Napój Miłosny

Autor: Eric Emmanuel Schmitt

Okładka wydania

Napój Miłosny

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Na Widelcu

Pisarze, którzy swoimi powieściami zaglądają w dusze, mają tendencje do popadania w schematy. To, co na początku ich twórczości było nieszablonowe, staje się powtarzalnym wzorem. Erotyczność prezentuje się niczym proste wyuzdanie, a religijność brzmi jak fanatyzm. Gdy przeczytałam „Oskar i pani róża" byłam wręcz oczarowana tą powieścią. Prosta, przenikliwa i poruszająca do szpiku kości. Kiedy wiele lat po tym pierwszym kontakcie z pisarstwem Schmitta sięgnęłam po „Napój miłości" miałam pewne obawy. Czy utrzyma poziom? Czy może popadnie w typowy schemat?

 

Początek zdawał się potwierdzać potwierdzać ten schemat. Mamy miłość, z przejściami, erotyzm w prostych, momentami zbyt dosadnych słowach i wiele przemyśleń na temat związku oraz ograniczeń, które ze sobą niesie.

 

Jednak coś w tych słowach nie pozwala nam oderwać się od lektury. Z każdym zdaniem zmienia się nie tylko fabuła, ale też nasi bohaterowie. Postacie ewoluują, porywa ich historia weryfikując śmiałe tezy wypowiadane na początku. Mogę więc śmiało powiedzieć, nie jest to „bubel", a bogata w zwroty akcji powieść, poprowadzona błyskotliwie i lekko.

 

Historia napisana została w formie listów. Jesteśmy czytelnikami intymnej korespondencji pary niegdysiejszych kochanków. Dzięki temu akcja toczy się szybko, a wszystko pokazane zostało z perspektywy głównych bohaterów, czyli bardzo subiektywnie. Najpierw próbujemy się zorientować w ich wzajemnych relacjach, co łatwe nie jest, ponieważ nie piszą do siebie wszystkiego. Potem skupiamy się na rekonstruowaniu historii, co również nastręcza trudności, bo o wszystkim dowiadujemy się w różnej kolejności. No i w końcu staramy się opowiedzieć po jednej ze stron, czy chociaż by jej sprzyjać, co jest już prawie niemożliwe bo każde z nich prowadzi swoją grę, której nawet czytelnik nie potrafi przejrzeć.

 

A więc mamy zabawę w przyjaźń. Bo przyjaciele mogą ze sobą rozmawiać o wszystkim prawda? Mają prawo poruszać tematy wstydliwe, o których nie odważyli się powiedzieć, gdy byli razem. I nagle okazuje się jak bardzo się od siebie różnią, oczekują czego innego, inaczej kochają. A jednak wciąż im na sobie zależy. Jak bardzo? Do czego to doprowadzi? W miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone i bohaterzy korzystają z tej zasady bez ograniczeń.

 

Jednocześnie w pewnym sensie rozczarowuje długość historii. Dla mnie jest to bardziej opowiadanie niż książka. Do tej formy jednak Schmitt przyzwyczaja nas już od jakiegoś czasu i jest to kolejna powieść w tej formie. Mimo to, w tym przypadku bardzo wyraźnie czuje się niedosyt. Chciałoby się, żeby ta historia trwała dużej, bo wciąga i nie chce puścić. Krótka forma sprawia, że skupiamy się na każdym słowie nie chcąc utracić ani jednej myśli, ani jednego ukrytego znaczenia. I chociaż narzekam na długość nie wyobrażam sobie, żeby wyglądało to inaczej. Najchętniej sięgnęłabym po wydanie będące antologią. Bo w tym jest dużo zmarnowanego papieru, wielka czcionka i prawie puste strony (krótkie listy).

 

Kończąc temat zupełnie technicznie, chciałam docenić piękne wydanie. Twarda okładka jest bardzo wytrzymała (w końcu nie spina zbyt wielu stron). Dodatkowo obrazek na okładce jest intrygujący. Zapowiada fabułę, skłania do przeczytania książki, a jednak nie zdradza zbyt wiele. Lubię wyobrażać sobie, że jest to wizerunek głównej bohaterki.

 

Polecam tę książkę, która jest ciekawą analizą gry w miłość. Lubisz teksty proste i konkretne, a jednak niebanalne? Koniecznie przeczytaj „napój miłosny".

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: