma. Do wszystkiego doszła sama, dzięki własnej ciężkiej pracy. Skrywa jednak tajemnice z dzieciństwa, tajemnice, które może odkryć tylko ktoś bardzo dobrze potrafiący czytać z ludzi.
Są też i tacy, którzy nigdy w siebie nie uwierzyli. Którzy zawsze i na każdym kroku zdają się wszystkich zawodzić. Którzy wciąż, cokolwiek by nie robili, dostają "kopa w tyłek" – od innych, albo po prostu od życia. Którzy nawet dla najbliższych są skończonymi zerami, niewartymi niczego. Do nich zaliczyć można Aleksa. Czy znajdzie w sobie siłę, by uwierzyć we własne siły i podjąć właściwą decyzję? Czy będzie się kierował przede wszystkim dobrem swoich małych córeczek, czy znów uprze się i postawi po prostu na swoim, niezależnie od tego, jak wiele osób przy tym skrzywdzi?
"Francuska opowieść" bowiem to także powieść o podejmowaniu wyborów i radzeniu sobie w trudnych życiowych sytuacjach.
Żaden ludzki związek nie jest prosty. To ciągłe kompromisy, rozmowy, czasami próba sił. Jednak prawdziwa miłość jest w stanie zwyciężyć wszystko. Czy wyjazd do słonecznej Francji okaże się dla Bereniki i Jakuba lekarstwem, czy może unaoczni im, że nie są dla siebie stworzeni? Czy Oliwię i Aleksa rzeczywiście coś połączy, potwierdzając regułę, że kto się czubi ten się lubi, czy to jedynie przyciąganie się dwóch ciał, które nie są w stanie być ze sobą? Czy zraniona w przeszłości Marie będzie potrafiła odnaleźć szczęście w ramionach wiecznego chłopca, który w gruncie rzeczy myśli jedynie o sobie? I w końcu, czy hrabia znajdzie ukojenie i spokój duszy w ostatnich dniach swego życia?
Najnowsza powieść Mirek wydaje mi się jeszcze jeszcze dojrzalsza od wcześniejszych. Widać, że Autorka z każdym kolejnym tekstem głębiej wnika w ludzką duszę i serce. Zdaje się być doskonałym psychologiem. Dotyka tematów, które są powszechne, a o których jednak się nie mówi ani nie pisze/czyta. W mądry sposób, pełen ciepła i delikatnego humoru, roztacza przed czytelnikami nie tylko widok pięknych winnic, ale również niezbadane ścieżki ludzkich uczuć. Już nie mogę się doczekać jej kolejnej powieści.
Czy mam jakieś zastrzeżenia? Chciałabym napisać, że nie. Niestety, nie ma tak dobrze. W książce znalazłam zdecydowanie zbyt wiele literówek, by móc ją pod tym kątem ocenić jako dobrą. Komuś się chyba trochę przysnęło.

Joko

„– O rany! Mamy dzieci! – Głośny krzyk obudził Jakuba, który ledwo przytomny usiadł gwałtownie na łóżku.
– Jak to dzieci? – zapytał oszołomiony. – Już? A seks?"

 

Ten pełen humoru fragment na długo pozostanie w mojej pamięci.

Jakże często zastawiamy się nad sensem własnego życia? Jakże często myślimy o prozie życia? Jakże często zadajemy sobie pytania, czy osoba, z którą chcemy się związać, jest tą odpowiednią, czy spełni nasze oczekiwania, czy nie zmieni wspólnego życia w piekło?
Takie dylematy ma Beata lub jak kto woli Berenika – bohaterka powieści Krystyny Mirek, zatytułowanej „Francuska opowieść". Biorąc tę książkę do ręki spodziewałam się, iż będzie to lekka lektura, zawierająca opisy francuskich krajobrazów i błogiego lenistwa. Tymczasem autorka zgotowała mi nie lada niespodziankę, gdyż podjęła bardzo ważne i czasami trudne tematy. Co prawda, trochę brakowało mi wspomnianych wcześniej opisów przyrody, ale po głębszej analizie powieści jako całości, stwierdzam, że utwór tego nie wymagał, gdyż autorka skupiła się na poszukiwaniu odpowiedzi, o których wcześniej wspomniałam.

 

"Skąd ludzie wiedzą, że nadeszła pora na małżeństwo? – zastanawiała się, mnąc bez litości granatową torebkę. – W jaki sposób sprawdzają, czy dany mężczyzna to ten jedyny? Skąd biorą gwarancję, że uda im się stworzyć szczęśliwą rodzinę?"

 

Z takimi pytaniami zmagała się Beata, jedna z głównych bohaterek powieści, kiedy jechała na spotkanie z narzeczonym. Nie potrafiła zdać się na żywioł, gdyż wiedziała, że decyzja, którą podejmie, będzie wiążąca na całe życie. Bardzo się bała, że jej małżeństwo może wyglądać tak samo, jak związek jej rodziców, gdzie matka i ojciec bezustannie ze sobą walczyli, jedno drugiemu robiąc na złość. Beata nie chciała tak żyć... chciała być szczęśliwa.

 

"– Zapuściłaś korzenie. (...) Tak się właśnie dzieje, kiedy się założy rodzinę. Ja też mam taki zamiar."
Dopiero we Francji, pod wpływem impulsu, podejmuje spontaniczną decyzję i wypowiada sakramentalne „tak", wiążąc się z ukochanym pod murami zabytkowego zamku, gdyż doszła w końcu do wniosku, że jeśli nie zaryzykuje, nigdy nie osiągnie szczęścia.

Biedny Jakub czuł się jak na huśtawce, ale cierpliwie znosił niepewność i wątpliwości Beaty. W czasie jazdy do Krakowa, cieszył się, iż narzeczona chciała szybkiego ślubu, bez zbędnych przygotowań i prawie „stanął na głowie" i złożył liczne obietnice kumplowi, aby ten pomógł mu w organizacji tej skromnej uroczystości. Nawet nie pisnął, ani nie zezłościł się, kiedy Beata nagle zmieniła zdanie, mówiąc, że chciałaby gwarancji, że im się uda. Przypuszczam, że gdyby istniała taka możliwość, Jakub zrobiłby wszystko, co możliwe, aby ją zapewnić, iż wszystko będzie dobrze:

„(...) zaczął się zastanawiać, co mógłby zrobić, żeby jej taką rękojmię ofiarować. Ale przecież naprawdę nie miał pojęcia. Nie istnieje przecież żaden urząd, dający tego typu dokument ani urząd, do którego w razie problemów można się zgłosić z reklamacją."

 

Spokojnie podchodzi do wszystkich pomysłów narzeczonej i jest zaskoczony, kiedy Beata wyjawia, że ślub się odbędzie w winnicy. Kiedy traci pracę, jest przekonany, że dziewczyna znów wszystko odwoła. Jednak tak nie jest, gdyż:

„(...) Jakub zdał egzamin. Potrafił znaleźć się w trudnej sytuacji."

 

„Francuska opowieść" nie skupia się tylko na tej dwójce bohaterów. Autorka wplata w fabułę również losy kolejnej pary – Oliwii i Aleksa. Jakże ja ich nie lubiłam! Oboje wredni, nieuprzejmi i złośliwi wobec innych. Uważałam, że Oliwia, która na siłę wpakowała się z butami w życie Jakuba i Bereniki, to prawdziwa zołza i „baba" zapatrzona w siebie i w swój sukces zawodowy. Aleks wkurzał mnie swoją postawą wobec Marie, francuski, z którą mieszkał (sądzę, że dla wygody) i którą unieszczęśliwiał, gdyż wcale jej nie kochał.

 

Jednak w miarę rozwoju fabuły, zaczęłam rozumieć ich oboje. Każde z nich miało swoją własną historię, która sprawiła, że w którymś momencie stali się zgorzkniali i zapatrzeni w siebie. Teraz mogę szczerze powiedzieć, że ta para bardziej mi się podobała niż Jakub z Bereniką. Przede wszystkim dlatego, że wywołali we mnie więcej emocji. Ich utarczki słowne doprowadzały mnie do śmiechu. Oliwia naprawdę potrafiła dokopać Aleksowi:

„– Nigdy nie biję słabszych!
(...)
– Miałam na myśli intelekt, panie troglodyto – odparła. – Nie musisz się wysilać, doskonale wiem, że muskuły na ramionach to wszystko, co masz, bo mózgownica pewnie gładka jak te winogronka i tak samo maleńka."

 

Aleks, oczywiście, nie pozostawał jej dłużny. Oboje mieli mocne charaktery i dlatego ich potyczki były takie interesujące i przyprawiały mnie o dobry humor. Rozmowa z hrabią uświadomiła Aleksowi, że to nie praca i winnica jest najważniejsza w życiu tylko miłość, rodzina i szczęście rodzinne. Oliwia swoją złośliwą czasem otwartością pomogła mu w podjęciu najważniejszej życiowej decyzji. Istniejąca między tą dwójką namiętność była naprawdę pełna temperamentu i żywiołowa. Ta wredna kobieta sprawiła, że Aleks przestał się nad sobą użalać i zrobił to, co powinien zrobić już dawno temu – wziąć życie za rogi i wrócić do Polski, aby... Pozwólcie, że to przemilczę i przeczytajcie tę powieść sami. Poznajcie Aleksa i Oliwię i spójrzcie na nich i na ich czyny własnymi oczami.

 

Nie będę się rozpisywać na temat trzeciej pary, czyli Marie oraz Kacpra, gdyż wolałabym, abyście sami wyrobili sobie o nich własną opinię. Powiem tylko tyle, że trochę mi ich mało... gdyby autorka zdecydowała się dopisać kilka rozdziałów o nich, może nie czułabym takiego niedosytu. Możliwe jednak, iż był to celowy zabieg... szczerze mówiąc, bardzo bym chciała, aby powstała kolejna powieść, poświęcona tylko tej dwójce bohaterów. Z miłą chęcią przeczytałabym coś więcej o dotychczasowym życiu Marie – chciałabym wiedzieć, co spowodowało, że ta kobieta była smutna, gdyż we „Francuskiej opowieści" niewiele się dowiadujemy o tej młodej Francuzce. Z miłą chęcią prześledziłabym dalsze losy Kacpra, który jak na razie sprawił na mnie wrażenie niedojdy życiowej i lenia. Może francuski klimat i miłość go kiedyś odmienią?

 

Ale tę kwestię pozostawmy Pani Krystynie Mirek, ponieważ to jej opowieść i jej bohaterzy.

 

Cóż jeszcze mogę napisać? Z pewnością mogę polecić przeczytanie tej powieści wszystkim, którzy poszukują odpowiedzi na postawione na początku tej recenzji pytania. Wszystkim, którzy zastanawiają się nad tym, co jest w życiu ważne.

 

Na końcu chciałabym dodać kilka słów o kładce. To właśnie przez okładkę sądziłam w powieści Pani Mirek spotkam się z wplecionymi w fabułę opisami francuskich krajobrazów, gdyż przedstawia przepiękny widok na francuskie pagórki i poletka. Jednak to nie przyroda była bohaterką książki, a kobieta, która jest na górnym planie okładki – blondynka z upiętymi do góry włosami, w niebieskiej sukience. Berenika lub jak kto woli Beata... ponieważ to rozważania i poszukiwania odpowiedzi, były dominującą częścią tej powieści.

 

„ Nawet gdy zamkniesz serce w strzeżonej twierdzy,
Marzenia nie pozwolą Ci spokojnie spać."

 

Jeśli chcesz zrozumieć cytat, który widnieje na okładce, musisz koniecznie przeczytać „Francuską opowieść".
Dziękuję... dziękuję autorce za tę cudowną książkę, która sprawiła mi wiele radości i zachęciła mnie do refleksji nad tym, co jest dla mnie najważniejsze...

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: