Okładka wydania

U-Booty. Podwodna Armia Hitlera

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

U-Booty. Podwodna Armia Hitlera | Autor: Philip Kaplan

Wybierz opinię:

Pani M

Czasami żałuję, że fragmentów niektórych książek nie ma w szkolnych podręcznikach do historii. Wtedy to, czego uczyli nas nauczyciele, byłoby znacznie ciekawsze i więcej uczniów interesowałoby się tym przedmiotem. O broni używanej podczas II wojny światowej wiem niewiele. Obiły mi się o uszy nazwy kilku czołgów czy samolotów, ale nic poza tym. Przyznam, że średnio interesowałam się tym, czego używano podczas walk, by zadawać obrażenia i siać zniszczenie. Jednak zainteresował mnie opis książki U-Booty. Podwodna armia Hitlera autorstwa Philipa Kaplana i postanowiłam na własnej skórze przekonać się, jakie bronie miała do dyspozycji niemiecka armia.

 

Chyba nie muszę specjalnie wyjaśniać czym jest U-Boot. Jak wygląda okręt podwodny prawie każdy z nas wie albo chociaż ma o tym jakieś wyobrażenie. Nie będę tego opisywała, bo zrobił to za mnie autor książki. Nie zrobił tego szczegółowo, za co jestem mu wdzięczna, bo chyba nie przebrnęłabym przez techniczny opis, ale po lekturze tych fragmentów mniej więcej wiemy jak taka łódź wyglądała.

 

Autor opisuje nie tylko to, jak wyglądała walka U-Bootów podczas II wojny światowej. Przedstawia także historię najbardziej znanego wilka morskiego, Karla Dönitza, o którym można przeczytać w pierwszym rozdziale książki. Przyznam, że przed lekturą nie wiedziałam nawet, że ktoś taki istniał.

 

Co najbardziej podobało mi się w książce? Wspomnienia ludzi, którzy służyli na pokładach tych okrętów. Nic tak nie oddaje klimatu tamtych dni, jak ich słowa. Nawet najlepiej poprowadzona narracja nigdy nie dorówna relacjom świadków. Czytając je, czuje się te emocje, które towarzyszyły ich spisywaniu. Moim zdaniem są to najcenniejsze fragmenty takiego typu publikacji. Duży plus należy się także za umieszczenie zdjęć okrętów i ich załóg. Nie wszędzie można znaleźć takie fotografie. Na końcu książki znajdziemy odpowiedź na pytanie, dlaczego ludzie nadal chcą służyć na pokładach U-Bootów.

 

Boję się głębokiej wody i podziwiam ludzi, którzy zdecydowali się na taki rodzaj służby. Nie wyobrażam sobie siebie na ich miejscu. Kiedy czytałam o tym, jak znajdowali się pod wodą i oczekiwali na dalszy przebieg bitwy, czułam ciarki na plecach. Siedzenie w zamkniętym okręcie zanurzonym w morzu ze świadomością, że jeden pocisk wystrzelony z samolotu może wszystko wysadzić w powietrze, a ja nawet nie będę miała jak uciec, zabiłaby mnie. Nie wiem, co musiałoby się stać, żebym znalazła się w U-Boocie.

 

Podobał mi się znajdujący się na początku słowniczek, dzięki któremu wiedziałam, o czym będę czytać. Jedyną rzeczą, która nieco utrudniała lekturę, był sposób, w jaki książka została złożona. Nie było odstępu między tekstem głównym a cytatami i trochę źle mi się to czytało, ale to w sumie drobiazg, który nijak nie ujmuje nic samej treści książki.

 

Myślę, że wszyscy pasjonaci II wojny światowej powinni obowiązkowo zapoznać się z tą pozycją autorstwa Philipa Kaplana. Bez znaczenia jest to, czy znają się na broni, czy nie. Ta książka została napisana w niezwykle przystępny sposób i każdy może po nią sięgnąć. Opisuje rzeczy, które mogą wydawać się nieciekawe, ale robi to w niesamowity sposób. Ja pochłonęłam tę lekturę w ciągu 3 dni. Zrobiłabym to szybciej, gdyby nie to, że nikt za mnie nie pójdzie do pracy. Warto przeczytać tę książkę i przekonać się, jaką bronią posługiwali się Niemcy i co wynikło z jej użycia.

Michał Lipka

CODZIENNE ŻYCIE NA POKŁADZIE U-BOOTÓW

 

Druga wojna światowa to jeden z najbardziej nośnych tematów w historii popkultury. Powieści, filmy, komiksy, gry, gadżety, opracowania historyczne i interpretacje nie mają końca. Nie sposób tego zliczyć, nie sposób ogarnąć. Z jednej strony o tak wielkiej tragedii nie można zapomnieć, trzeba o niej mówić, przypominać i ostrzegać, z drugiej koszmar milionów ludzi stał się również dochodowym biznesem, udowadniając że na wojnie można zarabiać nawet wtedy, kiedy ta już dawno została zakończona. Jak to w takim przypadkach bywa, całe mnóstwo propozycji z miejsca można skreślić jako nienadające się do niczego, część można uznać za absolutnie wielkie i konieczne do poznania, a nieprzebrana rzesza pozostałych mieści się w granicach, które można określić mianem ‘przeciętnych’ oraz ‘niezłych’. W przypadku „Podwodnej armii Hitlera” nie mamy może do czynienia z pozycją genialną, ale w swojej kategorii naprawdę ciekawą i udaną.

 

Ubootwaffe były siłami wojskowymi odrębnymi od wszystkich innych formacji, odmiennymi nawet od marynarki, ale jakże ważnymi na froncie. Ich żołnierze wykorzystując znane już za pierwszej wojny światowej metody doprowadzili do perfekcji taktyki walki podwodnej, co w konsekwencji sprawiło, że niemalże całkowicie zablokowano przeciwnikom możliwość korzystania ze szlaków transatlantyckich wiodących do Wielkiej Brytanii. A wszystko to udawało im się, mimo iż siły alianckie przeważały ich pod każdym względem. Znamy ich dokonania, znamy opowieści o nich i legendy, ale jak wyglądała ich codzienność? Od konieczności wstąpienia do służby, przez stanie się członkiem swoistego bractwa, gdzie istniało nadzwyczaj silne braterstwo broni, po ciągłe zagrożenie, z jakim musieli mierzyć się na każdym kroku. Zamknięci w klaustrofobicznej przestrzeni, wrzuceni w morskie głębiny, żyli w dalekich od standardów higieny warunkach przepełnionych ciągłym napięciem i niepewnością. Z 39 000 członków załóg U-Bootów życie straciło blisko 27 500, a kolejnych pół tysiąca trafiło do niewoli. Teraz, ponad 70 lat później dostajemy okazję przyjrzenia się ich codzienności, skrupulatnie odtworzonej na łamach niezbyt obszernej, ale kompleksowej pozycji...

 

„Podwodna armia Hitlera” to bardzo ciekawe świadectwo o mniej znanych aspektach największego konfliktu zbrojnego w dziejach Ziemi. Wszyscy, przynajmniej pobieżnie, kojarzymy życie w obozach koncentracyjnych czy na froncie, znamy historie o żołnierzach SS, o Gestapo, o samym Hitlerze, słyszeliśmy o chorych eksperymentach doktora Mengele, a nawet legendy o skarbach i tajnych technologiach, które po dziś dzień pozostają rzekomo gdzieś tam. A U-Booty? Wiemy o nich, ale większość z nas z pewnością nie jest w stanie powiedzieć nic więcej na ich temat. Na hasło „atak spod wody” z pewnością z miejsca pomyślimy o Pearl Harbor, czas więc bliżej poznać ten fascynujący i przerażający zarazem temat.

 

Philip Kaplan stworzył naprawdę ciekawą pozycję, która odtwarzając historie o żołnierzach znajdujących się na okrętach podwodnych, kompleksowo zgłębia temat. Autor porusza w książce chyba wszystkie możliwe aspekty omawianego zagadnienia, uzupełniając je zdjęciami i słownikiem pojęć. Tekst swój podał językiem przystępnym, dalekim od podręcznikowej nudy, choć zarazem profesjonalnym. Miłośnicy historii drugiej wojny światowej i militariów odnajdą tutaj wszystko to, czego oczekują, ale też i nowi, niezaznajomieni bardzo z tematem odbiorcy, którzy chcieliby od czegoś zacząć, a kwestia U-Bootów wydaje się im atrakcyjna, na pewno się nie zawiodą. „Podwodna armia Hitlera” to konkretna i solidna pozycja i warto jest je przyjrzeć się bliżej.

Paweł Warowny

Na początku lat czterdziestych ubiegłego wieku Europa należała do Hitlera. Oddziały Werhmachtu przemierzały teren od Francji poprzez Skandynawię aż po wschodnie rubieże kontynentu. Stało się to możliwe dzięki nowoczesnej, brutalnej i zdyscyplinowanej armii lądowej. Czy jednak siły zbrojne III Rzeszy faktycznie były niepokonane? Cóż, nie do końca – siły lotnicze pod zwierzchnictwem Hermanna Goeringa nigdy nie panowały nad Londynem, również frachtowce niemieckie nie mogły równać się z potęgą angielskiej marynarki. W obliczu tego ostatniego, Hitler postanowił zdecydować się na alternatywne rozwiązanie – stworzenie potężnej floty łodzi podwodnych, które mogły napadać okręty wroga z ukrycia. O tej „podwodnej armii” opowiada właśnie książka Philipa Kaplana.

 

Od razu wypada zaznaczyć, że nie jest to pozycja z kategorii obszernej, historycznej monografii na miarę publikacji Normana Daviesa lub Antony’egoBeevora. Rozmiary całości (niespełna 250 stron) skądinąd by to uniemożliwiały. Zamiast tego otrzymujemy wciągające i łatwe w odbiorze wydanie popularne, na kartach którego autor przygląda się wybranym problemom związanym z podwodną marynarką wojenną III Rzeszy. Książka podzielona jest na szesnaście rozdziałów, które, choć poświęcone są temu samemu zagadnieniu, mogą być bez problemu traktowane jako samodzielne, pomniejsze cząstki. Podwodna armia Hitlera zyskuje przez to w oczach wiecznie zajętych czytelników, którzy mogą czytać publikację selektywnie lub niechronologicznie.

 

Kaplana, zamiast linii chronologicznej poszczególnych bitew, interesują bardziej osobiste sylwetki osób związanym z flotą U-Bootów. Jest to podejście nie tylko ciekawe, ale i ryzykowne z przyczyn oczywistych – w jaki sposób opisać ludzi bezpośrednio zaangażowanych w walkę w imię hitlerowskiego reżimu i jednocześnie uniknąć zbytecznej demonizacji? Przykładem rozwiązania tego problemu może być otwierający całość rozdział poświęcony dowódcy podwodnej marynarki, Karlowi Donitzowi.Jego motywacja nie odbiegała szczególnie od tych, które kierowały przeciętnym Niemcem. I, jakkolwiek Donitz nie wydawał się nazistą z przekonania, to – posiłkując się jego słowami – „edukacja ideologiczna”, charakterystyczna dla wszystkich systemów totalitarnych, jawiła mu się jako konieczność w procesie wychowywania żołnierza. Ostatecznie to on właśnie stanął na czele podwodnej armii Werhmachtu (a później, po 1943, całej Kriegsmarine), okazał się jednym z najbardziej zaufanych ludzi Fuhrera i jemu też przypadło podpisanie aktu bezwarunkowej kapitulacji Niemiec.

 

Książka rzuca też światło na życie codzienne żołnierzy Donitza. Służba na łodzi podwodnej niosła ze sobą poważniejsze wymagania, niż na pozostałych teatrach wojennych. Marynarz U-Bootu nie tylko musiał być posłuszny i współdziałać z grupą, ale również radzić sobie w trudnych warunkach w trakcie służby: klaustrofobicznych, niewygodnych, grożących śmiercią i utonięciem przy najmniejszym błędzie. Dodatkową nieprzyjemnością były choroby i wszy, które w niewielkiej przestrzeni podwodnego okrętu rozprzestrzeniały się w błyskawicznym tempie. Marynarze łodzi podwodnych, wytrzymali psychicznie, zdyscyplinowani, ukryci na dnie mórz i oceanów, konsekwentnie niszczyli alianckie konwoje i niemal odcięli brytyjskie wyspy od dostaw. Bilans podwodnych starć okazał się przytłaczający: spośród prawie 40 tysięcy ludzi, który dołączyli do załóg U-Bootów, ponad 27 tysięcy zginęło, a 5000 dostało się do niewoli.

 

Jak wspomniałem, Podwodna armia Hitlera utrzymana jest w konwencji popularno-historycznej, co może zniechęcić bardziej zaawansowanych miłośników okresu II wojny światowej. Nie jest to również publikacja, którą poleciłbym komuś jako pierwszy wybór książki wprowadzającej w historię największego konfliktu zbrojnego w dziejach. Natomiast czytelnik, który zna ogólną historię lat 1939-1945 i ma ochotę poszerzenia wiedzy, z pewnością znajdzie tutaj coś dla siebie.

Bacha85

Gdy w czasie Pierwszej Wojny Światowej pojawiły się pierwsze łodzie podwodne ich potencjał nie był w ogóle wykorzystany. Dwadzieścia lat później, gdy przez świat przetoczyła się kolejna wojna, to właśnie U-Booty mogły zapewnić Niemcom pełną dominację na Atlantyku. O ich historii oraz o ludziach z nimi związanych opowiada książka Philipa Kaplana zatytułowana „U-Booty. Podwodna armia Hitlera”, która nawet laikowi pozwala przybliżyć kulisy walk toczonych spod powierzchni morza.

 

Książka podzielona jest na szesnaście rozdziałów, poświęconych zarówno ludziom związanym z Ubootwaffe, jak i samym okrętom podwodnym. Znajdziemy tu również informacje związane z podstawową bronią U-Bootów – torpedami, oraz wiadomości dotyczące systemów łączności funkcjonującymi wśród podmorskiej floty.

 

Historia U-Bootów choć rozpoczęła się niezbyt obiecująco, z czasem nabrała rozpędu. W porównaniu z resztą państw europejskich i Stanami Zjednoczonymi, Niemcy dość późno przystąpiły do opracowywania technologii okrętów podwodnych. Jednak choć początki były dość nieśmiałe, z czasem flota dowodzona przez Karla Donitza zwanego „Lwem”, odniosła wiele sukcesów, by po kilku latach skończyć w tragiczny sposób.

 

W książce znajdziemy dokładny opis jak powstała armia U-Bootów, jak „Lew” niejednokrotnie próbował podnieść znaczenie rozwijającej się floty, oraz jak w końcu mu się to udało. Gdy na początku lat czterdziestych niemieckie łodzie podwodne prawie sparaliżowały ruch dostaw na Atlantyku, inwestycja w Ubootwaffe wydała się w pełni zwrócona. Jednak dla sił aliantów podwodne zagrożenie było zbyt znaczące, by mogli je zignorować, a mobilizacja z jaką rozpoczęli walkę przeciwko U-bootom, przyniosła oczekiwane skutki. Pod koniec Drugiej Wojny Światowej flota została już zdziesiątkowa.

 

Autor książki ogromną wagę przywiązał do nakreślenia sytuacji marynarzy rekrutowanych na załogi U-Bootów. Rozprawiając się z mitem, że złożone były tylko z ochotników, podkreśla wyjątkową odporność żołnierzy na stres i bardzo trudne warunki życia. Niewiarygodna ciasnota, duchota oraz niezwykle klaustrofobiczne wnętrza i świadomość, że w razie czego, nie ma dla nich ratunku sprawiały, że marynarze floty podwodnej musieli być rekrutowani z wybitnie odpornych jednostek.

 

Książka zawiera bardzo wiele, jednak powierzchownych informacji. Z pewnością zaciekawi osoby interesujące się historią Drugiej Wojny Światowej oraz miłośników technologii wojskowej. Jednak czytelnicy dobrze obeznani z tematyką nie znajdą tu zbyt wielu nowych informacji. Jest to raczej krótki przegląd sytuacji Ubootwaffe, jej początku, rozwoju i końca, niż dokładna monografia dotycząca okrętów podwodnych. Można odnieść wrażenie, że autor za bardzo skupił się na opisaniu trudnej sytuacji żołnierzy podwodnych, niż samych jednostek pływających.

 

Publikację Philipa Kaplana czyta się całkiem nieźle, autor używa dość prostego języka, a dołączony na samym początku słowniczek ułatwia zrozumienie specjalistycznego słownictwa oraz rozeznanie się wśród ludzi związanych zarówno z Ubootwaffe, jak i tych związanych z jednostkami walczącymi przeciwko niemieckim okrętom podwodnym. Dołączona obszerna bibliografia pozwala co bardziej dociekliwym czytelnikom na poszukanie źródeł, z których można zgłębić poruszaną tematykę.

 

„U-Booty. Podwodna armia Hitlera” Philipa Kaplana to interesująca książka, choć nie pozbawiona wad. Bardzo wiele miejsca poświęcono sytuacji marynarzy, zabrakło natomiast nieco szczegółów technicznych dotyczących zarówno okrętów, jak i sprzętów z nimi związanych. Mimo tego lektura jest całkiem wciągająca, a swobodny sposób narracji sprawia, że przedstawione wiadomości przyjmuje się bardzo dobrze.

Drumslove

Druga Wojna Światowa to temat rzeka, neizależnie w jaki obszar świata spojrzymy – tam możemy znaleźć setki książek, publikacji i wspomnień. Konflikt budzi też wiele kontrowersji, dzielimy aliantów i oś na dobrych i złych nie patrząc głębiej. O ile wojskom pancernym, piechocie czy samym dowódcom poświęcono wiele książek, tak do tej pory mało kto podjął się napisania o postrachu alianckich marynarzy. U-bootach, okrętach podwodnych, które spędzały sen z powiek każdemu admirałowi na wodach atlantyku. Zapraszam do przeczytania recenzji książki - U-booty podwodna armia Hitlera, w której omówimy sobie tą niezwykłą książkę autorstwa Phlipa Kaplana.

 

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że jest to recenzja pisana przez pasjonata historii. Posiadam już wiedzę na ten temat, dlatego tekst jest pisany przez pryzmat wiedzy, którą już nabyłem.

 

Po agresji na Polskę i szybkim zajęciu Francji – Rzesza szykowała się do ataku na Anglię. By to zrobić, potrzebna była dominacja na morzu oraz mocne osłabienie przeciwnika. Idea okrętów podwodnych świetnie sprawdziła się już podczas Pierwszej Wojny światowej, kiedy to nie świadome zagrożenia statki Brytyjskie spokojnie płynęły. Przeciwnik delikatnie się wynurzał,wystrzelił torpedę i ponownie zanurzał się w bezkresnej oceanicznej wodzie.
Wraz z rozwojem wynajdywano nowe rozwiązania, udaskanalano broń, która dla Brytyjczyków przedłużoną ręką samego diabiła.

 

U-booty podwodna Armia Hitlera to niezwykła i pasjonująca jednocześnie brutalnie szczera opowieść o ludziach, których chlebem powszednim był smar, ciasnota, ogromna tęsknota za domem, strach i nienawiść do przeciwnika. Kosztem zamknięcie w wielkiej metalowej muszce dostawali najlepsze jedzenie, dobre pensje oraz najważniejszą rzecz – bezpieczeństwo przed frontem wschodnim.

 

Phlip Kaplan startuje z nami od początku Niemieckiej marynarki wojennej. Poznajemy życiorys legendarnego Admirała – Karla ,,Lwa” Donitza, by potem zrozumieć samą idee okrętów podwodnych. Autor używa fachowego morskiego słownictwa, zupełnie jak podwodniacy w tamtym okresie, dzięki temu powieść jest jeszcze bardziej realistyczna i mocniej na nas oddziaływuje. Oczywiście, książka zawiera specjalny słowniczek, więc osoby nie znające dokładnej terminologii nie będą miały problemu w czytaniu tej książki.

 

Napisać powieść to sztuka. Napisać książkę historyczną to arcydzieło. Zdaje sobie sprawę jak dużo wysiłku trzeba włożyć w to, aby utwór miał sens. Najpierw trzeba przebrnąć przez dziesiątki stron, dotrzeć do notatek, wspomnień, dzienników, dzieł innych autorów. Następnie przemyśleć i napisać. Philip robi to genialnie, unika błędów popełnianych przez innych twórców, stara się zachować obiektywizm, omija szerokim łukiem dawno obrany schemat.

 

Warto zaznaczyć, że nie czytamy tylko o U-bootach. Autor przedstawia nam całe tło polityczne dotyczące marynarki. Opowiada, jak poszczególne wydarzenia na froncie wpływały na decyzje sztabu generalnego. Śledzimy losy od początku przez wzlot i złote miesiące do upadku.

 

Wokół U-bootów narosło wiele mitów; czy do marynarki wstępowali sami ochotnicy? Czy rzeczywiście dostawali najlepsze jedzenie? Dlaczego na okręcie nie wolno palić? Tego innych niezwykle ciekawych rzeczy dowiecie się właśnie z tej powieści.

 

Wiedzieli, że czekają ich długie rejsy w klaustrofobicznych, piekielnych i niehigienicznych warunkach, w śmierdzącym wnętrzu okrętu. Każde wejście na pokład, było próbą charakteru, fizycznej wytrzymałości. Mimo tych warunkach potrafili się przełamać i stać się postrachem aliantów. Weź książkę do ręki i przeczytaj jak tego dokonali.

 

U-booty podwodna armia hitlera, to wspaniała opowieść o niezwykłych ludziach. Ucząca, obiektywna wpisująca się we wzór książki historycznej.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial