Okładka wydania

Bóg W Kościołach

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Bert Hellinger
  • Tytuł Oryginału: The Churches And Their God
  • Gatunek: Religia i Religioznawstwo
  • Język Oryginału: Angielski
  • Liczba Stron: 200
  • Rok Wydania: 2014
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 123 x 210 mm
  • ISBN: 9788362842155
  • Wydawca: Virgo
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    2/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 4 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 4 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 6 votes
Okładka: 100% - 5 votes
Polecam: 100% - 5 votes

Polecam:


Podziel się!

Bóg W Kościołach | Autor: Bert Hellinger

Wybierz opinię:

Thalita

Poglądy Berta Hellingera na temat Kościoła Katolickiego, a także inne jego przemyślenia na tematy winy, kary, pokuty, i wszystkiego co przyszło mu do głowy. Kontrowersyjne i nie trzymające się kupy.

 

Dawno nie czytałam tak dziwacznej książki i tak wywrotowego sposobu myślenia. Początkowo autor podejmuje dość ciekawe rozważania na temat błędnych interpretacji Biblii przez Kościół Katolicki, która to interpretacja stawia w negatywnym świetle Boga oraz Jezusa. Niestety, dość szybko ponosi go chyba nadmierna nienawiść do owej instytucji, gdyż zaczyna porównywać księży do kanibali (w końcu spożywają ciało i krew Chrystusa), do niezaspokojonych seksualnie kastratów i kazirodców w jednym (twierdzi, że celibat to forma kastracji, kazirodztwo zaś ujawnia się w nazywaniu Kościoła swą umiłowaną Matką), gloryfikuje seks przedmałżeński, najlepiej z wieloma partnerami, a także poligamię, ilustrując szczęście związków poligamicznych przykładami z życia afrykańskich plemion, w których to mężczyzna ma obowiązek poślubiać żony swych zmarłych braci po to by zapewnić im opiekę.

 

Nie jestem osobą głęboko wierzącą, rzadko chodzę do kościoła i uważam że księża mają wiele na sumieniu, ale to co wypisuje Bert Hellinger to jakieś kpiny z religii katolickiej. Autor, absolwent teologii na Uniwersytecie w Würzburgu i były duchowny nie wie, że to co podaje do wiadomości Biblia i to co wykładają podczas Mszy Świętej kapłani w przeważającej mierze jest symboliką, której nie należy rozumieć dosłownie. Przecież to oczywiste, że Jezus nie kroił na kawałki swej skóry i nie upuszczał sobie krwi po to by dać je skonsumować swym uczniom. Nie chodziło mu o to, by najedli się jego ciałem, lecz by symbolicznie zjednoczyli się z nim w najwyższym możliwym stopniu. Autor jak widać tego nie rozumie, myśląc że Bóg nakazał ludziom zjeść Pana Jezusa.

 

Bulwersują mnie również teorie Hellingera dotyczące popędu seksualnego. Wiadomo, że inne religie, a także wiele pozostałych odmian chrześcijaństwa pozwala swym kapłanom zawierać związki małżeńskie. Księży katolickich obowiązuje celibat, który Hellinger poddaje miażdżącej krytyce. Twierdzi on, że niezaspokojeni seksualnie duchowni szukają spełnienia w kulcie Matki Boskiej lub Kościoła jako Matki. Ponadto zakazując uprawiania seksu poza małżeństwem odmawiają tej największej z przyjemności (słowa autora) także innym. Wprowadzając zaś instytucję małżeństwa burzą naturalny porządek społeczny, w którym poligamia jest częścią natury człowieka. Autor sprowadza tym samym całą ludzką egzystencję do zaspokajania popędu seksualnego. Twierdzi, że gdyby Kościół nie istniał, ludzie mogli by go rozładowywać bez oporów, co czyniłoby ich szczęśliwymi, tak jak mieszkańców afrykańskiej dżungli. Panie Hellinger, żyjemy w XXI wieku, w epoce AIDS i innych chorób przenoszonych drogą płciową. Życie "w zgodzie z naturą" doprowadziłoby do szybkiego końca ludzkości. Poza tym nie tylko seks liczy się w życiu, człowiek potrzebuje też - a może przede wszystkim - miłości, ciepła i poczucia bezpieczeństwa, które może zapewnić jedynie związek z jedną, wybraną osobą, a nie bzykanie się z kim popadnie.

 

Dywagacje autora na temat Kościoła nieoczekiwanie kończą się po pierwszych trzech rozdziałach, gdzie ich miejsce na kolejne trzy części zajmują filozoficzne przemyślenia Hellingera na temat winy, pokuty i związków rodzinnych. Mam wrażenie, że tworząc je Hellinger zapisywał wszystko co mu w danym momencie wpadło do głowy, gdyż mamy tu jedynie pseudofilozoficzny bełkot, bez ładu i składu. Ogólne wnioski z tej galopady hellingerowskiej myśli są takie, iż wina jest niepotrzebna i prowadzić może nawet do samobójstwa, podobnie kara, a oba te zjawiska oczywiście blokują naturalne skłonności człowieka. Inne "złote myśli" autora dotyczą powiązań rodzinnych. Twierdzi on mianowicie, że wszystkie choroby, śmiertelne wypadki, samobójstwa itp. są odpowiedzią na branie na siebie problemów naszych rodziców. Na szczęście w tym przypadku nie radzi on zapomnieć o istnieniu matki i ojca, lecz postuluje za odcięciem psychicznej pępowiny. Jedyna słuszna myśl w tym prawie 200-stronicowym zbiorze bzdur.

 

Odnoszę wrażenie, że pisząc "Boga w Kościołach" Bert Hellinger tworzył raczej program i podwaliny jakieś sekty, niż pisał o błędach w interpretowaniu przez Kościół Pisma Świętego, jak to zakładał na pierwszych stronach swej pracy. Sekty, w której wszyscy poddawali by się naturalnym instynktom, nieskrępowani żadnymi nakazami i zakazami. Z tego powodu nie polecam lektury tej pozycji nikomu o zdrowych zmysłach, nie chcę mieć nikogo na sumieniu.

 

***
Dziękuję Wydawnictwu Virgo za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial