Miłość Siłą Przetrwania

Autor: Gabriela Azymut

Okładka wydania

Miłość Siłą Przetrwania


Dodatkowe informacje

  • Autor: Gabriela Azymut
  • Tytuł Oryginału: Miłość Siłą Przetrwania
  • Gatunek: Pamiętnikidziennikiwspomnienia
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 176
  • Rok Wydania: 2014
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 145 x 210 mm
  • ISBN: 978-83-6376-809-6
  • Wydawca: Sorus
  • Oprawa: Twarda
  • Miejsce Wydania: Rzeszów
  • Ocena:

    5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Thalita

Pozornie zwyczajna opowieść o zwyczajnym życiu zwyczajnej kobiety której los nie rozpieszczał, lecz która w każdej sytuacji potrafiła odnaleźć jej jasną stronę i nigdy nie zwątpiła w dobry plan, który z pewnością ułożył dla niej Bóg. Dla optymistów potwierdzenie słuszności ich światopoglądu, dla pesymistów podpowiedź, jak mimo wszystko szukać w swym życiu także blasków.

 

Gabriela Azymut w swej powieści autobiograficznej opisuje praktycznie całe swoje życie - sielskie dzieciństwo spędzone w wiosce nieopodal Babiej Góry, młodość naznaczoną zbyt pochopnym i nieszczęśliwym małżeństwem, zmagania z mężem alkoholikiem, wreszcie rozstanie z nim, nowy związek i życie na emigracji.

 

Chodź autorka dzieli swoją książkę na 25 rozdziałów, wyraźnie rysują się w niej trzy części podobne do siebie pod względem tematycznym i literackim. Pierwsza część to opis dzieciństwa spędzonego w Pieninach. Mimo biedy i dość trudnych warunków w jakich pani Gabrieli przyszło dorastać jej wspomnienia z tego okresu są bardzo radosne, wręcz idylliczne. Opowiada ona czytelnikowi o swojej licznej rodzinie (była jedną z ośmiorga rodzeństwa), obowiązkach w domu i w gospodarstwie, świątecznych zwyczajach i związanych z nimi przesądach. Zdziwiło mnie, że choć pani Gabriela jest osobą około 50-letnią, zatem urodziła się w latach 60-tych, jej dzieciństwo przypomina bardziej dziecięce lata mojej babci, która przyszła na świat w 1925 roku, niż mamy, tylko trochę starszej od pisarki. Czyżby Podhale było tak "opóźnione" cywilizacyjnie w stosunku do Mazowsza, na którym mieszkam?

 

Przyznam, że pierwsza cześć wspomnień pani Gabrieli podobała mi się najbardziej, głównie dlatego że wywołała nostalgię związaną z historiami o których opowiadała mi moja nieżyjąca już babcia. Życie w zgodzie z naturą, którego rytm wyznaczały pory roku, kościelne święta i niezbędne roboty w polu. Życie bez telewizji i internetu, za to w symbiozie z całą lokalną społecznością (choć i niejeden wredny sąsiad też się u pani Gabrieli znalazł). Zabawy wykonywanymi własnoręcznie lub robionymi przez rodziców zabawkami zamiast iphonów, tabletów i gier komputerowych. Mimo o wiele cięższych niż dzisiejsze warunków do życia młodość pisarki wydaje mi się szczęśliwsza niż dzisiejszych dzieci i nastolatków. Ludzie potrafili się cieszyć z tego co mają, obserwując przyrodę wiedzieli, że istnieją lata sytości i niedostatków, te pierwsze należy witać z radością i czerpać z nich ile się da, te drugie przyjąć z pokorą i z nadzieją wypatrywać ich rychłego końca. Niestety, dzisiejsza młodzież wpada w szał gdy rodziców nie stać na nowy model smartfona albo gdy internet zbyt wolno łączy z Facebookiem. Brakuje mi tego spokoju w jakim przyszło dorastać pani Gabrieli, ale czy - mając taką możliwość - chciałabym zamieszkać w wiosce z jej dzieciństwa? Mimo wszystko myślę że nie, bo nie wyobrażam sobie życia bez elektryczności i bieżącej wody, chodzenia klika kilometrów do szkoły, jedzenia tylko tego co wydało moje pole. Urodziłam się wraz z wolną Polską i możliwość dorastania w świecie nie gorszym niż ten na Zachodzie albo mnie rozleniwiła, albo też sprawiła że mam po prostu inną mentalność niż bohaterowie dzieciństwa pani Gabrieli Azymut, i jej rodzinne strony wydają mi się sielską krainą o której miło poczytać, może fajnie byłoby odwiedzić, ale na dłuższą metę nie dałoby się żyć.

 

Druga część powieści "Miłość siłą przetrwania" jest już mniej optymistyczna. Pani Gabriela poznaje w niej swego przyszłego męża Kamila, wychodzi za niego za mąż i - jak to z wojskowym - dość często zmienia miejsce zamieszkania. Wkrótce pojawia się ich córka Halinka, a także ten trzeci - alkohol, największy wróg młodej żony. Kobieta próbuje walczyć z nałogiem męża, jednak po wielu latach i po wielu dramatycznych wydarzeniach zdaje sobie sprawę, że nigdy nie wygra i odchodzi zabierając małą Halinkę. Ta część jej życia i książki przepełniona jest ogromnym bólem, który da się wyczytać praktycznie w każdym zdaniu. Brak rodziców, nieprzyjemna teściowa, chorujące dziecko i przede wszystkim mąż pijak tworzą codzienność pani Gabrieli przez 9 długich lat. I nie ma tu happy endu w rodzaju "mąż zrozumiał i przestał pić". Nie, aby uwolnić się od Kamila i jego nałogu Gabriela musi wziąć rozwód i wyprowadzić się nie wiedząc sama dokąd. Nie ma happy endu, ale jest wskazówka dla milionów kobiet będących w podobnej sytuacji - nie bójcie się powiedzieć "nie!", weźcie życie we własne ręce i same walczcie o swoje szczęście. Skoro jest tak źle, że gorzej być nie może, to znaczy że może być już tylko lepiej.

 

I to lepiej przychodzi do pani Gabrieli w osobie obcokrajowca Grega, który ofiaruje jej swą przyjaźń i wsparcie w tych trudnych chwilach. Proponuje jej wyjazd do swego bogatego kraju, a tam pracę i dobrą szkołę dla córki. Wkrótce Gabriela zostaje żoną Grega. Początkowo małżeństwo to ma zapobiec deportacji kobiety do Polski, jednak z czasem przeradza się w prawdziwą miłość. Trzecia część książki - ta poświęcona życiu na emigracji - zawiera już niewiele faktów z życia autorki, lecz stanowi refleksję nad zdarzeniami, które do tej pory ją spotykały. Refleksję, którą można podsumować jednym zdaniem - dobra kobieta zawsze poradzi sobie w życiu.

 

Oprócz interesującej treści książka zwraca także uwagę swą formą literacką. Miesza się w niej bowiem wiele konwencji. Mamy tu przede wszystkim pamiętnik (o czym świadczy już chociażby okładka przypominająca tą z babcinego sztambucha), ale też gawędę, powieść obyczajową, ostatnia zaś część to głownie rozważania natury filozoficznej, całość zaś stanowi powieść autobiograficzną. Do tego książka pisana jest językiem przystępnym praktycznie każdemu czytelnikowi, co stanowi kolejny jej atut.

 

Mi jej trzyczęściowa budowa, a także wiele nawiązań do Boga i religii przyniosło na myśl coś jeszcze, a mianowicie modlitwę różańcową. W końcu sielskie dzieciństwo pani Gabrieli jest niczym tajemnica radosna, życie u boku męża alkoholika - tajemnica bolesna, a optymistycznie rysująca się przyszłość z nowym mężczyzną to nic innego jak tajemnica chwalebna. Życie Gabrieli Azymut wypełnione było zarówno radością, jak i bólem, lecz we wszystkich tych chwilach towarzyszyła jej niezachwiana wiara w boga i miłość do Niego, która dała jej siłę przetrwania.

 

***
Dziękuję Wydawnictwu Sorus za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!