Okładka wydania

Pod Schodami Życie Codzienne Służby Domowej W początkach XX w W Anglii

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 3 votes
Akcja: 100% - 4 votes
Wątki: 100% - 3 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 3 votes
Polecam: 100% - 6 votes

Polecam:


Podziel się!

Pod Schodami Życie Codzienne Służby Domowej W początkach XX w W Anglii | Autor: Alison Maloney

Wybierz opinię:

Vyar

Osoby, które, tak jak ja, zaczytują się czasem w romansach historycznych, dobrze znają specyficzną grupkę bohaterów występujących tam – służbę domową. Ubrane w te cudne, skromne sukienki z białymi fartuszkami pokojówki, czeszące co rano Panie arystokratki, przygotowujące im suknie i dodatki, oraz lokaje w liberiach, otwierający drzwi i podający na srebrnych tacach liściki... Z tej perspektywy, życie takiej służącej wydaje się spokojne i wręcz romantyczne. Czy takie było w rzeczywistości? Książka „Pod schodami" Alison Maloney pozwala się temu przyjrzeć dokładnie.

 

Jeszcze w XX wieku zawód służącej czy służącego był bardzo pożądany przez młodych ludzi z biedniejszej klasy, zwłaszcza przez kobiety, które nie mały większego wyboru w kwestii ścieżki życiowej, bo niewiele zawodów „wypadało" wykonywać, poza oczywiście byciem żoną. Podstawowym faktem jest to, że do ubiegania się o posadę zmuszała sytuacja życiowa, a nie tylko chęć – dziewczyna pracująca w dobrym domu bywała często źródłem utrzymania rodziny, a pracować zaczynała często już w wieku 10-12 lat od najniższego szczebla. Również warunki panujące w takim miejscu pracy nie były najlepsze – a i tak o wiele lepsze niż w domu rodzinnym! – praca całymi dniami i nocami, surowe wymogi dotyczące zachowania, praktycznie brak wolnego czasu, brak możliwości widywania się z rodziną, marne wynagrodzenie... Ale w zamian miejsce do spania, jedzenia tyle, ile trzeba, z tego, co zostanie ze stołów Państwa, a jeśli Pani była szczodra, to znoszone ubrania, które można było przerobić na siebie bądź sprzedać. Wiele z tych rzeczy wydaje się być w obecnych czasach nie do pomyślenia.

 

„Pod schodami" to skarbnica informacji, podanych w przystępny sposób, opatrzonych anegdotkami, przykładami z literatury i rysunkami. Dowiedzieć można się nie tylko o strukturze i hierarchii typowej służby domowej, ale też o różnicach w przypadku domów majętnych i klasy średniej, wysokości pensji, cen żywności czy kosztów utrzymania, ale też – przede wszystkim! – „przyjemniejsze" szczegóły: jak wyglądał strój pokojówki, pomywaczki czy gospodyni, jakie były ich obowiązki i przywileje czy jak każdy z nich musiał się zachowywać w stosunku do domowników. Przykładowo: czy wiecie, że płaca kamerdynera bądź lokaja zależała od tego, ile miał wzrostu, a dwóm panom na tym stanowisku płacono więcej, jeśli byli do siebie podobni? Takie i podobne ciekawostki znaleźć można w tej książce, będącym swoistym kompendium wiedzy.

 

Jednym z ciekawszych rozdziałów jest ten poświęcony kontaktom prywatnym i tym, jak miały się relacje pan-służąca, a także możliwe do przewidzenia skutki tych kontaktów. O ile służba miała zakaz zapraszania do domu obcych i „adoratorów", i spoufalania się pomiędzy sobą, o tyle na panów z salonów, dobierających się do służących, za ich pozwoleniem czy bez, już patrzono przez palce. Ale, jakie metody miały te dziewczyny, by takich sytuacji uniknąć? Przeczytajmy.

 

Książka jest przede wszystkim pięknie wydana. Ornamenty pod koniec rozdziałów, tabelki przyozdobione kwiatowymi motywami, ryciny, przedstawiające służki i służących, wycinki z gazet i reklamy, których nie tłumaczono z oryginału, wstawiając po prostu w wersji angielskiej, nadają niepowtarzalnego uroku i dają odczuć klimat epoki, począwszy już od samej okładki.
Nie podoba mi się jedna rzecz, i było to niesamowicie irytujące zjawisko – powtórzenia. Dzieje się to w pierwszych dwóch rozdziałach, i wręcz bezczelnie się rzuca w oczy – występujące niemal na każdej stronie stwierdzenie, że po wojnie wszystko się zmieniło, z czasem ludzie mieli coraz mniej pieniędzy i nie było ich stać na utrzymywanie służby, a kobiety zaczynały pracować w innych zawodach. Co gorsza, pisane jest to niemal tymi samymi słowami, aż czasem chce się krzyknąć: pani Maloney, dotarło za pierwszym razem! Miałabym ochotę wystawić „jedynkę" korekcie za przepuszczenie takiego czegoś.

 

Ogółem muszę stwierdzić, że książka, choć cieniutka, jest bardzo interesującym zbiorem informacji, które może być traktowane zarówno jako coś lekkiego do poczytania, zbiór ciekawostek, jak i źródło informacji na lekcje historii bądź dla osób, które szczególnie interesują się wiktoriańską Anglią, życiem kobiet w tamtych czasach i ruchem sufrażystek, bo i o nich wspomniano przy okazji stopniowego zaniku zawodu służącego, a wyjątkowo przyjemnie dla oka wydany tomik zachęca, żeby mieć go gdzieś obok siebie, i sięgnąć czasem, by poczuć ten wyjątkowy klimat i nastrój. Polecam!

Kot Borys

Służący, służba, służalczy, sługa... To słowa, które w dzisiejszych czasach nie budzą niczyjego respektu, wręcz przeciwnie, mają znaczenie pejoratywne, a nawet obraźliwe. Tym ciekawsza jest podróż w czasie, w którą zabiera nas autorka książki „Pod schodami". W Anglii epoki wiktoriańskiej i edwardiańskiej, na przełomie wieków XIX i XX, kiedy o posadę służącego ubiegało się wielu chętnych, stanowisko to było jedną z lepszych, dostępnych biednemu i często niewykształconemu społeczeństwu, prac. Dla Państwa posiadanie służby było oznaką pewnej pozycji społecznej. Niekiedy zubożałe, arystokratyczne rodziny potrafiły żyć na skraju nędzy, aby tylko utrzymać lokaja, otwierającą drzwi, żywą wizytówkę domu i kilkoro służących, podnoszących status domu do rangi nieuwłaczającej jego mieszkańcom. Dla niższych klas społecznych służba była z kolei szansą na wyrwanie się z ubóstwa. Ciężką pracę i całkowite poświęcenie, rekompensowały warunki, które choć niezwykle skromne, były często nieosiągalne dla pracujących w innych zawodach. Już młode dziewczęta posyłano do innych prac, aby mogły zarobić na wymagany do rozpoczęcia pracy pokojówki zestaw: czarną i zwykłą sukienkę, kaftan, kołnierzyki i kilka białych fartuszków, z obszytymi falbaną szelkami, choć gospodynią, czy nianią mogły zostać już tylko nieliczne.

 

Służba to pojęcie dość szerokie, a jej członkowie tworzyli hierarchię tyle skomplikowaną, co niezwykle gorliwie przestrzeganą. Na czele tej domowej piramidy po męskiej stronie stał kamerdyner, po żeńskiej zaś gospodyni. Zwyczajowo, reszta służby nazywała kamerdynera „sir" dając tym samym wyraz szacunku. Gospodynię tytułowano „Panną" niezależnie od jej stanu cywilnego. Nikt nie przejmował się również prawdziwymi imionami bezpośrednich podwładnych kamerdynera, przecież wszyscy lokaje nosili z góry ustalone miana „William" lub „James". Pokojówki, podkuchenne, czy kucharki w oczach Państwa w ogóle nie istniały. Z resztą, właśnie umiejętności nie rzucania się w oczy, między innymi, od nich wymagano.

 

Życie w edwardiańskiej posiadłości przypominało teatr. Przedstawienia odbywały się regularnie, o stałych porach i wiele musiało się wydarzyć, by zaburzyć przebieg któregoś z nich. Typowy dzień posługaczek, pomocy kucharek, czy też lokajów zaczynał się, oczywiście, i kończył o porach całkiem odmiennych od tych, w których funkcjonowali Państwo i ich goście. Pod schodami zaczynano się krzątać już o 6 rano, a kamerdyner, który mógł udać się na spoczynek dopiero, kiedy dostał na to pozwolenie od Pana domu, kładł się czasem nawet grubo po północy.

 

Te i wiele innych ciekawostek, odnośnie życia służby i funkcjonowania samego domu, opisała szczegółowo autorka książki. Pozycja, oprócz tego że niezwykle ciekawa i wciągająca, jest też przemyślana i z pewnością zaspokoi potrzeby, nawet nieco już zaznajomionego z tematem, czytelnika. Jej niewątpliwą zaletą jest porządek, który z każdym kolejnym rozdziałem, wprowadza w dotychczasową wiedzę na ten temat. Systematycznie zagłębiamy się w niuanse życia pod schodami, poznajemy zalety i niedogodności tego zawodu, czy też przyczyny jego upadku.

 

Książka podzielona jest na dziewięć głównych rozdziałów, z których każdy zawiera kilka podrozdziałów. Dzięki takiemu zabiegowi, łatwo jest powrócić do interesujących nas informacji. Dodatkowo praca zawiera kilka ilustracji i zdjęć, przedstawiających m. in. reklamy ówczesnych środków czystości, czy anonse, zamieszczane w gazetach przez ubiegających się o stanowisko służącego. Schemat domowej hierarchii, przykładowe przeliczniki płac, ilość przysługującego na głowę piwa, to wszystko dopełnia tą niezwykłą publikację, jednocześnie przybliżając nam codzienność angielskiego społeczeństwa przełomu epok.

Caligo

Uwielbiam ciekawostki historyczne. Naprawdę. Sucha historia potrafi być nudna, ale z dodatkiem różnorakich informacji, przeważnie kontrowersyjnych (no przecież takie smakują najlepiej), jej nauka zazwyczaj jest o wiele łatwiejsza. Nie mogę powiedzieć, że duża część społeczeństwa pasjonuje się historią, ale jestem wręcz pewna, że każdy z nas zna jakąś tam drobną, ale ciekawą informację na temat tego czy owego wieku...

 

Nie? Brakuje wam czasu? Chęci? Transfer wolicie przeznaczyć na surfowanie po fejsie lub zakładkach z wiadomości? To mam dobrą nowinę. Bellona, wydawnictwo, do którego cały czas od nowa się przekonuję, wprowadziło na rynek cienką książkę autorstwa Alison Maloney, która zdecydowanie ciekawostki uwielbia.

 

Pod schodami to mini podręcznik, luźny, bez pytań, ale z mnóstwem odpowiedzi na temat tego, jak żyło tamtejsze społeczeństwo pracujące w charakterze nań, sprzątaczek, pomywaczek czy kamerdynerów. Autorka dokładnie przedstawiła nam ich codzienność, poczynając od obowiązków, które prawdę mówiąc, były kolosalne, a kończąc na zabawach i drobnych uciechach.

 

Prosty język, duża czcionka umożliwiająca szybkie czytanie, czarno-białe obrazki – to wszystko składa się na przyjemną lekturę serwowaną nam przez Maloney. Nie ma w takiej historii nic trudnego, ba – nie ma lepszego źródła wiedzy, tak wyczerpującego obrany temat.

 

Czytając tę jedną wielką ciekawostkę, byłam w szoku. Teraz młodzież, żyjąca w cywilizowanym świecie, nie ma pojęcia, że kiedyś, jeszcze w wieku młodzieńczych zabaw, których (nie łudźmy się) nigdy nie było, młodzi musieli zdobyć pierwszą pracę, by zarobić nie na przyjemność, ale na fartuch potrzebny do tejże pracy. Dzień w dzień harówka, niejednokrotnie uprzykrzona ludźmi wyżej postawionymi, nerwy, brak skupienia, dążenie do perfekcji. Rozliczne kontrowersje czy małe wpadki, naprawdę małe, przez które można było zostać zwolnionym. To wszystko, zgrabnie opisane, opatrzone tabelkami typu jak dobrze umyć włosy. Pełne zdjęć z typowych przystawek na pańskich stołach, z przepisami na pańskie jadła, podczas gdy służba musiała zadowolić się miską owsianki lub zimnymi resztkami z pańskiego stołu.

 

Książka jest ułożona nie tyle w sposób chronologiczny, co pozwalający zrozumieć ówczesną sytuację wielu ludzi. Zaczyna od rzeczy ważnych – kto i kim na szlacheckim dworze może zostać, i nie tylko tam – kończąc na problematyce służby, która w dzisiejszym świecie nie jest już popularna, a niania zazwyczaj nieźle każe sobie płacić.

 

Powieść przeznaczona jest dla tych ciekawskich. Myślę jednak, że nie sprawdzi się jako prezent dla znudzonych kur domowych, młodych ludzi, których babcia czy mama pragnie doedukować w sferze dbania o swoje porządki etc. Dzieło Alison przypomina właśnie takowy podręcznik – a kto teraz chce się wiecznie uczyć, kiedy życie jest ciekawsze, a my mądrzy, inteligentni i wydawałoby się, że równi?

TomG

Wydawnictwo Bellona to już uznana marka. Wiedzie prym na polskim rynku literatury historycznej i trzeba przyznać, że wydawane przez Bellonę książki niezmiennie trzymają wysoki poziom. W ciągu ostatniego czasu wpadło mi w ręce kilka wydanych przez tego wydawcę powieści, jednak tym razem miałem okazję zapoznać się z książką opisującą szczegółowo życie dwudziestowiecznej służby.

 

Pod schodami na pierwszy rzut oka wydaje się niepozorną książeczką, obejmującą niecałe dwieście stron. Zagłębiwszy się jednak w lekturę, natychmiast dostrzegamy profesjonalizm tego tekstu traktującego o angielskich zamożnych rodzinach i ludziach, którzy tym rodzinom usługiwali, dbali o ich wygody i żyli w cieniu bogatych.

 

Współcześnie żyjący człowiek postrzega pracę służby, dzisiaj przecież już bardzo rzadko spotykanej, jako zjawisko kiedyś powszechne, lecz jednocześnie dość niezwykłe. Wyobrażamy sobie bogate rodziny zatrudniające kilkuosobową służbę, lecz na ogół nie zdajemy sobie sprawy, jak wielu ludzi poświęcało swoje życie usługiwaniu zamożniejszym od nich. Jak pisze autorka, spis ludności z 1911 roku podaje, że w służbie pracowało milion trzysta tysięcy mieszkańców Anglii i Walii, co jest liczbą niebagatelną. Większość usługiwała w domach klasy średniej, na przykład lekarzom, a tylko nieliczni trafiali do rezydencji.

 

W latach poprzedzających wybuch I wojny światowej status społeczny rodziny wyznaczała liczba zatrudnionych przez nią pracowników. Wskazywało to w oczywisty sposób na stopień jej bogactwa, choć trzeba szczerze przyznać, że wyznacznik taki nie mógł być całkowicie wiarygodny. Niemniej dawał pobocznemu obserwatorowi ogólnikowy obraz zamożności danej rodziny. Dla przykładu mieszkający wraz z rodziną w ogromnej, pełnej przepychu posiadłości w Wiltshire markiz Bath zatrudniał czterdziestu trzech pracowników służby.

 

Autorka podaje różnorakie przykłady zamożnych angielskich rodzin, jak chociażby Lady Lindsay z Downhill, księżnej Westminsteru, która w swoich pamiętnikach z 1961 roku wspomina, że ich rodzina byłą postrzegana jako „potwornie biedna", choć jej ojciec był dworzaninem Edwarda VIII. Głównym powodem tej zawstydzającej opinii był fakt, że pałac zatrudniał jedynie pięć pokojówek, pokojowego, chłopca na posyłki i dwóch ogrodników. Jak więc widać, służba miała niezwykle istotne znaczenie dla każdej rodziny, gdyż w dość istotny sposób kształtowała jej publiczny obraz.

 

Służący dzielili się ze względu na powierzone im funkcje, byli na przykład zarządcami, lokajami, lampowymi, pomywaczami, kucharzami, stajennymi itp. Dzisiaj może wydawać się czymś absurdalnym to, że ktoś mógł poświęcać życie zapalaniu lamp w gmachach bogatych ludzi, jedząc resztki z panieńskiego stołu w pomieszczeniu pod schodami lub na strychu, jednak w tamtych czasach taka praca nikogo nie dziwiła.

 

Pod schodami jest wyczerpującym, niezwykle dokładnym tekstem opisującym życie służby egzystującej w angielskich domach, wzbogaconym o liczne, dodające uroku ilustracje, zdjęcia i tabele. W książce opisano także tło historyczne, jak na przykład wpływ rozwoju przemysłu na życie służby czy skutki I wojny światowej, która wyznaczyła schyłek służby domowej. Pod schodami jest niezwykle interesującą publikacją, dającą współczesnemu czytelnikowi wyrazisty, bardzo sprawnie oddany obraz tych aspektów początków XX wieku, o których raczej nie myślimy, a które miały dla przedwojennej codzienności niebagatelne znaczenie, kształtując ją w sposób znacznie bardziej istotny, niż możemy dzisiaj przypuszczać. Zdecydowanie warto zapoznać się z tą nietypową publikacją, zagłębić się w opisywany przez autorkę świat służby zepchnięty w cień i samemu się przekonać, jak duży wpływ na życie klasy średniej i rodzin szlacheckich mieli tak pozornie nieistotni ludzie, jak służący właśnie.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial