Okładka wydania

Skłamałam. Maria Magdalena

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Skłamałam. Maria Magdalena | Autor: Jolanta Miśkiewicz

Wybierz opinię:

Agnes Recenzentka

Sięgnęłam z przypadku i przepadłam na dobre. Zanurzając się stopniowo w tę ciekawą i dość dziwną lekturę wiedziałam, że nie zajmie mi ona dużo czasu, jednak będę o niej pamiętać. Nie pomyliłam się za wiele. Ten dziwaczny tomik wierszy przeczytałam wciągu jednego dnia, ponieważ nie czułam potrzeby sięgać codziennie po inny wiersz. Niedługo opowiem o tym więcej. Poezję pochłonęłam mniej lub bardziej chętnie, od początku do końca, nie pomijając żadnego słoja deski. I co z tego wynikło?

 

Jolanta Miśkiewicz to ekonomistka i poetka mieszkająca w Łodzi. Na początku pisała do szuflady, jednak od 2009 roku jej sekrety wyszły na światło dzienne. Swoje przemyślenia opublikowała szybko, w tomikach, których objętość nie jest obszerna, choć zawiera dość spory zbiór wszelakich form lirycznych. Choć wiersze czytało się szybko i były niebywale proste w odbiorze – takie było zamierzenie autorki – to jednak nie mogę oprzeć się twierdzeniu, że charakteryzował je chaos doskonały. Kiedy przechodziłam od jednego wiersza do drugiego, przeskakując z treści zwyczajnych, po prostu codziennych, przez miłosne opowiastki, aż po rozbudowane czy też krótsze teksty zaczerpnięte tylko i wyłącznie z wyobraźni, zauważyłam dość rzucającą się w oczy niespójność. W tej swojej swoistej wędrówce przechodziłam od wierszy dla dorosłych, przez te dla dzieci i młodzieży, które przeplatały się z kolejnymi „18+". Poetka często odnosiła się do Tuwima, co było dość ciekawe i te wiersze odebrałam jako najprzyjemniejsze ze wszystkich. Pozostałe – jak wspomniałam – czytałam z mniejszą bądź większą chęcią, nie pomijając jednak żadnego. Niektóre formy były zaskakujące, inne dość pospolite, co – jak dało się wyczytać we wstępie – również było zamierzeniem autorki. Doskonałym pomysłem było umieszczenie na początku tomiku komentarzy innych osób, nie rezygnując z negatywnych opinii. Niektórzy jasno wytykają autorce, że jej rymy potrafią przyprawić o ból głowy w tym pejoratywnym znaczeniu, jednak nadal jej wiersze są uwielbiane. Pojedyncze rymy faktycznie były nie do pary, jednak nie każdy rym musi być parzysty i żeński. Odniosłam również wrażenie, że nad niektórymi stylami poetka powinna nieco popracować, choć i one czasami mi się podobały.

 

Pojawia się jedno zasadnicze pytanie – po co jest tomik wierszy, które napisać mógłby każdy? Odpowiedź jest jasna i klarowna jak wiersze Jolanty Miśkiewicz – bo nie każdy by mógł. Niektórzy mogą pisać do szuflady i nigdy nie wydać swojej twórczości. Ta autorka jednak pokazała się światu, narażając się na recenzje pochlebne, złośliwe i całkowicie negatywne. Uważam, że moja znajduje się gdzieś po środku tych trzech określeń. Niektóre wiersze sprawiały, że zaczynałam się śmiać i nie zawsze był to śmiech wywołany faktyczną poprawą nastroju. Czasami owy śmiech był wręcz prześmiewczy właśnie po to, by kilka stron później przekonać się, że nie ma z czego się śmiać i odnaleźć w tym chaosie dziwną, lecz uporządkowaną na swój sposób całość. Zadziwiające do jakich wniosków można dojść czytając tę poezję, jeśli tak ją można nazwać. Od braku jedzenia w domu po księżyc na niebie, który odbiera lub daje moc. Jolanta Miśkiewicz przemierzyła każdą z możliwych przestrzeni wertykalnie i horyzontalnie, a teraz przekazała to dalej, by inni mogli czerpać z jej przemyśleń i pomysłów. Dla mnie – ot, zwykły tomik poezji, który czasami potrafi zabłysnąć, dla innych – coś wspaniałego, zdumiewającego, do czego można wracać i w co można zaczytywać się godzinami. Poezja jest rzeczą ściśle subiektywną i nie należy nigdy zniechęcać ani przekonywać – właśnie dlatego ta recenzja jest wyśrodkowana. Każdy czytelnik zdecyduje sam.

 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Sztukaterowi oraz autorce.

Pani M

Pani Jolanta Miśkiewicz oczarowała mnie swoją Szklaną kulą, dlatego postanowiłam, że sięgnę po zbiór jej wierszy. Chciałam przekonać się, czy tworzenie poezji idzie jej tak dobrze, jak pisanie tekstów prozą. To było spore poświęcenie z mojej strony. Chociaż jestem po filologii polskiej, nie przepadam za poezją. Zajęcia z poetyk skutecznie zabiły we mnie jakiekolwiek ciepłe uczucia do niej. Teraz niezwykle rzadko sięgam po tomiki wierszy. Jeżeli już, to staram się czytać „sprawdzonych" poetów, do tych nowych na rynku wydawniczym podchodzę z dużym dystansem. Co przyniosło mi ponowne spotkanie z twórczością pani Jolanty Miśkiewicz?

 

Kiedy otworzyłam paczkę z książkami do recenzji i zobaczyłam okładkę Skłamałam. Maria Magdalena, poczułam niepokój. Wiem, że nie ocenia się książek tylko po tym, jak wyglądają z zewnątrz, ale nie wiem, co autor okładki miał na myśli. Młodym czytelnikom na pewno nie przypadnie do gustu, lecz nie o niej chcę pisać. Przypomniałam sobie pierwsze spotkanie z twórczością pani Jolanty Miśkiewicz. Szklana kula swoim wyglądem także nie zachęcała do lektury, a mimo to spędziłam przyjemnie czas z tą książką.

 

Na początku zbioru wierszy mamy opinie kilku osób na temat twórczości pani Miśkiewicz. Bardzo przypadło mi do gustu stwierdzenie jednej z nich:

„To są wyznania moje najszczersze:
Po prostu lubię Twoje wiersze.
Czasami rytm mi w uszach zazgrzyta,
Lecz o szczegóły – proszę – nie pytaj."

 

Zgadzam się z autorem tej wypowiedzi w stu procentach. Wiersze Jolanty Miśkiewicz prezentują dość nierówny poziom literacki. Pojawiały się rymowanki, które niewiele po sobie zostawią w pamięci czytelnika. Niektóre nawet budziły niesmak. Miały być śmieszne, ale nie do końca się to udało autorce. Nie brakowało też wierszy, które skradły moje serce. Był nim chociażby utwór Boże, co się dzieje z tym światem. Utwory o miłości sprawiały, że zaczynałam myśleć o swoim związku i o tym, co czuję do partnera.

 

Dedykacja do A może byśmy tak najmilszy... sprawiła, że na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Został on bowiem dedykowany dla Marysi D i Marka C.. Tak się złożyło, że ja także jestem Marysią D. Co prawda nie znam osobiście autorki i wiersz na pewno nie był dla mnie, ale ucieszyłam się. Widać, że ta książka musiała trafić do mnie do recenzji.

 

Jestem pełna podziwu dla autorki wierszy, że zawalczyła o to, by jej twórczość trafiła do czytelników. Wiele osób pisze do szuflady i nie wierzy w to, że ktokolwiek kiedykolwiek przeczyta to, co napisali. Przykład pani Jolanty Miśkiewicz pokazuje, że warto o siebie zawalczyć. Jak już pisałam, jej wiersze mają dość nierówny poziom literacki, ale nie znaczy, że są złe. Czytało się je bardzo szybko. Wiele na pewno pozostanie w mojej pamięci. Z przyjemnością wrócę kiedyś do tego tomiku. Autorka potrafi nie tylko rozbawić, ale także zmusza do refleksji. A że czasem trafi się nie do końca udany utwór – możemy przymknąć na to oko. Nikt nie jest idealny. Wiersze pani Jolanty Miśkiewicz są przemyślane. Cieszę się, że miałam okazję sprawdzić, czy poezja spod jej pióra dorównuje prozie. Może i Szklana kula będzie bliższa mojemu sercu, ale o Skłamałam. Maria Magdalena na pewno długo nie zapomnę.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Skomentuj - Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto