Okładka wydania

Wytwórnia Smakowitych Lodów Vivien

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wytwórnia Smakowitych Lodów Vivien | Autor: Abby Clements

Wybierz opinię:

Krokusowe Przemyślenia

Co przypomina smak lodów? Dla mnie jest to jednoznaczne z wolnym czasem, relaksem, chwilą dla siebie, wakacjami, latem. W zasadzie możemy jeść lody przez cały rok, wszak w sklepach ich nie brakuje nawet w środku zimy, Jednak czy smakują one tak samo jak te, które kupujemy w środku gorącego lata? Raczej nie, ponieważ mają swój specyficzny smak, zarezerwowany tylko dla tej pory roku. Mimo tego Anna wraz z Imogen pragną, aby ich lodziarnia sprawiła, żeby nawet podczas mroźnej zimy dzięki ich słodkościom pojawił się smak lata.

 

Siostry tak od siebie różne, a jednocześnie podobne do siebie. Anna i Imogen odziedziczyły lodziarnię babci Vivien po jej śmierci, Żadna nie miała doświadczenia w kwestii prowadzenia takiego lokalu. Dwie młode kobiety postanowiły się nie poddać. Pragnęły, aby wola Vivien została zrealizowana. Właśnie dlatego Imogen nie wróciła od razy po pogrzebie do Tajlandii, a Anna porzuciła swoją dotychczasową pracę. Jak im idzie? Początkowo nie za dobrze. Brak tak potrzebnego doświadczenia daje się we znaki, tak samo jak to, że w zasadzie nie mają kogo prosić o radę. Muszą wszystko zrobić same, a za swoje błędy słono płacą, czego są świadome. Mimo to wykonują kolejne kroki, pokonują trudności i sprzeciw, jaki pojawia się ze strony części rodziny. Robią wszystko, aby się udało.

 

Pierwsze, co zwraca nasza uwagę, to okładka w stylu vintage. Idealnie pasuje do tego, co znajdziemy w środku i dla mnie była obietnicą czegoś naprawdę dobrego. Głównym tematem książki są smaki i emocje. Są to dwa zagadnienia, które doskonale ze sobą współgrają i się uzupełniają. Poruszane są wątki miłosne, ale nie grają one pierwszych skrzypiec, co bardzo mi się podobało. Odgrywały ważną rolę w życiu obu kobiet, jednak zostały opisane w taki sposób, że nie przyćmiły tego, co wiąże się z samą lodziarnią. Zostało to bardzo dobrze wyważone, za co autorka zdobyła u mnie ogromnego plusa.

 

Na chwilę uwagi zasługuje także stworzony klimat. Dla mnie był tak wciągający, że nie pozwolił mi uwolnić się od niego jeszcze długo po przeczytaniu książki. Sprawił, że moje myśli nieustannie krążyły wokół tego, co zostało opisane. Pomyślcie sobie, jak silnie musi on oddziaływać na czytelnika, skoro pierwszą myślą, jaka przyszła mi do głowy było to, żeby zjeść jakiś deser lodowy (co okazało się niemożliwe, niestety). Podejrzewam, że nie jestem jedyną osobą, która zareagowała w taki sposób na karuzelę smaków, jaką zaprezentowała Abby Clements.

 

Wytwórnię smakowitych lodów Vivien czytało się bardzo przyjemnie. Śmiem twierdzić, że ta książka zahaczyła o wiele tematów, które pozornie nie są ze sobą związane, jednak po głębszym przemyśleniu okazuje się, że mogą mieć ze sobą wiele wspólnego. Nie zostały poruszone tylko radosne chwile związane z działalnością lokalu. Podczas lektury stykamy się z żałobą, smutkiem, złością, depresją, śmiechem, satysfakcją i innymi emocjami. Na stronach jest ich wiele, trzeba tylko zatrzymać się i nad nimi zastanowić. Jest to o tyle budujące, że pokazuje w jaki sposób przejść od jednych uczuć, nawet tych najbardziej nas przytłaczających, do innych.

 

Podsumowując - zaserwowano nam mieszankę smaków i emocji. Naszym zadaniem jest wybór, które są dla nas najistotniejsze. Znajdźmy chwilę, chociaż taką krótką, aby się nad tym zastanowić. Smaki bardzo dobrze odzwierciedlają uczucia, to chyba wie każdy z nas.

Na Widelcu

Lody.., owocowe, śmietankowe, czekoladowe, karmelowe i jakie tylko sobie wymarzymy..:) Któż z Nas ich nie kocha i któż nie marzył w dzieciństwie o tym, by mieć swoją własną lodziarnię..:) Cóż.., nie każdemu to marzenie udało się zrealizować.., ale niejako na otarcie łez możemy choć w części poczuć się szczęśliwymi właścicielami tego lodowego królestwa, towarzysząc głównym bohaterom powieści pt. "Wytwórnia smakowitych lodów Vivien", autorstwa Abby Clements.

 

Bohaterkami tej historii są dwie siostry - Imogen i Anna, które to niespodziewanie dostają w spadku po zmarłej babci, starą lodziarnię. Wbrew początkowym obawom i wahaniom, postanawiają podjąć próbę odratowania pięknego lokalu i przywrócenia mu dawnej świetności sprzed lat.. Niestety zadanie to okazuje się bardzo trudnym, gdyż zarówno brytyjska aura południowego wybrzeża jak i pustki na bulwarze w którym mieści się lokal, nie sprzyjają sukcesowi.. Siostry nie poddają się i robią wszystko, by zdążyć z owym "nowym otwarciem", przed zbliżającym się wielkimi krokami latem..:)

 

"Wytwórnia smakowitych lodów Vivien" to niezwykle pogodna, zabawna i lekka opowieść o marzeniach, upartości w ich realizacji i odnajdywaniu swojego miejsca w życiu. Przede wszystkim jest to jednak bardzo wzruszająca historia o sile rodziny, poświęceniu, wsparciu i oddaniu, którego nikt i nic nie jest w stanie pokonać. Opowieść podana ze smakiem, dowcipem, i potężną dawką optymizmu, którego przecież nigdy za wiele. Lektura wprost idealna na długie, letnie wieczory z pucharkiem lodów w ręku, których to dopełnieniem niechaj będzie równie słodka i zmysłowa opowieść o siostrach i ich lodziarni..:)

 

Książka ta porwała i zawładnęła Mną już od pierwszych stron lektury, trzymając w tym stanie aż do wielkiego finału. Czytając tę powieść czułam się jakbym uczestniczyła w czymś pięknym, wyjątkowym, tak bardzo innym, niż szara rzeczywistość za oknem. To swoista podróż do cudownego miejsca - starej, klimatycznej lodziarni, w której to nie tylko produkuje i sprzedaję się te słodkie pyszności, ale także znajduje dobre słowo, wsparcie, pomoc, ciepło rodzinnego domu. Abby Clements udało się stworzyć niezwykłą atmosferę iście bajkowej przystani, w której chciałby znaleźć się chyba każdy człowiek.. To tak piękny i cudowny literacki świat, iż naprawdę nie chciałoby się nigdy go upuszczać.. Cóż.., pozostaje mieć tylko nadzieję, iż w rzeczywistości gdzieś tam w dalekim Brighton istnieje taka lodziarnia, którą być może kiedyś uda się Nam odwiedzić..

 

Wielkim atutem, ale także i zaskoczeniem, podczas lektury tej książki było to, iż autorce udało się zamieścić tutaj tak wiele wątków. Oto bowiem mamy główną oś fabuły, czyli uruchomienie i prowadzenie lodziarni przez siostry. Jednak tuż obok pojawiają się rodzinne sekrety, pretensje, konflikty. Doświadczymy także burzliwych romansów i trudnych życiowych rozterek. Wreszcie będziemy żyć życiem nie tylko Anny i Imogen, ale także niezwykle barwnych klientów lodziarni Vivien, tworzących niezwykłą społeczność tego nadmorskiego miasteczka.. I chyba nie musze tutaj dodawać, iż raz jeszcze dałam się pozytywnie zaskoczyć literackiej opowieści, po której z pewnością nie spodziewałam sie aż tak wielu twarzy i znaczeń..:)

 

Autorce tej książki udało się stworzyć niezwykle urokliwy obraz małego, angielskiego miasteczka - Brighton. To miejsce, w którym życie toczy się jakby w lekko zwolnionym rytmie, pozwalając tym samym na cieszenie się tym, co w nim powinno być najważniejsze. Te wszystkie małe alejki, uliczki, kolorowe domy i przytulne wnętrza miejsc takich jak lodziarnia Vivien, wprost urzekają swoim klimatem, pięknem, wyjątkowością. Czytając o tym miejscu chciałoby się tam znaleźć, zamieszkać, cieszyć życiem. I jeszcze mieszkańcy Brighton, jakże różni od Nas Polaków, z jakże innymi radościami, zmartwieniami, codziennymi myślami.. Jestem przekonana o tym, iż to literackie spotkanie z angielską prowincją, będzie bardzo zaskakującą i miłą odskocznią od polskich, ksiażkowych podróży na wieś, których ostatnimi w czasie mamy w literaturze aż za nadto..:)

 

Powieść ta z pewnością nie byłaby taka interesująca, gdyby nie dwie niezwykłe bohaterki tej historii. Dwie siostry, z których to każda jest zupełnie inna. Imogen to wulkan energii, dla której świat wydaje się za mały. Pełna pomysłów, szalonych planów, gotowości na największa szaleństwa. Anna z kolei jest bardzo spokojną, cichą i marzącą o kochającej rodzinie kobietą. I właśnie ta niezwykła para - połączenie wody i ognia, to najdoskonalszy przykład siły siostrzanej miłości, silniejszej od wszystkich problemów tego świata. Każda z nich może liczyć na pomóc drugiej, niezależnie od okoliczności, czasu, trudności. Obie wzajemnie siebie wspierają, uzupełniają i troszczą o wspólne szczęście. To piękny obraz rodziny, który napawa wielką radością i nie mniejszym optymizmem..:)

 

„Wytwórnia smakowitych lodów Vivien" to ciekawa i ciepła opowieść obyczajowa, którą polecam każdemu czytelnikowi. To porcja świetnej rozrywki i potężnej dawki motywacji do tego, by zawsze wierzyć w siebie i swoje możliwości. Kto wie.., być może właśnie po lekturze tej książki niejeden z Nas odważy się spełnić swoje skryte dziecięce marzenie, niezależnie od tego jakie ono jest..:) Zatem życzę niezapomnianych wrażeń.., a ja tym czasem chyba wybiorę się na smaczne lody orzechowe z bitą śmietaną..;)

Scoto

Czytaliście kiedyś powieść i zazdrościliście głównym bohaterkom? Ja tak... I to nie raz i nie dwa. Moment, gdy fikcyjna postać spełnia marzenie, które - w rzeczywistości - jest też moim marzeniem, nie należy do najprzyjemniejszych. Bo też bym chciała, bo w życiu nic nie przychodzi tak łatwo, bo im się udało a ja nie mam odwagi nawet spróbować... Przyznaję jednak, że porażkę głównych bohaterów albo brak w wytrwałości przyjmuję z jeszcze większym rozdrażnieniem. Nie podoba mi się, jak ktoś w głupi sposób marnuje potencjał. Imogen i Anna dostały szansę, jakiej pragnęłaby niejedna osoba i - na szczęście - nie zmarnowały.

 

Vivien w ciągu kilkudziesięciu lat stworzyła miejsce, które pokochało wielu ludzi zarówno dzięki oferowanym smakołykom, jak i jej osobie. Czas jednak płynął nieubłaganie, starzała się nie tylko właścicielka lodziarni, ale i sam lokal. Wraz ze śmiercią Vivien to samo mogło spotkać Wytwórnię. Mogło, ale w tym momencie do akcji wkroczył wnuczki kobiety, Anna i Imo. Nie będę komentowała, że cudowny traf chciał, by przynajmniej jedna z dziewczyn miała dryg kulinarny i uwielbiała zaspokajać ludzkie apetyty oraz, że i Imogen i Anna mogły rzucić dotychczasowe życie i podjąć wyzwanie z prowadzeniem lodziarni... Zresztą, mogły rzucić - one chciały to zrobić! No, ale gdyby nie to, nie byłoby całej historii, prawda?

 

Prowadzenie rodzinnego biznesu w małej miejscowości ma swoje plusy i minusy. Plusem jest działanie na bazie utartej opinii, w końcu skoro babcia robiła coś dobrze to i wnuczki powinny mieć do tego dryg. Czasem jednak ciężko jest ciągnąć coś, do czego wcześniej byli przyzwyczajeni klienci. Nie zawsze nasza wizja pokrywa się z tym, co miało miejsce wcześniej a kupujący niekoniecznie mogą zaakceptować zmiany. Imo i Anna postawiły na styl retro w nowoczesnej odsłonie. Stworzyły lodziarnię taką, jaką zapamiętały z dzieciństwa, tym samym robiąc sobie osobisty powrót do przeszłości. Przez pierwszą część powieści zastanawiałam się, dlaczego Anna nie rozszerzyła asortymentu lodziarni i nie poszła bardziej w kierunku cukierni... W końcu tak bardzo była wychwalana za swoje ciasteczka, czemu nie skorzystała z tego, co już umiała? Lodziarnia miała być jednak lodziarnią, i tak się stało.

 

Wytwórnia smakowitych lodów Vivien otworzyła na nowo swoje podwoje. Niekoniecznie w spektakularny sposób i niekoniecznie z tłumem, oczekujących tego, ludzi. Nic z tych rzeczy. Obie dziewczyny musiały ciężko walczyć o klientów, choć muszę zauważyć, że w gruncie rzeczy przyszło im to jednak dość łatwo, gdy tylko wpadły na pomysł specjalistycznego kursu przygotowywania zimnych smakołyków. Życie osobiste obu sióstr również uległo zmianom, nawet dość drastycznym. Anna przekonała się, że filar, na którym opierała wcześniej swoją przyszłość wcale nie jest taki mocny jak myślała a Imogen nauczyła się, że marzenia można spełniać mając u boku ukochaną, oddaną osobę. Trochę rozśmieszył mnie wyjazd Anny na kurs robienia lodów. Pomysł świetny, oczywiście, jednak szybkość z jaką dziewczynie udało się zapisać na jeden z najlepszych kursów budzi podziw i niedowierzanie. No, ale akcja musi trwać... W końcu, gdy Anna czekała na wolny termin, lodziarnia w końcu by splajtowała.

 

Wytwórnia smakowitych lodów Vivien to ciepła i wzruszająca powieść. Nie ma w niej zaskakujących punktów zwrotnych, wszystko jest proste i przewidywalne a całość słodka, niczym sprzedawane w lodziarni desery. Książkę naprawdę bardzo przyjemnie i szybko się czyta. Myślę, że na nadchodzące lat będzie idealnym komponentem do schłodzonego napoju, lodów i wypadu na plażę. Polecam!

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto