Okładka wydania

Pandemia

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Pandemia | Autor: Jana Wagner

Wybierz opinię:

Ruda Recenzuje

Ile stresu, pojawiającego się raz po raz, może wytrzymać człowiek? Ile razy może zamierać mu serce i oddech, aż nie zrobi mu się wszystko jedno i to, co dzieje się wokół niego, nie zamieni się w bezsensowne, półrealne dekoracje?

 

Świat ogarnęła pandemia nieznanej choroby. Wirus nie daje zarażonym większych szans. Zdrowi zastanawiają się, czy oni również podzielą losy tych, którzy już umarli. Wirus zajmuje kolejne duże miasta, odcinając ich mieszkańców. Kwarantanna objęła także Moskwę, a choroba zabrała matkę Anny. Czy kobiecie uda się przetrwać?

 

Wagner powoli wprowadza nas w historię prawdziwego szaleństwa, stopniowo ogarniającego ludzkość. Fabułę poznajemy za sprawą prowadzącej narrację Anny, a wszystkie wydarzenia obserwujemy z jej perspektywy. Kolejno przeżywamy z nią śmierć matki, konieczność ucieczki oraz pojawienie się byłej żony jej partnera. Kobieta podchodzi do sprawy bardzo emocjonalnie, chętnie dzieli się z czytelnikiem swoimi przemyśleniami. Wybuchowa mieszanka oparta na lęku, zazdrości i poczuciu niesprawiedliwości towarzyszy nam podczas poznawania kolejnych stron powieści. W trakcie tej podróży mamy przyjemność obserwowania przemiany głównej bohaterki. Początkowo strachliwa i bardzo zależna od Sierioży, z czasem zaczyna zdawać sobie sprawę, że przede wszystkim powinna liczyć na siebie. Wagner zaoferowała nam interesujące psychologiczne stadium przypadku, pokazując, jak bardzo niepewna może stać się kobieta, kiedy przeszłość zachodzi ją niespodziewanie od tyłu. Z drugiej strony, czy to zwyczajna kobieca zazdrość sprawiła, że Anna wzięła się w końcu w garść?

 

Autorka poświęciła dużo uwagi refleksjom tej płochej kobiety, nie zapominając jednak, że to nie na tym należy się skupić. Brawuro ukazała emocje towarzyszące tej trudnej, wielodniowej podróży, która wciąż zaskakiwała bohaterów, nie pozwalając im ani na chwilę odetchnąć. Wiele komplikacji wynikało z faktu, że towarzyszami życiowej wyprawy stali się niekoniecznie pożądani goście- sąsiedzi, z którymi Anna nie była zbyt zżyta, jego przyjaciele, za którymi nie przepadała i oczywiście była żona Sierioży. Wagner niesamowicie przedstawiła tę trudną sytuację, zaznaczając, że w jednej historii nie ma wystarczająco miejsca ani na kilka dominujących charakterów, ani na przewagę strachliwych postaci. Każdy z książkowych bohaterów musi na własną rękę uporać się z ogarniającym go lękiem. Wszyscy walczą ze swoimi demonami i muszą poświęcić wiele energii, by walka ta była, choć trochę wyrównana.

 

Wagner bardzo dobrze oddała klimat rozpadającego się na kawałki świata i problemy trawiące jego mieszkańców. A oprócz walki ze śmiertelnym wirusem czekało ich jeszcze wiele wyzwań. Zaskakująco szybko musieli przekonać się, co znaczy chłód i głód, jak to jest być pozbawionym przez wiele dni gorącego prysznica i wygodnego łóżka. Ale to wciąż niewiele w porównaniu z faktem, że groziło im śmiertelne niebezpieczeństwo ze strony innych ludzi. Tych, którzy kiedyś byli dobrzy i szczęśliwi, a teraz w trudnych warunkach są gotowi na wszystko, byle tylko pomóc sobie i swojej rodzinie. Opowieść Wagner to próba ukazania brutalnej walki o przetrwanie i brak gwarancji na zwycięstwo. Duże wrażenie zrobiły na mnie opisy postapokaliptycznej rzeczywistości, spalone i wyludnione miejscowości, szaleństwo ogarniające ludzi oraz trudne warunki przetrwania.

 

Wspaniale poznawało się przygody stworzonych przez autorkę bohaterów, zwłaszcza, że poznaliśmy ich, jako normalnych ludzi. Takich, którzy pewnego zimowego poranka tracą grunt pod nogami i mają nieprzyjemną okazję przekonać się, że ich życie już nigdy nie będzie takie samo. Wykreowane przez Wagner postacie są niezwykle barwne i realistyczne, każda z nich ze swoimi dylematami, często nierozumiana przez resztą. Autorka dużo miejsca poświęca na pokazanie instynktów pozwalających im na przeżycie, wielokrotnie zaznaczając, że w ekstremalnych warunkach nad szlachetnością i dobrocią zaczynają górować niskie pobudki.

 

W tej niezwykłej historii jednak czegoś mi zabrakło. Spodziewałam się więcej spektakularnych akcji i przeszkód na drodze bohaterów. Wyprawa tej kompanii nie należała do łatwych, ale cały czas jakby ktoś nad nimi czuwał, konsekwentnie przybliżając ich do celu wędrówki. Liczyłam także na trochę inne zakończenie, jakiś nieoczekiwany zwrot akcji, który nie pozwoliłby mi na długo zapomnieć o tej powieści. Książka nie rozczarowała mnie jednak, wręcz przeciwnie- doceniam pomysł Wagner i jej styl, który sprawił, że stron ubywało w zaskakującym tempie.

Kot Borys

Ania mieszka z Sieriożą pod Moskwą. Nigdy nie sądziła, że czekała na tego mężczyznę całe życie, że będzie z nim taka szczęśliwa w tym pięknym ażurowym domu, który zbudował specjalnie dla nich. Wiodą spokojne życie, choć to nie brak trosk takim je uczyniło. Ania nie pyta. Wie przecież, że jej mężczyzna regularnie odwiedza swojego małego synka. No i ją. Jeździ do nich, bo mu zależy. Na chłopcu oczywiście. I jej mogłoby zależeć, ale Ira, była żona Sierioży, skutecznie zapobiega jakimkolwiek kontaktom między jej synem, a tą drugą, nową kobietą. Anna też ma syna,Miszkę, ale to już nastolatek, trochę zbuntowany chłopak, który odpycha jej, wyciągające się do matczynych pieszczot, ręce. Brakuje jej tego i z pewnością chętnie wpuściłaby do swojego życia tego małego chłopca, syna Sierioży. Ale tak to już jest, że nie wszystko zależy od nas, nie na wszystko mamy wpływ. Na to co stało się w Moskwie też nie miała żadnego wpływu. Wirus pojawił się znikąd i szybko pojawiały się nowe przypadki. Przypadki... W mieście mieszkała jej matka. Ona też zachorowała. Stała się przypadkiem, jedną z wielu ofiar. Chcieli ją stamtąd zabrać, ale kiedy się na to zdecydowali miasto było już otoczone wojskowym kordonem, drogi wjazdowe i wyjazdowe zablokowano. Kwarantanna. To straszne słowo podtrzymywało w narodzie iluzję kontroli. Bo przecież ktoś nad tym wszystkim czuwał. Ktoś odciął od świata to biedne miasto, ktoś próbował opanować sytuacje. Ten ktoś jednak zawiódł. Nie tylko w Moskwie, ale we wszystkich większych miastach świata. Nagle dotarło do nich, że sytuacja wyrwała się spod tej nieudolnej kontoli, której być może nawet nigdy nie było. I wtedy przyjechał ojciec Sierioży. Musieli uciekać – w ich pachnącym nowością i miłością domu nie było już bezpiecznie. Bezpiecznie było tam, gdzie byliby sami, z dala od ludzi i od wszechobecnej, bezlitosnej choroby...

 

„Pandemia" to książka drogi, o ile taki gatunek w ogóle istnieje. Jeśli nie, to z chęcią go stworzę tylko po to, by kolekcjonować kolejne pozycje pokroju tej, którą popełniła Jana Wagner. Okazuje się bowiem, że autorka stworzyła niezłą wizję, całkiem realnej wersji, apokalipsy.

 

Powieść całkowicie mnie przekonuje. Nie ma tu błąkających się bez celu zombie; nie ma tajemniczego wirusa, efektu tajnych badań nad bronią biologiczną; nie ma nadprzyrodzonych mocy i inwazji obcych. Jest grypa. Niezwykle zaraźliwa, nieznana dotąd odmiana, o ciężkim, zazwyczaj śmiertelnym, przebiegu. Krótki okres inkubacji i początkowy brak objawów dają chorobie przewagę. Zarażona osoba wkrótce słabnie, dostaje wysokiej gorączki i ma szczęście, jeśli umiera nieświadoma męczarni, na które skazuje jej ciało choroba. Czy istnieje lekarstwo? Prawdopodobnie nie, ale nie to jest w tej historii istotne, ponieważ bohaterowie nie zamierzają walczyć z wirusem. Zamierzają przetrwać, co w ogarniętym paniką i bezprawiem świecie staje się rzeczą dość trudną.

 

Tego typu książki i filmy zazwyczajstanowią pretekst do podróży w głąb ludzkiej natury. Taka jest też „Pandemia", w której autorka doskonale pokazała strach, wzbudzany w człowieku przez nieznane zagrożenie. Obłęd, paranoja i wszechobecna podejrzliwość towarzyszą świadkom tego rodzaju wydarzeń. W nowej rzeczywistości niewielu zachowuje dawne normy moralne, niewielu wierzy, że ktoś wciąż mógłby kierować się zwykłą życzliwością. Bezinteresowna pomoc to w tych czasach towar deficytowy, bardziej nawet niż benzyna, czy żywność, które szybko stają się trudnodostępne. Bo chodzi tylko o to, żeby przetrwać, żeby dojechać do celu, nie to, co stanie się z nami po drodze.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial