Okładka wydania

Singielka. Życie I Miłość Z Nutką Śmiałości

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Singielka. Życie I Miłość Z Nutką Śmiałości | Autor: Mandy Hale

Wybierz opinię:

Pani M

Na samym początku muszę przyznać się do tego, że nie do końca byłam przekonana, czy jestem odpowiednią osobą do wypowiadania się na temat tej książki. Od kilku lat jestem w związku i nie potrzebuję porad na temat tego, co powinnam zrobić, żeby nie czuć się samotna, ale postanowiłam zaryzykować. Uśmiechnięta pani na okładce skutecznie zachęciła mnie do lektury i wiecie co? Nie żałuję, że się za nią zabrałam. Posłuchajcie.

 

Autorka książki ma ponad 30 lat i jest singielką. Na samym początku wspomina o tym, że ludzie patrzą na nią z politowaniem, bo skoro w takim wieku nie ma męża, ewidentnie musi być z nią coś nie tak. Mandy Hale pokazuje, że życie bez mężczyzny u boku wcale nie musi być takie straszne, jak mogłoby się wydawać.

 

Kobieta zwraca uwagę na to, że księgarnie wręcz zasypują nas poradnikami na temat tego, co zrobić, żeby mało się nacałować i znaleźć księcia z bajki. Niewiele jest takich, które zawierają porady dla osób samotnych z wyboru. Jesteś singlem - znajdź kogoś, inaczej będziesz nieszczęśliwy. Mandy Hale temu zaprzecza.

 

Największym problemem osób samotnych jest nie to, że nikogo nie mają, lecz to, że ich samotność jest postrzegana jako coś złego. Ludzie nie potrafią zrozumieć, że niektórzy nie czują potrzeby pakowania się komukolwiek w ramiona, byleby tylko zmienić status na Facebooku i zamknąć usta tym, którzy wypominali im brak drugiej połówki. Nie warto szukać miłości na siłę. Ona znajdzie tego, kto na nią czeka sama, w odpowiednim czasie. O tym też mówi nam autorka. Nie ma nic bardziej samotnego, niż bycie z nieodpowiednią osobą.

 

Jak już wspominałam, nie jestem singlem, więc teoretycznie ta lektura nie powinna sprawić mi przyjemności, bo po co mam czytać o tym, jak przeżyć bez ukochanego u boku. Nic bardziej mylnego. Singielka to książka nie tylko dla osób samotnych. Mandy Hale nie pisze wyłącznie o miłości, ale także o przyjaźni, która w naszym życiu odgrywa równie ważną rolę jak związek z drugą połówką. Czasem jest tak, że w pewnym momencie znajomość z jakąś osobą się urywa. Chyba każdy z nas ma za sobą takie przeżycia. Jednego dnia mieliśmy przyjaciela, z którym można było konie kraść, a drugiego dnia minęliśmy się z nim bez słowa na ulicy. Niekoniecznie musieliśmy się pokłócić. Po prostu łącząca nas nić porozumienia została zerwana. Niektóre znajomości mają termin ważności i nie są w stanie przetrwać pewnych zmian, jakie zachodzą w życiu jednej ze stron. Czy to coś złego? Autorka udowadnia, że nie, bo pewni ludzie odchodzą, by zrobić miejsce dla innych. Nie ma sensu utrzymywać znajomości na siłę. Trzeba znaleźć w sobie odwagę na zrobienie kroku naprzód i pozostawienie przeszłości za sobą. Owszem, będzie bolało, ale nasze życie wymaga zmian, inaczej niewiele osiągniemy i będziemy nieszczęśliwi.

 

Styl, w jaki została napisana książka, wciąga. Singielkę pochłania się jednym tchem. Zawiera w sobie wiele mądrości życiowej. To nie są banalne, oklepane teksty, które zaraz po lekturze przejdą gdzieś obok nas bez większego echa. Mandy Hale nie stara się udowodnić, że pozjadała wszystkie rozumy. Opowiada o tym, co przeszła i czego ją to nauczyło. A co my z tym zrobimy, zależy tylko od nas. Dodatkowo, książka jest pięknie wydana. Każdy z rozdziałów niesie ze sobą złotą myśl Singielki. Warto część z nich zapamiętać.

 

Gdyby ktoś zapytał, co wyniosłam z tej lektury, odpowiedziałabym, że nabrałam dystansu do niektórych spraw. Na pewne rzeczy spojrzałam inaczej. I doszłam do wniosku, że autorka byłaby ze mnie dumna, bo pozbierałam się po bardzo trudnym rozstaniu, wiele zmieniłam w swoim życiu i wyciągnęłam ważną lekcję z okresu, który przeżyłam jako singielka, ale pozwólcie, że te spostrzeżenia pozostaną dla mnie słodką tajemnicą.

 

Zachęcam do przeczytania tej książki nie tylko singielki szukające odpowiedzi na to, jak żyć, ale także osoby żyjące w związku. Nie pożałujecie czasu, który poświęcicie na lekturę. Tego możecie być pewni.

Vyar

Każda kobieta niemal miała w swoim życiu etap, w którym była sama. Rozstania to przykry moment, a następujący po nich okres przyzwyczajania się do innego rozkładu dnia i sposobu myślenia to sytuacja, której nie życzy się nikomu zazwyczaj. Niektórzy zostają sami na długi czas, i nie dość, że nie jest to komfortowa sytuacja dla nich samych, to jeszcze muszą znosić presję otoczenia, które czasem na siłę próbuję ich uszczęśliwiać i sypie dobrymi radami jak z rękawa. Jak coś takiego znieść, nie tracąc ducha? Czy tak naprawdę nasze szczęście jest uzależnione od posiadania tej drugiej osoby przy boku?

 

Książka Mandy Hale odpowiada na te i wiele innych pytań. Bo w końcu kto zrozumie singielkę, jeśli nie inna singielka? Mandy pisze głównie o własnych przeżyciach, wyciągając z tego wnioski, z których może skorzystać każdy, będący w sytuacji, którą uważa za trudną, bo rady zawarte w nich są dość uniwersalne: jak nie zatruwać się myślami o przeszłości, oczekując tego, co dopiero ma nadejść, pozbądź się z życia tego, co przestało funkcjonować prawidłowo. Żyj dla siebie, realizuj swoje pasje, znajdź nowe, stań się taką osobą, jaką chciałabyś być, ale się boisz. Daj sobie czas, kup rzecz, o której marzyłaś od dawna, nie bój się wychodzić sama z domu, bo wreszcie możesz robić co chcesz, nikt cię nie ogranicza.

 

Autorka pisze książkę, jakby zwierzała się przyjaciółce i udzielała jej rad – dodając przykłady z własnego życia, często będące zabawnymi anegdotkami porównującymi np. zachowania i przyzwyczajenia kota do ludzkich z wyjaśnieniem, dlaczego są one bez sensu i jak się ich pozbyć. Często też pojawiające się przykłady są jak najbardziej poważne, jak zdrada przyjaciółki. Widać jednak, że sama autorka ma do nich spory dystans, i patrzy na to dokładnie tak, jak powinna – jak na wygłup innej osoby. Nie doszukując się w tym na siłę własnego błędu.

 

Całość podana jest w formie krótkich, pisanych lekkim stylem tekstów, opatrzonych gęsto ramkami z kwiecistym motywem, zawierających myśli przewodnie – hasła, które można powtarzać sobie, bądź też główne zasady, których należałoby się trzymać, „aby nie zwariować", a każdy rozdział dodatkowo otwiera „Złota Myśl Singielki". Całość sprawia wrażenie lekkiej i świeżej, zawiera spory ładunek pozytywnej energii, i nie sposób się czasem nie uśmiechnąć podczas czytania.

 

Muszę wspomnieć też o tym, że Mandy Hale jest osobą wierzącą, i znajduje to odbicie w pisanym przez nią tekście – co chwila mamy odniesienia do boga, tego, jak planuje nasz los i co dla nas dobrego w przyszłości szykuje. Mi osobiście to nie przeszkadza, jednak przez to książka traci lekko na uniwersalności, zwracając kurs w stronę pewnego przeświadczenia, że zaplanowano dla nas z góry coś dobrego. Z drugiej strony – osobom, które lubią szukać pocieszenia w wierze może przypaść do gustu jeszcze bardziej.

 

Pomimo wszystko, „Singielka" należy do specyficznego gatunku książek, który cześć czytelników może uznać za przeznaczone dla nastoletniego odbiorcy. Nic bardziej mylnego – sama autorka jest kobietą po 30-stce, i udowadnia, że może i z czasem przeżywanie stanów samotności może być trudniejsze, zwłaszcza, że wokół same żony i matki, ale nie oznacza to, że należy rezygnować od razu z bycia sobą i wchodzić w relację z byle kim, byle by był. Są to kwestia uniwersalne, które dotyczyć mogą kobiety w każdym wieku, i dlatego „Singielka" pozostanie lekturą dla osób, które potrzebują wsparcia, motywacji i przewodnictwa duchowego, by podnieść się po upadku i zacząć od nowa, stając się kimś lepszym, ciekawszym i silniejszym.

 

Ogółem, niektórym książka może wydać się zbyt prosta i naiwna – bo to, co zawarte jest w niej, może robić wrażenie oczywistego, ale niestety trudniejszego do wykonania. Ja sama miałam takie podejście, wiedząc, że w pewnych stadiach nastrojów po prostu odrzuca się z góry takie rady, które zdają się płynąć wprost z dobrego serca kochanej cioci, zwłaszcza, jeśli ma się zwyczaj robić wszystko po swojemu. Ale po czasie przychodzi chwila refleksji, i wtedy szuka się wsparcia. Myślę, że jest to jedna z pozycji, które nowoczesna kobieta powinna mieć zawsze gdzieś schowane w kąciku, na wszelki wypadek. Najlepiej razem z czymś miękkim i puchatym to przytulenia i pudełkiem czekoladek, jakkolwiek by to nie brzmiało.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial