Rubieże Imperium: Kraniec Nadziei

Autor: Rafał Dębski

Okładka wydania

Rubieże Imperium: Kraniec Nadziei


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Uleczkaa38

Polscy miłośnicy military science-fiction mają swój dobry czas..:) Dobry czas, będący zasługą Wydawnictwa DRAGEUS Publishing House, które to co rusz raczy Nas kolejną świetną powieścią o kosmicznej wojnie w świecie odległej przyszłości. Książki wydawane przez Drageus to pozycje z najwyższej półki przeznaczone dla, wcale nie tak wąskiej grupy, miłośników science - fiction z prawdziwego zdarzenia, w którym to główną rolę odgrywa kosmos, fizyka, gwiezdne okręty, rozprzestrzeniona w najodleglejszych zakamarkach wszechświata ludzkość i.., w zależności od tytułu i autora, dodatkowo to "coś' jeszcze, co czyni te historie pasjonującymi, niezapomnianymi i uwielbianymi przez czytelników. Bardzo dobrze się stało, iż takie wydawnictwo powstało w Naszym kraju:) Zatem z wielką przyjemnością i radością powitałam kolejną premierę wydawniczą Drageusa, którą tym razem jest dzieło polskiego, cenionego i uznanego już, autora - Rafała Dębskiego. Książka ta stanowi pierwszy tom cyklu "Odległe rubieże", zaś jej tytuł to "Kraniec nadziei".

 

Powieść Rafała Dębskiego przenosi Nas do świata odległej przyszłości, w której ludzkość dotarła w najdalsze zakątki kosmosu i skolonizowała tysiące planet. Świata wielkiej, kosmicznej wojny w której to pogrążyła się ludzkość, podzielona na stronnictwa Cesartswa i Republiki. Trwający od lat konflikt pochłonął już tysiące, a być może i miliony istnień i nic nie zapowiada tego, by kiedykolwiek miał on się zakończyć. Główny bohater opowieści - kapitan Aidan Samuels, dowodzący cesarskim niszczycielem "Sirene", to człowiek niezwykle odważny, inteligentny i i świetny w tym, co robi. Przy tym człowiek mający sobie za nic regulaminy i zasady nałożone przez dowództwo, a kierujący się jedynie dobrem załogi i pragnieniem zwycięstwa w każdej walce..I oto pewnego dnia kapitan Aidan wraz z całą grupą zadaniową Cesarskiej floty, zostaje przerzucony w odległy rejon kosmosu, w którym czeka na nich wielce zaskakująca i niebezpieczna sytuacja w jakiej się znajdą w wyniku chytrego planu dowództwa..Niespodzianka tym groźniejsza, iż kryjąca w sobie wielką tajemnicę kosmosu, która może zadecydować o dalszych losach wojny..

 

"Kraniec nadziei" to niezwykle pomysłowa i ciekawa kosmiczna opowieść wojenna, czerpiąca z najlepszych wzorców i dokonań na polu military science - fiction. Wzorców opartych na wizji wieloletniego konfliktu zbrojnego ludzkości, który z obszaru Ziemi przeniósł się na kosmiczne rubieże. Spotkamy to niezwykle barwną postać głównego bohatera rodem z literatury awanturniczej, który nie ma sobie równych w swym wojskowym fachu, a ponadto emanuje tak pokaźną dawką pozytywnej energii, iż już od pierwszych stron zjednuje Nas sobie bez reszty. Staniemy się świadkami niezwykle inteligentnej fabuły, łączącej w sobie wątki stricte wojenne, szpiegowskie i przygodowe. Wreszcie będziemy świadkami niezwykle rozbudowanych i efektownych opisów kosmicznej walki wielkich okrętów, ich strategii i skomplikowanych manewrów, opartych na prawach fizyki. A wszystko to podane będzie Nam z pokaźną dawką czarnego humoru w najlepszym wydaniu..Czyż można zatem oczekiwać czegoś więcej od dobrej powieści science - fiction:)?

 

Na słowa uznania i bliższą uwagę zasługuje już sam zarys fabuły tej książki, a właściwie realiów tego literackiego świata przyszłości. Otóż mamy tu do czynienia z wysoko rozwiniętą cywilizacją człowieka, przypominającą jednak świat średniowiecza. Oto bowiem otrzymujemy dwa wielkie imperia - Cesarstwo i Republikę. O ile o tej drugiej nie wiemy, bynajmniej na podstawie tego tomu, zbyt wiele.., to o Cesarstwie i jego obrazie, możemy powiedzieć bardzo dużo. I tak, jak sama nazwa wskazuje, władzę sprawuje Cesarz oraz podlegający Mu dostojnicy i urzędnicy pałacowi. Ba, są nawet Inkwizytorzy, budzący wszechobecny strach i niechęć..Istnieją kasty niewolników i najemników, zaś w dobrym tonie jest posługiwanie się hiszpańsko języcznymi tytułami i zwrotami. Żołnierze Cesarstwa z kolei są zobowiązani do noszenia przy swym mundurze białej broni, najczęściej w postaci szpady, podczas oficjalnych zebrań i zgromadzeń..Jeśli jeszcze do tego dodamy, iż obie strony konfliktu są nękany przez hordy piratów.., to chyba nie znajdzie się ani jedna osoba, która nie wiązała by wizji Rafała Dębskiego z wizją XVI-wiecznej Hiszpanii i jej królowania na Morzach i Oceanach świata..Pomysł przeniesienia tejże wizji na grunt świata dalekiej przyszłości i kosmicznej wojny, jest bardzo ciekawy, dosyć nowatorski, ale i ryzykowny. Otóż momentami trudno było Mi uwierzyć w to, że wraz z rozwoje technologicznym ludzkości, jej świadomość cofnęła się automatycznie do wieków średnich..Choć z drugiej strony w przypadku science - fiction, chyba nie można mówić o "trudności uwierzenia"w cokolwiek ..;)

 

Powieść Rafała Dębskiego należałoby rozpatrywać w dwóch kategoriach - literatury rozrywkowej oraz literatury fantastyczno - naukowej. Oczywiście, obie te warstwy składają się zazwyczaj na jedno, czyli książkę science - fiction.., jednak w tym przypadku wydaje się być nieco inaczej..Otóż lektura tej powieści to swoiste lawirowanie pomiędzy fabularną akcją, a niezwykle wyczerpującymi i fachowymi fragmentami naukowymi o kosmosie, technologii, fizyce. Muszę tutaj zaznaczyć, iż zarówno warstwa fabularna jak i naukowa są ciekawe, interesujące, kluczowe dla odbioru lektury jak i również trzymające wysoki poziom. Niemniej nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż autor chyba za nadto dał się porwać roli wykładowcy i nauczyciela, wyjaśniającego niezwykle szczegółowo prawidła poruszania się w przestrzeni kosmicznej czy też prowadzenia walki. Jasne, takie dane są ważne i niezbędne dla budowania wiarygodności opisywanej fabuły, jednak nie mogą przysłaniać sobą tego co w takiej książce powinno być najważniejsze, czyli akcji. Czasami łapałam się bowiem na tym, iż nie mogłam się już doczekać końca owego naukowego fragmentu.., by ponownie powrócić na pokład "Sirene" i tym samym towarzyszyć kapitanowi Samuelsowi i jego załodze w tej niebezpiecznej misji..Myślę, a bynajmniej mam taką nadzieję, że kolejne tomy będą już bardziej ukierunkowane na stronę fabularną tej opowieści..:)

 

Jak to zwykle bywa w twórczości Rafała Dębskiego, bardzo silną stronę książki stanowią jej bohaterowi. Oczywiście na pierwszy plan wysnuwa się kapitan Aidan Samuels - typowy bohater literatury akcji i scence- fiction w starym, dobrym stylu. Odważny, niemalże nieomylny, niesubordynowany, poświęcony całkowicie pracy służbie, kosztem osobistego życia. Postać ciekawa, choć moim zdaniem nie najciekawsza w całej gamie bohaterów tej książki. Mnie o wiele bardziej zainteresowały osoby kapitan Amandy i Inkwizytora Lermy. Ona - kapitan jednego z okrętów wojennych, poświęcona pracy w 100%, mająca za sobą traumatyczne przeżycia na wskutek śmierci swojej dawnej załogi i utracie statku podczas jednej z misji. Cudem uratowana, poddana działaniu promieniowania, budząca współczucie ale także i niezwykłą ciekawość dyktowaną jej tajemniczością. Tajemniczą postacią jest także Inkwizytor Lerma - człowiek zdający się wiedzieć niemalże wszystko, a przy tym niezwykle inteligentny, przebiegły, kierujący się zawsze dobrem kraju, nie koniecznie zaś losem i życiem jednostki..Tych trzech bohaterów jest tutaj najważniejszych, najbardziej barwnych i najciekawszych dla czytelnika, który wciąż zadaje sobie pytanie o prawdziwą twarz każdego z nich..

 

Na koniec muszę zwrócić uwagę na jedną rzecz, która absolutnie wyróżnia tę powieść z szeregu innych książek z gatunku military science - fiction. Otóż tym czymś jest sposób przedstawienia walki w kosmosie z udziałem wielkich jednostek wojennych. Rafał Dębski przeniósł tutaj sposób prowadzenia walki przez wielkie morskie galeony, na obszar kosmosu. Nie spotkałam dotąd tak sugestywnych, obrazowych i pomysłowych scen przedstawiających kosmiczną walkę, w której to główną rolę odgrywają przede wszystkim ludzie i ich inteligencja, dopiero potem zaś niezawodność komputerów pokładowych. Sposób prowadzenia ostrzału przeciwnika z dział pokładowych po wciąż następujących po sobie zmianach kursu.. - rewelacja:)!

 

"Kraniec nadziei" to powieść dobra, zwiastująca sobą naprawdę świetną kontynuację tej trylogii. Dla Mnie stanowi ona swoiste wprowadzenie i zapoznanie czytelnika z tym światem literackim, którego całe piękno poznamy dopiero w dwóch następnych tomach. Z pewnością jest książka dla bardziej wymagającego czytelnika, którego nie interesuje jedynie to co się stało, ale także i to, w jaki sposób było to możliwe. Jeśli zatem kochasz science - fiction i wielkie kosmiczne epopeje, to nie wahaj się ani chwili i sięgnij po pierwszą odsłonę cyklu "Odległe rubieże"..:)

Pani M

Przez dość długi czas wszelką fantastykę i science fiction omijałam szerokim łukiem. Nie przepadałam za czytaniem o tym, jak zbudowane są statki, jaką bronią posługują się bohaterowie i czasem miałam problem z wymówieniem ich imion oraz nazwisk. W końcu dałam się jednak postanowiłam dać szansę książce Rafała Dębskiego. Niewiele wcześniej słyszałam o tym autorze i muszę nadrobić zaległości w jego twórczości, gdyż za Krańce nadziei pokochałam go z całego serca.

 

Daleka przyszłość. Galaktyka. Świat został podzielony na dwa obozy: Cesarstwo i Republikę. Te skrajnie od siebie różne środowiska nie potrafią żyć w zgodzie, więc prowadzą nieustanną wojnę o władzę. Kosmos - dawniej nieznana i odległa przestrzeń - stała się domem ludzi. Życie na Ziemi jest przeszłością, przedmiotem, na który uczęszcza się w szkole. Niewielu już pamięta jak wyglądała tamta rzeczywistość.

 

Kapitan Aidan Samuels jest solą w oku przełożonych. Ma niewyparzony język i cierpi na chroniczne nieprzestrzeganie wszelkich regulaminów. Wydawać by się mogło, że skoro ma tak wysoką pozycję we flocie, może sobie pozwolić na wiele. Nic bardziej mylnego. Chociaż nie brakuje mu charyzmy i uwielbiają go załoga, jest traktowany jak niewolnik, który bez pytania ma poddać się woli pana i wypełnić wszystkie jego rozkazy. Niewiele ma do powiedzenia, gdy jego niszczyciel "Sirene" zostaje wysłany w tajemniczą misję, której celu nikt nie ma zamiaru wyjaśnić. Jesteście ciekawi tego, jaki wpływ na przebieg wydarzeń będzie miała niepokorna natura kapitana Samuelsa? Jeśli tak, zapraszam do lektury Krańca nadziei.

 

Rafał Dębski nie zamęczał czytelników opisami świata. Jego realia poznajemy w trakcie czytania, dzięki czemu wszystkie informacje docierają do nas na bieżąco i lektura jest przyjemnością. Doskonale skonstruowano także bohaterów. Każdy jest wyjątkowy, nie trzyma się szablonów, trudno znaleźć jego odpowiednik w innej książce czy filmie. Mają swoje wzloty i upadki. Zaskakują zachowaniem zimnej krwi w trudnych sytuacjach, ale bywają także wyprowadzeni z równowagi i nie przebierają wtedy w słowach. Bywają dwulicowi, lecz nie brakuje bohaterów, którym honor oraz odwaga nie są obce. U niektórych z nich widoczne jest zmęczenie niekończącą się wojną. Trudno im się dziwić. Sama byłabym sfrustrowana, gdyby przyszło mi służyć ludziom wydającym pieniądze na bezsensowne konflikty i mającym za nic potrzeby cywilów.

 

Oczarowała mnie wizja kosmosu, którą przedstawił Rafał Dębski. Zastanawialiście się kiedykolwiek nad tym, jak brzmią poszczególne planety? Nigdy o czymś takim nie myślałam. Dla mnie one po prostu istniały, były częścią Układu Słonecznego. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogą one wydawać jakieś dźwięki. Z takim sposobem widzenia wszechświata nie spotkałam się u żadnego autora, a myślałam, że w kwestii kosmosu już nic mnie nie zaskoczy.

 

Nie myślałam, że Kraniec nadziei tak mnie wciągnie. Ani razu nie odłożyłam tej książki na półkę, choć przebrnięcie przez opisy technologii były dla mnie sporym wyzwaniem. Intrygi, układy i tajemnice Galaktyki wciągnęły mnie bez reszty. Czytałam z zapartym tchem i nawet nie zauważyłam kiedy dotarłam do finałowego dialogu. Nie muszę chyba mówić, że wszystko musiało skończyć się w nieodpowiednim miejscu. Nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na kolejną część trylogii. Mam tylko nadzieję, że poziomem dorówna swojej poprzedniczce i nie zabraknie w niej akcji oraz napięcia, które towarzyszyło mi podczas lektury Krańca nadziei.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!