Ród

Autor: Emil Strzeszewski

Okładka wydania

Ród


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Ewa Chani Skalec

Ciężko było z lekturą, ciężko będzie z recenzją. Zabrałam się za książkę, którą zachwalają jako wspaniałą, zwalającą z nóg i uwodzącą. Liczyłam na wiele, zawiodłam się dość mocno. Zaczęłam pełna pozytywnego czytelniczego apetytu, by po 30 stronach zrobić sobie przerwę. Miesięczną... Przeczytałam kilka innych powieści, wróciłam na 10 stron i znowu musiałam odłożyć. Klimat powieści całkowicie zwala z nóg i za to się Autorowi należy pochwała – udało mu się stworzyć świat ponury, oniryczny, pełen niedopowiedzeń, niejasności, czyhającego za każdym rogiem zła i brutalności. Szczególnie w dzielnicy nazywanej Greką.

 

Zacznijmy jednak od początku. Kto jest głównym bohaterem? W pierwszej chwili może się wydawać, że tytułowy Ród, do którego należą Matka, Ojciec i Syn (tak są zatytułowane kolejne rozdziały). Po pewnym czasie jednak dociera do nas, że to raczej Miasto jest tym bohaterem numero uno. Jakie miasto? Miasto i tyle. Strzeszewski nie nadaje mu żadnej nazwy, nie określa też czasu, w którym rozgrywa się akcja powieści. Można tylko niektórych kwestii się domyślać, ale pozostawia wiele naszej wyobraźni. Niestety, moja w tym przypadku zadziałała w taki sposób, że przy każdym podejściu do tej lektury wpadałam w depresję.

 

Wracając jednak do wątku. Miasto jako główny bohater. Bez nazwy, bezpaństwowe, szare, ponure, spływające deszczem i krwią. W nim dwa istotne bary: Babilon i Stoik. W pierwszym pracuje Matka, drugi... Drugi jest tajemniczy, a przy barze podają drinki o nazwie apateja. Jeśli kojarzy Wam się to z apatią to jesteście całkiem blisko. Tylko uważajcie, by się nie upić tym zdradliwym napojem, którego nie ma, ale jest, ale nie ma, ale jest... I to właściwie chyba motto przewodnie całej powieści... Wszak, "czym się różni to, co jest, od tego, co nigdy nie było?" ("Ród").

 

Akcja. Czasem nawet dość wartka, szczególnie w ostatnich dwóch rozdziałach. W pierwszym i drugim właściwie niewiele się dzieje. Zdecydowanie przeważają w nich przemyślenia i rozterki bohaterów. Normalnie nie miałabym nic przeciwko, ponieważ lubię mądre lektury skupiające się na ludzkim wnętrzu. Tyle, że... Właśnie, znowu deprecha... Kiedy zważyć, że w przerwach czytałam m.in. "Dziewczyny wyklęte" Nowaka i "Niezłomną" Lewandowskiej-Kąkol, to sami możecie się domyśleć, jak ciężko czyta się "Ród", skoro przy takich przygnębiających lekturach to on sprawiał, że moja psychika, mówiąc kolokwialnie, wysiadała.

 

Narracja w powieści jest pierwszoosobowa. W pierwszym rozdziale poznajemy historię Matki, w kolejnych Ojca i Syna. Zmienia się więc narrator, choć tak naprawę nie odczułam specjalnej zmiany w samej narracji, a szkoda, bo było by to bardziej wiarygodne i ciekawsze. Najbardziej pozytywne wrażenie zrobił na mnie drugi rozdział i przyznaję, że miałam nadzieję, iż powieść dalej będzie tak dobra i tylko pierwszy rozdział był kiepski. Znowu się przeliczyłam, choć rzeczywiście – rozdział drugi był fantastyczny, wyśmienity, mądry i pełen głębokich przemyśleń. Dowodem na to jest całe mnóstwo kolorowych karteczek powklejanych w miejscach ważnych cytatów.

 

Książkę można zakwalifikować jako coś na granicy urban fantasy i kryminału, chociaż właściwie w ogóle daleka bym była od klasyfikowania jej. Wymyka się w dużej mierze wszystkiemu, co dotąd znałam.

 

Z pewnością powieść ma drugie dno. Musi mieć, skoro, z tego, co się orientuję, spotkała się z wieloma pozytywnymi (i to bardzo) opiniami. Nie wiem, czy do niej nie dorosłam, czy po prostu trafiłam na nią w złym momencie mojego życia. W każdym razie nie zaliczę jej do grona moich ulubionych i nie sądzę, bym kiedykolwiek chciała do niej wracać (poza tymi fragmentami z drugiego rozdziału).

 

Językowo jest napisana dobrze, czasem nawet wyjątkowo dobrze, choć kilka razy zastanawiałam się nad szykiem zdań. Cóż, każdemu się może zdarzyć jakaś pomyłka. Nie mam wątpliwości, że pomysł był świetny, tylko coś z wykonaniem nie do końca wyszło. Może "Ród" powinien jeszcze trochę poczekać na wydanie, może trzeba by w nim kilka fragmentów zmienić. Nie wiem, nie mam pomysłu.

 

Na zakończenie jeszcze dodam, że, bodajże w rozdziale trzecim, pojawiła się bardzo ciekawa perełka. Sekta, czy grupa, trudno właściwie określić, nazywająca się fejsowcami – zakrywają szczelnie każdą część ciała poza twarzą. Takie niesamowite nawiązanie do Facebooka w krzywym zwierciadle. Świat Miasta jest prawdziwą antyutopią, więc i zjawiska społeczne wyglądają tam zupełnie inaczej.

 

Korekta i redakcja bardzo udane, okładka przyciągająca wzrok. Plusy, które niestety nie zwrócą mi długich godzin poświęconych na lekturę tej niedługiej przecież powieści.

Na Widelcu

Uwielbiam książki, których nie można jednoznacznie przypisać do danego gatunku literackiego. Taka pozycja jest dla Mnie bowiem nie tylko intelektualnym wyzwaniem, ale także i dowodem na to, że jej autor jest otwarty na nowe kierunki, i nie wacha się poszukiwać.. Gatunki, ramy i zasady pozostawmy literaturoznawcom i zawodowym krytykom, sami zaś skupmy się na emocjach i odczuciach, jakie owa książka sobą niesie.. Taką pozycją jest bez wątpienia najnowsze dzieło Emila Strzeszewskiego - "Ród".

 

Fabuła tej opowieści jest równie skomplikowana, jak jej gatunkowy wymiar. Oto bowiem trafiamy do "Miasta", czyli miejsca na pograniczu jawy i snu, realnego świata i fantastycznej krainy, w której to poznajemy kilku członków owego tajemniczego, tytułowego "Rodu". Są nimi ludzie spokrewnieni nie tylko i wyłącznie krwią, ale czasem najzwyczajniejszym przypadkiem i miejscem, do jakiego trafili. "Miasto" to miejsce, w którym prym wiodą najróżniejszej maści kanalie, z przestępcami, mafiosami, prostytutkami na czele, których to dopełnienie tworzą biedni żebracy i ludzie, którzy utracili w swoim życiu wszystko, co tylko można utracić.. I w tej oto rzeczywistości dochodzi do tajemniczej zbrodni, w którą zamieszany jest wielce zagadkowy "Pan Pneuma"..

 

Pierwsze skojarzenie z lekturą tej książki, to "Sim Sity", tylko w jeszcze bardziej mrocznej, niesamowitej i zagadkowej odsłonie.. To swoiste piekło na Ziemi, z którego nie ma ucieczki, a zamieszkujący je ludzie, są w pełni tego świadomi i dawno z tym pogodzeni.. I to właśnie o nich tak naprawdę jest ta historia, o ich zmarnowanym życiu, kłopotach i tarapatach w jakie się co rusz pakują i ostatnich próbach wypłynięcia na powierzchnię z tego bagna.. Cztery na pozór nie związane ze sobą mini opowieści grozy z kryminalną zagadką w tle, które nagle znajdują wspólny finał, jakiego nie sposób przewidzieć.. Piorunujące wrażenie, absolutnie!

 

Autor w tej książce bawi się konwencjami, słowem, podejściem do literatury i toczenia opowieści. Momentami było to bardzo zaskakujące i wręcz szokujące doświadczenie, które jednak po pewnym czasie już Mi nie przeszkadzało, a nawet bardzo je polubiłam. Niemniej zrozumienie tej opowieści i jej przekazu, wymaga wielkiego zaangażowania, chęci i dużej uwagi.. Często bowiem zdarza się tak, iż znaczenie padających tu słów i zwrotów, okazuje się zupełnie inne. Warto przy tym zauważyć, że są to naprawdę wyjątkowe słowa, czerpiące z całej głębi polskiego języka..

 

Porażający jest przede wszystkim klimat tej historii. Gdy o nim myślę mam wrażenie, że jest to rodzaj snu, a może nawet, że jest to faza śnienia. Wszystko jest takie odległe, na pół realne. Mam silne uczucie, że w mieście może się wydarzyć absolutnie wszystko, zarówno dobrego, jak i złego, realnego jak i absolutnie spoza sfery logicznego pojmowania. Autor z rozmiłowaniem czerpie pełnymi garściami z rzeczywistości oraz popkultury, a następnie poddaje ów "zlepek" wyjątkowej obróbce, po której to nic już nie jest zwyczajne i oczywiste. Czasami efekt ten jest lepszy lub gorszy, za każdym razem jednak bardzo zaskakujący.

 

„Ród" jest również bogaty w ciekawe postacie, zazwyczaj o bardzo skomplikowanej naturze. Kobiety są zupełnie inne, niż w rzeczywistości, pragnące "silnej ręki" mężczyzny, który nie wacha się przed przemocą wobec nich.. Mężczyźni są zaś pozbawieni jakichkolwiek wrażliwości, ukierunkowani głównie na swoje żądze, ambicje i szaleństwo, jakiego im tutaj nie brakuje. Zresztą, nie mogę powiedzieć o tych postaciach, że są normalni i zwyczajni, bo z pewnością na takich nie wyglądają i tak się nie zachowują.. Pojawia się też dziecko - mały chłopiec, który także ma niewiele wspólnego z wyobrażeniem dziecka w normalnym świecie..

 

Na wielki słowa uznania zasługuje oprawa graficzna tej pozycji, który przyciąga wzrok, a nawet wręcz hipnotyzuje. Mroczna ulica, dama lekkich obyczajów i rozmazane kontury świata, w którym znajduje się ów scena.. Komiksowe arcydzieło, którego nie powstydziliby się najwięksi autorzy literatury suspensu..

 

"Ród" to w mojej ocenie bardzo hipnotyzująca, deliryczna, senna opowieść o skomplikowanych i dramatycznych losach ludzi, którzy znaleźli się już nie tyle na życiowym zakręcie, ale poza całą drogą ludzkiej egzystencji.. Opowieść nie łatwa w odbiorze, ale rekompensująca sobą cały ten trud jaki przyjdzie Nam tutaj wykonać, gdyż takich książek nie poznajemy zbyt często.. Polecam i życzę wielu zaskoczeń..

 

Dziękuję wydawnictwu Genius Creations za przekazanie egzemplarza do recenzji.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!