Miecz Shannary

Autor: Terry Brooks

Okładka wydania

Miecz Shannary


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Uleczkaa38

Wydana po raz pierwszy w 1977 roku głośna powieść "Miecz Shannary", autorstwa Terryego Brooksa, ma tyluż samo czytelniczych zwolenników, co i przeciwników. Zwolenników zafascynowanych rozmachem, wielobarwnością i niezwykłością fantastycznego świata i jego mieszkańców, których to poznajemy na blisko 500 stronach książki. Przeciwnicy zaś zarzucają autorowi wtórność i wręcz czerpanie pomysłów z legendarnej trylogii Tolkiena pt. "Władca pierścieni". Chcąc zabrać głos w owej dyskusji i móc obiektywnie opowiedzieć się po którejś ze stron, postanowiłam poznać na własne oczy wszystko to, co kryje w sobie wnętrze powieści "Miecz Shannary", a następnie podzielić się owymi wrażeniami i wnioskami z czytelnikami niniejszej recenzji..:)

 

Książka Terryego Brooksa przenosi Nas do fantastycznego świata czterech krain, które to zamieszkują ludzie, elfy, krasnoludy, trolle i gnomy..Świat ów, niegdyś szczęśliwy i dzielący wspólnie wszelkie dobra przez każdą z ras, na wskutek Wielkich Wojen Ludów został podzielony na owe cztery krainy, w której każda z ras wiedzie swoje samodzielne życie. Niestety na spokój mieszkańców tychże krain zostaje sprowadzony cień niebezpieczeństwa i zagrożenia w postaci odradzających się sił ciemności i zła.. Jedyną osobą, która może powstrzymać to zło i uratować mieszkańców tego fantastycznego świata przed złem jest Shei Ohmsford, wiodący dotąd spokojny żywot w dolinie Shady Vale. Pewnego dnia na progu jego domu pojawia się tajemniczy druid oraz zagadkowy książę, którzy wyjawiają prawdę o pochodzeniu i przeznaczeniu Shei Ohmsforda, jakim to jest powstrzymanie rodzącego się zła. Shei, wraz ze swym bratem i wiernym towarzyszem - Flickiem, udają się w pełną niebezpieczeństw podróż życia, której celem jest legendarny Miecz Shannary.., zaś stawką owej wyprawy - los i przetrwanie całego świata..

 

Przede wszystkim muszę docenić walory i plusy tej powieści, które niewątpliwie, bynajmniej w moim odczuciu, rekompensują w pełni wszelkie "ale". Po pierwsze otrzymujemy tutaj naprawdę wielką, wręcz monumentalną opowieść fantasy, która przenosi czytelnika na długie dni do fantastycznego świata ludzi, elfów, krasnali i innych niezwykłych gatunków. Rozmach i wielobarwność tegoż świata zachwyca i nie pozwala oderwać swoich myśli od tego miejsca i tych postaci przez cały czas lektury książki. Sprawnie i umiejętnie wykorzystany motyw głównego bohatera i jego wędrówki ku przeznaczeniu, jakim to jest powstrzymanie "czarnego charakteru", jak najbardziej sprawdza się w tym przypadku i zdaje egzamin co najmniej na ocenę bardzo dobrą. Po drugie na wysokim poziomie stoi także sama warstwa fabularna tej historii, która już w pierwszych rozdziałach intryguje czytelnika i rozbudza jego apetyt na wielką przygodę, by wraz z kolejnymi stronami całkowicie odmienić oblicze tejże opowieści i po wielokroć zaskoczyć jego odbiorcę obrotem sytuacji, w jakiej to znajdą się Shei i Flick..I wreszcie po trzecie, "Miecz Shannary" to pozycja łatwa i przystępna w odbiorze niemalże dla każdej grupy odbiorców, od 10-latków począwszy, a na ich rodzicach i dziadkach skończywszy. W odróżnieniu od wielu "wielkich" cykli fantastycznych, pozycja Brooksa nie stanowi za nadto skomplikowanej historii, którą to trzeba poznawać po wielokroć, strona po stronie, by odczytać jej prawdziwe znaczenie i nie zagubić się przy tym w jej szczegółach. Lektura tej książki to doskonała rozrywka na wolne popołudnie, której na pewno nie będziemy żałować. Takie książki są bardzo potrzebne, o czym chyba zbyt często zapominają autorzy fantasy, rzucając się na bardzo głębokie fale literackich motywów, niuansów, niedopowiedzeń..

 

Skoro plusy mamy już za sobą.., to wypadało by poświęcić kilka słów owym "ale", zasygnalizowanych powyżej. Otóż największe moje zastrzeżenia budzi nie wykorzystanie potencjału miejsca i postaci, jakie spotykamy na stronach tej powieści. Wydaje Mi się, iż autor zbyt powierzchownie obszedł się z takimi kwestiami jak geografia świata Shannary, ograniczając się jedynie do podstawowych informacji, które nie mogą w żaden sposób zaspokoić ciekawości czytelnika. Na moje pytanie o to, jak tam jest, jak wygląda ten świat i jak żyją jego mieszkańcy, otrzymuję jedynie odpowiedź w postaci - zwyczajnie. Mnie to nie satysfakcjonuje..Podobnie ma się sytuacja z informacjami na temat gatunków żyjących w tym literackim świecie, z których, pominąwszy ludzi, inne pozostają tak naprawdę wielka zagadką i tajemnicą. Nie tylko bardzo mało wiemy o ich wyglądzie, charakterze i zachowaniach, ale także i o historii oraz wzajemnych relacjach i stosunkach, tak bardzo przecież kluczowych dla dalszej fabuły, względem innych gatunków..Ostatnie moje "ale" dotyczy głównych bohaterów, czyli Shei i Flick. Otóż są to postacie ciekawe i łatwo dające się polubić, którym nie sposób nie kibicować w ich niezwykłej misji. Niemniej nie mogę oprzeć się wrażeniu, że są to jednocześnie jakby nie do końca "główni bohaterowie" z krwi i kości, którzy byliby w tej książce absolutnie "numer jeden". To trochę tak, jakby uczynić bohaterami książki dwie postaci, które są ważne ale jednocześnie przemykają jakby obok głównego nurtu historii, zaznaczając jedynie swoją obecność, nie wywierając przy tym "piętna" w pamięci czytelnika.

 

Reasumując.., po uwzględnieniu wszystkich plusów i moich "ale" (mogących być uznawanych za minusy, choć tak brzydko to brzmi..), podtrzymuję swoją wcześniejszą opinię, o przeważeniu tych pierwszych względem tych drugich. Otóż lektura tej książki to naprawdę świetna rozrywka i przednia zabawa, której nie żałuję w choćby najmniejszym stopniu. Fantastyczna wyprawa pełna przygód, tajemnice z przeszłości poznawane wraz z głównymi bohaterami, konfrontacja ze złem w postaci groźnego lorda Warlocka, zaskakujące i nieszablonowe zakończenie oraz to, co w literaturze fantasy kochamy najbardziej - rozmach! Liczba pobocznych postaci, miejsc i wątków, dorównuje największym i najlepszym pióra fantasy, z samym Tolkienem na czele..

 

Skoro mowa o mistrzu.., muszę odnieść się także do licznych zarzutów o podobieństwa czy wręcz kopiowanie twórczości Tolkiena przez Terryego Brooksa. Otóż owszem, podobieństwa są bardzo widoczne, chociażby w głównych założeniach czyli "wyrwaniu" ze spokojnego i sielankowego życia głównych bohaterów poprzez wizytę czarodzieja - druida w ich osadzie, powierzenie Im wielkiej misji ku chwale i przyszłości całego świata, jak i również opis samej wyprawy z godnymi towarzyszami różnych nacji u boku..Wszystko to znamy z trylogii "Tolkiena", to prawda. Jednak.., co z tego? Jeśli w swych założeniach książka ta miała być oparta na tolkienowskich dziełach, to z pewnością Brooks osiągnął swój zamierzony cel. Jeśli nawet nie to było celem, a jedynie stało się finalnym efektem pracy pisarza, to absolutnie w niczym Mi to nie przeszkadza. Ileż bowiem jest książek fantasy, science - fiction czy chociażby kryminałów, powielających wciąż i wciąż te same schematy i motywy, które jakoś nikomu nie przeszkadzają i nie budzą kontrowersji u czytelników..Dlatego tez "Miecz Shannary" jest dla Mnie bardzo udaną powieścią, którą czytałam z wielkim zaangażowaniem i satysfakcją, również z tego powodu, iż mogłam raz jeszcze powracać w swych myślach do emocji przy lekturze "Władcy pierścieni". Powiem więcej, jeśli inni autorzy będą na tyle odważni by sięgać po pomysły oparte na twórczości Tolkiena, to będę mogła temu jedynie przyklasnąć i oczekiwać końcowego efektu ich pracy:)

 

Na koniec malutka uwaga połączona z prośbą do Wydawnictwa Replika..Proszę z całego serca we własnym ale także i innych czytelników, imieniu.., by przy kontynuacji owego cyklu nie stosować w druku tak małego rozmiaru czcionki..Rozumiem, że koszty druku, papieru, tuszu itd.., ale nie ma chyba nic gorszego, niż mikroskopijny druk w książce, który odbiera co najmniej 30% satysfakcji i radości z lektury powieści. Wiem, że inne wydawnictwa także postępują w ten sposób, ale czasami własna droga jest lepszym rozwiązaniem, niż naśladownictwo konkurencji i respektowanie utartych zasad..

 

"Miecz Shannary" to naprawdę świetna opowieść z gatunku high fantasy, która słusznie doczekała się sprzedaży ponad 20 milinów egzemplarzy na całym świecie. To książka, która nawiązuje do najlepszych i największych wzorców, czerpiąc z nich natchnienie i inspirację, które przełożyły się na poziom i atrakcyjność tej lektury. Wierzę, że kolejne odsłony tego cyklu zagoszczą wkrótce na półkach polskich księgarń, a tym samym w biblioteczkach polskich czytelników. Z pewnością decyzja o wydaniu "Mieczu Shanary" przez Wydawnictwo Replika, była jak najbardziej decyzją słuszną i korzystną dla miłośników fantasy w Naszym kraju. Polecam i życzę udanej zabawy przy lekturze:)

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!